luka1 Posted May 29, 2011 Author Posted May 29, 2011 Tz nie rzuca w niego garnkiem z jedzeniem, tyko zanosi mu je do boksu. Stawia, woła psa i wychodzi zostawiając otwarty boks by mógł wejść i spokojnie zjeść. To nie jest to zwykłe jedzenie które zwykle dostają, tylko samaczki. Quote
Saththa Posted May 29, 2011 Posted May 29, 2011 luka1 napisał(a):Tz nie rzuca w niego garnkiem z jedzeniem, tyko zanosi mu je do boksu. Stawia, woła psa i wychodzi zostawiając otwarty boks by mógł wejść i spokojnie zjeść. To nie jest to zwykłe jedzenie które zwykle dostają, tylko samaczki. Eeee ja nie napisałam rzucać garnkiem. napisałam tylko jak mi poradzili jak mój pies miał problem z dziecmi... Rzucać mu smaczki w sensie. Quote
luka1 Posted May 29, 2011 Author Posted May 29, 2011 :evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol: W moim stadzie rzucony smaczek nigdy nie dociera w wyznaczony cel :evil_lol::evil_lol::evil_lol: Quote
malawaszka Posted May 29, 2011 Posted May 29, 2011 a jeszcze pewnie może się stać zarzewiem awantury - jak u mnie :shock: Quote
Saththa Posted May 29, 2011 Posted May 29, 2011 Mój Tazz tez zazwyczaj nie złapie. Ale jak to m itłumaczyli, chodzi o to aby w pierwszej fazie w przypadku Tazza myslał on, ze dzieci sa nieszkodliwe i gubią jedzenie... :D Quote
malawaszka Posted May 29, 2011 Posted May 29, 2011 Saththa napisał(a):Mój Tazz tez zazwyczaj nie złapie. Ale jak to m itłumaczyli, chodzi o to aby w pierwszej fazie w przypadku Tazza myslał on, ze dzieci sa nieszkodliwe i gubią jedzenie... :D hahahah t ośmiesznie brzmi ale w ten sposób moja Luna polubiła dzieci :D Quote
Saththa Posted May 29, 2011 Posted May 29, 2011 malawaszka napisał(a):hahahah t ośmiesznie brzmi ale w ten sposób moja Luna polubiła dzieci :D no Tazzowi troche przeszlo pracujemy dalej nad większą akceptacją;) Quote
enia Posted May 30, 2011 Posted May 30, 2011 Atomowka napisał(a):Zapisuje psiaka Bardzo dobrze go znam,bo widziałam go w Błoniu kilka razy na osiedlu Na niektórych ludzi jak mu coś nie pasowało to kłapał zębami, do mnie był spokojny i przychodził na jedzonko i małe głaski Brat mojego TZ mówił,że nawet jacyś debile strzelali do niego z kapiszonów Pies miał właściciela w Błoniu starszego Pana, jednak facet zmarł i pies tak się tułał od dłuższego czasu samotnie P.S nie czytałam wątku teraz tylko zapisuje wiesz jestem zaskoczona.... on pojawił się nagle na ulicy, spał pod blokiem niedaleko banku pko sa, pani ktora go tam dokarmiała powiedziała wyraźnie , że go wyrzucono, a ja zwracam uwage na sznaucery, tego widziałam pierwszy raz w centrum Błonia, potem łaził, ale zawsze trzymał się kilku śmietników- tam go najczęściej widzialam, nigdy na nikogo nie kłapał, wręcz przeciwnie spokojnie i wolno odchodzil gdy ktoś chciał się zbliżyć, przeważnie po szperaniu w śmietnikach kładł się i gdzieś leżał, a, że jest duży to widać go było, a gdzie ten jego rzekomy właściciel mieszkał??? Quote
luka1 Posted May 30, 2011 Author Posted May 30, 2011 no właśnie, komendant straży miejskiej też mi tak tłumaczył. Pies jest niezwykle spokojny, raczej ucieka niż kłapie. Może tam jest jeszcze jeden? Quote
enia Posted May 30, 2011 Posted May 30, 2011 luka1 napisał(a):no właśnie, komendant straży miejskiej też mi tak tłumaczył. Pies jest niezwykle spokojny, raczej ucieka niż kłapie. Może tam jest jeszcze jeden? jest masa, ale to nie czarne sznupy..... chyba, że ja wieczorem nie spotykam go...może lata w dzień... Quote
Atomowka Posted May 30, 2011 Posted May 30, 2011 Enia to na bank ten sam pies, wiem gdzie koczował właśnie pod blokami przy pko. Właściciel mieszkał w Błoniu to był jakiś starszy facet, on mieszkał właśnie tam na tym osiedlu. Facet zmarł z córka psa nie chciała więc go fru na ulicę Z tym kłapaniem jak mówię,do mnie był spokojny ale jakieś dzieciaki podobno były go trochę męczyły ( nie wiem chciały złapać albo coś) więc zdarzyło się,że ludzie pewnie właśnie te dzieciaki strzelali z kapiszonów. Mógł się zdenerwować i kłapnąć na nich Nie mówię,że to się powtarzało i że kłapał na co popadnie Quote
jambi Posted June 3, 2011 Posted June 3, 2011 luka1 napisał(a):historia ta jakoś dziwnie nie pasuje do zachowa psa, chyba że pan traktował go w taki sposób. Nawet gdyby pies był źle traktowany przez jakiegoś człowieka podczas tułaczki, nie reagowałby tak mocno i tak długo. Strach jaki okazuje musiał się rodzić przez dłuższy czas. To wygląda tak jakby Harry miał wpojony strach. To trzeba zobaczyć. hej, ale jego lęk przed facetami nie musi pochodzić od złego traktowania go przez właściciela! może - znaznaczam - może, jeśli to ten pies, po tym jak facet zmarł, a pies trafił na ulice spotkało go cos bardzo złego właśnie ze strony mężczyzny?! Quote
luka1 Posted June 4, 2011 Author Posted June 4, 2011 Trenujemy przekupstwo nadal smakołyki TAK - głaskanie NIE Quote
malawaszka Posted June 4, 2011 Posted June 4, 2011 to już i tak dobrze, że się interesuje i bierze smakołyki Quote
luka1 Posted June 4, 2011 Author Posted June 4, 2011 [quote name='malawaszka']to już i tak dobrze, że się interesuje i bierze smakołyki Nie bierze - porywa Uploaded with ImageShack.us Uploaded with ImageShack.us Uploaded with ImageShack.us Uploaded with ImageShack.us Uploaded with ImageShack.us Piękny i kochany Quote
wilczy zew Posted June 4, 2011 Posted June 4, 2011 ale zawsze to krok do przodu;czy ten facet nie może posiedzieć w kojcu(oczywiście nie patrząc na psa)pogadać,dać smaka,pogadać,dać smaka Quote
luka1 Posted June 15, 2011 Author Posted June 15, 2011 Hary jest bardzo grzecznym psem. Nie trzeba długo mu powtarzać by posłuchał. No i nadal boi się podniesionej ręki Quote
luka1 Posted June 30, 2011 Author Posted June 30, 2011 Smycz przestała straszyć, ale najlepiej jest być na podwórku Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.