Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 06/28/16 in all areas
-
Karolcia na szczęście biega po zielonej trawce i śpi w legowisku od Bogusik aktualnie :) i to dzięki temu, że Ty Iza wypatrzyłaś ją w schronie. Nikt w jej sprawie nie dzwonił. Przedwczoraj była pani z 4-letnim synkiem odwiedzić psiaki, ponieważ chcieliby mieć swojego psa. Karolcia zachowywała się wzorowo - podeszła do pani, przymilała się do niej, potem delikatnie bawiła się z chłopcem. Wszystko idealnie, pani powiedziała, że przyjedzie jeszcze raz z mężem, aby decyzja była wspólna, ale czy tak będzie, to się okaże. Wczoraj za to udało mi się wyadoptować staruszka, więc te adopcje jakoś idą. Przyjdzie i kolej na Karolcię. Zdjęć czarnulki Misi jeszcze się nie doczekałam.2 points
-
Ja uważam, ze w złym świetle stawiają się ludzie którzy obiecali oddzwonić i tego nie uczynili. To zwyczajny brak kultury i tchórzostwo. Nikt nie żądał od nich adoptowania Gigi, nikt jej im na siłę nie wciskał. Zwyczajne stwierdzenie, że rezygnują z adopcji i podanie powodu byłoby ok. Powiedzenie "nie" to żaden wstyd to odpowiedzialna postawa do końca.2 points
-
Drugi powód Od początku coś mi się nie podobało. Ja u Emilki agresji nie widziałam, jeżeli już to lękliwość i nie myliłam się. Zastanawiało mnie jak z wesołego, zadziornego szczeniaka Emilka mogła się stać taka wycofana lękliwa i nerwowa, stąd było i jest nadal jej warczenie. Dziś się dowiedziałam, to nie Emilka była powodem spięć i to nie ona atakowała, ona jedynie nie poddawała się bez walki. Emilka już u mnie a problem pozostał, to sunia rezydentka była najprawdopodobniej powodem, bo nadal są ścinki tylko teraz z innymi zwierzakami. Cóż mylna ocena domu, ale decyzji się nie cofnie. Szkoda mi bardzo małej, teraz wiem skąd u niej lęk przed psami i takie nerwowe zachowania, ona się musiała bronić i nie miała pomocy. Malutka powoli wychodzi z własnego cienia, zaczyna bawić się z resztą stada, czasem jakiś buziaczek, krok do przodu i dwa kroki w tył, bo wystarczy gwałtowniejszy ruch drugiego psa i mała znowu burczy i schowała by się w mysią norę, albo bardzo chce się wtulić. Miałam nawet myśli, żeby u nas została, w sumie 6 lat temu mieliśmy tak samo jak teraz 2 dogi (Tosiu i Gerald), haszczaka Bugiego i 2 małe pieski Berbelka i Młynka. Historia jakby zatoczyła koło z tamtej ekipy został tylko Bugi, ale są 2 dogi i 2 małe pieski. Ale....no właśnie ale, nie wiem czy Emilka będzie kiedykolwiek żyć w stadzie, czy lęk przed psami jej zostanie,poza tym to dle niej ciągły stres, a ona tak potrzebuje spokoju. Narazie dopóki nie zrobię jej wszystkich szczepień i tak musi zostać u nas. W sumie cieszy mnie, że nie jest agresywna, ale wyjście lęku wcale nie jest łatwe, bo najpierw musi się psychicznie wzmocnić, a potem oduczyć nabytych negatywnych zachowań. To będzie trudny czas dla nas wszystkich, na szczęście reszta stada stanęła na wysokości zadania jakby rozumieli, że tylko razem możemy pomóc, bo tu musi zaangażować się cła nasz rodzina mąż, syn, ja i psia część rodziny, żeby pokazać jej, że wcale nie musi się bać, a życie może być piękne i radosne. Dlatego proszę o wyrozumiałość tych którzy będą chcieli adoptować Emilkę, a chętni już są, że ja muszę być pewna i mogę stawiać, wysokie wymagania. Ta malutka zasługuje na kochający mądry dom, taki już na zawsze, to taka mała przylepa rozdając całusy i zapadające w serce mocno, która czasem warczy, bo inaczej nie umie, a czasem zdaje się przepraszać, że oddycha. Pisząc to najzwyklej w świecie płaczę, bo serce mi pęka, ale musiałam to napisać. Teraz historia Emilki będzie jasna i potencjalny dom, będzie świadomy, że jeszcze dużo przed malutką. Jest młodziutka, bardzo pojętna, nastwiona bardzo pozytywnie do człowiek, to dobrze rokuje1 point
-
Tak u nas wygląda pora karmienia - stołówka dwupoziomowa1 point
-
oooo rozmyślania o kolejnym psie <3 Serio kanar, doberman, beauceron? to są silne psychicznie psy, a Aga jest miękka. Nawet jeśli ona tego psa nie będzie układać a Sebek to będzie gorzej, aby ten pies ją słuchał. Aguś szukaj psa na swoje zamiary i pod siebie. Serio charakter psa jest najważniejszy, a wygląd to sprawa drugorzędna. Tobie z wyglądu wiele ras się podoba, więc tu nie będzie problemu. U Ciebie nie widzę psa pracoholika, ani dominanta. Różnica między Mastifem a ONkiem jest ogromna. Problem z zwierzyną jest przez wyśrubowane popędy, które trzeba w psie zaspokajać. Wtedy pies jest usłuchany. Dla takiego psa liczy się przede wszystkim człowiek i piłka na spacerze. Luźne łażenie w polu jest spoko,ale jak coś porobić, poaportować, robić WSPÓLNIE z człowiekiem to jest dopiero impreza. To są psy energiczne, chcące być w ruchu. MT to molos, który nie jest z takim pierdolcem, to spokojne psy, nie te popędy. Za piłką nie pobiegną, a człowiek jest na spacerze to spoko. Nie ma tego wpatrzenia w człowieka, oczekującego coś robienia. Ja osobiście wykończyłabym się z takim MT, serio. Lubię jak pies sam wykazuje chęć kontaktu, jak łażenie po polach jest OK, ale psu się nudzi i zaczyna kombinować. Pytanie czy Ty takiego psa chcesz, czy lepiej aby żył sobie obok Was na zasadach jak Qwendi. Chyba na Twoim miejscu szukałabym DONka jako psa rodzinnego, wychowanego miotu w domu, kochającego ludzi i innych psów, prędzej w suczkę. Właśnie też mi się u Was widzi OS :)1 point
-
Tygrysie male i duze rozrabiajace i spokojniusie pozdrawiam i laskocze za uszkami1 point
-
i na mazowieckie na OLX.PL http://olx.pl/oferta/duzy-grozny-super-pies-czeka-na-swojego-czlowieka-CID103-IDc3Dyb.html#xtor=EREC-55-[id1]-20151204-[diplayLink]-5793731@1-201512041339191 point
-
Grażynko no coś Ty, nie sumituj się kochana :) Już po operacji. Zapłaciłam 90 zł i nie kupiłam koszulki, bo nie było rozmiaru. Mam jakieś stare, powyciągam z szafki zaraz.1 point
-
Też tak myślę. Mazowszankowie i Złoty Doktor, wszystkiemu dadzą radę :))))1 point
-
Gabi:) U Eli i Agi juz jest, zaraz kopia pójdzie i do Ciebie:)1 point
-
1 point
-
Pozory mylą i nie zawsze Perełka, okazuje się przy bliższym poznaniu prawdziwą perłą, chociaż jak zwykle, ma to jakąś przyczynę. Mam nadzieję, że Kasia nie ucierpiała bardzo, bo to jednak policzek? Też mi się chce płakać z poczucia bezsiły. Odnoszę wrażenie, że bardzo wielu ludzi ma serce z kamienia. Dla psów. A z Miśka widać, że to wspaniały i odpowiedzialny pieski facet :). Może komuś wpadnie w oko taki dobry, wierny i odpowiedzialny stróż?1 point
-
Jak czytam co piszesz Mari, to ryczeć mi się chce.A co dopiero Tobie.1 point
-
To dobrze, że chociaż jeden pies znajdzie dom. Maliznom w dodatku jamnikowym, łatwiej, niż tym większym i gryzącym :(.1 point
-
To nasz Bugi - wyciągnięty z pseudo spod Janowa Lubelskiego - ma 7,5 roku, przywieźliśmy go jak miał 3 miesiące, chcieli się go pozbyć bo się nie sprzedawał, syn go wypatrzył1 point
-
Pani Danusia z Dąbrowy Górniczej, która prosiła nas o pomoc dla Azuni wpłaciła 600 zł. Bardzo pięknie dziękujemy Pani Danusiu :)1 point
-
Karolinciu pozdrawiam sciskam jeszcze rozliczam bazarusio ciociu kiyoshi jak czytam o tym biedaku ...ech ... w czleku odrazu zamiera ... marze aby nadszdl dzien kiedy wszyscy oprawcy wszyscy obojetne czy z naszego kraju czy inszego ze zaplaca ciezkim cierpieniem za swoje haniebne haniebne czyny woboec tych wszystkich ktore nie powiedza nigdy jak cierpai ech .....beniusiu marze abys mogl biegac swobodnie abys byl kochany glaskany tulony aby stal cud i wolnosci abys poznal i milosci serca prawdziwego Izun sciskam za benia mocno i za Was boc przecie mieszkacie tam ech zycie .....1 point
-
1 point
-
Raksa nie będzie potrzebowała już wpłat za maj, czerwiec ani jakikolwiek inny miesiąc. Rozmawiałam z Sylwią - nie chcą już jej nikomu nigdy oddać. :) Co trochę głupio wyszło, bo rodzina, która Raksę adoptowała też ją chce. ;) Ale w sumie rozumieją niechęć rozstania się z nią, a Raksie jednak nigdzie nie będzie tak dobrze, jak u Sylwii i Kuby.1 point
-
Witaj, Gusiaczku :) Trochę najnowszych nowin: Nasze wspólne życie z Florą składa się z małych kroczków w przód i czasami dużych w tył. Moje życie, to codzienna nauka cierpliwości, codzienne strofowanie się za niecierpliwe myśli... Florki życie, to niestety, ciągłe obawy, ale i rodząca się ciekawość, czasami nieśmiały, radosny podskok i zamaszyste merdnięcie ogonem, tak szybkie, że prawie niezauważalne. Moje życie, to bolące gałki oczne, którymi niebawem dojdę do rzeczy niemożliwej i zakres widzenia będę miała jak koń ;), Florki życie, to ciągła czujność - "jak odwróci głowę w moją stronę albo nie daj boże wyciągnie aparat, muszę być malutka". Moje życie, to natrętna, powracająca myśl - "a może ona jest autystyczna?", i wielkie radości - jak, choćby, dziś. Jak wiecie Florka od jakiegoś czasu ze spacerów wraca bez smyczy. Wraca, ponieważ w drugą stronę to nie działa - wtedy też wraca. Zostawia nas wszystkich i pośpiesznym kłusem zasuwa do domu do swojej Klatki. Tak... Klatka to mój największy konkurent w drodze do serca Florki. Dzisiaj odpięłam, jak zwykle, smycz i skierowałam się w stronę domu, ale po drodze zauważyłam sporo chwastów w pniu z kwiatami. Zatrzymałam się i zaczęłam je wyrywać. Byłam pewna, że Florka, jak to w takich sytuacjach, gdy nagle znalazła się pomiędzy mną a domem, pobiegnie tam. I rzeczywiście, po chwili wahania skierowała się w stronę domu. Przebiegła kilka metrów, stanęła - znowu wahanie - i wróciła! Nie mogłam w to uwierzyć! Cierpliwość, cierpliwość i spokój - powiedziałam sobie w myślach - i z trudem zachowując niewzruszoną postawę wyrywałam chwasty nadal. W pewnym momencie Melek zobaczył coś w oddali i zaszczekał - cierpliwość mi potrzebna, bo go zaduszę! - Florka w panice pobiegła do domu. No, to na dzisiaj tyle pomyślałam i... zobaczyłam, że znowu wraca! Pierwszy raz w życiu nie zostawiła nas, nie poleciała do swojej Klatki, wybrała nasze towarzystwo! Wróciliśmy wszyscy razem. Ale cierpliwość... to trudne nie mogąc się ucieszyć, podczas gdy w środku radość rozsadza klatkę piersiową. No cóż.. mamy kolejny mały kroczek. Włączamy cierpliwość i udajemy, że wcale nie czekamy na następny.1 point
-
Kolejny dzień i noc minęła, nadal nie widzę u Emilki agresji to raczej cykor jest. Boi bardzo wielu rzeczy, odnoszę wrażenie jakby nie wychodziła z domu albo poza podwórko albo była zamykana. Nie boi się człowieka, mogłaby cały dzień przesiedzieć na kolanach, w nocy sama przychodzi do łóżka i przesypia całą noc, wstaje kiedy my wstajemy a dokładniej trzeba ją wynieść bo sama nawet zachęcana nie chce. Na podwórku stoi i obserwuje, już tak nie ucieka, ale zastyga w ruchu. Psów nie atakuje raczej się ich boi bez histerii, ale strach, koty wącha nie gania. Je i pije, nauczyła się, gdzie zawsze jest woda, sama podchodzi. Wczoraj obserwowałam ja przy tym, to robiła wrażenie jakby bała się że ją ktoś odgoni. Za każde pozytywne zachowanie jest chwalona, nawet jak ładnie zje z miseczki. A przy okazji jedzenia, słyszałam, że musi jest osobno bo się rzuca, nie wiem kto się rzucał przy misce, bo wczoraj celowo i dziś też karmiłam 4 psy równocześnie, był Cormac, Leon, Bulimka i Emilka, każde miało swoją miskę ja siedziełam przy nich nie było najmniejszego spięcia. Bulimce przy tym zdecydowanie poprawił się apetyt, spogląda na Emilkę i opróżnia miskę. Jak przywiozłam Leona to przez pierwsze dni nikt nie mógł wejść do kuchni jak jadł bo się rzucał potem przez chyba rok podejść czy spojrzeć zaraz warczał, mała nic takiego nie robi. Na kolanach już siedzą razem z Bulimką zgodnie i jak podejdzie Leon czy Cormac nie ma spięć. Warczeniem Emilki zajęłam się natychmiast za każde warknięcie była karcona i komenda "nie" lub "nie wolno" zaczyna działać, poza tym szukam sposobu jak do niej dotrzeć, jest kontaktowa, ale na zasadzie jak sama przyjdzie, nie reaguje wołana po imieniu, ani w żaden inny sposób, do domu to wchodzi sama z siebie, ale przywołać jej ot nie można. W ciągu dnia najchętniej siedziałby pod stołem w kuchni. W sobotę chłopaki dostali tchawice a dziewczyny uszy wędzone, mała złapała poszła pod krzesło, zapach ją nęcił, ale przyglądała się co robią inne psy potem zaczęła gryźć. Szukam sposobu jak nauczyć ją reagowania na zwołanie choćby. Z Leonem miałam podobny problem, ale on biegał za innymi psami i je naśladował, wołałam np Cormaca i przychodzili obaj, tak w wołaniu doszedł Leon i utrwalił to sobie, teraz to nie działa, bo ona raczej boi się psów, liczę, że jak zakumpluje się z Bulimką to Bulimka mi pomoże, narazie jakby nie znała żadnego absolutnie polecenia. Dziś pierwszy raz sama przyszła na posiłek i stanęła w tym miejscu gdzie ma miseczkę, ale bardziej odgłosy jedzenia i mlaskania zadziałały. Nie szuka nie piszczy, byle miał ją kto przytulać, za to choć to dopiero 2 dni szuka nas, wystarczy wejść do łazienki i zamknąć drzwi a cichutko popiskuje, nie ma lamentu takie cichutkie popiskiwanie. Jako małe szczenię była pełna energii, pewna siebie, nie bała się niczego, trochę histeryzowała w nowych sytuacjach, teraz jest bardzo wycofana, lękliwa i to nie jest według mnie tylko kwestia stresu. Przypuszczam, że jako malutka była noszona na ręku jak zabawka, bo była maleńka (teraz waży 4 kg) niczego się od niej nie wymagało, robiła co chciała, inne psy były odganiane bo malutka, potem malutką postawiono na ziemi i musiała zacząć sobie radzić, to nauczyła się warcząc. Jak była maleńka nie bała się psów wcale, teraz wyraźnie się boi. Potencjalny dom bez psów lub z jednym spokojnym, cierpliwym, zrównoważonym psem. Dom z doświadczeniem w pracy z psem wycofanym, żeby nie doprowadzić do agresji lękowej, nie znam jej reakcji na dzieci ani jak sią zachowuje zostawiona sama w domu. Jak do tej pory nie brudzi, ale sami ją co jakiś czas na dwór wyprowadzamy. Reszta spokojna, chłopaki nie są nią zainteresowani, odpoczywają od Bulimki :) bo Bulimka wydaje się być zadowolona i chodzi za Emilką zchęcając do zabawy1 point
-
Zaglądam do Kseni. Coś tam będzie z bazarku dla panny. A jak tam finanse?1 point
-
Perełka płacze ,a Tobie serce pęka. Zwariować można od psich bied. Pewnie rodzinka ma w nosie psy.1 point
-
Biedna Perełka :(. Pies nie rozumie śmierci opiekuna, bo Bogowie nie umierają........1 point
-
Przeczytałam cały wątek - jestem pod wrażeniem pracy. Pokerkowi, jesteście aniołami stróżami dla Giguni. To niesamowite, jakie zrobiła postępy. Wierzę, że gdzieś jest jej domek. Trzymam kciuki.1 point
-
Witamy u Kesni ponownie :) co prawda na watku mnie wtedy nie było ale czytając wpisy nie zgodzę się że nic na to że nie wskazywało... Ksenia nie toleruje suk i były między nimi spięcia cały czas Agnieszka była z tym sama kilka psów w małym mieszkaniu ... to musiało się tak skończyć... Ksenia jest obecnie w hoteliku 3rd Pole koło Kluczborka. Nie ma z nią problemów związanych z żadną agresją w stosunku do ludzi (suk nie toleruje) niszczy budy jak się nudzi... ma kupla Elvisa dużego w typie owczarka świetnie się dogadują.. to tak w skrócie...:) a poza tym z tych gorszych informacji to nie mamy delkaracji dług w hoteliku, ogłoszenia nie przynoszą rezultatu :( i szukamy kogoś kto mógłby odwiedzic Ksenię może znasz kogoś z tamtych okolic? zrzucimy się na paliwo :)1 point
-
Brodzio i Misia...Tak sobie pomyślałam, że Pusia już była ze mną na dogo od 2010r. teraz niech będzie Ciaput.1 point
-
Raniasku jeszcze Brodzio został do pokazania.....1 point
-
1 point
-
Myślę, że Kikou nie będzie miała nic przeciwko temu że wkleję z wątku małej :) ,,a to jest mój najlepszy duuuży kolega :) 01 point