Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 11/08/22 in all areas
-
Wiem o obręczy na słupie i obserwuję karmnik ale na razie koty się nie wspinają. Zaczynam dokarmiać już w październiku, zauważyłam, że to daje najlepsze efekty. Teraz przylatują głównie sikorki. U mnie bogatki i sporadycznie modre. Z większych ptaków sójki i sroki. Później będą też gawrony a z maluchów dzwońce, zięby, a na przedwiośniu również szczygły, czyże i grubodzioby. Na razie wysypuję słonecznik, później też ziarna w łoju, jabłka i spróbuję w tym roku pszenicę.3 points
-
3 points
-
Dzwonili z UG - na koszt gminy dzisiaj zaszczepią psy p/wirusówkom i opłacą kastrację Beżo - tyle udało się uzyskać.2 points
-
Znalazłam na wątku "maleństw" zdjęcia Odisia, jak trafił do schroniska - czerwiec 2018, potem dopiero na str. 491 tego wątku znalazłam wpis o zawiezieniu pieska do Wrocławia, przypuszczam, że mógł to być własnie Odi (domek od anica) data 26.09.2018. Na str. 533 z kolei są zdjęcia z odwiedzin domku Odisia. Szukałam trochę wczoraj, żeby czegoś się o nim więcej dowiedzieć.2 points
-
2 points
-
Dziś po raz pierwszy poszedł z nami na spacer. Niedaleko, ale poszedł i wrócił. Po raz pierwszy grzebał tylnymi łapkami w trawie kiedy skończył sikać. Chyba zadowolony, od razu wciągnął kolację a teraz odpoczywa. Dzielny chłopak. Prawdę mówiąc- bałam się, że w powrotnej drodze będę musiała nieść go ale nic z tych rzeczy, wrócił na własnych łapkach.2 points
-
Znowu dostaliśmy dwa leki, mam też wszystkie wyniki z krwi, między innymi wyszła niedoczynność tarczycy. Było też usg i posiew. Ogólnie narządy jamy brzusznej są ok, nerki jak u starszego pieska i coś z nadnerczami. Łatuś jest bardzo grzeczny w podróży, jedziemy taxi, myślałam że będę go wozić autobusem ale niestety przeliczyłam swoje siły, chyba się zestarzałam, nie mam już tyle sił do kiedyś , co mi się wydawało , nie dam rady go donieść do przystanku i z przystanku do lecznicy, mimo że nie waży wiele.1 point
-
MIałam fajny telefon z Poznania - młoda osoba ,kobieta , mieszkają w 'szeregowcu z własnym ,małym ogródkiem' pani odeszła sunia , która była trochę wycofana i była 'psem mamy' czasem pozwoliła się , na swoich warunkach tak to ujęła , chciałaby poznać Odisia-Tobisia , bo jak czytała .. to potrafi poprawić humor , jest przyjacielski i wogóle to nie przeszkadza jej problem z kręgosłupem , to że powinien być pod kontrolą lekarza z tego powodu ,że miała to być sunia ale jak zobaczyła Tobisia... to chciała by go poznać i... bardzo miło nam się dość długo rozmawiało ! zaraz napiszę do Marii prosbę ,żeby zadzwoniła do pani Blanki bo chciałaby jeszcze p orozmawiać o Odisiu (powiedziałam jak ma na imię i dlaczego w ogłoszeniu jest Tobi ) i umówić się na spotkanie , tak się ucieszyłam ,że zapomniałam gdzie Marii mieszka , Marii kochana proszę zadzwoń jeśli możesz jeszcze dzisiaj wieczorem ,między 18-20 jeśli to nie jest problem , jeśli nie możesz to podaj proszę jakiś inny termin Muszę nadrobić zaległości , przepraszam ostatnio nie mogłam nawet zajrzeć ale czasem podczytywałam , mam nadzieję że kiedyś skończy się u mnie ten ... trudny czas...1 point
-
jest sliczna, fakt. I spod znaku kota1 point
-
To z dzisiaj, ona jest niesamowita bo tak mnie czaruje całymi dniami i pokazuje brzuszek do głaskania.1 point
-
,300 Zł to bardzo przyzwoicie.1 point
-
Ja o swoją różnie, ale o cudzą zawsze, jeśli tylko mogę coś w tym zakresie zrobić. Nieraz dostałam po głowie, ale już się chyba nie zmienię. Za późno1 point
-
Ja bym napisała, że ma problemy z tylnymi łapami po urazie kręgosłupa, a nie że ma niewielki problem z kręgosłupem. Bo chętna osoba może się poczuć naciągana jak zobaczy jego chód.1 point
-
@elik, to moje drugie ogłoszenie: https://www.olx.pl/d/oferta/przyjacielski-psi-optymista-potrzebuje-dt-ds-CID103-IDQrI5V.html Myślę, że trzeba zaklepać miejsce w jakimś hoteliku domowym dla Odisia. Nie może być tak, że terroryzuje staruszki. Może poprosić Fundację Judytowo o udostępnienie postu z naszym niepełnosprytkiem?1 point
-
Bardzo wszystkim dziekuje. Pouzupełniam wpłaty. Dziś dal się wynieść na pierwszy spacer. Bardzo smutny spacer, bo widać krzywdę, jaką człowiek mu uczynił. Nad zagojoną blizną na poł głowy pozostał obrzęk i miękkie struktury. To musiało być okropne uderzenie, skoro taka pozostalosc jest do dziś między czaszką i skórą. Oboje nas zasikał, zrobil kupę w trakcie znoszenia i potem wnoszenia. Jest bardzo ciezki jak na swoją wielkość. Lindę noszę sama, a jego dalam rade kilka kroków, Andrzej tez zdziwil się jego ciężarem. Na zewnątrz tragedia. Prawie cały czas pełzał. Małe zrywy mial za Blanką, kiedy przebiegała obok, na mnie absolutnie nie reaguje, żeby iść za głosem czy krokami. Gryzie, jeśli poczuje pociągnięcie smyczy. Natomiast jeżeli nic mu się nie robi, to właśnie da się podnieść i głaskać. Biedak wywala poddańczo brzusio. Jak Rozi radziła kiedyś mowie do niego przeciągłe maluuutki Greyek. Leży i czeka, żeby go łaskotać po brzuszku.1 point
-
Dziś nie tylko fotki W niedzielę pogoda dopisywała, więc zrobiliśmy sobie wyprawę, żeby nie chodzić tylko w okolicy działki. Tak Gajulka podróżowała Oprócz wyprawy były też standardowe spacery Przez cały weekend Gajka była w bardzo dobrym nastroju, co widać było po interakcjach z Igusiem Zabawa polegała na tym, że Iguś pokazywał Gajce, że ma zabawkę, a Gaja darła paszczę i kombinowała, jak zabawkę ukraść. Udało mi się nagrać tylko końcówkę. Wcześniej było ganianie po domku (głośne ganianie).1 point
-
Szkoda,że czas Pastelki tak szybko dobiegł końca. Cieszy chociaż myśl ,że nie musiała umierać w samotności gdzieś w zimnie.1 point
-
Nie, po prostu inny hotelik lub dt. Chodzi o zmianę miejsca pobytu. U niej się utrwalają niekorzystne mechanizmy zachowań. A opiekunka chyba też już nie przekroczy barier, bo też się przyzwyczaiła.1 point
-
Sunia wykąpana. Choć walczyła w wannie i podczas suszenia, została wykąpana i wyczesana, uszki wyczyszczone, strąki rozczesane. Sierść stała się puszysta i mięciutka, przestała cuchnąć - wielka ulga. Okazało się, że nie jest lękliwa. Po wszystkim znów była pogodna, machała ogonkiem i podchodziła bez leku do pani, która ją myła. Na spacerze trudno robi się zdjęcia bo jest ruchliwa. I zdjęcia z domu, futerko po kąpieli.1 point
-
1 point
-
Wczoraj z łapką było jeszcze niedobrze, ale dziś jest poprawa,...uff. Sarunia ma DS! ..zostaje w obecnym miejscu!:) Nie ukrywam, że cichutko liczyłam,że może akurat, bo widziałam jak Państwo byli/są przejęci losem Sary, ich dogadzanie jej, opowiadania jak ładnie szczeka, jaka mądra, itp...co tam,że nowy but Panu zjadła...ale wcześniejszy pechowy obrót spraw ciągle miałam z tyłu głowy i wręcz się bałam...czekałam na krok dt, który właśnie zrobili podczas ostatniego spotkania. Szukając Sarze latem pomocy i z powodu, że nigdzie nie mogłam jej dostać, zgłosiłam do gminy ,schronisko już miało przyjechać...w umówionym dniu nie pojawiła się u mnie. Odezwał się z ogłoszenia dom chętny adoptować, znalazłam osobę na wizytę pa...poinformowałam Panią z Gminy, że na razie temat schroniska wstrzymuję,.. ludzie mieli przyjechać w sobotę .. w międzyczasie jak Sara nie przyszła do mnie uległa wypadkowi...na wieść o wypadku chętny dom się wycofał...tak w skrócie,ale koszmarne dni były w tamtym okresie, pełne zwrotów akcji , drobniejszych pechowych sytuacji i mojej wtedy niemocy...wypadek już załamał...ten dt zjawił mi się jak cud! Ale to Dom dzięki mojej wspaniałej Pani weterynarz, która znała całą i moją, i Sary sytuację i też poruszyła wszystko, żeby pomóc. Mam nadzieję, że teraz już będzie tylko lepiej u Sary pod każdym względem. Niech żaden pech już jej nie dosięgnie! Temat sterylki dopilnuję i zrobimy później jak będzie już można. Państwo pokryją. Ostatnia wizyta i leki była na mnie, ale kosztów jeszcze nie znam i jest na razie" na kreskę" , bo wet czasu nie miał policzyć . Dadzą znać,to wtedy zapłacę. Bardzo, ale to bardzo mocno i z całego serca dziękuję Wam Wszystkim za pomoc tej sunieczce!1 point
-
1 point