Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 10/22/22 in all areas
-
Dzisiaj dostałam wiadomość z domu Natki: "Dobry wieczór. Natka zaczyna się otwierać. Zaczyna sama podchodzić, wita nas po przyjściu do domu, chce czasami aby ją pogłaskać. Mija trzeci miesiąc i dopiero teraz zaczyna być bardziej ufna. Teraz to widać. Nie lubi, jak się jej robi zdjęcia, ale wysyłam przed chwilą zrobione." Pozdrawiam.4 points
-
3 points
-
Jesteśmy po kąpieli - woda wcale nie była taka brudna, trochę piachu zostało w wannie.Panikarz chciał uciekać ale jakoś nie udało się. Ciut popiszczał ale teraz już spokojnie śpi. Myślałam, że będzie gorzej.2 points
-
Na takie rozwiązanie zawsze jest czas. Tymczasem chłopak cieszy się życiem. Nawet liże ręce ogonek kręci młynki, przyzwyczaja się do spania w legowisku, chętnie je. I nic go nie boli. Guz można dotykać, głaskać po nim i zero reakcji. Zadowolony kiedy wraca do domu, już przeszkadza mu mżący deszcz - trzeba go wyciągać na smyczy. I oby jak najdłużej tak było, należy mu się choć trochę lepszego życia.2 points
-
Teruni zrobiłam ogłoszenie na olx z wyróżnieniem, na Warszawę. Ona się idealnie nadaje do domu w mieście - nie szczeka, nie niszczy, ładnie chodzi na smyczy, jest niewielka. Zobaczymy, czy będzie zainteresowanie. Ranka ładnie się goi, to malutkie nacięcie, nie wymaga nawet kaftanika. Ale koty nadal na cenzurowanym, a w sadzie jeże... Dziś po południu ma przyjechać ONka. Mam trochę "nerwa", jak się to całe towarzystwo zgra.2 points
-
Puszka, Riko i Vera dziś zostały zaszczepione. Wetka niestety nie dała rady wstąpić na tygodniu, była totalnie zarobiona i musiałam podjechać z ferajną do niej. Wg niej Puszka ma ok. 4 miesiące, Riko ok. 6 miesięcy, a Very nie chciałyśmy stresować, ale sądząc po wielkości to ok. 5-6 miesięcy. Porobiłam trochę fotek; Riko i Puszka są gotowe do adopcji, zabawowe, miziaste, mruczące. Vera potrzebuje jeszcze trochę czasu.2 points
-
Rok chyba szuka... Jakoś we wrześniu/październiku zeszłego roku tam trafił? Jak słychać - nadal potrafi się rzucić z zębami do ludzi "no, ma takie dni że się denerwuje, mnie jeszcze nie ugryzł, hehehe". O tym, że wzorem wszystkich adowych zwierząt pies jest już na granicy normy, jeśli chodzi o wagę, to nie wspomnę. Ledwo talię widać. No i nie zdziwiłam się brakiem jego wcześniejszych fotek czy filmów - przecież ogolili mu 2 kilo sierści... Znowu? To musieli go chyba przez rok cały nie ruszać, od przyjęcia i tego pierwszego golenia... Ciekawe co z jego sercem, przeciez był "taaak chory". Czyżby zapomnieli narracji, albo pomylili psy, jak Jurija z kolegą?1 point
-
Bardzo serdecznie dziękujemy Agnieszce znajomej elik za wpłatę 20 zł za październik1 point
-
Bardzo dziękujemy Agnieszce znajomej elik za wpłatę 20 zł stałej za październik dla Bonuska1 point
-
1 point
-
1 point
-
Ale stowarzyszenie było z nim na konsultacji. W "moim"gabinecie też operują. A tak przy okazji - ogon Guzika pracuje jak młynek a pysk śmieje się od ucha do ucha. Dziś brat karmił go przysmakami z ręki i teraz go adoruje. j1 point
-
Jesteśmy po wizycie. Dziś już chip wszczepiony i zarejestrowany. Dostał jeszcze probiotyk, tak zupełnie dobrze to jeszcze nie jest z biegunką choć znacznie lepiej. Dostałam też receptę na Euthyrox (ze względów ekonomicznych. We wtorek kolejna wizyta. Guz nieoperacyjny. Można wprawdzie zrobić biopsję aby dowiedzieć się co to takiego, ale najpierw musi się wzmocnić fizycznie. Tylko czy to w ogóle ma sens?Warto go męczyć? Ostrzykiwanie guza też w późniejszym terminie jak już chłopak choć trochę przytyje. Dziś tylko raz pisnął przy chipowaniu, później wpasował się pod krzesło i ułożył tam do snu. A na koniec nie miał najmniejszej ochoty na wyjście. I jeszcze jedno - dziś polizał moje ręce. To było całkowite zaskoczenie. Wyniki badań wstawię później. Zdaniem weterynarza, patrząc na niego, są rewelacyjne.Ma tylko lekką anemię ale nie mam na to w ogóle zwracać uwagi.1 point
-
Da się "przesuwać między działami", jeśli tylko "się chce" metodę ze schroniskiem i ja stosuję :) baardzo skuteczna, na swoją gminę też narzekać nie mogę. Teraz leczę i diagnozuję dużego, wychudzonego psa.. koszty będą pewnie zbliżone do kosztu wywózki schroniskowej, ale płacą i nawet nie płaczą Małgosiu, Aniołem jesteś najprawdziwszym1 point
-
1 point
-
Może ktoś zajrzy, to napiszę, że Inka ma dom. Pani od zawsze ma psy, obecnie słodką Tosię. Zoja umarła w kwietniu, chyba miała guza mózgu. Oprócz psów pani kocha konie i ma własnego konika. Jeździe na nim i umie przygotowywać źrebaki pod siodło. Tosia jest wypieszczona i zapatrzona w pańcię, bardzo łagodna i słodka. Pani ma spore doświadczenie z psami. Jej wszystkie były szkolone w dobrej wrocławskiej szkole. Obok domu jest wybieg dla psów, ale pani i tak jeździ na spacery do dużego parku. Pani zabiera psy ze sobą na urlop do agroturystki. Pani chce pojechać po Inkę w sobotę razem z zięciem i Tosią i wziąć kilka dni urlopu. Była obecna też córka pani, która wyraziła zgodę na wpis do umowy i chęć zaopiekowania się psami w razie potrzeby.1 point
-
To nie takie proste, bo nie da się przesuwać między działami. Ale robią, co mogą. Ja z resztą zapytałam naszą p. skarbnik, czy są pieniądze na sterylkę jedne bezdomnej suczki? Ona się zaczęła zastanawiać, więc ja: to chyba wezwiemy schronisko...Ona aż krzyknęła: oj, nie, sterylizuj, pozwalamy!1 point
-
1 point
-
Dzielna to ona nie jest, to chyba najwieksza histeryczka i straszek. Ze zdrowiem tez nie najlepiej. Stale cos się dzieje i co jakiś czas jest na lekach. Jest mała, wiec koszty nie są duże, nawet nie pisze tutaj, sami płacimy. Coraz gorzej funkcjonuje jej mózg. Godzinami się zawiesza w jakimś kącie i nie wpadnie na to, że może się wycofać dwoma krokami. Najgorzej jest nocą, kiedy śpimy, bo wtedy zalatwia się pod siebie i stoi dalej. Nawet jak sama otrze się o fotel czy stół, to wrzeszczy histerycznie, jakby ktoś ja krzywdził. zalatwia się praktycznie tam, gdzie stoi. Na spacery nadal jest wynoszona w kocyku na rękach. Nie przejdzie progu, nie pójdzie dalej. Nie ma mowy, żeby sama pokonała korytarz i wyszla na zewnątrz. Nie można jej zmieniać miejsca, bo jest zdezorientowana. Dalej jej najwieksza przyjemnością jest jedzenie. Suchego samego juz nie tknie. Musi mieć choc wymieszane z czymś lepszym. Jesli nie dostanie, to głodowo wymiotuje. Jest najdziwaczniejszym psem, jakiego miałam, ale co zrobić? Nie uśpię jej, jak sugerowała neurolog, tylko dlatego, że jej mózg pracuje na pół gwizdka.1 point