Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 12/10/14 in all areas

  1. Guz u Homisia odcięty, bardzo dobrze zniósł narkozę. Jest wybudzony i dochodzi do siebie przy głaskach Agi :multi: Łatek ma właśnie operację.
    4 points
  2. Tylko nie krzyczcie na mnie, że jestem czarnowidzem,ale ...... Myślę, że to nie jest najbezpieczniejsze rozwiązane dla Poli. Otóż przypomnijcie sobie co się dzieje z psami w krajach zachodnich ( tych niby cywilizowanych) jeśli zdarzy się, że pies ugryzie kogoś. A Polci zdarza się pokazać ząbki....... Ja bym nie ryzykowała. W Polsce można pojechać i odebrać psa, a z tamtych państw nie wydadzą tylko usypiają.
    1 point
  3. Sebastian sie skusił i mówił ze smakują jak drobiowa wątróbka której nie lubi :D
    1 point
  4. No to teraz czekamy na szczęśliwy powrót do domku i relacje z pierwszej ręki. Oczywiście po odpoczynku. Tylko obawiam się,że Aga nie wie co to słowo -odpoczynek-znaczy. Dzisiaj też zwróciłam uwagę,że post był pisany AgaG, w 10 Gru 2014 - 02:01 AM, powiedział.
    1 point
  5. Beatka, zobacz jaka mi psina wyskoczyła jak wpisałam "Róża" :) http://www.napaluchu.waw.pl/czekam_na_ciebie/wszystkie_zwierzeta_do_adopcji/010501444
    1 point
  6. A żeby dzień był jeszcze piękniejszy to napiszę, że Łatek też się wybudził :multi: Nic więcej na razie nie wiem.
    1 point
  7. Data: 8 grudnia 2014 , 04:51 ! AgaG , jak wiesz, prowadzi tryb nocny, wtedy jest najbardziej aktywna ;) Co nie oznacza ze w dzien odpoczywa - nie wiem jak ona potrafi funkcjonowac bez minimum snu :???:
    1 point
  8. Dzięki wielkie!Homerek już wolny od tego paskudztwa.Aga trzymam za Was.Buziaki dla Homcia,że taki dzielny i dla Ciebie.Za Łatka też proszę o zdrowie !!!
    1 point
  9. Wraz z życzeniami świątecznymi zostawiam moc serdeczności. To, że Państwo podjęli się pracy z Leosiem korzystając z porad behawiorysty świadczy o Ich odpowiedzialności - ileż Ogonków "po prostu" wraca z adopcji w takiej sytuacji ? :nonono2: Będzie dobrze :)
    1 point
  10. Dzień dobry. Mam nadzieję,że będzie dobry a nawet bardzo dobry dla obu staruszków. Tyle kciuków trzymanych,tyle pozytywnych fluidów wysyłanych,że nie może być inaczej. Czekam na wiadomości.Ściskam Was mocno.
    1 point
  11. Stokroc Najlepsiutkiego Ciociu I Tobie ...a ja czekam i czekam ...i czekam od wiosny ...na wieści z domku ,,mojego,, Stefunia latem bylam i czekalalm teraz pisze co jakiś czas wiem ze ma jak w raju :loveu: ale choć troszkę wieści co jakiś czas -byłoby cudnie i ulga w sercu ech pozdrawiam a Leo przeciudny :calus:
    1 point
  12. Dziewczyny dziękuję za kciuki. :) ps.ania75Łatek ma dom, został znaleziony na ulicy jako wyrzucony szczeniak 17 lat temu, Teraz z różnych względów był kompletnie niezaopiekowany medycznie. Akurat zobaczyłam, że jest koszmarnie spuchnięty i pomyślałam, że skoro jadę z moim Homerkiem, to przy okazji wezmę Łatka, bo inaczej źle z nim będzie, Dziś mąż po powrocie z domu Łatka, gdzie zrobił mu kolejny zastrzyk, mówił, że psiak czuje się lepiej. A Homerek dziś zrobił dalsze postępy. Już prawie nie boi się pozostałych piesków. w porze szykowania jedzonka wstaje z posłanka i tupta do kuchni z główką zadartą do góry. Sprawdza noskiem, co też zaraz dostanie, Je chętnie, zwłaszcza z ręki :) ale nie jest łakomczuszkiem, zawsze coś zastawia w miseczce.
    1 point
  13. Przydreptałam do Agatki z bazarku Gabi79. Agatko, ciocia tamb zrobi z ciebie piękną i młodą sunię i ciocia kk będzie musiała zrobić nowy banerek. A na razie faktycznie biedna babunia.
    1 point
  14. Aniu... moja Sarunia[*] odeszła po 12 wspólnie spędzonych latach 14 czerwca, to był poniedziałek... ... ja czułam się, jakby ktoś wytargał kawałek mnie... nie mogłam chodzić do pracy, nie mogłam jeść... całe dnie spędzałam przy Jej grobku - mój świat wtedy runął... pamiętam, moi Rodzice byli wtedy na wczasach w Piwnicznej - nic Im nie powiedziałam, w ogóle ograniczyłam kontakty do minimum tłumacząc się, że mam chorą krtań o bezgłos... Pojechaliśmy do Nich za tydzień w niedzielę i pierwsze Ich słowa, jak wysiedliśmy z samochodu "to Wy bez Saruni, a gdzie Sarcia?"... ... to nie było normalne, bo nasza Córeńka ZAWSZE wszędzie z nami jeździła, nie dałam rady Im powiedzieć, zrobili to za mnie Rafał i Paweł... po 2 tygodniach pojechaliśmy do Krakowa; wtedy był jeszcze możliwy zakup pieska w sklepie... weszliśmy do ZOOsalonu przy Zakopiance i... maltańczyk, shit-zu, i... 2 jamniorki... ale niestety czarnuszki i chłopaki... a miała być ruda dziewczynka - nie wyobrażałam sobie inaczej (tak w ogóle to nie wyobrażam sobie swojego domu bez rudej jamnisi)... pobeczałam się w tym sklepie, mało brakło wyszlibyśmy z tymi dwoma czarnymi chłopockami ;) ... I to był przełom - zaczęłam szaleć po internecie... tak trafiłam m. in. na dogomanię, ale ogłoszenie Koruni (wtedy Lady) znalazłam na alegratka.pl... Korcia była tak baaardzo podobna do Saruni... I tak, jak Sareńka odeszła 14. czerwca, to 13 lipca Korciunia zamieszkała z nami... Nigdy nie zapomnimy naszych Skarbów, które są po drugiej stronie Tęczy, ale zawsze możemy wypełnić Ich testament - dać Dom, Miłość i Serce innym!!! Sorrki Aneczko, że tak się rozpisałam, ale ja tez zarzekałam się NIGDY WIĘCEJ, tylko po kilku tygodniach ta cisza w domu zaczęła mnie niemal fizycznie boleć, nie potrafiłam dłużej bez Jamnisi... No, a teraz to u mnie już cała Gromadka Jamniczych (i nie tylko) Sierotek, które mieszkają tutaj właśnie głównie dzięki Saruni[*]... Wypełniłam Jej testament i mam nadzieję, że patrzy na mnie zza Tęczowego Mostu i jest ze mnie dumna... taką właśnie mam nadzieję... Sarunia[*] też ma kwiatuszek w Ogrodzie Wiecznej Szczęśliwości: http://wiecznyogrod.pl/flower.php?fid=11715#stCn
    1 point
  15. Dziewczyny, weszlam po Bazarku i oczywiscie grosz cegielkowy wysle, ale chcialam zapytac bo nie daje mi to spokoju, skoro okazalo sie ze byla sterylizowana to sprawdzano czy nie ma chipa?
    1 point
  16. Tym razem pani sama do mnie zadzwoniła. Były na spacerku od strony tarasu.Pani nie zamknęła drzwi, jak wracały Zojeczka śmiało weszła do domu przed panią.Skończyła chrupki i położyła się obok nóg pani, nawet zadarła łapki na kolana.Musi być dobrze.Pani jest bardzo przejęta.Instruowała męża przez telefon jak ma się zachować rano po powrocie z pracy. Zoja niby ma charakterek,ale jest bardzo delikatna psychicznie, dama z niej.
    1 point
  17. Nie zachęcam do czytania,bo pyskówka jaka tam miała miejsce tylko czkawką się odbija. Obawiam się,że nawet jeśli ktoś się zastanawia nad adopcją,może się wycofać ze względu na szykany........
    1 point
  18. Staram się wkleić,ale mi nie wychodzi. Może linka wkleję. https://www.facebook.com/events/331000977087718/331328117055004/?notif_t=event_mall_reply
    1 point
  19. Wątek stary, ale ponieważ jestem w kontakcie z opiekunami to tak na wszelki wypadek napiszę, że Leo ma się dobrze, został wykastrowany i niestety trochę przytył po zabiegu. Porady weterynaryjne ma na bieżąco i za free ;) bo znajoma pana jest weterynarzem; w ogóle Leo ma grono swoich psich, i nie tylko, znajomych i jest już rozpoznawalny przez psiarzy na spacerach. Tak jak pisałam młodzi ludzie, którzy adoptowali Leo, mieli w planach dziecko, z tego co wiem potomek na wkrótce przyjść na świat i mam ogromną nadzieję, że to niczego nie zmieni jeśli chodzi o Leonka. Nie pozostaje mi nic innego jak wierzyć, że tak właśnie będzie :) Rodzinka Leona przeprowadza się w najbliższym czasie do domu z ogródkiem w okolice Katowic a to oznacza, ze Leo będzie mógł biegać do woli i w końcu dać upust energii. W ogóle, to bardzo chcę wierzyć, że teraz już wszystko będzie dobrze i że to jest ten dom, zwłaszcza po problemach jakie niestety pojawiły się po drodze, również w obecnym domu Leona. Okazało się, że Leo ma silny lęk separacyjny :( po kilku miesiącach od adopcji pani podjęła pracę i Leoś niestety zostawał sam w domu na dłużej, zaczęło się niszczenie, gryzienie, poszły ponoć nawet drzwi do łazienki :( ale opiekunowie próbowali pracować nad psiakiem, zasięgali m. in. rad behawiorysty, i z tego co mówią, to jest już dużo lepiej. To wszystko pozwala wierzyć, że Leo trafił do odpowiedzialnego domu, choć zawsze boję się mówić, myśleć i pisać o takich rzeczach tak otwarcie i głośno :) Na chwilę obecną, życzę każdemu psiakowi takiego domu, który po wielu przejściach znalazł Leo. Dziękuję wszystkim za kibicowanie psiakowi :)
    1 point
  20. Tylko głupi może powtarzając takie frazesy na temat książki uznanego w świecie naukowca - prekursora behawioryzmu, będąc anonimowym, internetowym niczym. To, że teoria dominacji stworzona przez Fishera, nie sprawdza się w naszych relacjach z psami (i z której się Fisher później wycofał), bo oparta została w głównej mierze na obserwacjach zachowań wilków, a nie udomowionych od tysięcy lat ich psich pobratymców, nie znaczy, że podane przez Fishera sposoby wychowania psów szkodzą im, czy są całkowicie bezużyteczne w naszych kontaktach z psami. Taki przykład: Fisher umyślił sobie, że kładąc się na psim posłaniu i nie pozwalając jednocześnie kłaść się psu na naszym, budujemy w oczach psa naszą pozycję "alfy". Życie z psami pokazuje jednak, że akurat psom to lata i nawet śpiąc z psem można być dla niego nie tylko Alfą, ale wręcz Bogiem. Dalej, nie pozwalając psu przepychać się z nami w drzwiach, też nie podbudowujemy swej mitycznej pozycji "alfy" - jak chce Fisher - ale na pewno kultury zachowania psa uczymy. I tak dalej i tak dalej - jeśli odrzucimy tu fisherowskie przesłanie o potrzebie dominacji w kontaktach z psem, to okaże się, że wszystkie podane przez Fishera sztuczki służą wychowaniu i nauce psa. Bez używania kolczatki, żelaznej klatki, obroży elektrycznej, elektrycznego pastucha, kija i bata. Prawda, Fisher był też zwolennikiem niemodnej dziś metody wzmacniania negatywnego. Ale czy naprawdę w psim świecie ta metoda nie istnieje? Wystarczy tylko popatrzeć, czy pies stosuje "wzmacnianie pozytywne", gdy inny mu się pcha z mordą do miski. Ze wzmacnianiem pozytywnym jest jak z bezstresowym wychowaniem dzieci: dobre, ale bez przesady. Sumując - Fisher, to behawioralna klasyka. I choć niektóre jego poglądy się zdewaluowały, to fisherowska idea oglądania przez nas psiego świata okiem psa, nic nie straciła na aktualności. Dlatego warto czytać Fishera.
    1 point
  21. Nie wiem jak reszta użytkowników forum, ale zdecydowanie bardziej wolę osoby, które popełniają błędy ortograficzne, ale są nauczone kultury w stosunku do innych. Twoi rodzice ten etap w Twoim wychowaniu najwidoczniej pominęli. "Bełkot idioty"? "Alergia na debili"? Strasznie mi ciebie żal... Chyba jesteś bardzo samotna.
    1 point
  22. [quote name='wojtuś']Basiu, Marto - staram się nie wdawać w żadne kłótnie, Los Trufelki jest dla mnie szczególny. Wczoraj po prostu zadzwoniłem do Iwoniam - wypytałem o Trufelkę :)[/QUOTE] [quote name='Marta72']Wojtuś skoro rozmawiałeś z domem, który adoptował Truflę a nic nie piszesz wnioskuję że masz zakaz pisania co u Trufli i uznałeś go za słuszny TO BARDZO PRZYKRE straciłeś do nas zaufanie, uważasz, że nie jesteśmy warci informacji taka Twoja postawa wobec osób, które prowadziły wątek i zajmowały się Truflą jest dla mnie wielkim zaskoczeniem ale to ja się chcę kłócić, jak sugerujesz....[/QUOTE] [quote name='wojtuś']Trufelka w domu u Iwoniam czuje się dobrze, jest wyszczepiona, zgodna do innych zwierzaków, do kotów jest super, macha ogonem gdy po nieobecności przychodzi Pani.[/QUOTE] [quote name='jolantina']Bardzo, bardzo chcę wierzyć w każdą dobrą wiadomość, ale ... wspomnienia tego co było złe nie umacniają mojej wiary. Trufelko, gdziekolwiek jesteś , bądź szczęśliwa.[/QUOTE] [quote name='barb']Wybacz Wojtuś ale pewność co do losu Trufli jest ważniejsza niż mila atmosfera na wątku. Z domku Barta też się cieszyłeś [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/216745-Bart-oszukany-!-Został-porzucony-!-Znowu-szuka-domu-[/URL]!![/QUOTE] ciezko jest wierzyć w to co mówi ta osoba.... już słyszeliśmy od niej, że Trufla jest u niej w dt a była w Tymbarku u jakiejs nikomu nie znanej osoby potem słyszeliśmy, że ma się świetnie w Tymbarku a ona biegała już po okolicznych lasach bo uciekła potem słyszeliśmy, ze ma się świetnie w dt u iwoniam, tymczasem juz w necie widniały ogłoszenia o jej ucieczce...bo już jej u niej nie było przepraszam Cię Wojtek ale ta osoba jest dla mnie mało wiarygodna...żeby nie powiedzieć wcale
    1 point
  23. [quote name='krakowianka.fr']to byl post do MODA [B]ktory napisal na kazdym watku i oczekuje odpowiedzi[/B] NIE do ciebie wiec nie masz co odpisywac, zreszta z takim nowicjuszem na dogo jak ty to ja akurat rozmawiac i sie tlumaczyc mu nie bede,....[/QUOTE] Taka pogarda dla biednego szaraczka nowicjusza i niechęć do odpowiedzi na niewygodne pytania to rodzinne czy nabyte? Nowicjusz biedaczek chciał się uczyć od doświadczonych mistrzów na dogo a chyba nawet Ty pisałaś, że powielanie wpisów to trollowanie. No ale zapewne dalszy ciąg lekcji jest taki ze jednym wolno trollować a innym nie. :cool3: Dziękuję, przepraszam i życzę miłego dnia. :tree1::cool3:
    1 point
×
×
  • Create New...