Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 01/14/15 in all areas

  1. A później my - psiarze dziwimy się, że mają nas za idiotów. Czytając takie wypowiedzi wcale się nie dziwię.. Świat nie kończy się na Was i Waszych kundlach - isabelle, kapustapusta. Rozumiem, że nie każdy mieszka w domu z ogrodem i łatwiej psa wyczesać gdzies na dworze, ale posprzątać po sobie to nie jest jakiś wielki wyczyn. Leziesz w taki las z reklamówką, wyczesujesz, później zbierasz. To coś jak z kupami - pies ją zrobi, zbierasz, wyrzucasz.
    2 points
  2. Dziewczęta drogie :) zachowanie Ergo jest w normie. Nowe miejsce. Ostał się trochę. Dokazuje i patrzy ile może. Nie ma w tym nic ani dziwnego ani złego. Trzeba go "ustawić". Każdy pies potrzebuje jasnych reguł i musi wiedzieć co i kiedy mu wolno. Ale te "mądraczki" próbują zawsze czy nie da się odrobinkę więcej. I to nic złego. Tak jest. Murka da sobie radę :) i ustali reguły. I nowy dom musi zrobić to samo. Zawsze przestrzegało sie nowe domki, żeby nie traktować psa (zwłaszcza dużego, ale raczej wszytskie) "jaki biedny, jaki nieszczęsliwy damy mu wszytsko, bo takie straszne życie miał".
    1 point
  3. W sobotę, w Gazecie Wrocławskiej ukaże się ogłoszenie Parysa. Parys jest młodym psiakiem, ma w sobie dużo energii, którą musi spożytkować i zamykanie go w kenelu, na pewno jest dla niego okropnym przeżyciem. Wierzę, ze wszystko się unormuje, kiedy Parys będzie już miał własny dom.
    1 point
  4. No niestety :(. Wyszłam z Bliss na południowy spacer i jak wracałam, takie coś spotkałam na ulicy. No, na chodniku pod sąsiednim blokiem. Podpełzło do mnie rozpłaszczone, szczekając(!) na wąchającą je Bliss. Dałam z kieszeni chrupkę - zeżarło. Pogłaskałam - wywaliło się na plecki. Z bloku, przed którym to się działo, wyszła jakaś Pani. Zapytałam, czy wie, czyj to pies? Powiedziała, że nie, "ale przecież dzisiaj był jarmark".......!!!!No, to wzięłam pod pachę(obroży, oczywiście nie było) i zaniosłam do domu. Dałam obiad Bliss, dałam malutkiej - zjadła kilka chrupek(przez grzeczność) i poszła spać. Jak mąż wrócił, wstała, naszczekała na Niego i....dalej spała. Potem ją wzięłam na smyczy na spacer - może coś zrobi? Strasznie płakała, kładła się, drapała mnie po nodze, próbując wejść mi na ręce. Poszłam do Pani Marzeny, która pomaga makowskim psom i kotom i mieszka w pobliżu miejsca, gdzie znalazłam malutką. Obejrzała ją i stwierdziła, ze jej nie widziała, nie zna, no i "Krysiu, dzisiaj był jarmark"................... :(. Wróciłam do domu. Mała nadal śpi. Napiszę ogłoszenia i porozwieszam, ale nie robię sobie zbytniej nadziei :(. No, cóż, był jarmark......... :( Dopóki tu nie zamieszkałam, nie wiedziałam, że psy się lęgną........... z jarmarków, tak jak muchy z gnijącego mięsa, a myszy z brudnego siana. Taka lokalna wersja teorii samorództwa :( Jutro z nią idę do swojego pana doktora. A na robaki, dam jej jeszcze dzisiaj ........... **************************************************** Jeszcze dzisiaj, niech ma te swoje robaki. Trujemy od jutra. Wyszłam z nią na smyczy , zrobiła siusiu i zaczęła mi włazić na buty. Że chce na rączki i do domu. No, to poszłyśmy. TZ wyszedł z Nasza, jak to wyraźnie podkreślił. Psice zjadły kolacje, napiły się. Ważyłam(przed kolacją) malutką. Waży 6 kg. I ma na imię Lerka . No, jakoś muszę ją wołać , nie tylko chodź!
    1 point
  5. Lola jest w dużo lepszej formie. :) To zasługa świetnej opieki weterynaryjnej, warunków domowych, dobrej obsługi hotelowej ;), dzielnej Loli, równie dzielnej i odpowiedzialnej Malwiny i wszystkich, którzy Lolę wspierają i nie opuścili jej w ciężkich momentach. Dzisiaj było cieplej, nawet momentami świeciło słońce, więc babula z dziadkiem byli na spacerze. Mam więcej zdjęć, ale na razie wstawiam jedno. Lola i Olo... :)
    1 point
  6. no to może jakąś selekcję nie do końca normalnych i bezdusznych ludzi zrobić i sprzątnąć ich raz na zawsze, bo mam wrażenie ze połowa psiaków na świecie byłaby szczęśliwsza gdyby im ludzie nie weszli w drogę... :( a miałam na mysli taki biznes który by mi pozwolił na pomaganie tym biedakom tak poprostu bez liczenia co miesiąc czy wystarczy... jak tu wybrać komu pomóc a komu nie... przecież się nie da a dla wszystkich nie wystarczy :( do kitu z tym wszystkim... ale nie ma co marudzić tylko trzeba wziąć się w garść i wymyslić jak dać radę temu wszystkiemu podołać :) i tak już super że młoda nie zostaje w schronie :)
    1 point
  7. Robi się OT, ale napiszę: kolczatka jest obrożą szkoleniową i raczej należałoby jej używać jako drugiej obroży, przeznaczonej do specyficznego typu korekty. W żadnym przypadku nie można zostawiać jej działania przypadkowi, czyli "jak piesek napnie to go ukłuje". Kłujemy my, dobierając siłę, kąt dzialania i tak dalej. Kolczatka zapięta pod uszami działa mocniej, a przez to pomaga nam skrócić bodziec i nie wymaga takiej siły, jak w przypadku obroży luźnej. A nie zapinasz jej przecież tak, że psy gały wychodzą i kolce są cały czas przyciśnięte do ciała. Masz pole manewru.
    1 point
  8. Przepraszam czy ja na tego szarika deklarowałam wpłaty? Poginęły mi moje tematy i wszystko. ale jak tu jest olena, to chyba ten Szarik, prawda?
    1 point
  9. Witam się i ja :) Wątek Soni założę dziś wieczorem w domu, bo tylko tam mam "normalność" na dogomanii ;) Wczoraj, ponieważ zdążyłam dotrzeć do domu, zanim Sławek przywiózł Sonię od Marysi (szczęśliwym trafem przesunięto mi wizytę lekarską o pół godziny wcześniej), wprowadzenie nowego psa do stada odbyło się tradycyjnie, tzn. Sławek podał mi Sonię przez okno sypialni, a wchodząc do domu wypuścił nasze szczekaczki na dwór. Sonia trochę się trzęsła, ale posiedziałyśmy na łóżku, potem ją zestawiłam na podłogę i otworzyłam drzwi sypialni. Przeszła się spokojnie po domu. Zaczęłam kolejno wpuszczać mocno ciekawskich, ustawionych w kolejce przy drzwiach tarasowych :) Sonia trochę powarkiwała, ale moje stare wygi tymczasujące zachowały się bez zarzutu - zobaczyły, że jest i dały spokój. Trochę gorzej z Imką, bo się spokojniutkiej Soni nie przestraszyła na tyle, żeby przed nią uciekać, a jednocześnie nie miała na tyle odwagi, by ot tak sobie do niej podejść. A co w takich sytuacjach robi Imka? Piszczy!!!!! Żeby Sonia czuła się bezpieczniej, posadziłam ją obok siebie na kanapie, odgradzając od tych co bardziej ciekawskich. Ale gdy wstałam nastawić wodę na herbatę, Sonia na kanapie została. Dopiero po dłuższej chwili zeskoczyła i przyszła do kuchni, gdzie bezbłędnie zlokalizowała miskę z wodą i się spokojnie napiła. W kolejce po kolację ustawiła się, jakby mieszkała u nas od zawsze, przy czym wiedziała, że dostanie ostatnia i cierpliwie czekała! :) Nie zjadła do końca. Potem krążyła od posłania do posłania, aż w końcu zaległa na... fotelu :) Najśmieszniejsze było wczoraj, że psy zachowywały się wypisz wymaluj jak dzieci! Ponieważ chciałam, by Sonia poczuła się swobodnie i położyła się w posłanku, nakłaniałam ją do tego. Chwilę poleżała jednak i wychodziła, a wtedy jej miejsce natychmiast zajmowała Gapcia, Lili albo Imka. Posłanka, które zazwyczaj stoją puste, a na kanapie nie ma gdzie się wcisnąć, wczoraj miały wzięcie, że hej! :) Wieczorem Sławek wyszedł z nią do ogrodu na smyczy - tylko z nią - od razu zrobiła siusiu. Gdy przyszedł czas na spanie, przeniosłam jedno posłanie do sypialni, ale także położyłam kocyk na fotelu. Sonia najpierw wskoczyła na fotel. Poleżała chwilę, zeszła, ułożyła się na posłaniu i znowu za chwilę wyszła. Obeszła łóżko i hyc, położyła się obok Imki (bo Kreska i Gapcia już były pod kołdrą). Imka więc skwapliwie skorzystała z okazji i cała zadowolona zajęła najpierw posłanko, a potem fotel. Dalej nie wiem co się działo, ale gdy się rano obudziłam, w łóżku był KOMPLET :) Śniadania Sonia jeść nie chciała. W ogrodzie najpierw miałam ją na smyczy (zrobiła siusiu), a potem puściłam ją wolno. Trochę była niepewna, tym bardziej, że rudy piorun kulisty przetaczał się przez ogród goniąc za piłką. Ale jakoś Soni udało się zejść z linii rażenia i znaleźć sobie miejsce na kupola ;) Przed wyjściem z domu zamknęłam ją w sypialni, bo jeszcze nie zawarła do końca rozejmu i przyjaźni ze stadem. Gdy zaniosłam miseczkę z jedzeniem i piciem, zastałam pannę na łóżku :) Zostawiłam jeszcze 2 gryzaki i wyszłam. Dziś ją chyba jednak wykąpię, bo choć nie jest jakoś bardzo brudna, to ma dość tłustą sierść. No a skoro mamy razem spać... ;) Jutro jedziemy do Doktora na przegląd techniczny:)
    1 point
  10. Zwłaszcza jak są na półzacisku. Jedyna rozsądna forma używania takiej formy awersji to kolczatka zapinana i to wysoko na szyi zaraz za uszami, a nie ozdobne korale powiewające w takt biegania.
    1 point
  11. Żegnając Rudzika - Miśka, który dzięki MarysiO, przestał być bezdomniakiem makowskim, coś jeszcze Wam o nim napiszę :) Rudzik najbardziej zaprzyjaźnił się z domnym inaczej niby spanielem, o którym piszę Spaniel. Jest to pies bardzo dobrze sytuowanego makowianina, ale ...........puszczany na wolność - no, to lata po całym miasteczku. Tu się pobawi z kolegami, tu poleci za suczką, tu przegryzie coś na śmietniku. Oba chłopaki, bardzo się ze sobą zaprzyjaźnili. Wielokrotnie widywałam ich, jak wspólnie ganiali, bawiąc się w psiego berka :). Kiedy psia starszyzna , zaczęła biegać za sukami w cieczce, a głuptas Rudzik - Misiek, chciał się przyłączyć do zabawy, chociaż nie bardzo wiedział, jak?, został dotkliwie pogryziony(przez Collara?). Pani Ewa przywiozła wieczorem Rudzika z przychodni wet, od lekarza(bidulek miał ponad 40 stopni) i położyła na poduszce pod balkonem(budki już nie było :( ) a Spaniel usiadł obok i pilnował kolegi. Później, kiedy Pani Ewa wyszła, żeby zabrać Rudzika na noc do domu, lub do garażu - psiaków nie było. Gdzie spędziły noc? Nie powiedzą nam tego. Rano, Rudzik Misiek pojawił się na miejscówce pod balkonem, został złapany przez Panią Ewę, ubrany w moje pierwsze szelki (niestety, trochę ciasne) i zamknięty w garażu sąsiada. I tak, czekał na transport do MarysiO. O godzinie 15, Pani Ewa poszła z Sąsiadem, ubrali Miśka w kolejne moje szelki (większe) i na smyczy poprowadzili na siusianko. TZ wyprowadził nasz pojazd, wpakowaliśmy do niego Sońkę i zaczęliśmy pakować Rudzika.Ten, chyba ze dwa razy nam nawiał z auta, ale czujne przydeptywałam smyczkę. Sonia siedziała spokojnie. Nagle - znikąd pojawił się Spaniel. Ja już byłam w środku na tylnym siedzeniu, z dwoma psami - przypłaszczoną Sonią i wyrywającym się Rudzikiem, a tu - Spaniel koniecznie też chce wsiąść do auta. Chce jechać z przyjacielem? Biedak, został wyciągnięty przez Sąsiada, przytrzymany, mnie udało się zamknąć drzwi i z szalejącym ze strachu Rudzikiem - Miśkiem, ruszyliśmy w dłuuuuuugą drogę ;). Ale o drodze już Wam napisałam wczoraj. Dzisiaj, na porannym spacerku z Bliss, widziałam Spaniela, jak biega po okolicy, pewnie szukając swojego przyjaciela...... Dziękuję Ci jeszcze raz Marysiu, za DT dla "mojego" bezdomniaczka. Podziwiam stadko Twoich psów - w tym, wspaniałą Borówkę :) - kocham duże psy9ale małe - też). Buziaki przesyłam i mizianko dla stadka i dla Rudzika. Rudzik, zachowuj sie! Nie zrób mi wstydu ;)
    1 point
  12. TAK!!! HURRA!!! ALARM BYŁ FAŁSZYWY. Niepokojące wyniki z moczu i zmiany widoczne na narządach wewętrznych na USG nie mają zwiazku z chorobą cushinga, Wyniki testu deksametazonem wykluczyły Cushinga. Tak wiec mam do odsprzedania 30 tabletek 120 mg vetorylu. No właśnie choroba cushinga to coś co jednoznacznie wychodzi w testach deksametazonem, albo nie wychodzi. Naprawdę coś już o tym wiem,, arcyciekawe zagadnienie bym jeszcze podjęła, ale się powstrzymam, bo nie dotyczy mojego psa :)
    1 point
  13. https://fbcdn-sphotos-a-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xpa1/v/t1.0-9/10929246_719326804848291_2957407930133070413_n.jpg?oh=09da304bd114b7d96cda9a8f3be6c85f&oe=552A57A4&__gda__=1432746524_e28169e7114f6bc59a7c77b7d13916b9 Jaśminko, przywołujesz wspomnienia ... nasz jamnik szorpaty był do szaleństwa zakochany w Bardzie, była jego wielką, w pełnym tego słowa znaczeniu, miłością Barda, gdy miała dosyć zalotów, kładła się, brała łeb Aresa w pychol i odpoczywała :) Nabieraj ciałka kochana, niech każdy kolejny dzień utwierdza cię w wierze, że już nic złego cię spotkać nie może
    1 point
  14. dziewczyny mam bardzo miłe wieści. Mój kochany Misiaczek zaczął się rozkręcać ruchowo! Wczoraj mnie poganiał przy porannym makijażu. Do łazienki uchylonej wlazł pewnym krokiem, bo zbliżał się czas spaceru. Do miseczki to już biegnie! a dziś nad ranem, gdy wróciłam z Pomidorcią znoszoną w drugiej kolejności po Homerku na spacer, Homerek wraz z dużymi psiakami: Zahirem i Mają stał w przedpokoju i MERDAŁ!!!!!!!! pierwszy raz powitalnie MERDAL!!!!!!! ogonkiem zamaszyście na mój widok. Już chyba okolica podoogonkowa nie boli! a mój dzielny wojownik walczący z chorobami wie, że nasze duże psy są łagodne! gdy je brałam na smycz, to chciał się wymknąć na klatkę schodową z nimi!!! CUD PO PROSTU... HOMER z pieska, który głównie leżał w pontoniku i wstawał przez pierwsze tygodnie po adopcji stanowczo za rzadko, robi się śmiałym psiakiem! A jak tulenie kocha. Dziś w nocy na poduszce się rozwalał z miną anielską. :)
    1 point
  15. http://www.dogomania.com/forum/topic/145008-krabiktajgerfrodoliza-i-parys-zapraszamy-dla-pieciu-serduszek-gramyz-ciocia-wiosna-do-25-styczen-g-2200/ zapraszam na bazarus dla pieciu psinunkow dla Paryska cudnego tez pozdrawiam
    1 point
  16. Ja mojego męża zawsze na litość biorę, po skrzywdzonego doga poszedłby na pieszo na drugi koniec Polski :). Jak zdecydowaliśmy się pierwszy raz na adopcję, był to najbardziej chory, chudy i w typie doga piesek ze schroniska na Paluchu........ Jak odbieraliśmy Indiego musiałam męża w samochodzie zamknąć bo chciał kolczatkę wrastającą i krowi łańcuch założyć właścicielowi na szyję.......... Cezara właściciel chciał utopić ...... Rufus był przywiązany w lesie do drzewa...... zawsze jeden psiak był i bardzo skrzywdzony do niego przychodził No i córka koty przynosiła do domu jak ......Maryna :), pierwszego przyniosła jak miała 6 lat i schowała w szafce w swoim pokoju Teraz czekam ...............żeby wybawić jakiegoś nieszczęśnika.......... ale się rozpisałam........ Jaśminko przepraszam to Twój wątek
    1 point
  17. Dziękuję za potwierdzenie że dotarła :). I jeszcze raz dzięki, że podjęłaś się bazarkowania :). Widzieć zdjęcia Ergo takiego uśmiechniętego: http://images66.fotosik.pl/519/5666001f01d5ca7cgen.jpg bawiącego się i najedzonego to radość niezmierna :).
    1 point
  18. http://www.dogomania.com/forum/topic/145008-robiekrabiktajgerfrodoliza-i-parys-zapraszamy-dla-pieciu-serduszek-gramyz-ciocia-wiosna-do-25-styczen-g-2200/?p=16014315 zapraszam serdecznie na kolejny bazaruisiek
    1 point
  19. To już zupełnie inny pies. Coraz piękniejszy. Starsza pani może mu się różnie kojarzyć.
    1 point
  20. A jak Funi łąadnie w czerwonym! Przypomniał mi się mój pierwszy pies, Rudy, który po założeniu sweterka nieruchomiał na rozkraczonych nogach i pozostawał w tym stanie, dopóki mu odzieży nie zdjęłam.
    1 point
  21. Dzwoniłam, na razie wszystko jest dobrze. :) Jutro kontrola.
    1 point
  22. Też zwróciłam na to uwagę, jaka grzeczna babunia :) Oby zabiegi przyniosły rezultat, przestało Agatkę boleć i obyło się bez operacji.
    1 point
  23. http://www.dogomania.com/forum/topic/144723-rozliczam-perfumadezodorant-roznosci-gonzikowe-dla-tajgera-hektorkafrodzia-sercem-zapraszam-do-10-styczen-2015-g-2200/page-20#entry16013188 z bazarenku wyszlo od kochanych dziewczyn 208 zl na trzy serdunka wysylam teraz Kasiu dla Frodzinka 69 zl 33 gr
    1 point
  24. Z dt wyszło- ale niestety póki co terminowo nie możemy się dogadać- kiedy ha mogę ona pracuje, kiedy ona może ja nie mam jak lub pracuję... muszę też podpisać, że zrzekam się świnki na rzecz Fundacji itd Więc jest trochę zachodu, ale Zośka ma zapewniony dt:) Co do Koli- wiadomość o jej śmierci mnie dobiła...;( Ale nieodpowiedzialność tych ludzi jeszcze bardziej... miesiąc kiedy odeszła, a oni nawet nie raczyli zadzwonić... Xibalba jest mi strasznie przykro, bo wiem ile walczyłaś o Kolę, o jej dobro... Kola biegaj za TM szczęśliwa...
    1 point
  25. Operacja Nika własnie sie zakonczyła. Jądro zostało znalezione, było czynne ! Dopero teraz Nikus został kastratem. Trzymajmy kciuki za pomyslną rekonwalescencje. Jest tez nadzieja, ze charakter Nika moze ulec zmianie.
    1 point
  26. http://www.dogomania.com/forum/topic/144951-r%C3%B3%C5%BCno%C5%9Bci-dla-niko-i-na-schronisko-psia-chata-do-17012159/ http://www.dogomania.com/forum/topic/144950-magnesy-na-lod%C3%B3wk%C4%99-ze-zdj%C4%99ciem-dla-niko-i-mi%C5%9B-do-1701/?view=findpost&p=16008271 zapraszam do oglądania i podnoszenia
    1 point
  27. Zapraszam Olsztyn i okolice do dołączenia do drużyny Lospiesos. Szukamy osób z psami oraz chętnych do pomocy bez psów. Link do fb: https://www.facebook.com/lospiesosflyball?fref=ts
    1 point
  28. Skoro z całą pewnością wiadomo iz pies ma alergię pokarmową to wiadomo co jest alergenem. Jedynym sposobem "leczenia" jest nie podawanie psu do jedzenia alergenu. Skoro jednak szukacie dalej to znaczy że nie ma diagnozy albo wet postawił ją na "oko" i zalecił jedyną słuszną jego zdaniem karme. Teraz idź do innego weta, zrób testy, będziesz wiedzieć na co pies reaguje nadwrażliwością i w prosty sposób będziesz mogła wyeliminować to co szkodzi z otoczenia psa.
    1 point
×
×
  • Create New...