Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 04/18/22 in Posts
-
5 points
-
Na powyższy wpis odpowiedziała p. Basia, która adoptowała Kapri: Barbara Ch Lukasz Rdm absolutnie się prawie zgadzam. Właśnie przeszłam te chore procedury adopcyjne i uwazam, ze kto ich z całą pokorą nie przejdzie - może sobie spokojnie kupić pluszaka. Procedury są przyjazne, wnikliwe, przemyślane. Ludzie z Fundacji i osoby z nimi współpracujące tworzą najpiękniejsza siec wspierania istot, które ze swoją bezbronną miłością każdego dnia są ranione okrucieństwem, chamstwem, prostactwem i pogarda ze strony ludzi, którzy na te istoty nie zasługują. Wypełniłam ankietę, zaprosiłam do domu wolontariuszkę Jolę i czekałam spokojnie na decyzje. Nie poznałam osobiście Jagi, Joasi ani Marty. I pewnie wielu innych zacnych Osób z Fundacji. Każdy wymóg, jaki stawiają, każde pytanie i trudność dla przyszłego właściciela - są właściwe. Bo jesli to ma być przeszkoda - co zrobisz, gdy psie dziecko piszczy w nocy, zasikało nową kanapę i nie chce się bawić z twoimi dziećmi? Autorze postu, sklepy z zabawkami pełne są pluszaków. Te z bateriami w brzuszku przyjmą wszystko. Także Ciebie. Bez żadnej ankiety. I ryzyka.4 points
-
3 points
-
Przytulam mocno, trudny to czas kiedy koniec naszego ukochanego zwierzaka się zbliża. Ja w tych momentach brałam sobie do serca słowa gdzieś usłyszane, że w tym czasie powinniśmy pomyśleć mniej o sobie, swoich smutkach, rozpaczy, a bardziej skupić się na cierpiącym psie, jego bólu, jego potrzebach. On tu i teraz powinien być najważniejszy. Psy mają to do siebie, że potrafią ukrywać swój ból. Kiedy dochodzimy do momentu, gdy nie da się już pomóc żadnymi medykamentami, a kolejny dzień to kolejna porcja coraz cięższego cierpienia trzeba psiakowi pomóc pozwalając humanitarnie odejść. To trudne, ale trudniejszym jest patrzenie jak psiak opada z sił i ogromnie cierpi, bez szans na poprawę...3 points
-
W piatek bylam faktycznie z Miszkiem na zastrzyku, nasza librela 2x15 mg zostala sprzedana innemu pacjentowi, natomiast Michu dostal ta od Asi. Byl niespotykanie grzeczny, nawet na uklucie w zadek nie marudzil. Wazy 42,9 kg, wiec zlapal kolejne 900 g, mysle ze taka waga bylaby juz odpowiednia. Na swieta przyjechala moja mama i powiem szczerze, ze Miszko byl w kagancu tylko e sobotę wieczorem; moja mama nie boi sie duzych psów:) a Michu zachowywal sie naprawde fajnie! Przywital moja mame przy drzwiach, obwachal, i dopiero po jakiejs godzinie obszczekal - mysle ze sie przestraszyl bo mama stala w korytarzu pod swiatlo, i Michu najprawdopodobniej nie widzial dobrze i nie wiedział czego sie spodziewac. Kolejne dni bezstresowo i bez kaganca:)).. Ogolnie Michu bardzo złagodniał nawet w stosunku do mnie, juz nie gulgocze w ogole, sam sie uwala z lbem na moich kolanach i zaczepia zeby miziac. Ja mam takie podejrzenia, ze te jego humory sa spowodowane dolegliwosciami bólowymi stawow, kregoslupa (?), ewidentnie po podaniu libreli w piatek jego zachowanie sue zmienilo zasadniczo.2 points
-
Witam Szanowne Panie z Dogomanii ! Dzisiaj mija 11 miesięcy jak ukochany Lucuś ma swój dom i nawet "osobistą " kotkę Pchełkę-piszę osobistą bo inne kotki na spacerku goni,a Pchełkę bardzo polubił .Ona skaleczyła się w łapkę i się skarżyła miaucząc od czasu do czasu , więc jak wziąłem Ją na kolana by zrobić opatrunek i posmarować maścią Detromycyni,to Lucuś lizał Ją po łebku ! Taki wrażliwy -nawet przez 2 dni pozwalał Jej o siebie się ocierać !Dzisiaj od rana Pchełka biega i właśnie obydwoje po śniadanku wyszli na taras na słoneczko i tam sobie leżą ! Dla Lucusia upiekłem specjalny pasztecik bez przypraw ,by też poczuł co to świeta Wielkanocne ! Jedenaście miesięcy temu spędzał je samotnie w boksie zamojskiego schroniska -dla Niego życie odmieniło się diametralnie- po zastosowaniu diety króliczej-głównie suchej karmy antyalergicznej ,poznikały wszelkie wypryski skórne,sierść ładnie zarosła,błyszczy się i przestał się wogóle drapać !Być może będzie miał 4 kilogramową,9-cio letnią Koleżankę-Sunia po skatowaniu przeszła operację i będzie miała sterylkę-teraz czekamy jak będzie reagować na inne pieski,bo przez to ,że Zwyrodnialec Ją bił to jest pieskiem lękliwym.Gdyby się tak stało ,że trafi pod moją opiekę ,to na pewno by szybko zapomniała co to ból,głód i poniewierka,a poznała by co to znaczy być szczęśliwym pieskiem-już Ją kocham jak Lucusia ! Z racji Jej małej wagi ,to mógłbym Ją nosić na rękach !Lucuś witał wszystkich Gości-moich dwóch Synów z Rodzinami na śniadaniu Wielkanocnym bardzo spontanicznie i sympatycznie -bez żadnego gryzienia i podgryzania a ogonek Mu chodził jak wiatrak holenderski.Oczywiście jako Członek Rodziny dostał też jajeczko !Oby tak dalej wszystko przebiegało to 1-wsze Adopcinki będziemy obchodzić w szczęściu i poszerzonym Gronie ! Spokojnych i Wesołych świąt życzymy ! Trzymajcie kciuki !2 points
-
2 points
-
Jestem w stalym kontakcie z Izą i Piotrem. Noc minęła, jak to Iza powiedziala zabawnie Cudna koniecznie chciala spać z państwem w łóżku. Co chwila budziło Izę lizanie po twarzy. Cudna ma dwa legowiska, jedno w sypialni drugie w salonie. Panstwo zakochani w suni a szczegolnie pan. Mówią że to sunia marzenie.2 points
-
Mały Lolek pojawił się w połowie marca na drodze w jednej wsi. Zobaczył Panią z psem i dołączył się do nich. Tak dodreptał do osoby, która zgodziła się go przetrzymać i ogłaszać w okolicach, że czeka na właściciela. Psiak okazał się być bardzo miłym maluchem. Z wyglądu przypomina rottweilera, ale wagi piórkowej, bo waży tylko 6 kg. Jest bardzo poddańczy w stosunku do człowieka, a na podejście do niego reaguje tak, jakby bał się bicia. Na ogłoszenia w internecie i rozwieszone papierowe nikt się nie zgłosił, a jego zachowanie rodzi podejrzenia, że nie był za fajnie traktowany tam gdzie był. Możliwe, że został po prostu wyrzucony w tamtym miejscu, ale tego nie wiemy. Zapadła więc decyzja, że trzeba mu szukać nowego domu, ale najlepiej z dala od miejsca, gdzie był znaleziony. Dlatego maluch jedzie właśnie do mnie. Jesteśmy w trakcie rozmów z potencjalnym BDT w Warszawie, ale byłby możłiwy od przyszłego weekendu. Do tego czasu Lolek będzie u mnie, a potem zobaczymy. Ma już zrobione szczepienia, został zaczipowany. Przed nim kastracja (jest wnętrem) i szukanie domu. Dzisiaj jedzie do mnie sam. Transport miał być podzielony na 3 psiaki, ale dwa pozostałe wykruszyły się, więc same musimy pokryć koszt 400 zł plus 80 zł za szczepienie i 30 za czipowanie. Zamówiłam mu już karmę i tabletkę na kleszcze i pchły Simparicę. Dzisiaj jestem umówiona na zakup szelek guardów wymierzonych specjalnie dla niego. Szczęśliwie sam pobyt Lolka i u mnie i w potencjalnnym DT będzie bezpłatny, ale czeka go jeszcze badaie krwi i kastracja. Dlatego będziemy ardzo wdzięczne za wsparcie tych wydatków. Lolek to piąty psiak pod naszą (Ellig i moją) opieką. Przedstawiamy Wam Lolka:1 point
-
1 point
-
Bardzo przykre wieści o Diance. Dzisiaj mam mnóstwo zapytań o psy, jedna osoba napisała do mnie w sprawie połowy psów, które ogłaszam... ludzie sie ewidentnie nudzą:(.1 point
-
1 point
-
1 point
-
Kochani, życzę wszystkim Zdrowych, spokojnych i radosnych świąt Wielkanocnych, spędzonych w gronie najbliższych życzliwych osób, obfitości na stole świątecznych, miłości, zrozumienia i nadziei w lepszy czas, tak dla nas ludzi jak i dla zwierząt !1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
Wszystkim zaglądającym do Norci życzę Radosnych, pełnych spokoju i nadziei Świąt Zmartwychwstania Pańskiego.1 point
-
troszkę tu cicho , nie ma chyba żadnych konkretnych planów , ale dobrze się stało , bo Ja swój wyjazd muszę przełożyć na pierwszy tydzień maja. Nie wiem do kiedy sunia może mieszkać w obecnym hoteliku , ale jeśli nie ma pośpiechu, to mogę ją odebrać na tych samych zasadach , jak proponowane we wcześniejszym poście, tyle że na początku maja, chyba że macie inne plany . Proszę o wiadomość , bo muszę sobie wszystko dobrze poukładać czasowo .1 point
-
Przyjechał Jacek i jak zwykle Luka w siódmym niebie Nic jej więcej do szczęście nie potrzeba. Mam wrażenie, że Jackowi też Oczywiście wszystkie były przeszczęśliwe, ale po pierwszej fali radości Peruszka poszła spać, Figuszek ruszyła do zabawek, a Balutek przyszedł przytulać się do mnie. Bo my ostatnio jesteśmy nierozłączni To zdjęcie Balutka jest starsze, ale kilka razy dziennie mam taką stójkę obok siebie i muszę przerwać pracę żeby przytulić, pocałować i powiedzieć, że kocham. Chwilę potem podchodzi Peruszka i ją też przytulam, całuję i wyznaję miłość.1 point
-
1 point
-
Superowa wiadomość na którą codziennie czekałem-Lusia z Działek,którą karmiłem przez 1,5 miesiąca i którą odłowiłem -ma wspaniały Dom ! Strasznie się cieszę,że już będzie miała normalne życie i kochających Opiekunów ! Jak chodzimy na spacerki z Lucusiem ,to On codziennie mnie prowadzi na Ogródki Działkowe,gdzie Ona przebywała-mamy klucz od bramki i On bardzo polubił ten spacer alejkami-poza tym jest tam super bezpiecznie i spotyka różne pieski ! Miłego Dnia Wszystkim !1 point
-
Witam serdecznie Poker i pozostałe Panie oczywiście także -wiem ,że Bunia wniosłaby wiele szczęścia do naszego domu,ale wiek już nie ten,gdy opiekowałem się nie raz 6-tą zwierzaczków w domu !Teraz mam dwójkę i jak na Dziadka po 70-siątce to i tak duże wyzwanie,Poza tym Lucuś pozostał dalej indywidualistą jakim był w schronie-owszem na spacerkach się z innymi pieskami lub suniami się chwilkę przywita i od razu od Nich ucieka-w schronie też nie przepadał za towarzystwem.W domu broni mnie przed wszystkimi-jedynie Pchełkę zaakceptował,bo widzi,że Ona często na mnie leży a On obok mnie.Mam bardzo dużo propozycji od facebokowiczów i nie tylko w sprawie przygarniecia bidulków-ostatnio zaangażowałem się w sprawę malutkiej Suni odebranej interwencyjnie bo była bita przez psychopatę-zobaczymy jak się sprawy potoczą !My z Lucusiem już po spacerku ,po śniadanku i już Mu gotuję obiadek !On właśnie ponownie rozbroił swoją owieczkę i będę miał poranne szycie. Pozdrawiam serdecznie wszystkich wraz z Lucusiem oraz Pchełką -Jurek1 point
-
Witamy po dłuższej przerwie. U Brugusia wszystko w porządku, zdrowy , wesoły i mam nadzieję szczęśliwy. Natomiast wczoraj pożegnaliśmy kolejnego staruszka. Może niektórzy pamiętają Amika. Podobnie jak Brugo był przez jakiś czas u Murki , śliczny czarnulek z wystającymi ząbkami. Dziewczyny z Błonia , z którymi już niestety nie mam kontaktu ratowały go przed mordownią w Krzyczkach. We wtorek , 5 kwietnia mieliśmy obchodzić 14 rocznicę pobytu u nas. Nie zdążył, odszedł wczoraj, na szczęście chorował tylko kilka godzin, zasnął spokojnie. Miał około 16- 17 lat. Baardzo nas to boli.1 point