martaipieski Posted June 4, 2011 Posted June 4, 2011 no w koncu kilka osób odwazyło się powiedzieć prawde, amysle ze znajda sie kolejne osoby które maja ciekawe info!!!! Emdziolek duzo mówisz ale nie jesteś w stanie udowodnić wszytkiego o czym mówiłaś, jest tu zbyt wiele niejasności, i informacji które mijaja sie z prawda i pewnie nie jedna osoba sie juz tutaj zakreciła,ja osobiście zgłupiałam jesli chodzi o to jak pies był leczony czym i gdzie!!!! jak dobrze że jest juz pod dobra opieka. i chyba nigdy nie zrozumiem jak mozna bronic weta rzeźnika, pisałas wczesniej ze wet nie mogł tego zrobic inaczej ze zrobił to najlepiej jak mógł??? hmmm dziwne bo widziałam psy z gorszymi ranami które normalny wet pieknie pozszywał......................moze lepiej nie bede juz pisała chodz cisnie mi sie na usta wiele słów, ale ten watek nie od tego jest Quote
ockhama Posted June 4, 2011 Posted June 4, 2011 emdziolek napisał(a):No jeżeli ktos w to uwierzył to gratuluje płytkości umysłu. no cóz. pitu, pitu, pitu... baju, baju... wszyscy się na Ciebie uwzięli, wszyscy mają takie ciasne, malutkie i płytkie rozumki że nie są w stanie łyknąć każdej Twojej ściemy - ciężkie i okrutne to życie :placz: Quote
martaipieski Posted June 4, 2011 Posted June 4, 2011 emdziolek napisał(a):Jak sie dowiedziałam ze nie moge jutro sie urwac ze szkoły to zdecydowalismy niedawno z TZem że zamiast dzisiaj latac po sklepach to zrobimy to na spokojnie jutro bo dzisiaj trzeba z małym jechac na zastrzyki(antybiotyk) to na tym zastrzyku był czy nie??? Quote
zerduszko Posted June 4, 2011 Posted June 4, 2011 emdziolek napisał(a): przestan marudzic i moze weź sie sama za konkretna robote pani mąrdalo Chodzi Ci o takie leczenie i opiekę nad psem, żeby coraz to nowych wizyt, leków i akcesoriów potrzebował?No i kasy oczywiscie :D No to faktycznie, za taką robotę się nie biorę i brać nie będę. Ton wypowiedzi na tym wątku był od poczatku, jaki był... biorąc pod uwagę jak się zajmowałaś i "pomagałaś" temu psu, to nie mam żadnych wątpliwości, ze tamte historie są prawdziwe. NIE POWINNAŚ MIEĆ ŻADNYCH ZWIERZĄT!! Quote
dusje Posted June 4, 2011 Posted June 4, 2011 Mnie bardziej nurtuje fachowosc weta,ktory wyjatkowo malo fachowo zajal sie sznupkiem i to za pieniadze. Jesli ten pan leczy w podobny sposob psy schroniskowe - nie mam pytan :diabloti: Nie chronilabym jego skory! Wrecz przeciwnie - zglosilabym do powiatowego z prosba o opinie ;) Wyglada na to,ze wecik dostaje kasiorke od UM za fuszerke i rowno olewa,nawet prywatna klientele traktuje tak samo :diabloti: Quote
farmerka63 Posted June 4, 2011 Posted June 4, 2011 Emdziolku - jesteś jeszcze bardzo młoda - to tłumaczy brak doświadczenia. Tyle mam na Twoje usprawiedliwienie. Szlachetnie bardzo, że tego malucha zgarnęłaś z parkingu - pewnie niebawem by gdzieś w krzakach zgasł od gorączki i ciężkiej infekcji :( Z własnego doświadczenia wiem, jak to jest z opieką weterynaryjną, jak się mieszka na prowincji - a Suwałki jak widać do metropolii nie należą . Mimo, że mam już siwe skronie ( starannie maskowane przez fryzjerkę ) nie podjęłabym się opieki nad psem tak ciężko chorym, a to z tego powodu, że do dobrego weta mam prawie 40 km, a do super chirurga prawie 70 km. Po prostu JAK NAJSZYBCIEJ prosiłabym o pomoc osoby bardziej doświadczone i mieszkające w dużym mieście. Zabrakło Ci także trzeźwej oceny sytuacji - bagatelizowałaś efekt zabiegów weterynaryjnych i ociągałaś się z okazaniem rezultatów. Natomiast w co drugim poście wołałaś o kasę . Emdziolku - zwierzę to nie zabawka . Nie oczekuj zachwytów z naszej strony, bo niestety nie starczyło ci ani wyobraźni ani profesjonalizmu. Quote
martaipieski Posted June 4, 2011 Posted June 4, 2011 Farmerko TY zasze masz takie spokojne i mądre wypowiedzi:ylsuper: nic dodac nic ująć!!! podpisuje sie pod tym bo to jednak znaczaca róznica miedzy ,,chcieć pomóc" a ,,pomóc" ja z miśkiem pokonywałam łacznie ok 90km (w obie strony do weta) jak miałam na tymczasie kapsla z powaznie połamana łapa robiłam 100km (w obie strony) nie ważne ze daleko, nie wazne ze dojazd drogi, ale ważne że wet, sprawdzony i dobry!!!bo np. nasz miejscowy który z reszta sam przyznaje ze bardziej sie zna na krówkach i swinkach niz zwierzetach towarzyszacych nie poradziłby sobie np. z ,,poskładaniem" psa widocznie ten ktory ,,operował" Farcika tez sie nie znał ale chciał zarobic:angryy::shake: Quote
AniaGucio Posted June 4, 2011 Posted June 4, 2011 A ja to się zaczynam powoli martwić bo minęły 2,5 godziny a Wasi nie ma :( Quote
martaipieski Posted June 4, 2011 Posted June 4, 2011 może jak WETERYNARZ to zobaczył to sam sie przeraził :( Quote
malawaszka Posted June 4, 2011 Posted June 4, 2011 AniaGucio napisał(a):A ja to się zaczynam powoli martwić bo minęły 2,5 godziny a Wasi nie ma :( ano dopiero wróciłam :mdleje: od 15 z minutami do 17.30 - tam było wszystko... martaipieski napisał(a):może jak WETERYNARZ to zobaczył to sam sie przeraził :( tak właśnie było - tam się nic nie miało prawa zrosnąć, ropa, włosy, nici na widok których nasz wet zrobił wielkie oczy - jakaś makabra... Niestety nie było wyjścia żeby coś zrobić bez narkozy bo jak dr oderwał jeden strupek to zaczęła wypływać ropa, krawędzie skóry nie zaczęły się nawet zrastać bo tam trudno było znaleźć krawędź czystą... pod skórą sierść - to by ropiało i ropiało :( Nici takich nigdy nie widziałam jeszcze - podowiązywane różne rodzaje do siebie - od supłów pies miał dziurki w skórze - no koszmar... teraz lecę zająć się resztą psów, potem wstawię jakies zdjęcia czy sama nie wiem co... Quote
martaipieski Posted June 4, 2011 Posted June 4, 2011 to czyli po cudownym ,,leczeniu" przez tamtego pseudo weta to pies by w mekach pewnie zszedł z tego swiata!!! Boże az strach pomysleć co by sie stało gdyby nie Malawszaka!!! Kobieto jestes aniołem!!!!! Quote
dusje Posted June 4, 2011 Posted June 4, 2011 Dobrze, ze psiak juz u Malawaszki :lol: Emdziolek,dalej chronimy tylek weta? Jak myslisz? Quote
Poker Posted June 4, 2011 Posted June 4, 2011 potwierdziło się niestety to co podejrzewałyśmy. To konował, anie wet !!! Emdziołek uratowała psiaka jakby na to nie patrzeć.W końcu to ona zgarnęła go i jak potrafiła , zajęła się nim i przekazała dalej. A że jest młoda i ma małe doświadczenie i nie nauczyła się pokory wobec życia , to fakt.Nie ma sensu się użerać. Poradźcie co zrobić z forsą.Obiecałam ,że wpłacę 40 zł na małego i teraz nie wiem na czyje konto,czy Emdziołek czy malawaszki? Quote
martaipieski Posted June 4, 2011 Posted June 4, 2011 no chyba juz na Malawaszki, bo Emdziolek pisała ze te ktore zostały tez jej przeleje Quote
AniaGucio Posted June 4, 2011 Posted June 4, 2011 Masakra! Jak to go musiało boleć a mimo to machal ogonkiem :( Quote
malawaszka Posted June 4, 2011 Posted June 4, 2011 tak - na moje dziś zapłaciłam 150 zł - jak już dostał narkozę to został wykastrowany i mamy to już z głowy - takie małe porównanie - dłubanie przy szyi - ponad 2 godziny, kastracja jakieś 10-15 minut :mdleje: i jeszcze musiał mieć jeden szew założony na płatku ucha bo tam jak oczyściliśmy to objawiła się dziura... a na brzuszku tak z boku mały ma dużego sińca - nie wiem od czego ale musiał kogut walczyć ze sporo większym od siebie bo ta rana na policzku też jest raczej od pogryzienia - tak by wskazywały m.in. włosy pod skórą rana po oczyszczeniu - widać ile się zrosło, a tu gdzie się nie zrosło była ropa - te nici brudne były jakims dziwnym szwem założone - dużo za dużo tego było pod skórą, chyba ciągłym szwem, ale nie jestem pewna - straszna plątanina i z wnętrza wyciągaliśmy jeszcze kawałki :shake: po zaszyciu - kurcze niestety tylko z telefonu bo nie wzięłam aparatu do weta - nie sądziłam, ze aż tak trzeba będzie to robić - zdaje się 15 szwów założone :mdleje: i w domu - weszko póki co mały skorzysta z drybeda od Ciebie bo nie miałam kiedy zawieźć Birmanowi więc włożyłam do klatki małemu, żeby miał miękko :oops: a teraz ma w nosie klatkę i lezy na dywaniku koło mnie, bardzo się martwię jak to się będzie goiło po takim długim czasie, po infekcji, ech... oby było dobrze :kciuki: Quote
martaipieski Posted June 4, 2011 Posted June 4, 2011 o ja pierdziele!!!!!:crazyeye::angryy: lepiej to by pewnie ta rana wygladała bez tego cudownego szycia, pies sie tylko nacierpiał, dostał narkozy, a zeszyto z brudem i sierścia, jak mozna zamknąć nieoczyszczona rane!!!szok!!! tez tak myslałam ze to od pogryzienia lub wypadku drogowego, bo od wnyka miałby slady w koło głowy a nie tylko z 1 str. i to w takim miejscu. Spokojnie malawaszko mały jest bezpieczny pod najlepsza opieką, i wreszcie normalnie pozszywany, oczywiscie gdyby od razu trafił do weta a nie konowała pewnie jeszcze lepiej by to wygladało. Aż mi głupio ze czesto wspominam o moim tymczasowiczu, ale on rok czasu chodził z rana a mimo to pieknie sie zagoiło wiec chyba mozemy byc spokojni o Farcika!!imie mu coraz bardziej pasuje Quote
dusje Posted June 4, 2011 Posted June 4, 2011 Nieustajace kciuki za brzdaca :loveu: Dobrze,ze juz u Ciebie Waszko...naprawde dobrze. Brak slow na te fuszerke :shake: Quote
wilczy zew Posted June 4, 2011 Posted June 4, 2011 no proszę jaki śliczny szew, będzie się dobrze goiło,przecież jest oczyszczone,nie ma martwicy,dostaje antybiotyki i jest pozytywnie nastawiony,będzie dobrze :multi: Quote
malawaszka Posted June 4, 2011 Posted June 4, 2011 w ogóle to mały ma tendencję do infekcji chyba bo pozdejmowałam mu kilka zaschniętych kleszczy, które zaczęły już z ropą wyłazić i zostały po nich takie dziurki aż - z jednego miejsca nad okiem zdjęłam strupek a tam z ropą wypłynął martwy kleszcz - obrzydlistwo po prostu, nie widziałam czegoś takiego jeszcze :shock: miał trochę podniesioną temperaturę, ale też podróż była pewnie nie bez wpływu na to Quote
zerduszko Posted June 4, 2011 Posted June 4, 2011 Jak sobie urwał kleszcza, to takie ranki są normalne. Jak poszłam z takową do weta, to zaraz powiedziała, ze pewnie kleszcz i faktycznie po kilku dniach wypłynął. Quote
AniaGucio Posted June 4, 2011 Posted June 4, 2011 malawaszka napisał(a):w ogóle to mały ma tendencję do infekcji chyba bo pozdejmowałam mu kilka zaschniętych kleszczy, które zaczęły już z ropą wyłazić i zostały po nich takie dziurki aż - z jednego miejsca nad okiem zdjęłam strupek a tam z ropą wypłynął martwy kleszcz - obrzydlistwo po prostu, nie widziałam czegoś takiego jeszcze :shock: miał trochę podniesioną temperaturę, ale też podróż była pewnie nie bez wpływu na to Matko :( to to był kleszcz - a ja myślałam ze ranka po ugryzieniu. Piesek jest mlody i pełno w nim zycia - bedzie dobrze, zobaczysz!! Jesteś wielka! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.