Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 03/30/16 in all areas

  1. Bardzo Wam dziękujemy za odwiedziny, pamięć i życzliwość, która jakoś magicznie otula moje Semidełko kochane:) Patrzę na niego często, kiedy on tego nie widzi. Podglądam mimikę pyszczka, bo Semuś ma tyle swoich słodkich min, że możnaby cały album stworzyć. Niestety wyciągnięcie aparatu powoduje od razu zmianę miny. Uwielbiam z nim rozmawiać, coś mowić i czekać na odpowiedź, bo jak już pisalam z Semika jest niezły gawędziarz:) Semiś potrafi komunikować swoje potrzeby i konsekwentnie czekać aż zrozumiem co mi mówi. Jest po prostu idealny i doskonały. Ja wiem, że nie jestem obiektywna, ale mamy w końcu cztery psy, które bardzo kocham, ale to Semik jest motorem i przywódcą tego stada. Nigdy żaden z naszych psiaków nie sprzeciwił się jego decyzjom. To niesamowite, ale wszystkie go słuchają, nawet Rokuś, który jest od Semika większy, silniejszy i do tego niewykastrowany. Jest w nim jakaś niewidzialna siła i moc, które każą nawet najgroźnieszym psom podporządkować się mu i odpuszczać awantury. Widzę coraz wyraźniej, że powoli zmierza w wiadomym kierunku, ale nie dopuszczam do siebie tej myśli, bo nie wyobrażam sobie tego życia po... Nie pisałam tu chyba, że tak naprawdę ja go na początku nie chciałam. Pamiętam pierwszy raz, kiedy wsiadł do mojego wypucowanego samochodu i cały samochód był w jego sierści. Jaka ja byłam zniesmaczona,zła, że nie miałam jakiejś płachty, na kórej mógłby jechać. On się potwornie bał jazdy samochodem, trząsł się cały i usiłował schować się w jakąś dziurę. Wtedy nie myślałam w ogóle o tym, że Semik kiedykolwiek będzie moim ukochanym psem. Nie było z nami wtedy jeszcze Barsy, dopiero mój syn wymusił na mnie przyjęcie do domu beagla. Wtedy już było wiadomo, że dotychczasowa rodzina Semika nie ma dla niego czasu, przeszkadza im i szukają dla niego domu. Jacek pytał mnie wtedy, dlaczego chcę kupic beagla, a nie chcę przyjąć Semika. Wydawało mi się wtedy niemożliwe adoptowanie tak dużego psa, do tego wiecznie uciekającego, nie słuchającego się i obłażącego cały rok z sierści... Gdybym wtedy wiedziała, kim on dla mnie będzie bylibyśmy rok dłużej razem. Kiedy Jacek usłyszał, że Semik musi zniknąć ze swojego domu i że on ma go odwieźć do schroniska, nie był w stanie tego zrobić i wziął Semika do siebie. Mieszkał wtedy w Niemczech, wynajmował mieszkanie, w którym miał zakaz posiadania zwierząt. Szukał mu domu, ale jak już znalazły się dwie dziewczyny chcące go adoptować, Semik za żadne skarby nie chciał z nimi zostać. Przyjeżdżał więc z nim do mnie do Polski raz w miesiącu, a Semik podróż spędzał z nosem pod siedzeniem,. Nie chciał wychodzić z samochodu, nie pił przez 1100 km. Kiedy jednak przychodził czas powrotu pilnowal bardzo samochodu i najchętniej siedziałby w nim cały dzień, żeby tylko Jacek o nim nie zapomniał. Po wspólnych wakacjach na Helu (Barsa miała już wtedy rok) podjęłam decyzję, że nie ma sensu męczenie Semika podróżami, spędzaniem po 12-14 godzin samotnie w domu i że spróbujemy jak to będzie z dwoma psami. Semik w samotności obgryzał rogi kołder w domu u Jacka. Najbardziej niesamowite jest to, że tego dnia Semik nie pilnował w ogóle Jacka, tylko schował się w sypialni i udawał, że go nie ma. Jestem pewna, że sam miał dosyć tych jazd, do mnie już się przyzwyczaił na wakacjach, (wcześniej nie pozwalał się nawet wyprowadzić z domu. Wychodził, siusiał pod domem i na zgiętych łapach ruszał z powrotem. Nie było siły, która by go zatrzymała na dłużej na zewnątrz). Początki były trudne. Zraniony, porzucony Semik uciekał, nie nawiązywał kontaktu, a raz prawie nas wciągnął pod autobus, tak szarpnął się na smyczy. Płakałam i nie mogłam dać rady. Kiedy zadzwoniłam do Jacka z płaczem powiedział, że przyjedzie w weekend po niego i go zabierze. Zapytałam, jak sobie da radę. Powiedział, że będzie musiał oddać go do schroniska. Nie mogłam na to pozwolić i powiedziałam, że Semik zostaje, a ja poszukam jakiegoś dobrego behawiorysty i będziemy sie uczyć jak razem żyć. Wieczorem podeszłam do Semika, wzięłam jego pysk w swoje ręce i powiedziałam "Semik, ja jestem Twoją ostatnią szansą. Chcę, żebyś został, ale musisz się słuchać. Nie możesz uciekać i podejmować własnych decyzji. Jesteśmy razem, nigdy Cię nie oddam, ale musisz się zmienić" Semik nie patrzyl mi w oczy i w pewnym momencie wyszarpnął pyszczek z mojej ręki. Pomyślałam "no to sobie pogadałaś" Poszłam spać, a rano? Rano obudził mnie zupełnie nowy pies. Semik przemyślal w nocy i postanowił z nami zostać. Nigdy więcej nie miałam z nim problemów, nigdy nie uciekł, zaczął lubić przytulanie, całusy, a najbardziej odprężające masaże całego ciała. Traf chciał, że Jacek przyjechal kolejny raz dopiero po 2 miesiącach. Nie poznał Semika. Wyczesanego, zadbanego i uśmiechniętego od ucha do ucha:) Semuś nie był w stanie uwierzyć z kolei, że widzi Jacka. Jacek wszedł bez słowa do domu, a Semik stał przed nim z oczami szeroko otwartymi, wspinał się na niego wąchając go i schodził i tak 3 razy. W końcu Jacek powiedział "Cześć Semisko" i wtedy Semik oszałał ze szczęścia, że go widzi:) Jakieś pół roku później Jacek wprowadził się do nas. Usiłował oduczyć Semika wchodzenia na kanapę, ale mu powiedziałam, że to Semik jest rezydentem, a on do nas dojechał, więc Semik ma prawo spać gdzie chce:) Od początku naszego wspólnego życia rozstaliśmy się z Semikiem 3 razy. Dwa razy byłam w szpitalu na operacjach, raz poleciałam na 2 dni na pogrzeb do Szwecji. Poza tym nie rozstajemy się i zawsze jesteśmy razem. Za każdym razem Semik zostawał w domu pod czyjąś opieką. Po powrocie z pierwszej operacji Semik widząc mnie oszalał. Skowyczał strasznie, usiłowal wcisnąć mi się na kolana, rozwalil mi całe usta z taką siłą mnie lizał. Płakaliśmy oboje:) A ja wcześniej w szpitalu po obudzeniu się z narkowy zadzwonilam do domu. Jacek mnie pyta jak się czuję, jak operacja, a ja bełkotalam tylko "zmień psom wodę na świeżą" bo to najsłabszy Jackowy punkt;) Mimo wielkiej miłości do Jacka Semik jest moim psem. Jeśli idziemy na spacerze i rozdzielamy się, Semik zawsze idzie za mną. Trzyma się blisko mnie i opiekuje mną. Po trudnych początkach nasze życie ułożyło się wspaniale. Semiś wielokrotnie pomagał mi w szukaniu uciekającej za tropem Barsy. Kiedy wracała ja nie mogłam jej ochrzanić, ale Semik nie miał skrupułów, tylko dociskał ją do ziemi i okazywał swoją dezaprobatę. Potrafił stawać przede mną i mruczeć groźnie, kiedy naprzeciwko szedl jakis człowiek w kapturze. Tak na wszelki wypadek mowił, że on tu jest ochroniarzem i nie zawaha się użyć zębów. Ale mi się na wspomnienia zebrało. Przepraszam, że tyle musicie czytać:)
    3 points
  2. Dziewczyny- Eureka- udało mi się zalogować:):):) Przepraszam za niebyt i dziękuję ,że ciągle jesteście. Bardzo, bardzo Wam dziękuję za pomoc i zrozumienie. Rifka właśnie pojechała do domu. Zabrałam ją wczoraj, wykąpałam, byłyśmy u weta. Mała dostała antybiotyk na rankę po sterylce. Po ogłoszeniu niuni stała się rzecz niebywała - mój telefon i mail oszalały od ilości zgłoszeń. Rifka nie miała pojęcia co się działo. Wybrałam wspaniały dom, będę w stałym kontakcie. Mała jest cudna, okazało się u weta ,że nie ma roku.
    2 points
  3. Nie przypuszczałam ,że jeden psiak zrobi tyle zamieszania. Rifka mogłaby urządzić castingi na ds:) Wczoraj była pa dla Rifki u przemiłych dwóch sióstr. Było mi dzisiaj przykro odmówić ( domek super) bo jednak z pewnych względów Rifka powędrowała do innego ds. Wyobraźcie sobie ,że przed chwilą Panie zadzwoniły i powiedziały ,że rozumieją moją decyzję i postanowiły adoptować Reszkę. Miały wcześniej kilkanaście lat teriera i pewnie stąd sentyment do typu rasy ale jak im podesłałam dzisiaj Reszkę to uznały ,że bardzo chcą dać jej kochający dom. W piątek rano jadę do schronu i potem z malunią do domku:) Jedna z Pań weźmie tydzień urlopu żeby Reszka nie zostawała na początek sama. Potem maksymalnie 3 godziny dziennie będzie bez towarzystwa. Trzymajcie kciuki:) W takim razie pokażę innego psiak do ogłoszeń Rifki.
    1 point
  4. Witamy Panią Maszki :) Przynajmniej będą wieści z pierwszej ręki :)
    1 point
  5. Ale slodziunio ale smokunio cudny radosny bezpieczny szczesliwy psinuniu caluje sciskam ogromnie
    1 point
  6. Fantastyczne zdjęcia do ogłoszeń :) Super psiak :)
    1 point
  7. W takim razie Ovo w Twem guście tyż jest ;)
    1 point
  8. Mamy troszeczke fotek tylko muszę zmniejszyć , a czasu mamy maleńko , bo praca :( , dziś jak wyszłam o 7.40 to wróciłam 17.40 :( , dobrze , że TZ do pracy jechał o 13.30 , bo nie wiem co bym zrobiła :(
    1 point
  9. Z łupieżem jest o nieeebo lepiej:) Stosujemy saszetki nizoral , tak nam doradziła pani weterynarz i super się to sprawdza:)
    1 point
  10. Effi dzisiaj wyruszyła do swojego domu. Pani przyjechała o 8 rano, Effi przywitała ją przytulając się i wszystko wypadło pomyślnie. Effi dostała obrożę z adresatką, szelki i smycz i pojechała przypięta bezpiecznie na tylnym siedzeniu. Pani obiecała zdjęcia.
    1 point
  11. Zapisuję sobie Kajtusia, wieczorkiem poczytam :)
    1 point
  12. Kajtuś faktycznie przesłodki. Aż się wierzyć nie chce,że ktoś takiego malucha porzucił...no ale przecież na dogo pełno takich historii. Smutne
    1 point
  13. Pewnie że tak :) Dziękuję w imieniu Basi :)
    1 point
  14. No piękne wiosenne fryzurki :) Ja też Keysi brodę muszę skrócić bo ten sam problem - ufafluniona i niedotykalska... A Ruda dalej ulubienica J.?
    1 point
  15. Arielka. I wcale nie jest to prawda :D Arielka ma na imię Alaska - pod kolor oczu. Bardzo ją kochają - i to najważniejsze. Ma blisko las, rzeczkę. jest w swoim żywiole. Jak pasują do siebie z Panią Karoliną. Łezka mi się w oku zakręciła.
    1 point
  16. Z ogromną wdzięcznością i radością potwierdzam wpłynięcie 280 zł dla Rokusia na moje konto. Gusiaczku kochana, z calego serca raz jeszcze dziękujemy z Elunia bardzo za Twoją bezinteresowną pomoc!!!
    1 point
  17. 1 point
  18. Matilu, on się chyba nigdzie nie wybiera, a na pewno nie za TM:)
    1 point
  19. Dzięki Izunia. Masz rację, schroniska powiadomimy.
    1 point
  20. Też czekałam na wątek, bo w końcu też go poznałam u Kasi jak zawoziłam dziewczyny z Zamościa. Super psiak, od razu zaczęli się bawić z Arielką :)
    1 point
  21. powiem tak: gdyby ktokolwiek wywlókł mi psa gdziekolwiek, a ja miałabym adres tego miejsca to nie wahałabym się ani sekundy... legalnie to zanim sprawę w sądzie byś założył, zanim ta sprawa w ogóle by się odbyła to minęłoby masę czasu. do tego jeszcze w międzyczasie pies może zniknąć...
    1 point
  22. Witaj Kajtuniu cudny zagladam z pozdrowionkami Ciociu Myszo wyslalam jednorazowa dla bidulinka bez zaproszonka przyszlam boc nic a nic nie wiedzialam o biduniu
    1 point
  23. Wreszcie moge zobaczyc Kajtusia o ktorym juz slyszalam od Gabrysi. Cudny maluch wiedzial by czekac cierpliwie na Myszke Dziewczyny czego potrzeba dla Kajtusia? Czy finansowo hest zabezpieczony? Jak tylko beda zdjecia ruszam z ogloszeniami! Kochany jest i wyglada identycznie jak ten piesek co jakis czas temu siedzial przy drodze ktora jezdze do pracy Ten ktorego nie moglam zlapac i poinformowalam schronisko a schronisko chwile pizniej juz namierzyli wlasciciela i wszystko dobrze sie skonczyli Dziewczyny moze skontaktujcie sie tez ze schroniskami? Moze ktos jednak go szuka skoro jest taki zadbany...moze tylko za jakas sunia sie zaplatal? Czasem ludzie nie wiedza gdzie szukac psa warto w schronisku na tablicy informacyjnej przyczepic krotkie ogloszenie o nim
    1 point
  24. Izolowanie "za karę" nie daje nic - szczeniak nadal nie wie, jak powinien się zachować, aby uzyskać nagrodę, nie karę. Klapsy uczą tylko nieufności do ludzkich rąk - klapsem możesz przerwać jakieś zachowanie szczeniaka, ale znowu nie uczysz poprawnego zachowania. Trudno oczekiwać, aby szczeniak po dwóch tygodniach rozumiał komendy - pies nie rozumie przecież naszych słów, z trudem uczy się kojarzyć brzmienie słowa z sytuacją lub czynnością. Ale to wymaga wiele czasu i cierpliwości od właściciela. Myślę, że lepsze (i na pewno tańsze) byłoby spotkanie z trenerem, choćby w psim przedszkolu - masz możliwość podjechania do Łodzi? Na przykład do szkoły Dorplant? Suce też przydałoby się trochę szkolenia - szczeniak może jeszcze nie rozumieć, czego wymagasz, gdy się bawi, ale 7-miesięczna suczka już powinna reagować na przywołanie - nawet w takiej sytuacji.
    1 point
  25. Ja też jej nie rozumiem. Wielokrotnie w czasie pobytu u niej sugerowałam jej wyjścia tymczasowe ,ale je odrzucała zdecydowanie tłumacząc to sytuacją rodzinną. Jeżeli chodzi o stan zdrowia pani, to chyba najgorszy okres po operacji ma już za sobą. Nie wiem o co chodzi teraz z sąsiadką. Może chce więcej kasy za wychodzenie na spacer. Kobieta i tak wychodzi ze swoim psem , nie idzie specjalnie z Dianką. Dobrze by było,żeby kobieta wypowiedziała się ostatecznie jaką podjęła decyzję, bo nie będziemy robić ew. dzwoniącym z mózgu wody.
    1 point
  26. Te zdjęcia są cudne i są swiadectwem na to w jakiej cudownej rodzinie się znalazł !!!ja już wiedziałam na Fb .Zdjęcie a włąsciwie portret z Pania jest przepiękny . Henio ma w oczach szczescie i wielki spokój .to balsam na moja dusze !Dziekuje wam kochani ,ze go kochacie i szanujecie .
    1 point
  27. Aż się cieple robi na sercu, jak się do Was zagląda Ewuniu !!!!!!!!!! Wspaniały spacerek, cudne zdjęcia - można się naprawdę tutaj ogrzać ciepłem, miłością - ogólnie sielanką!!!!!!!!!!! Buziaki Kochani - powodzenia !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    1 point
  28. A jaki ma cudny krawacik biały. Aaaa, choć to już raczej prawie koszula :D Przepiękny jest. A jego zachowanie spacerowe, przez Ciebie opisane, bardzo dobrze wróży. Fajne psisko Wam się trafiło! Dawaj więcej zdjęć. Tych nigdy mało!!!
    1 point
  29. DRIUD, BASTER, SOLAR i NIKON - adoptowane OPAL - przeniesiony do schroniska Green House w Krzeczkowie
    1 point
  30. Dzielny śliczny pysiul! Dobrze, że po operacji ma się dobrze. Szkoda oczu, ale tu już nic się nie poradzi. Na szczęście nie błąka się gdzieś zdany na sibie lub nie siedzi w schronie, więc ta ślepota na pewno jest łatwiejsza do zniesienia.
    1 point
  31. wstawiam zaległe filmiki jeszcze z grudnia z Ralfikiem i Dieselkiem , jest również Portosek i cała gromadka 03:54 tylko z poziomu FB potrafię wstawić film a pewnie jest możliwość z Dogo
    1 point
  32. wspaniale trafiła :) zdjęcie z kotem wymiata!
    1 point
  33. Dla nacieszenia oczu. Nela kiedyś Melba pozdrawia z DS.
    1 point
  34. hmm...nie chcę zapeszyc, ale z nie znanych mi przyczyn z lapencjami Księcia jest jakby lepiej. To znaczy-wygląda na to,że Bulbo sobie o nich przypomniał. w sensie,że je ma. Przylapalam go na ćwiczeniu. Sam zginal stopy. Robił to w pełni świadomie, bo w skupieniu patrzył na odnòża. No i w brodziku sam ćwiczy (próbując mi zwiac ) podnoszenie kupra. I muszę przyznać,że robi postępy. Kiedyś uda mu się wyjść...jak nadal będzie z takim zapałem ćwiczył ;-P
    1 point
  35. Dla poprzednich "właścicieli" najlepiej karnet na sterylizację obydwóch piesków...
    1 point
  36. XXV. Mel Prawdziwy weteran, ur. w 2007 roku. Adoptowany w 2011. Czarny pies w typie doga
    1 point
  37. XXIV. Puma-Carioca Urocza, pręgowana dziewczynka. Urodzona 21.06.2013. Adoptowana jako szczenię.
    1 point
  38. IX. Leon - II miejsce Piękny, czarny chłopczyk. Urodzony 17.08.2013 r. Adoptowany 04.05.2014. Uroczy psotnik stworzony do kochania.
    1 point
  39. [quote name='xxxx52']Czy to kaukaz czy bernardyn to mieszkaja w domu .innej obcji sobie nie wyobrazam .[/QUOTE] współczuję tym psom:(
    -1 points
×
×
  • Create New...