Joanko, dopiero teraz zalogowałam się na dogo po paru dniach i zajrzałam tu... bardzo bardzo bardzo Ci współczuję. Wiem, że setki myśli krążą po głowie co by było gdyby.. Nie dręcz się kochana. To już niczego nie zmieni, a Ty się wykończysz. Misio był kochany i przeżył u Ciebie dobrze swoje życie - to jest najważniejsze. Po cichu powiem Ci, że nawet trochę Ci tej sytuacji zazdroszczę, że go jednak znalazłaś..przynajmniej wiesz co się z nim stało. Mój Belzebub zginął bez śladu 3 lata temu, poszukiwania nie dały rezultatów.. do tej pory odganiam od siebie najkoszmarniejsze scenariusze co się z nim dzieje. Zwłaszcza na tym "najlepszym ze światów" tak przyjazanym dla zwierząt :(
Trzymaj się. On już jest w lepszym świecie. W raj dla ludzi specjalnie nie wierzę, ale dla zwierząt istnieje na pewno!