Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 12/20/14 in Posts

  1. I co tu pisac na tak cudne wiesci. Zwlaszcza, ze nie wiedziec czemu zamiast sie cieszyc, to rycze... Ale to z radosci, ze tak sie poszczescilo krasnalkowi. Najwazniejsze bylo dla mnie to, by byla kochana, by jej wybaczono te drobne niedogodnosci, typu siusiu, ze warczy i (na poczatku) sprawia wrazenie niedotykalskiej i niemilej suni. Bo przeciez wiem, ze jest przekochana, slodka, taka niewinna jak dzieciaczek. A jesli cos robi zle, to ze strachu. Jednak, to juz przeszlosc. Lonia zaczela trzeci tydzien w nowym domku i juz jest zupelnie innym pieskiem. Rozkocha w sobie domownikow, to pewne...nie wyobrazam sobie, by bylo inaczej. Ona ma jakas magie...rzuca czar... Anulko, jestem bardzo wdzieczna Pani Agnieszce za fotki i wiesci oraz Tobie oczywiscie, za ich wklejenie. Wszystko tak wspaniale wyglada i naprawde nie wiem, czemu wciaz chce mi sie plakac... Dziekuje wszystkim Ciociom, ktore ciesza sie Loni szczesciem wraz ze mna!!!
    2 points
  2. Ja często mówię moim psiakom: "to (tutaj pada imię poprzednika) wygrzał miejsce dla ciebie u nas w domciu. On teraz biega za TM i cieszy się, że kolejny braciszek grzeje dupcię w cieple". Jest tak jak napisała Aga-mentalnie i emocjonalnie tej pustki nie da się zapełnić, odejście zostawiło dziury w naszych sercach nie do naprawienia, ale serca mają to do siebie, że są pojemne, a miłość to jedyna rzecz, która się mnoży, gdy się ją dzieli... Ciągle płaczę po Pablu (awatar), ale kiedy patrzę na Felka i Romanka (bo Frankę znał), to myślę sobie, że gdyby żył, to tworzyliby super bandę..
    1 point
  3. Buziolki serdeczne,ciocie kochane w gorączce Świątecznej musimy jeszcze pomyśleć o jamniczku Maksiu.. bo chyba tam nie jest za wesoło... pomoc potrzebna?!... sprawdzę,co tam?... w poniedziałek też umówiłam się z p doktor bo coś Taksunia nieraz się drapie a na pleckach, zobaczyłam takie maleńkie ... jakby przełysienie.. brak włosków? ...plamka po strupku? jak pieprz? dawałam jej biały serek,mleczko z wodą, actimel, jogurt,kwaśne mleczko.... może uczulenie?
    1 point
  4. Jeśli rozważasz Orijen i Acanę, to zerknij jeszcze na Purizon i MARP - są niezłymi alternatywami. No i jest jeszcze Husse w dwóch opcjach dla dużych ras.
    1 point
  5. Ja jednak skorzystam z twojej rady :)oj ze mną pewnie by była jeszcze większa masakra :)
    1 point
  6. 1 point
  7. Ja niedawno założyłam, mimo że się zarzekałam, że nigdy :D i poruszam się jak dziecko we mgle. Nie wiem co kto widzi, jak to objąć w jakąś grupę- po prostu masakra :megagrin: Więc radzę- nie zakładajcie ;-)
    1 point
  8. nie, to sa pieski o takich samych potrzebach jak wszystkie i nadaja sie dla kazdego <3
    1 point
  9. Rudek ma 20 kg, obecnie bierze 1 tabletkę 10 mg lotensin, dawki są różne, , ale nie jestem pewna jaka jest maksymalna dawka, czy 20 czy 40 mg:) Jeszcze nie wiemy jak na naszą marude zadziała lotensin, ale póki co jest ciągły wzrost potasu we krwi..
    1 point
  10. 1 point
  11. wszyscy pochłonięci świętami i pustki tu aż wicher hula - a ja mam wiesci a wieści :D bo niektórzy o świętach jeszcze ani myślą myśleć :evil_lol: i jak się wyrwali z piwnicy to ganiają za psami :megagrin: Hera dziś pojechała do nowego domku poło Rawy Mazowieckiej - świetny dom zwierzolubny, z dwiema małymi suczkami, z końmi i bardzo fajnymi ludźmi :jumpie: przyjechali po nią osobiście - Angelika mówi że fajni :loveu: Do Uli przewiozłam dwa nasze skarby nowe - sunia i piesek - oba kochaniuśkie, przegrzeczne w podróży - ogromne podziękowania dla Martyipieski, która je wyciągnęła ze schroniska, wykąpała przed podróżą i czuwała do 4 rano aż przyjechali po nie świetni młodzi ludzie, którym się chciało jechać z Piły aż na śląsk - z dwójką naszych i jeszcze z jednym pieskiem z tego samego schroniska - może go kojarzycie - taki kaleki biały piesek, który nie ma nosa :mdleje: ulitowali się nad nim Ludzie z Przystani Ocalenie i pojechał do nich :loveu: wygląda niesamowicie biedaczysko, ale zupełnie nic sobie nie robi z tego - wesołek taki fajny beztroski. No i news, którego się chyba nikt nie spodziewa :laugh2_2: dziś jak jechałam po psiaki to zadzwonił telefon - o Pokeraaaa - młodzi ludzie dziś przyjechali go poznać, jest bardzo podobny do ich zmarłego pieska, który odszedł na niewydolność nerek, dlatego wybrali Pokerka, chłopak zaprezentował się pięknie, bardzo grzecznie, tulił się i w ogóle jest niesamowity słodziak!! Jutro zawozimy go do domu :jumpie: jupiiii Poker spędzi święta w nowym domku mam foty Pokera, Tyci i dwójki nowych, jak zrzucę to wrzucę :mdleje: muszę się trochę chociaż pozornie pokrzątać po domu bo zaraz m Jarek łeb ukręci przy samej dupie :evil:lol:
    1 point
  12. Przestańcie, po prostu zrobiłam wieczorem szum fejsbukowy, marudziłam zaprzyjaźnionym fundacjom i miałam szczęście, że Zea znalazła DT ;) Oby zawsze taka współpraca ludzi przynosiła owoce w postaci uratowanych psów.
    1 point
  13. 1 point
  14. Po śmierci Arny, całkiem się załamałam i płakałam jak bóbr nawet w pracy, niestety Besi nie pomagała mi, bo ona tez tęskniła za Arna, wciąż jej szukała gdziekolwiek poszliśmy, do mamy, córki, w miejsca gdzie spacerowaliśmy, zresztą po paru miesiącach przestała na nas reagować i była jak roślinka, nawet nie machnęła ogonem na nasz widok, żyly razem prawie 14 lat. Po śmierci Besi nie zrobiłam tego samego błędu, pomimo sprzeciwu rodziny, po 2 tygodniach płaczu zaczęłam szukać następnego jamnika szorstkowłosego, akurat trafiłam na zły moment bo nigdzie nie było szczeniąt, jedynie w Krośnie, a ze marny ze mnie wtedy był kierowca to bardzo się bałam samotnej podróży, ale w końcu mąż i syn pojechali ze mną i Roksia pozwoliła mi na pożegnanie Besi, a Besia żyła 17 i pół roku, całe dzieciństwo moich dzieci. Teraz wiem, że to był najlepszy krok, mogłam oglądać zdjęcia Besi i wspominać ją bez łez, czego nie potrafię nawet teraz jak wspominam Arnę. Każdy jest inny, ale jak całe życie w domu jest pies, to taka pustka strasznie przybija...
    1 point
  15. Elik do nasion trzeba mieć anielską cierpliwość, lepiej kupić gotową sadzonkę lub u znajomych poczęstować się sadzonką zielną. Lawendę bardzo lubię i mam ją i w ogrodzie i w doniczkach i nadal będę sadzić bo ciągle mi mało :stupid: . Do ogrodu nie polecam lawendy francuskiej bo mi nigdy nie przezimowała, za to pięknie rośnie w ogrodach lawenda wąskolistna. Dziewczyny które się zniechęciły do lawendy prawdopodobnie kupowały gatunki które nie są mrozoodporne, ale za to mają spektakularne kwiaty. Niestety coś za coś. Poczytaj tu, w połowie strony fajnie opisane jest rozmnażanie lawendy. http://zojalitwin.wordpress.com/2010/09/04/lawenda-waskolistna/ Beziku, poranne drapanko za uszkiem.
    1 point
  16. A teraz Kochani wstrzymajcie oddech i oglądajcie naszą księżniczkę Lonię,nasze kochane cudeńko. Agniesia podesłała zdjęcia. Rozmawiałam z Agnieszką.Lonia czuje się świetnie.Jest bardzo wesoła,radosna,grzeczna.Agnieszka nie może nachwalić się Loni.Kocha chłopców i Agnieszkę.Domaga się zabawy z chłopcami tj.warczeniem oznajmia,że mają jej rzucać piłeczkę,biega,podskakuje jak nastolatka,bawi się pluszakami.Jednym słowem radosny,szczęśliwy psiak.Je dwa razy dziennie gotowany ryzik z mięskiem i marchewką,chrupie sobie Pedigree na ząbki,bardzo lubi.Agnieszka dba o Loni sylwetkę aby nie przytyła,miedzy posiłkami praktycznie nie dostaje nic więcej, jedynie smaczka.W zasadzie nie prosi o jedzonko,ponieważ jest zajęta zabawą,ganianiem z chłopcami.Śpi na dole w swoim legowisku,na górę schody są zastawione.Kupki są bardzo dobre.Tomcio poprawił w pracy numer tel.na adresówce,ponieważ był błędnie wygrawerowany.Lonia teraz ma cały czas na szyjce obróżkę i przypiętą adresówkę co widać na zdjęciach.Agnieszka o Loni mi tyle naopowiadała,że ja pół z tego nie zapamiętałam.W każdym razie w samych superlatywach określała Lonieczkę a mi było cudownie słuchać opowiadania.Jak chłopcy są w szkole i dom jest pusty,Lonia spokojnie sobie leży w legowisku,nie wyje,nie szczeka.Jak ktokolwiek pierwszy się pojawi w domu jest radość niesamowita ze strony Lonieczki.Całą noc przesypia bez siusiu,jedynie podczas zabawy zdarza się jej popuścić.Lonia jest wyprowadzana na ogród bardzo często. Sądzę,że Lonia już poznała dom,otoczenie i tryb życia domowników i zaakceptowała warunki jakie Loni dano.Lubi wychodzić na ogród,biega i wywąchuje zapaszki.Agnieszka uważa,że jest szczęśliwa u nich,ponieważ ma wokół siebie ludzi,których pokochała.
    1 point
  17. Kochani, jeśli chodzi o mnie, to brałabym wszystkie psiaki w potrzebie na DT, ale... jestem osobą niepełnoletnią.Moi rodzice i tak są wyrozumiali, gdy non stop znoszę coraz bardziej wymagające, wybiedzone zwierzaki. Zasadę tylko mam jedną i obiecałam ją nie łamać: 1tymczas. Tylko jeden. Nie więcej na raz. Mimo to każde zwierzę to kilka dni ciszy w domu i wytykanie, jak nabroi... Jednak to mi się obrywa, a nie zwierzakom, więc co rusz zwlekam nastepne... A obecnie od ponad 2msc siedzi u nas kot. Jeden, jedyny raz zgodziłam się wziąć kota na DT (bo pozostałe to zawsze od razu było wiadomo, że na DS zostają) i... koniec, zero telefonów o niego, mimo że młody, ma niecałe 4msc, przytulaśny i kto go pozna, to się w nim zakochuje natychmiast. I w efekcie, że tymczas "zapchany" mała nie mogła trafić do mnie. Owszem, nie pozwoliłabym by sunieczka trafiła do schrona, gdyby ode mnie zależało. Z drugiej strony awantura rodzinna o kolejnego psa, złamanie zasad nie byłoby fajną zapowiedzią świąt... w końcu jestem alergiczką na sierść, poza tym mam zasady. I jestem pewna, że zakończyłoby się moje tymczasowanie. Jednak - mimo to bym zaryzykowała, od południa chodziłam z obrożą, smyczą i smaczkami w kieszeni - tak na wszelki wypadek, gdyby się okazało, że nie ma innego wyjścia jak wziąć i udać, że znalazłam. Tak myślałam 3h przed wyjazdem Znajomej - tej samej, co znalazła ją i poprosiła mnie wczoraj o pomoc. Na szczęście po raz kolejny zaprzyjaźniona Fundacja Zea spadła mi z nieba i znalazła DT. Szybka decyzja - biorą. Znajoma zdążyła małą zawieźć do Zamościa i nawet nie wiem czy nie spóźniła się na własnego busa do Niemiec...A ja nie musiałam znowu nadwyrężać cierpliwości rodziców... i babci... Suczka zabezpieczona na DT. Dziękuję Fundacji Zea. I dziękuję za Waszą deklarowaną pomoc. Walka o suczkę była, od południa siedziałam na telefonie i błagałam o pomoc... i się udało, ale znowu to nie moja zasługa, że pies uratowany, kolejny. Na szczęście. Dziękuję przede wszystkim Znajomej i Fundacji Zea, ja jedynie pośredniczyłam. I dziękuję Wam za pomoc, ja sama myślałam o tym, by ją wcisnąć do płatnego DT, ale wszystkie moje oszczędności wydałam na 2 ostatnie tymczssy (nasz DT jest bezpłatny, a nie chcę obciążać rodziców kosztami, choć i tak fundują weta, bo chcą...) i na okrągłą rocznicę ślubu rodziców, która jest niedługo. I byłam spłukana. Ani grosza, marne 100zł w kieszeni... Ale byliście Wy, dzięki :) (Mam cichą nadzieję, że kiciuś w końcu odciąży DT). PS: Trochę mnie zabolało oskarżenie o to, że jedynie schron to przykrywka... naprawdę, bo nigdy nie śmiem oddawać psów tam, sama też jestem przewrażliwina straszeniem schronem czy uśpieniem, ale naprawde sama nie jestem taka...
    1 point
  18. Zaglądam do Agatki, mam nadzieje że badania będą pomyślne, załączam banerek i chciałabym przelać mały grosik dla babuleńki, poproszę o konto,m.
    1 point
  19. Wyrazy głębokiego współczucia... Przesyłam ciepłe myśli.
    1 point
  20. Fabi szkoda dyskutować z resurgam ona od zawsze jest naj myśli ze wszystko wie, zobacz jak dobrze przemyślane dużo gada krytykuje obgaduja a na wszelki wypadek psy nie ma zarejestrowanych na siebie tylko na męża ciekawe po co taki manewr. Ciekawe czemu dużo mówi a sama nie zacznie hodować tylko ma psy i z nimi jeździ na wystawy i najlepiej na zagraniczne wystawy bo tam można łatwo ugrać coś z cp ale coś w tym roku jej nie idzie przykre a w Polsce się prawie nie pokazuje a ma ponoć najlepsze psy a tu w Polsce przegrywają przykre.
    1 point
  21. Najszczersze wyrazy współczucia. I pamiętaj Irenko, że czekamy Tu na Ciebie. Poczekamy ile będzie trzeba...
    1 point
  22. witajcie, wczoraj po 20 wreszcie dojechałyśmy do domu. Zosia w podróży była bardzo niespokojna, nawet na moment nie chciała oczek zmrużyć i nawet jak jej się same już zamykały to nie poddawała się i dzielnie czuwała! Teraz jest bardzo grzeczniutka w domu, ładnie wszystko wczoraj obwąchała, zjadła miskę i położyła się spać, rano poszłyśmy na spacer i teraz dalej śpi. Bidulka ma duże problemy z oczkami- ewidentnie bardzo słabo widzi- w domu ciągle się o coś obija, a na spacerze weszła w słup:( :( teraz już będe BARDZO uważać i ją odciągać:( Więcej napisze na dniach bo dziś mam wolne w pracy, ale sporo zajęć przeprowadzkowych tutaj:) W każdym bądź razie- u Zosi bardzo dobrze- jest przekochanym niedźwiadkiem, bardzo grzecznym! Pozdrawiamy:)
    1 point
  23. U nas, tez cisza z telefonami. Nawet - nie są brane :(. Cóż, Święta......Też mam nadzieję na zmianę po Nowym Roku.
    1 point
  24. I to był świetny pomysł z tym ubrankiem, bo pod przednią pachwinką Dusia ma duże szycie. Wycinki poszły do Laboratorium IDEXX , będą i wiarygodne i też będzie taniej niż gdyby każdą zmianę badano tu na miejscu.
    1 point
  25. Pustka po naszych najbliższych zwierzakach jest ogromna i nawet ta świadomość, że były z nami szczęśliwe, że były kochane, nie potrafi jej zmniejszyć. Ale pustkę tę fizyczną, taką namacalną w domu, dobrze jest szybko zapełnić. Nawet nie po to, by było mniej czasu na rozpacz, ale po to, by dać więcej czasu, jak najwięcej czasu następnemu futrzastemu nieszczęśnikowi, który odkąd zaczyna mieć nas i dom, przestaje być nieszczęśnikiem. Widok takiej zmiany przynosi ogromną radość i cieszę się, że na wątku Fenomena było, jest, tyle osób, które podobnie uważają.
    1 point
  26. Nie wiem skąd przy każdym temacie żywieniowym podejrzenie o sponsoring , przecież to komercyjne przedsięwzięcie i nie potrzebny jest sponsor . Sponsoruje sobie każdy uczestnik .
    1 point
  27. Elu ten pomysł a actimelem był rewewlacyjny i kwaśne mleczko(3-4łyżeczki) na biały serek, troszeczkę(sama czasem robię) Taksunia uuuuuwielbia!!! aż miseczka podskakuje! a żwacze łał :) Aluś, dziękuję :) zagoniona jesteś pewnie jak my wszystkie! ja nawet miałam wszystkim ,powysyłać zaproszenia... i też się obudziłam... teraz :oops: zresztą ja nie wiem czy się obudziłam.... :ices_bla: miałam coś napisać ale już nie będę wprowadzać smutnego nastroju... raczej wątek Taksuni, chciałabym żeby był pogodny i pełen ciepła... dobrych emocji....
    1 point
  28. Cztery lata czekał na TEN DOM :) Pani mówi, że jest uroczy, wszystkim się podoba. Zdążył zwymiotować, podrzeć rzeczy, wykopać doły, kilka razy kupa w domu, a wczoraj tarzanko w kupce i kąpiel. Cały komplecik niespodzianek dla nowego domu i jest OK.
    1 point
×
×
  • Create New...