Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 04/01/17 in all areas
-
Najnowszy maldunek Zanim Halynkę namierzyły bojówka,ona wpadła do najbliższego SOR-u z wrzaskiem,że jest ofiarą katastrofy i wymaga natychmiastowej pomocy. Została dokładnie zbadana,nie stwierdzono obrażeń,ta histeryzowała,trzęsła główką.domagała się specjalnego traktowania. Skończyło się wezwaniem ambulansu z psychiatryka i nasza Halyna wylądowała w pokoju bez klamek. Błaga żeby zabrać ją stamtąd ,obiecuje poprawę ,ale czy jej wierzyć ? Usiata,proszą o dokumentację z sesji Halynki ,dasz radę podesłać ?4 points
-
Nieporozumienie polega na tym, że Sowa patrzy globalnie, a ciocie przez pryzmat jednego psa. Ten pies nie jest już bezdomny, jest jakby własnym psem cioć. Dawno temu powstała na Dogo ta dewiacja, psy w schronie są masą, te wyciągnięte to całkiem inna kategoria, kiedyś próbowałam z tym walczyć, uważam że powinno się poprawiać byt w schroniskach, dbać o psy tam, na miejscu, ogłaszać i wydawać do adopcji bezpośrednio stamtąd, a nie pchać ciężkie pieniądze w hoteliki dla jednostek, kiedy reszta tkwi w nędzy. Walka z wiatrakami, oczywiście. W efekcie w schronie pies jest bez szans, a domy - czasem dobre, choć skromne z jakichś względów - marnują się i zmęczone wymaganiami biorą szczeniaka od rozmnażaczy. Powinno się stworzyć bazę takich domów odrzuconych, może inny piesek by skorzystał.4 points
-
Dzisiejszy spacer, kwitną zawilce, ziarnopłony i śledziennice, nareszcie cieplej! Czy Bibisia jest gotowa do adopcji? Oto jest pytanie... 1. Dla kogo? Ponieważ nie jest psem żywiołowym, opiekunem docelowym, może być osoba starsza lub "spowolniona" ruchowo - Bibi na spacerach nie ciągnie, nie szarpie, nie wyrywa się. Na schody ostatecznie wejdzie ale schodzenia się boi. Dzieci nie miałyby w niej kompana do zabaw - pluszaki, piłeczki, gryzaki, aportowanie - kompletnie jej nie interesują. Gryzak, owszem, o ile jest jadalny i smaczny! Nie niszczy, nie "remontuje" wyposażenia domu - zero szkód. Koty ani świnki morskie - brak jakiejkolwiek reakcji. 2. Jedzenie i trawienie. Dobrze reaguje na jedzenie gotowane, proporcje po 1/3 ryżu + mięsko + warzywa, Ponieważ Bibonek jest, tak jak ja, nocnym Markiem, więc około 1 - 2 w nocy, idzie pochrupać suchą karmę i napić się wody. Obawiam się, że w ewentualnym nowym domu, regularne gotowanie niewielkiej przecież ilości karmy, może okazać się kłopotliwe...Wypróbowałam dostępne w sklepach zoologicznych mokre karmy /poza tymi mocno reklamowanymi lub polecanymi przez dietetyków i lekarzy weterynarii ;-) np. RC lub P/. Po karmach z puszki typu: w sosie; w galaretce, drugiej doby kupki stawały się rzadkie :-(. Dolina Noteci - też nie pasowała. Przypadkiem trafiłam na Butcher's Sensitive Lamb& Rice w postaci pasztetu i to jest dla jej żołądka i jelit, karma idealna. Wiem, że 50% zawartości mięsa i produktów mięsnych to nie marzenie... ale jest dostępna i tania - poniżej 4,0 zł za puszkę 390 gram. Nie jestem skąpiradłem, a realistką, ale jeżeli Bibi trafiłaby np. do domu przeciętnie zamożnych emerytów, nie będących zwolennikami zakupów w sklepach internetowych, ta konkretna karma jest dostępna. Przy innych karmach Bibi, przepraszam, obrazowo: robi kupkę twardą, coraz bardziej miękką, kończy /podczas tej samej sesji ;-)/ rzadzizną i tak za każdym razem. Pomijam fakt, że to psinie nie służy, lecz jeśli się sprząta po swoim psie, to wiadomo, że przyjemniej i łatwiej usunąć odchody o prawidłowej konsystencji. 3. Stosunek do ludzi i zwierząt. Inne psy w domu toleruje, czasem odstrasza warczeniem - tylko w obecności ludzi, pozostawione same, przeczekują nieobecność, śpiąc w pewnej odległości. Na spacerach okazuje ludziom i obcym psom obojętność lub przyjazne nastawienie. Nigdy nie reagowała warczeniem, strachem czy agresją. Bibi wybrała mnie, męża toleruje,na innych warczy, straszy i unika kontaktu. 4. Jest bardzo czujna - na pukanie reaguje głośnym szczekaniem, niestety nie udaje mi się odwracanie uwagi - ona pilnuje i już! To niestety "przypadłość" większości takich kurdupelków - wielkie psy, uwięzione w mikrych ciałkach... 5. Zaszczepiona, odrobaczona, zabezpieczana regularnie przeciw pasożytom zewnętrznym. W marcu była na kontroli lekarskiej, trochę przybrała na wadze, dostałyśmy też preparat do czyszczenia ząbków - obejdzie się bez czyszczenia w narkozie. Zdrówko jak na jej wiek i smutną historię - na szczęście OK! Paragon za wizytę oraz repelenty wstawię jutro. Decydujcie co dalej, wystawiać ogłoszenie? Jeśli nie, to... Bibisia może ze mną zostać... Ale się rozpisałam, jednak abstynencja od internetu jest straszna :-)3 points
-
To może ja udzielę odpowiedzi odnośnie 300,00zł,które przelałam na osobiste konto AgaG.Zresztą wcześniejszy mój post był napisany z prośbą o dane na pw do przelewu. Nie przelewam pieniędzy na Fundacje,ponieważ dwa razy się sparzyłam.Gdyby AgaG wskazała fundacyjne konto,Bamboszek by tych pieniążków nie otrzymał.Sądzę,że temat jest zamknięty.Są wstawione paragony za jedzonko na wątku i to mi wystarcza i sądzę,że wszystkim także.Wiem,że Bamboszek jest zaopatrzony w jedzonko przez AgaG na jakiś czas i jestem z tego zadowolona bardzo.3 points
-
Powiedziałam dziś pani doktor, że Bambiś ma antybiotyki tylko do dziś. Postanowiła, by do wizyty u doktora we wtorek i ściągania szwów jednak dac mu kontynuację. Poza tym wszystko u Bambiego dobrze :), je, lula, spaceruje, dziś z wielką fantazją i prawie bez lęku pokonał schody (tj. wchodzenie na schody). Pozwala wszystko przy sobie zrobić, pięknie połyka leki.3 points
-
Nie ma sprawy.Ty masz co robić na miejscu, została trójka a może i czwórka do obrobienia (jak się znajdzie amstafik).A jutro jeszcze transport.Musimy sobie pomagać bo jak jedna osoba miałaby tyle ogarnąć to........ można zwariować.2 points
-
2 points
-
Parysa zostawiłam dzisiaj w lecznicy,na dalsze leczenie.Tak poradziły panie wet., będą mogły cały czas go obserwować.Od wczoraj nic nie je i nie pije.Wczoraj jak go wiozłam dwukrotnie zwymiotował wodą z igliwiem. Tak marnie wyglądał, że nie miałam serca męczyć go kąpielą po całym dniu stresu, a zapach po prostu zabija.Ale trudno kilka dni wytrzymamy.Dzisiaj w lecznicy wyjęto jeszcze 10 kleszczy a w tym puchu mogą jeszcze siedzieć.Jak wzmocnią kroplówkami to poleją od kleszczy,żeby to co jeszcze jest na nim odpadło.Morfologia na szczęście nie jest dramatyczna.Będzie na pewno do poniedziałku.Wieczorem będę dzwoniła po info.Parys ma już zęby stałe i może mieć ok 6-7 miesięcy , waży 4kg. Taka chudzinka, że tylko żebra i kręgosłup wyczuwalne pod puszystą sierścią. Jest malutki najmniejszy ze wszystkich leśnych psiaków, więc wzięłyśmy go za szczeniaczka.2 points
-
2 points
-
Hiltona zawieźliśmy z kolegą Jackiem do Warszawy i przekazaliśmy wspaniałęj parze dwojga młodych ludzi, którzy wyjechali do Marek po nas abyśmy nie musieli stać w korkach i abyśmy sie nie zgubili po drodze bo Warszawe znamy słąbo. A dla Hiltona liczy sie każda godzina. W drodze powrotnej otrzymałąm informacje, ze Hilton juz przechodzi badania w klinice Fundacji Serce dla Zwierząt i od wyników zalezy, czy bedzie mia transfuzje. On dzis dostał w lecznicy u nas w Bielsku żelazo i mnóstwo innych zastrzyków, kroplówki i w pewnym momemcie odżył, wstał w klateczce zmieniał pozycję ciała, ale później znów osłabł. Ma zaawansowana babeszje jego mocz wyglądał wczoraj i dzis rano jak krew ale po południu był juz tylko mocno żółty, wiec babeszjoze raczej zwalczy, ale problemem jest potworna anemia. Wet dzisiaj powiedział, ze na podstawie wyników krwi on juz powinien umrzeć...........ale chłopak silny jest i walczy. Ma taką małopłytkowośc że z ranki po wyjęciu kleszcza na przykład od razu tryskała krew. nasze ręce w lecznicy były jakbyśmy kogos zabili całe we krwi, tym bardziej, ze opite kleszcze pekały nam w palcach. Wyjeliśmy z niego w sumie trzy kubeczki plastikowe, takie do napojów kleszczy wielkosci mojego paznokcia i mase mniejszych w różnym stadium rozwoju. Psiak pachnie obora i krowami i ma na brzuszki zaschniete krowie łajno wiec żył w jakijś oborze z krowami. One wszystkie tak samo pachniały zreszta. Ufam, ze będzie z nim dobrze.Zdjęc mam wiecej ale nie mam siły ich obrobić. Od wczoraj na adrenalinie lece, całą noc siedziaąłm przy Hiltonie a on wymiotował kośćmi , igliwiem i żółcią. Sikał i kupał i tak na zmian. Rano Hiltona do lecznicvy na kroplówki a później do lasu łapac pozostałe szczyle, W miedzyczasie załatwianie kliniki, dziesiątki telefonów, obieranie psów z kleszczy kiedy leżały pod kroplówkami. po łapance prosto z lecznicy do warszawy bo Hilton musi mieć transfuzję . Pewnie odchoruje ten stres tak samo jak odchorowałam stres po łapance Perełki i Śniezki. Za duzo pracy było i za mało ludzi, w sumie 3 osoby i z doskoku jedna młoda para i jakas kobieta, która wiedziała o psach i przyszła pomóc. A potrzeba było przynajmniej dwa razy tyle ludzi, wtedy byłoby szybciej. Niestety w Bielsku z tym jest najgorzej. za mało pomagaczy, którzy pójda i zrobia wszystko co trzeba akurat a nie tak wybiórczo i tylko czasami. A o psach wiedziało w Bielsku pół miasteczka.2 points
-
Gotowane jest zdrowsze i często tańsze niż dobre jakościowo karmy ;) Znam wiele osób, które wolą gotować - zwłaszcza osoby starsze, ale może tylko w moim otoczeniu są tacy hmm... "dziwacy" :) Wierzę, że akurat gotowanie to nie jest wielki problem. Ale czy ja dobrze czytam? Jest opcja, że mogłaby zostać? ;) Cicho na to liczyłam, hihi.1 point
-
Lakus spędza z nami dużo czasu. Uwielbia się przytulać. Często śpi z nami albo z dziećmi :) Mamy z nim dużo uciechy a w szczególności kiedy domaga się zabawy. Normalnie z nami gada. Jest słodki :) Nie zamienilibysmy go na żadnego innego :) Jest bardzo mądry. Czasami udaje głupka co wygląda naprawdę zabawnie :D W pełni zintegrowal się z dziećmi. Cóż więcej mogę dodać. Lakus zostanie z nami do końca. Proszę się o niego nie martwić. Dbamy o niego jak o każdego członka rodziny. Wcina kostki i inne przysmaki. Lakus jest rodzinnie nastawiony co nas bardzo cieszy. Każdy może podejść i odebrać mu kość bez słowa sprzeciwu. Przyjeżdżają do nas siostra Asi z dzieckiem z lekkim autyzmem (ma niecałe 4 latka) i pomimo nietypowych zachowań dziecka Lakus zachowuje się bardzo poprawnie i cierpliwie. Pozdrawiamy serdecznie Arek Asia i dzieciaki Lakus też przyłącza się do pozdrowień :)1 point
-
Dzisiaj pojechały: 1. SEVILLA, 2. MIKA, 3. LENA, 4. ESKA, 5. DORA, 6. BULION, 7. FONDA, 8. RUMIANEK, 9. MAKS (nie było go jeszcze na fb), 10. FIGA (nie było jej jeszcze na fb) - wszystkie dt, 11. COUNTRY - dt, 12. DIXIE ds, 13. ETNA ds, 14. BENTLEY - ds, 15. MEDA (nie było jej jeszcze na fb) ds, 16. PIKSEL dt1 point
-
W dupie tam ze mną........siedziałabym tydzień aby tylko zył. wypis z jego karty: wczoraj i noc. babesia canis, Ht10%, leukocyty 18 tyś., płytki 21, poziom glukozy 166mg%, błony śluzowe blade, neurologicznie bez zmian, szmer nad sercem- do kontroli - może wynikac z anemi, jam brzuszna miękka, nie bolesna, kołtuny na całym ciele , posklejane odchodami, odchody pcheł i kleszczy w ilosci duzej , kleszcze na całym ciele , jaja kleszczy, liczne odlezyny pod kołtunami, wybroczyny krwiste, odparzenia i odleżyny, krwiaki. Ze względu na stan skóry ogolony i wykapany.. dostał antybiotyk, steryd, płyn z duphalytem, surowica opalizuje na zółto, podano pyralgine i przetoczono 1/2 jednostke koncentratu czerwonokrwinkowego ( transfuzja ). w nocy kroplówka z lekami osłonowymi i witaminami . Rokowania bardzo ostrozne, stan cieżki, . Należy liczyc sie z możliwościa rozwoju anemi autohemolitycznej . Mocz +++, kał ciemny , pies apatyczny, wystraszony , temp. 40,5. Z teraz : temp. 40,5, poziom glukozy rośnie - 266 mg%, błony śluzowe bladoróżowe, wezły chłonne bez zmian , osłuchowo bez zmian, brzuch miękki, odlezyny i stan skóry lepiej. Tam na górze wysłuchano moich modlitw chyba,, Stan Hiltona lekko sie poprawił w ciągu ostatnich godzin. .1 point
-
Nesia przypomina się ciociom. Nareszcie jest dobrze - trawka już na wierzchu i wcale nie trzeba przekopywać siana A jak smakuje!1 point
-
Nie rozumiem tej dyskusji. Osoby, które stawiają wyżej adopcje schroniskowe ponad adopcje z dt chyba nie były w schronisku. Ze schroniska pies często trafia na łańcuch, do kojca a czasem jeszcze gorzej. My sprawdzamy domy, interesujemy się , robimy wizyty poadopcyjne. Rezerwacja psa nie zamyka mu drogi do DS a daje szansę na dobry dom. I bardzo się cieszę, że są płatne dt bo BDT jest mało. Niestety, co któryś tymczas zostaje i blokuje miejsce. Jak ktoś nie chce płacić to niech nie płaci. Jej czy jego wybór. Ponieważ jest to wątek Alaski, skupmy się na szukaniu domu a nie garażu czy innej przybudówki.1 point
-
Ale o której Fundacji piszecie? O Fundacji Viva, która użycza Wam konta dla Bamboszka, czy może o Fundacji Pan i Pani Pies, która przy pomocy jeszcze kilku osób mocno nadwyrężyła swoją opinię nie tylko w oczach Darczyńców?1 point
-
Cudny pamioętnik Duśki, z przyjemnością się to czyta. Fajny domek Dusiu trafiłaś.1 point
-
na publiczna sluzbe zdrowia tez placimy krocie z podatkow, a czasem (zeby nie czekac 10 lat na operacje) trzeba zaplacic drugi raz- taki kraj moze za 50 lat cos sie zmieni?edit: ktos pomysli, ze to nie w temacie, moja konkluzja jest wiec nastepujaca: -czy pieniadze wydawane prywatnie na lekarzy, gdyby trafily do (centralnego) budzetu publ. sluzby zdrowia cos zmienia? -czy pieniadze, wydawane na hoteliki, gdyby trafily do (centralnego) budzetu schroniskowego cos zmienia? dwakroc nie, bez porzadnej reformy, zostana zmarnowane/utopione1 point
-
pewnie, że nie wszystkie. Ale myślę, że sporo osób, którym faktycznie zależy na tym, by pomagać zwierzętom, reaguje w podobny sposób, jak Anula. Jak się sparzą parę razy w kontaktach z fundacjami, nie chcą wpłacać na fundacje.1 point
-
Trochę to dziwne, bo chłopak wyjątkowo urodziwy i młody?... ale najważniejsze, żeby zadzwonił TEN telefon.. może właśnie Jędruś wypatruje http://www.dogomania.com/forum/applications/core/interface/imageproxy/imageproxy.php?img=http://s11.postimg.org/sonz77eur/DSCF4479.jpg&key=1e1dc849ef1b3e3be7aa8dfda6c95452678a114a1966ac3ed698bf216dad77891 point
-
Zdjecia i tak nie oddają urody naszej Lusienki. Jest śliczna !1 point
-
Jeśli mogę coś doradzić w kwestii podawania olejku/leku. U mnie się sprawdza podawanie strzykawką insulinówką (mała jest) między policzek a zęby. Trzymam delikwenta za głowę od góry, dolna szczęka opada sama i szybciutko wciskam lek, kot nie wypluwa, tylko mlaska, dziamie i w efekcie połyka wszystko. Łapami też nie wali, bo się nie spodziewa, że po głaskaniu coś dostanie do pysia. Fajne imię: Książę Wamp :) Czasem takie myśli mnie nachodzą, że skoro przyroda posiada tak ogromną zdolność regeneracji i dostosowania się do niekorzystnych warunków jakie stwarza człowiek, może się zdarzyć, że na skutek mutacji powstanie inteligentny organizm na miarę człowieka. A wtedy......1 point
-
Przyznam się że Henius bliższy memu sercu jest na dogomanii. Tutaj mogę sobie strony zmieniać bo na każdej stronie mam go w pełnej krasie. Na fb jest i za chwilę go nie ma bo następne posty lecą. Profil odszukać trudno bo mam ich ponad 1100 i prawie wszyscy to zwierzolubni. Moje krokusy wczoraj w słońcu zupełnie padły. Trawa ledwo nad ziemią, a przecież na północy kraju nie mieszkam. Heniuś, zdolny jesteś , od razu na szefa awansowałeś? My lecimy na działkę. :)1 point
-
Doskonale Cię rozumiem. Bardzo wskazana jest ostrożność w przypadku fundacji. Gro fundacji obecnie w Polsce powstało głównie z potrzeby samozatrudnienia osób, które nie mając dochodów, nie mając zwykle żadnego wykształcenia, nie zarobiłyby na życie, gdyby nie naiwni darczyńcy, którzy sądząc, że "wpłacają na pieski", utrzymują założycieli tzw. fundacji, zazwyczaj też członków ich rodzin. Bywa, że właścicielami fundacji są alkoholicy, osoby agresywne, a do tego osoby zazwyczaj bardzo sprytne,które wycwaniły się w skutecznym wyciąganiu kasy - głównie za pomocą internetu. Całkowity koszmar jest wtedy, gdy w rękach takich osób są zwierzęta. Niestety za naiwność darczyńców płacą i płacić będę zwierzęta, które nie mają jak poskarżyć się na swój los, Ja też jeśli akurat w danej chwili mogę pomóc jakąś wpłatą zwierzakowi, to wolę ją tak wpłacić, bym dokładnie wiedziała, na co poszły pieniądze. :). Jedną z zasad mojego stowarzyszenia jest zresztą między innymi taka, że nie przekazuję bezdomnych zwierząt fundacjom. Bałabym się, że co poniektóre mogłyby sobie zrobić z nich "skarbonkę" i to bynajmniej nie na koszty karmy czy koszty weterynaryjne,1 point
-
1 point
-
Alaska nie jest w azylu, ona jest w hoteliku, gdzie okazało się, że jest mega przylepą, bardzo pragnie kontaktu z człowiekiem. Dlatego szukamy jej domku, gdzie mogłaby, jak pisze elik, być pełnoprawnym członkiem rodziny, przytulana i kochana. Dlatego nie oddamy suni do domku tylko dlatego, że się zgłosił, że jest chętny na adopcję. Ja nie napisałam, że to jest zły domek. Ja napisałam, że to nie jest domek dla Alaski.1 point
-
Chyba niezbyt dokładnie przeczytałaś to, co napisałam. Nie napisałam, że jest tyle chętnych, że azyle świecą pustkami, bo przecież wszyscy wiemy, że tak nie jest. Ale nie mogę pojąć, dlaczego uważasz, że jak dla psa ze schronu, to garaż jest wystarczającą opcją. Garaż jest lepszy niż schron, oczywiście, że tak. Ale Alaska nie jest już w schronie i spokojnie może poczekać na dom, w którym będzie członkiem rodziny, a nie tylko psem. Uważam, że psa, który przez lata był skazany na minimalny kontakt z człowiekiem, choć bardzo tego potrzebuje, a tak właśnie jest z Alaską, nie wolno nam w dalszym ciągu skazywać na ograniczone kontakty z ludźmi.1 point
-
Kiedy został wstrzymany ruch na drodze,słychać było pędzące na sygnale karetki,a i helikoptery nadleciały mieliśmy złe przeczucia - okazało się,słusznie.Teraz ciemno już ,ale na poszukiwanie udał się zastęp bojówkarzy z wyspy w towarzystwie adoratorów Halyny = są lepsi niż FBI,CBS,BOR i inne takie,do rana ją znajdą,ani chybi1 point
-
Hmmm, przeszukałam połączenia w telefonie i właśnie z tego numeru było połączenie. Dziękuję za ostrzeżenie.1 point
-
Wiadomość z ostatniej chwili: doszło do kolizji z udziałem kolumny rządowej wiozącej naszą Halinkę. Przyczyny wypadku nie są jeszcze znane, ale świadkowie twierdzą, że kierowca wybiegł z auta, krzycząc, że dłużej tego nie wytrzyma i zniknął w pobliskim lesie, a Halinka pofrunęła za nim - była bardzo poirytowana podobno. Nikomu nic się nie stało, ale auto do kasacji. Hendra szuka Haliny...1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
Kochani, z wielkim żalem i łzami w oczach (ich, jak me serce się rozpadało na maleńkie kawałeczki, och, ach) pożegnałam Halynkę i wsadziłam do BMW polecając ja opiece absolutu, licząc przy tym na zawodowe umiejętności rządowego kierowcy... Halynka jest w drodze do Hendry, albowiem dała się przekonać, że pobyt na wyspie w gronie wielbicieli pozwoli jej odzyskać równowagę emocjonalna oraz psychiczną z z czasów jej wczesnego dzieciństwa... Hendro, moja wielka prośba do Ciebie - daj znać szybciutko, jak tylko Halynka pojawi się u Ciebie, bardzo proszę, gdyż nie będę w stanie spokojnie zasnąć...1 point
-
I co sie dzieje ?? U Henia to rodzina jest teraz na watku i mamy duzo wiadomosci :)1 point
-
WiosnaA, dziękuję za kanapy dla sierściuchów :) Promyczek dostał dziś gryzaczka. Wieczorne wyjście do ogrodu ze stadem...Promyk zdecydowanym szybkim krokiem pobiegł do ogrodu, załatwił sprawy i leci do domu. Psy podchodzą zapraszają do zabawy a chłopak warczy...wymija. Nie ma zabawy, chodzenia, wąchania on idzie do domu i już. Zdziwiłam się ale idę za nim. W legowisku zostawił kawałek gryzaka i tak pędził żeby mu Maniek nie zjadł. Dopadł do kawałka ucha i warczy...może na mnie ,) Oddaliłam się, co będę przeszkadzać jeszcze pomyśli że chcę mu zjeść :D Mały agregat :)1 point
-
Z nowego domu pisza tak. " Witam wszystkich :) Śnieżka pozdrawia was z nowego domu, póki co sunia jest zestresowana ale cały czas wykazuje nami zainteresowanie :) Postanowiła nawet przy głaskaniu podnieść tylną nogę leżąc, żeby był lepszy dostęp do drapania brzuszka!1 point
-
Podróże wszak kształcą a ja zaczynam czerpać nawet jakąś przyjemność z jeżdżenia do Krakowa, choć oczywiście sądzę, że długotrwałe przebywanie w smogu powoduje odkładanie się metali ciężkich a to jak wiemy zdrowia nie poprawia. Ufff, cieszę się z niedobitków lasu, które jeszcze mamy. Choć z kolei to zagrożenie kleszczami a te jak wiadomo.... No własnie Poza udaną i pouczającą wyprawą do Krakowa, mamy też wieści w sprawie suniek:) Magda (wczoraj) odtańczyła sukces i wzbudzała zainteresowanie na ulcy, bo Negra w końcu zaczęła sikć na dworzu:) A dzisiaj Beata, u której jest Halinka, przesłała nam poniższe zdjecie. Zobaczcie, co się Halince do zadka przykleiło:) Badania odrobinę lepsze, rokowania ostrożne....ale....;) To udany dzień:)1 point
-
1 point
-
No to dziś nasz młodzieniec w dzikim pędzie ... że ledwie go można było uchwycić w kadr ;)1 point
-
Zamówiłam jedzenie dla Marcelka1 point
-
rozliczam bazarek fanty się nie bardzo sprzedawały ale cegiełek kilka doszło i będzie ok 170 zł + moja znajoma wpłaciła 50 zł czyli połowa za miesiąc będzie ale i tak sporo brakuje do opłacenie całości :(1 point
-
1 point
-
oby już tak zostało, bo aż nie chce się wierzyć1 point
-
Pisałam wczoraj do Moniki. Wieści z domku Kseni są dobre nie ma z nią żadnych problemów, zostaje już pomału sama w domu na dłużej, nic nie niszczy. Dopomina się głasków, na spacerach jedynie obszczekuje mężczyzn. Wczoraj w parku bawiła się z jakimś pitbullem i wróciła szczęśliwa i ubłocona do domu. chyba jest nieźle :)1 point
-
Za co ten przelew na 300 złotych, bo funia nic na wątku Marcelka nie pisze :( Na koncie mamy raptem 265,40 zł :(1 point