Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 10/14/16 in Posts
-
DUDUŚ ma DOM. Wspaniały dom i jeszcze wspanialszych ludzi :D Dziękuję za kciukanie - nie był to słomiany zapał - chociaż teraz to mi się wydaje że to była wizyta pro forma. Wspaniali ludzie, byli prawie 3 godziny i Pan troszkę musiał zdyscyplinować Panią że może już czas wychodzić :) A Pani wcale nie chciała. Oboje kochają psy ale chyba Duduś wybierze Pana - powiedziałam że jakby coś to drugiego mogę dla Pani Kasi też załatwić :) Przyjadą w przyszłym tygodniu ponieważ Dudusiowi bardzo przeszkadza kołnierz a bez niego bardzo wylizuje ranę, więc wolałabym żeby było już po tym najgorszym okresie. Chociaż Pani Kasia w zasadzie chciała zabrać go dzisiaj :) Trochę rozmawialiśmy ale wiecie że z Prawdziwymi Psiarzami to rozumiemy się bez słów więc o czym tu gadać :) Będzie kolejna adopcja z której jestem bardzo dumna. Oczywiście kazałam im jeszcze na spokojnie wszystko przemyśleć i zadzwonić ale WIEM że po co zadzwonią :) I pomyśleć że tydzień temu ten bidulek ganiał za autami, spał na trawie i był dokarmiany przez dzodzo a dziś można powiedzieć że ma DOM. Super :) Lampowy I Lampowy ze Swoimi Ludźmi :) (przepraszam za jakość zdjęć :( )4 points
-
Wet odpowiedział ale mailowo i to mniej więcej co już wiemy. Jutro pojadę zobaczyć się z nim to wypytam dokładniej. Lek na sikanie, przepisany u Murki jest O.K. i skoro je i pije może go dostawać a jeśli chodzi o karmę stwierdził, że może uda się dobrać, będę o tym rozmawiała, może da mi jakieś próbki. Trzeba robić badanie moczu co 2 tygodnie. Jak pojadę to wezmę pojemniczki. Sunia jest kochana, bardzo grzeczna w domu i wesoła na spacerach. Trudno w to uwierzyć, ale nie mamy z nią żadnych problemów. Daje nam ogromnie dużo radości, jak w bajce, rozpuszczamy ją więc bez skrupułów. Zdjęcia nie chcą wchodzić, wydaje się, że są za duże (pokazuje się błąd nr 200). Joasia ma do zdjęć jakiś edytor, jak to się Joasiu nazywa, spróbuję ściągnąć z internetu. Cieszę się, że jej los obchodzi jeszcze kogoś, przyjemnie jest podzielić się emocjami. Bajka leży właśnie na posłaniu i przez sen rusza łapami jakby biegała po łące.3 points
-
3 points
-
cieszę się niezmiernie, po prostu serce mi się raduje na te wiadomości!.Obiecalam Dudusiowi, ze nie zostawię go na tej ulicy i dzięki Wam drogie dogomaniaczki a zwłaszcza anecik mogę spojrzeć w lustro bez wstydu.Dziekuje:-)3 points
-
2 points
-
Ja sobie zdaję sprawę (i pewnie wszyscy śledzący losy Zuleczki także) z tego, że sunia potrzebuje czasu, by się otworzyć i nie są to dni, czy tygodnie, lecz miesiące, może nawet lata. Wydawało się, że Państwo też o tym wiedzą i mam nadzieję, że się nie zniechęcą i nie poddadzą. Jeśli chodzi o finanse Zuleczki, to pozwólcie, że jeszcze nie będę przekazywała pieniędzy na inną bidę, poczekam trochę, bo gdyby tak Zulka wróciła z adopcji (odpukać w niemalowane) to będzie bez grosza.2 points
-
Przywitały mnie dzisiaj wszystkie: Piękny, dumny Rudy: Ciekawski, wszędobylski Lisek : i delikatna, wystraszona Tinusia: Gdy zaparkowałam przez dłuższą chwilę obserwowałam je wszystkie z samochodu. Są bardzo ze sobą zżyte. Siedziały blisko siebie przy pustych miskach. Gdy podchodziłam z jedzeniem obawiałam się, że uciekną a zostanie tylko Lisek. Ale nie... tylko Rudy odszedł bliżej płotu a Lisek i Tinusia zostali. Tinusia była bardzo blisko, na wyciągniecie reki. Dygotała ze strachu ale nie odchodziła, mówiłam do niej po cichutku miłe słówka więc usiadła i czekała, aż otworzę puszki i dam jeść. Gdy przykucnęłam Lisek obwąchał mnie bardzo dokładnie. Ostatni do jedzenia podszedł Rudy ale też był bardzo blisko. W prezencie oprócz karmy dostały serduszka drobiowe. Rudy jest coraz piękniejszy, jak idzie wyprostowany wygląda bardzo dostojnie. Lisek jak zwykle kręci się, ciągle coś węszy i wypatruje, nie może usiedzieć w miejscu. A Tinusia to taka kruchutka, delikatniutka dziewczynka. Cudowne, wspaniałe psy i mieszkają na ulicy - trudno się z tym pogodzić. Czy w końcu znajdą swoją przystań ?2 points
-
Prognozy pogodowe wskazują na poprawę. Jeszcze zaświeci Argusiowi słonko i wygrzeje piesio kosteczki.2 points
-
Wraca jak rakieta- to dobrze, że czuje się bezpiecznie.2 points
-
Czas na pierwsze rozliczenie. Z Ladymonią umówiłam się na rozliczanie co 30 dni, ale jak Wam będzie wygodniej na koniec miesiąca to dajcie znać. Koszty: -360 zł hotelowanie (10.09-09.10) -30 zł transport z Zamościa (połowa kosztów) -29,70 zł Oxycort Razem: -419,70 zł Stan konta na 9 październik wynosi -419,70 zł. Argo jest bardzo delikatnym pieskiem i nie lubi sobie moczyć łapek:) Jak deszcz pada to stara się iść niemal między spadającymi kroplami - jak kot. I ostrożnie stawia łapki, żeby jak najmniej zamoczyć czy w błotku ubrudzić:) Ogólnie nie lubi jesiennej aury, kiedy jest mokro itd. Ciężko go namówić, żeby wyszedł zrobić co trzeba. Za to wraca jak rakieta:)2 points
-
Togusiu ,coś się do mnie psycepiło...... zacepiało moje łapki i siedziało na moim futelku i mnie ugniatało........1 point
-
Niesamowite !!! Rasa mimronkowa cieszy się wielkim powodzeniem. Może ja Gigę podrasuję na mimronkę.1 point
-
Za każdym razem, jak widzę u Kapselka nowy wpis to serce podchodzi mi do gardła. Trzymam kciuki, za niedzielną wizytę!!!1 point
-
Bo to jest TW (skrót od Tajny Współpracownik) :D oczywiście, że knuje bo przeciez wyraźnie widac, że z boku stoi i nadaje cichaczem "kur wylądował" :D Piąteczek, taki piękny wieczór mam, weekend przed nami - jaka znowu wspaniała perspektywa nic nie robienia, heh :D Pogoda też śliczna, może i jutro słonko będzie się uśmiechać? kto wie? Miłego wieczoru wszystkim życzę :) tak, tak, wszystkim :D P.S. niespodzianki to jest to, co bardzo lubię, oj bardzo :D1 point
-
1 point
-
Wklejam z FB dzisiejsze wieści z dt Misio już po wizycie u weterynarza,wszystko jest Ok,dostał antybiotyk,następny w niedziele,potem będzie można chłopaka odrobaczyć i zaszczepić od wścieklizny.Przy okazji pospacerowaliśmy po mieście,Misio pięknie chodzi na smyczy,jest ciekawski,ale nikogo nie zaczepia tylko obserwuje.Myślę że spacery z Nim będą wielką przyjemnością1 point
-
dotarł mail od Murki, niestety nie mam opcji przelewów internetowych, więc przelew pójdzie w poniedziałek1 point
-
Aneta wczoraj rozmawiała z Panią Małgosią. Ogólnie wszystko dobrze, tylko Pani się martwi, że w domu Zulcia głównie siedzi lub leży na swoim posłanku. Mam nadzieję, że Państwo tak jak deklarowali dadzą Zulce tyle czasu na aklimatyzację i zaufanie, ile będzie potrzebowała. Przecież dopiero jutro minie tydzień od adopcji. Ja nadal się tym wszystkim stresuję, ale dam Państwu przez kilka dni spokój, zadzwonię w przyszłym tygodniu. Wpłynęło 40,- od Neelith (wrzesień, październik) i 20,- od Livki (październik) bardzo serdecznie dziękuję!!! Zaraz wpiszę w rozliczenie i przeleję anecik 52,- za pobyt Zulci w październiku.1 point
-
Zdarza się, że nie ma czasu pisać. Długo się ta łapinka goi, ale grunt, że zaraz będzie OK. I że Muszka taka proludzka. Na zdjęcia grzecznie poczekam :)1 point
-
Bardzo Was przepraszam za nieobecność na wątku ale miałam ostatnio trudniejszy czas i nie dałam rady być i pisać regularnie na dogo. Dziękuję, że pamiętacie o Muszce :) Mortes Muszka ma na razie jeszcze sporo karmy więc się na razie się tym nie martw :) Musia ma się dobrze, mam wrażenie że dopiero teraz w pełni odzyskała siły i zaczęła się zachowywać jak młodziutki pies - zaczepia do zabawy, trochę poszczeka, czasem coś podgryzie kiedy zostanie sama w domu ;) Ale wszystko to w granicach normy, jest grzeczna za to widać że rozpiera ją taka młodzieńcza energia i chęć do życia :) Nóżka cały czas się w pełnie nie zagoiła, już jest naprawdę bardzo blisko ale ciągle coś jej przeszkadza. Ale już naprawdę niewiele brakuje i mam nadzieję, że w końcu osiągniemy pełen sukces. W zeszłym tygodniu na kilka dni przyjechała do domu moje rodzina i Muszka świetnie odnalazła się w większej grupie ludzi (im więcej rąk do głaskania tym lepiej ;)), nie miała też problemu z obcymi psami. Okazało się za to, że musiał chyba zupełnie nie znać, albo mieć jakieś nie najlepsze doświadczenia z dziećmi - kiedy w pierwszej chwili zobaczyła moja najmłodszą siostrę (ma prawie 7 lat) zaczęła okropnie szczekać i nie chciała podejść się przywitać. Dopiero kiedy ją zawołałam do Krysi, powiedziałam ze nie ma czego się bać to po chwili się przełamała i podeszła. Ale kiedy się już zorientowała, że Krysia tak samo ją głaszcze i zagaduje jak inni to uznała, że dzieci też są fajne i potem już przybiegała, cieszyła się i domagała uwagi od Krysi tak samo jak do reszty domowników :) Wszyscy ją bardzo polubili i uznali, że jest przemiła i śliczna :) Nie mam niestety żadnych nowych zdjęć bo pogoda była ostatnio nie sprzyjająca ale może teraz uda się coś cyknąć skoro zrobiło tak słonecznie.1 point
-
We Wrocławiu już słonko :)1 point
-
1 point
-
To raczej moja mania. Ja sama zawsze, od kiedy pamiętam, po powrocie do domu zdejmowałam z siebie wszystkie "pęta": paski, zegarki, dopasowaną odzież. Najlepiej się czuję w takich luźnych szatach, żeby nic mi nie krępowało ruchów. Ja mam po prostu bzika na punkcie swobody, nie wyobrażam sobie, że można żyć w zamknięciu. Mogę z domu nie wychodzić przez cały dzień, czy nawet kilka dni (choć to z trudem), ale muszę wiedzieć, że mogę. Stąd moja obsesja ze zdejmowaniem obroży psom. Żeby i one czuły się swobodnie. A co u nas? To, co przedtem. Psotka już zrozumiała, że więcej prób wydania jej obcym nie będzie. Rano wita się ze mną "szyjką" (takie pocieranie swoją szyją o moją), śpi z nami (czyli ze mną Kajtusiem i Juką, a w porywach dochodzi jeszcze Szerlok (jeśli nie jest mu gorąco) i Dziunia (to z wielkiej łaski!), biega jak szalona po łąkach, pochłania wszystko, co jej postawię przed nosem i ogólnie wygląda na szczęśliwego psa. Cały czas w obróżce, na razie. Poranny i popołudniowy spacer nieco nam się skrócił (a właściwie znacznie), bo Kajtuś odzyskał szwung i melduje się za każdym razem, kiedy wychodzimy, co często skutkuje buntem niewybieganej młodzieży, bo jednak ponad stuletni (na ludzkie) staruszek, mimo odzyskanej pary, męczy się szybko, No a teraz jeszcze marznie, bo - jak można zobaczyć na "Szerlok pocieszyciel" - jest prawie łysy, a tu przymrozki! Nie śmiem spróbować mu wkładać ubranko, wiedząc, jak reaguje na wszelkie manipulacje wokół swojej osoby. Staram się koło południa robić jakieś większe "kółko", najczęściej nad rzeką, żeby ferajna mogła się wylatać na łąkach. Wracają utytłani jak nieboskie stworzenia, ale zadowoleni i potem śpią, dzięki czemu i ja mam chwilę spokoju.1 point
-
Witam piąteczkowo :) U Dudusia wszystko w porządeczku. Musi niestety śmigać w kołnierzu ponieważ jest baaardzo zainteresowany tym czego już nie ma. Był wczoraj bardzo osłabiony, dodatkowo bardzo paraliżuje do kołnierz. Ale jak mu zdejmuję do jedzenia to wraca dawny Duduś. Kciuki trzymamy za wizytę bardzo fajnych Państwa, którzy co prawda zadzwonili o Mufkę, ale Mufcia do nich nie pasuje. Państwo mieli przez ponad 12 lat suczkę znalezioną na ulicy, którą przygarnęli. Ponad pół roku temu odeszła i już czas pomóc następnej bidzie. Państwo po 30, dzieci jeszcze nie mają, siostra Pani ma dwa psiaki ze schroniska, mieszkają w zielonej okolicy w domu/bloku 6 rodzinnym. Fajne miejsce, jeszcze fajniejsi ludzie. Pan z poprzednim psiakiem śmigał na ryby, po jej śmierci przestał chodzić. Szuka towarzysza do wypraw a Pani towarzysza przytulaka. Duduś świetnie spełnia wszystkie te warunki a Państwo spełniają wszystkie moje warunki. Przyjadą dziś zobaczyć czy zaiskrzy. Bardzo chciałabym żeby zaiskrzyło :) Więc kciuki trzymamy za zaiskrzenie.1 point
-
Być może przy okazji zmienia futerko, ale jednak sierść nie jest w dobrym stanie, zwłaszcza na grzbiecie jest kiepska, matowa, przerzedzona i z łupieżem. Zastanawiam się czy to nie jest opóźniony skutek chemii? Na razie będę podawać Ergowi tran, bo trochę mi zostało po innym piesku. Wrzucam zaległy rachunek za Fluoxetynę: http://www.fotosik.pl/zdjecie/pelne/218374c334d40d8c W między czasie kupiłam dwa kolejne opakowania, ale jeszcze nie mam rachunku.1 point
-
Kiyoshi, jeżeli zakładasz, że ta sunia może trafić do bloku, to zapomnij o rozrzucaniu smakoli na podwórku. Za często dookoła bloków są wyrzucane resztki jedzenia w stanie powodującym zatrucie i za często czyta się informacje o podrzuconych kawałkach kiełbasy nafaszerowanych połamanymi żyletkami. Dość kłopotów, aby oduczyć psa zjadania wyrzuconych czy podrzuconych świństw, aby to jeszcze celowo wzmacniać, chory pomysł. Poza tym pies, który zauczy się zbieractwa, jest znacznie trudniejszy do kontrolowania przez właściciela, ponieważ nagradza się sam.1 point
-
No wiesz, a może Ty masz rację. Może to nie ucięty eb, jeno schowany pod skrzydełko dla zmylenia przeciwnika ! Nie wykluczone !1 point
-
Elik, a może to tajniak. Podsłucha coś, niekoniecznie zrozumie ale poleci i podkabluje koleżanki.1 point
-
Zdjęłam Ergo opatrunek parę dni temu i jest ok, żadnego podlizywania:) Natomiast martwi mnie teraz coś innego: Ergo ma zaczerwienioną skórę w pachwinach, są też tam małe pęcherzyki... w dodatku Ergo teraz bardzo gubi sierść, nie tylko podszerstek - całymi garściami mu wychodzi także włos z białymi końcówkami (cebulkami chyba?). Wiele razy czesałam Erga, ale nigdy wcześniej takiego czegoś nie było. Może to jakaś alergia? Na któryś lek? A może to karma? Teraz ostatnio trochę różnej karmy Ergo dostawał... wrócę na jakiś czas do karmy bazowej, którą Ergo jadł wcześniej przez długi czas. Plus wszystkiego taki, że mam wrażenie, że trochę Erguś zrzucił masy:)1 point
-
Głodny nie jest, jedzonko dostaje chodzimy na spacerki czasami zbieramy kasztanki Iiii jesteśmy......., tylko idąc przedwczoraj na spacerek, oczywiście całkiem przypadkowo spotkaliśmy kocie maleństwo / mężuś gada, że chodzi tymi samymi ścieżkami i nikogo nie spotyka...../ i przytachaliśmy kociczkę do domku, wstępnie oporządzona z pchełek, odrobaczona i co dalej ...... Wczoraj przyjechała córcia, Lolcio zapakował się do jej łóżka i ani myślał z niego wyjść, oczywiście przespał tam całą noc, nie wiem czy nie będzie chciał z nią jechać.....1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
Ty kochaaaasz Halinę, a ona Ciebie tylko wtedy, kiedy ją z kłopotów wyciągasz ;). Ona już leci do Wawy... Radzę dobrze - nikogo nie wpuszczaj i zamknij okna. Naprawdę mi Ciebie żal ;)1 point
-
Walcz Rudzielcu kochany, tyle osób tak cieplutko o tobie myśli....1 point
-
Serduszkiem sciskam za wszystkie lapunie i za te cudne ogloszonka co je nasza kiyoshi wyczaruje ja nie doloze narazie stalej boc ostalalm bez grosiczka nawet ale te 50 zl kolejne kt obieclalam lapenkom wplace oczywiscie wplace ale nie teraz jeszcze jak tylko bede mogla ..zdrowenka smokuniowi maluczkowi i lapenkom i kotuniom Tysiowym stokroc1 point
-
Ciociu marii nasza cudna sciskuniam za te wszystkie ogoneczki za te wszystkie oczenka i brzusie i lapenki ciezko jest zyc ciezko gdy odchodza nasze skarbunki lapenki ciociu sciskam sercem za Was za Twoje skarby najblizsze1 point
-
Padl mi laptop. Mecze sie z zapasowym, ktory jest strasznie wolny, w dodatku komunikaty sa w jez. szwedzkim. Tablet zas to mordega... Wszystkie zdjecia widze u siebie, nie wiem, czemu tak jest. Bede dalej probowala pokazac wrzesniowa Lonieczke1 point
-
Dziadziuniu kokany zegnaj zegnaj Ciociu mari 9 wrzesnia slalam jednorazowa dla Twoich lapeczek pozdrawiam pozdrawiam1 point
-
A ja, jak za dawnych, dobrych czasów przybiegam się i tutaj pochwalić... Ta oto Śliczna, Maleńka Kruszynka pojawiła się na świecie tydzień temu, 21 września, we środę i wniosła do Rodziny dużo Szczęścia!!! Nasza Milenka Bernadetka !!! Poniżej na wspólnym zdjęciu ze swoimi Siostrzyczkami (od lewej): Karolinka, Milenka i Amelka :) Jestem 300% babcią, hehehe ;)1 point
-
Maryniu, tulę Cię, kochana......... A Morelka.... biedna sunia, oby to nie były jakieś guzy w mózgu?........1 point