Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 132
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Ogólnie to nasza kochana Gosia po pracy nadal pracuje, tylko, że w domu a dokładniej to tuż mi za ścianą ;) No ale, myślę, że do tej zainteresowanej Pani trzeba napisać, że to maluch, rozmiar xxs, i raczej nie będzie olbrzymem ;) kolosalna różnica między owczarkiem niemieckim a tym małym kundelkiem :)

Jeśli Pani nadal będzie zainteresowana warto podać jej nr do Gosi (jeszcze z nią tego nie ustaliłam, ale chyba to będzie rozsądne) i Gosia wtedy się na spokojnie z Panią i ellensilla ustawi na rozmowę w sprawie Diego :)

Posted

mala_czarna napisał(a):
To Wy sąsiadkami jesteście? :)


nie ,nie Necia jest u mnie przyjechała do szkoły ;) a ja w kuchni strzygłam kolegę.
Kobieta która napisała do mnie rano w sprawie Diego już się nie odezwała :/
Jeśli tamci państwo są zainteresowani nadal malcem to ja bardzo chętnie się z nimi spotkam i porozmawiam.
Maluch skradł moje serce więc musi mieć dom najlepszy na świecie :)

Posted

kolejna noc za nami,prawie cała przespana z małą przerwą na siku :)
spacer zaliczony -Elik nawet bawił się z malcem ,śmiesznie to wygląda bo gabarytowo wielka różnica jest,mały sobie w kasze dmuchać nie da i jak Elik coś tam po psiemu gadał do Diego to ten dyskutował :)
W domu jednak szczerzy na niego nadal kły i nie pozwala podchodzić do siebie.
Skrzynka @ nadal pusta,tel też nie dzwoni
Wieczorem jeszcze gdzieś dzieciaka ogłoszę
Tymczasem uciekam do pracy a nad zwierzyńcem pieczę przejmie Necianeta89 ;)

Posted

ellensilla napisał(a):
To masz dwie gaduły, Gosiu! :) Zazdroszczę Ci!
A może by go do Wyborczej? U mnie w zasadzie wszystkie tymczasy z Wyborczej poszły do domków...


Myślę, że to bardzo dobry pomysł. Maluch jest rozkoszny i na pewno komuś skradnie serce:)

Posted

Dzisiaj wieczorem puszcze do Wyborczej, faktycznie jest duzy odzew.
No Gosiu, takie cudo musiało skraść serce - nie da sie inaczej...beda łzy przy rozstaniu, ale najwazniejsze, że po części sa to łzy szcześcia :)

Posted

[quote name='fiorsteinbock']Dzisiaj wieczorem puszcze do Wyborczej, faktycznie jest duzy odzew.
No Gosiu, takie cudo musiało skraść serce - nie da sie inaczej...beda łzy przy rozstaniu, ale najwazniejsze, że po części sa to łzy szcześcia :)

w tytule napisz tylko , ze pilne. ja dawałam wiele ogłoszeń i jedno tylko poszło (własnie z pilne w tytule wiadomości)

Posted

Ogólnie dzwoniła dziś Pani do Gosi, że chciała by małego przygarnąć.
Z tego co wiem to Pani ma 2 koty, duży dom z ogrodem i mieszka na biskupinie gdzieś.
Czy ktoś mógłby iść z Gosią na rozmowe przed adopcyjną? Bo to będzie jej pierwsza.
I w sumie nie wiemy o co pytać. Czy zabrać małego ze sobą czy nie?
Jakaś podpowiedz?

Posted

Na pewno trzeba zabrać małego. Poradźcie się cioteczki Poker, ona jest bardzo zajęta, ale na pewno podpowie o co pytać i na co zwrócić uwagę.
Można też zmienić tytuł wątku że potrzebna wizyta PA na Biskupinie, może jakaś doświadczona cioteczka pomoże.

Posted

Dziękuje ślicznie w imieniu Gosi, dam jej znać żeby się z ciocią Poker skontaktowała, a co zmiany tematu to ja nie mam passów do Gosi dogo i nie zmienie, a ona w pracy.

Ale jeszcze raz dziękuje!

Posted

ellensilla napisał(a):
Ciotki, ja już pisałam, że ja z Gosią na wizytę pójdę, wstępnie jesteśmy umówione na sobotę. Gosia ma jeszcze potwierdzić z panią.


Ale PANI chce dziś. Dasz radę dziś wieczorem? Pisałaś z gosią?

Posted

uff jestem nareszcie.
No więc pani zainteresowana dzwoniła chyba ze 4 razy,w wolnej chwili oddzwoniłam i mówię że chcę się spotkać na rozmowę przed adopcyjną aby poznać przyszłych właścicieli itd.
Pani się zgodziła,choć wydawało mi się że jest strasznie napalona.
Ja wróciłam do zajęć w pracy.
Po 2 h znowu tel od Pani,oddzwaniam i proponuję na spotkanie dziś wieczór lub sobotę,pani naciska na dziś.
Jedziemy.
Ogólne wrażenie-państwo bardzo chcą mieć psa,mają już dwa koty i psa ze schroniska,zwierzaki zadbane lecz ogólne warunki panujące w domu wskazują na bardzo ubogi standard życia,lecz ludzie mają serce do zwierząt.
Pierwsze minuty rozmowy robią dobre wrażenie,państwo opowiadają o losie suczki którą wzięli ze schroniska,jak cięzko chora była i ile wysiłku włożyli aby była z nimi.
Potem pokazali kota ,piękny i zadbany.
Zaczynamy rozmowę o malcu.
Państwo czuli się jakby maluch już miał zostać dziś u nich.
Więc tłumaczymy że dziś tylko spotkanie wstępne jest.
I zaczyna się jatka.
Mąż Pani podnosi głos,każe się wylegitymować i miałyśmy wrażenie że za chwilę wyrzuci nas z domu.
Krzyczy że pies to nie zabawka ,czy mamy zamiar go wozić od ludzi do ludzi,czy chcemy go oddać?
Mówię że tak ale najpierw muszę "zbadać" dom.
Na co Pan mówi że albo zostawiamy psa a jak nie to nie mamy o czym rozmawiać po tych słowach wyszedł do kuchni i już Go nie widziałyśmy.
Żona Pana poczuła się urażona że niby my wątpimy w to że dadzą mu dobry i szczęśliwy dom.
Ogólnie widać że ludzie kochają zwierzęta,malec by krzywdy od nich nie zaznał.
jedyne co mnie niepokoi to to że w domu jest pełno zakamarków w które by mógł Diego wejść,do tego mają syna niepełnosprawnego i starszą Panią(lekarz pediatrę która najwięcej czasu spędza w domu)
Jak dla mnie to jest za mały piesek na takie warunki,nie widzę tego jak ta starsza Pani wychodzi z maluchem co chwilę na siku,sprząta jego koopki i sama się wszystkim zajmuje.
To główny minus moich wątpliwości.
Chciałabym aby malec znalazł odpowiedzialny dom a nie tylko dom w którym ludzie mają serce do zwierząt ale nie pomyślą o tym że warunki panujące w ich domu mogą zagrażać życiu tego malca ... Gdyby choć chłopak miał pół roku lub więcej to bym go Im oddała ,ale on jest taki mały i kruchy :(
Ehhhh
Mam rację czy nie?

Posted

PS. A teraz trochę dla rozluźnienia sytuacji opowiem co się zdarzyło po powrocie do domu.
Wiadomo,Diego pożycza sobie zabawki Elika z czego właściciel zabawek nie jest z tego zadowolony ;)
My siedzimy w kuchni paląc fajeczkę i popijając piwko dla rozluźnienia emocji :D
Diego pląta się pod nogami.
W pewnym momencie Elik skrada się jak cień do sypialni(tam gdzie obecnie mieszka Diego) po czym z prędkością światła wbiega do salonu(czyli tam gdzie teraz sam z kotami egzystuje) po chwili Elik znowu wraca do sypialni i widzimy że wynosi swoje zabawki :D
Diego zaaferowany tym że właściciel zabawek coś wynosi z jego pokoju podbiega do Elika i zaczyna się dłuuuga psia rozmowa :D jeden na drugiego szczeka i powarkuje ,Diego zrezygnowany wraca do kuchni a Elik z podniesioną głową ,dumnie wynosi swoje zabawki z sypialni :D

Posted

Dziwna ta rodzinka, skoro mają już koty i psa, to dlaczego tak im pilno strasznie natychmiast do szczeniorka? Tym bardziej, że się raczej nie przelewa. Chyba bym nie dała, ale to już Wasza decyzja, nie wiem jak długo on tam u Was może zostać.

Posted

No i Pan też dość mocno nerwowy.
Fochu - Ty najlepiej wiesz czy oddać do tego domu. Po opisie ja bym swojego psa tam nie dała, a to chyba powinna być taka wytyczna ;)

Posted

fochu napisał(a):
no ja oddać malca tam nie zamierzam ... mimo tego że ludzie kochają zwierzęta,jakoś dla mnie to zbyt mało


Dokładnie ;)
To dopiero pierwsze podejście :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...