Jakie cudne wieści :) Wierzyłam, że maluszek się nie podda! Wierzyłam od samego początku :) Poczuł wokół siebie troskę, miłość, zainteresowanie jego losem - to też potrafi zdziałać cuda. Wcześniej nikogo nie obchodził.
Bardzo się cieszę :) Czekam na wieści kiedy można go wieźć. :)