Vailet Posted October 23, 2012 Posted October 23, 2012 :kciuki::kciuki: jak już będzie po wszystkim, powiedz co to ;) Quote
Vectra Posted October 23, 2012 Posted October 23, 2012 o masz , trzymamy tu paluchy stadnie :kciuki: Quote
Amber Posted October 23, 2012 Author Posted October 23, 2012 Dzięki wielki za trzymanie - naprawdę pomogło, bo wszystko poszło doskonale :) Byłam z Jarim u kardiologa dziś na Echu i EKG, bo zauważyłam, że to latanie za dyskiem go bardzo męczy. W ostatnią ndz po 5 min. rzucania myślałam, że będzie miał zawał... Zresztą on zawsze się bardzo nakręcał na aportowanie i wtedy płuca prawie, że wypluwał. Jest taka choroba u dobermanów (i nie tylko), nazywa się kardiomiopatia rozstrzeniowa, w skrócie DCM i jest śmiertelna. Pies po jej zdiagnozowaniu ma mało życia przed sobą i bardzo cierpi. Ludzie też na to chorują i jak na razie nie ma lekarstwa. U dobermanów jest to istna zmora i praktycznie każdy pies powinien się regularnie badać. Ostatnio odkryli jedną mutację genów po której można stwierdzić czy pies jest nosicielem. Ojciec Jariego jest negatywny, ale matka pozytywnie hetero - nie znaczy, że jest chora, ale niesie to za sobą pewne ryzyko. No, a poza tym to tylko jedna mutacja... Pierwszym objawem DCM jest właśnie nietolerancja wysiłkowa. Powiedziałam sobie, że jeżeli Jari ma chore serce to nie mogę bawić się frisbee, bo były przypadki, że psy padały po prostu w zabawie i muszę zrobić badania. No i zrobiłam ;). Byliśmy u doktora Nizołka, który jest specjalistą kardiologiem. Bada on regularnie dobermany z Polskich hodowli, między innymi ojca Jariego, Carlosa no i powiedział, że Jari ma serce po ojcu czyli perfect :). EKG czyściutkie - zero wskazań do holtera 24h i Echo też piękne :). Przyczyną zgonów przy frisbee jest słaba kondycja i zalecił koenzym Q10. Nie muszę mówić, że mi spadł kamień.. z serca ;). Ponadto doktor jest przemiłym człowiekiem i mieszka niedaleko mnie... Powiedział, że często biega nad Wisłą i będzie na Jariego uważał :evil_lol: Bo Jari jak to Jari, w gabinecie jak aniołek, ale tak na co dzień to różne rzeczy mu do łba trafiają ;) W ogóle atmosfera w klinice extra, mogę polecić. Jestem mega szczęśliwa, że nie ma przeciwwskazań do frisbee i w ogóle do życia bo wczoraj to myślałam, że jajo zniosę z nerwów (może było i na forum widać, moją gorszą kondycję :eviltong:). Ja mam tendencje do robienia igły z widły, ale jak byście zobaczyli jak on wygląda po zabawie dyskiem i usłyszeli oddech to też byście pobiegli do kardiologa :eviltong: Tym bardziej jak się człowiek naczytał, że "dobermany się nie męczą" - Jari się bardzo mocno męczy... Ale raz, że kondycja jednak słaba (mimo regularnych, długich spacerów...), a dwa on jest bardzo pobudliwy i daje z siebie 200%. Teraz wiem, że po prostu trzeba robić krótsze sesje. I może mu się poprawi wydolność. I na koniec końców, każdy doberman się powinien badać na serce, chociażby raz na 2 lata bo DCM nie śpi i może się uaktywnić w każdej chwili niestety. A to nasze pikne wyniczki :loveu: Quote
Aleks89 Posted October 23, 2012 Posted October 23, 2012 Frisbee generalnie szybciej psa "wykańcza" niż np. aportowania kija.Luc polata za frisbee godzinę i ledwo idzie do domu.A za piłką może i 2latać ,albo i więcej. Fuj on się tak opluwa jak Luc...szwab potrafi mieć ociekającą śliną szyje tak ,że obrzydzenie bierze przy zapinaniu na smycz:evil_lol: Ciesze się ,że wszystko ok z jarosławem Quote
motyleqq Posted October 23, 2012 Posted October 23, 2012 na kondycję, tzn na jej poprawę, dobra jest bieżnia, ale wiadomo jaki to wydatek ;) dobre jest też pływanie, tylko że Jari nie umie pływać haha :lol: możesz też z nim biegać, albo jeździć na rowerze. i robić rozgrzewkę przed aportowaniem :) i polecam przerwy między rzutami, tzn rzucasz chwilę i robisz przerwę, ale nie polegającą na leżeniu, tylko na jakiejś znacznie mniejszej aktytnwności(Etna w trakcie przerwy truchta sobie z dyskiem, turla się z nim itp). ja robię dwie sesje z przerwą między nimi i każda sesja to maks 10 rzutów takich przed siebie, czy też ze 2-3min jeśli robimy coś fristajlowego Quote
Vectra Posted October 23, 2012 Posted October 23, 2012 a to powiem Ci , że Kano się nie męczył ... dopiero po kastracji , jak pikawa zaszwankowała .. to miał oznaki zmęczenia .... on był kurna niezniszczalny do 5 roku życia. Serduszko badaliśmy regularnie .... Ja sama widziałam , jak dobek padł ... szedł z panem na smyczy , weszli do sklepu z art zoologicznymi (akurat tam byłam ) i po prostu padł i to była kardiomiopatia Quote
łamAga Posted October 23, 2012 Posted October 23, 2012 to a te wyniki to dlaczego nie w wersji rózowej ?? :eviltong: Quote
Amber Posted October 23, 2012 Author Posted October 23, 2012 Aleks89 napisał(a):Frisbee generalnie szybciej psa "wykańcza" niż np. aportowania kija.Luc polata za frisbee godzinę i ledwo idzie do domu.A za piłką może i 2latać ,albo i więcej. Fuj on się tak opluwa jak Luc...szwab potrafi mieć ociekającą śliną szyje tak ,że obrzydzenie bierze przy zapinaniu na smycz:evil_lol: Ciesze się ,że wszystko ok z jarosławem Jari 10 min. za dyskiem nie polata już leży i zdycha, dlatego mnie przerażenie ogarnęło lekkie ;). A opluwa się koszmarnie, szczególnie frisbee jest tak oślizgłe, że pod koniec jest ciężko nim rzucać :lol: motyleqq napisał(a):na kondycję, tzn na jej poprawę, dobra jest bieżnia, ale wiadomo jaki to wydatek ;) dobre jest też pływanie, tylko że Jari nie umie pływać haha :lol: możesz też z nim biegać, albo jeździć na rowerze. i robić rozgrzewkę przed aportowaniem :) i polecam przerwy między rzutami, tzn rzucasz chwilę i robisz przerwę, ale nie polegającą na leżeniu, tylko na jakiejś znacznie mniejszej aktytnwności(Etna w trakcie przerwy truchta sobie z dyskiem, turla się z nim itp). ja robię dwie sesje z przerwą między nimi i każda sesja to maks 10 rzutów takich przed siebie, czy też ze 2-3min jeśli robimy coś fristajlowego No właśnie ja biegać nie mogę. Bardzo bym chciała jeździć na rowerze, ale niestety po okolicy nie mam jak, a mam za mały samochód aby wziąć psa i rower na raz np. do lasu. Tj na upartego może by się i zmieścił, ale na bardzo upartego ;). Jak go raz zabraliśmy na rower z resztą to też myślałam, że mu pikawa siądzie... Jakiś nieruchawy jest. Jak jego pani :evil_lol: Jari po 5 rzutach idzie z dyskiem i się kładzie w trawie i dycha tak jakby miał zejść... Jak to określił mój TŻ jak do niego zadzwoniłam po badaniach - a to jednak lamus jest, kondycji nie ma :evil_lol: On widział co było w ndz i też się przeraził... Vectra napisał(a):a to powiem Ci , że Kano się nie męczył ... dopiero po kastracji , jak pikawa zaszwankowała .. to miał oznaki zmęczenia .... on był kurna niezniszczalny do 5 roku życia. Serduszko badaliśmy regularnie .... Ja sama widziałam , jak dobek padł ... szedł z panem na smyczy , weszli do sklepu z art zoologicznymi (akurat tam byłam ) i po prostu padł i to była kardiomiopatia No, a Jari się męczy bardzo. Cortina robi takie same dystanse co on, a nawet jęzora nie wywiesi :roll: Lekarz powiedział, że może mieć to też związek z tym, że on jeszcze nie jest do końca dojrzały fizycznie. W każdym razie nie jest to serce. Iiiii tak sobie teraz może pomyślałam... A może to tarczyca? :eviltong: Tylko przy tarczycy to pies jest osowiały non stop, a Jari ma bardzo dużo energii, tylko szybko się wypala ;) dOgLoV napisał(a):to a te wyniki to dlaczego nie w wersji rózowej ?? :eviltong: Akwarelki się skończyły :lol: Quote
Vectra Posted October 23, 2012 Posted October 23, 2012 to musisz zrobić badania .... ja psa z chorą tarczycą nie posiadałam .... jeszcze .. Quote
Amber Posted October 23, 2012 Author Posted October 23, 2012 Nasz forumowy Duffel od Ewy ma niedoczynność tarczycy i go widziałam jak miał rzut choroby. Baaardzo apatyczny pies, na wspólnym spacerze aż zasypiał. A widziałam go też pół roku wcześniej jak był zdrowy i był żywiołowy... Jak na goldena ;). W każdym razie inaczej to wygląda, bo Jari na co dzień jest wulkanem tylko szybko wygasa... Chyba sobie tym razem jednak wymyślam... ;) Byliśmy u weta już nie pamiętam z czym i babka powiedziała, że jeden z objawów pasuje do niedoczynności, ale tak się spojrzała na Jariego i stwierdziła, że po zachowaniu tego w ogóle nie widać, więc ona by badań nie robiła, a jak już to zupełnie profilaktycznie bo nie widzi wskazania. No i niedoczynność daje też objawy sercowe: Objawy sercowe: – zwolnienie akcji serca, – słabsze tętno, – słaba kurczliwość mięśnia sercowego. Które by dziś raczej wyszły. Quote
motyleqq Posted October 23, 2012 Posted October 23, 2012 po prostu nie ma kondycji. jeśli chcesz to zmienić, to musisz się postarać :) 5 rzutów to mało bardzo, ale jak jest gorąco to ja też więcej nie mogę rzucać, bo Etna bardzo źle znosi upały. rób rozgrzewkę, rób przerwy i rób coś, co ogólnie zwiększy sprawność. niech TŻ z nim biega, skoro Ty nie możesz :cool3: Quote
Aleks89 Posted October 23, 2012 Posted October 23, 2012 Teraz zaczyna się dziadoska pogoda ,zima itd to Luc zaraz dojedzie do 42kg:evil_lol:I też będzie padał po 20min aportowania. Quote
motyleqq Posted October 23, 2012 Posted October 23, 2012 Etna im jest zimniej, tym lepiej... najbardziej lubi mróz i śnieg, wtedy może bez końca Quote
Amber Posted October 23, 2012 Author Posted October 23, 2012 Niestety TŻ to ma do nas kawałek (a może to i lepiej ;) ) więc bieganie odpada. Najbardziej to bym ten rower chciała, choć teraz to już trochę późno, zaraz śnieg spadnie. Myślałam, że on ma po prostu lepszą kondycję, ale widać spacerki na nogach są za wolne. Na wiosnę zacznę rower, już jakoś to wykombinuję, żeby było dobrze. A i też zobaczę jak będzie się zachowywał zimą... Tylko zima do frisbee taka sobie, bo ziemia twarda. Dzięki za rady :) I garść fotek z dziś. Quote
Vectra Posted October 23, 2012 Posted October 23, 2012 to tak po parę minut dziennie ten aporcik ... i kondycje złapie ... Kiedyś pisałam , że takie samowolne plumkanie ... to nie męczy psa ;) tylko trening wysiłkowy ;) Quote
Amber Posted October 23, 2012 Author Posted October 23, 2012 W sumie to spacerkiem chodzę ja, a on biega galopem po krzaczorach, ale widocznie to za mało. Będę go codziennie męczyć z patykiem, chociażby na sralniku, żeby się zdyszał porządnie. Wcześniej tego nie robiłam, bo sądziłam, że to mało zdrowe dla serca, ale skoro serce ma zdrowe to nie ma przebacz ;) Quote
Vectra Posted October 23, 2012 Posted October 23, 2012 ehhh , ale sportowcy i ogólnie ludzie aktywni mają dużo zdrowsze serce niż leniuszki ;) Szkoda że Jari nie ma dobrego kompana ... Kano to miał ekstra motor do galopów ... małego , słodkiego , niezniszczalnego kundelka rasy amstaff o imieniu Febra ;) dlatego to bydle było nie do zabicia :) Quote
Amber Posted October 23, 2012 Author Posted October 23, 2012 No niestety ja też nad tym faktem (braku kumpeli) mocno ubolewam. Z Cortiną się kochają bardzo ale tę miłość muszę często kontrolować, żeby jej krzywdy nie zrobił. O wspólnej zabawie i ganianiu nie ma mowy. On by chciał i nawet czasem próbuje się z nią pobawić w swoim stylu, ale kończy się to tylko piskiem i moją korektą. Ich zabawy są więc tylko w pozycji leżącej i wyglądają tak, że Jari próbuje włożyć sobie głowę Cortiny do pyska, a ta go podgryza po faflach. I w sumie też muszę na nich uważać, bo często jest pisk albo jamnicy albo dobermana jak któreś za mocno zaciśnie szczęki. A wiadomo, że lepiej, żeby się nie pobudzały za mocno nawzajem bo to "tylko zwierzaki"... Gdyby były podobnych gabarytów to nie było by rozmowy. Jak był Julek to by mi nawet do głowy nie przyszło chore serce... Ganiały ze sobą codziennie po kilka godzin i było pięknie. Że Julek nie jest suką, albo, że Jari nie jest suką ;) ubolewam na maxa. Innych suk w okolicy nie znam. Powiesz mi jeszcze coś? Bo napisałaś, że Kano siadło serce po kastracji? Tj zabieg miał na to wpływ? Quote
Vectra Posted October 23, 2012 Posted October 23, 2012 Możliwe że źle dobrana narkoza , podczas zabiegu akcja serca stanęła ... dawali mu rok życia ;) przeżył 6 :) Kano miał kumpla dobka Ajaksa , w zasadzie to do 4 roku się razem wściekali , plus oczywiście Febra ... i to były jedyne psy które kochał i nie zabijał :evil_lol: a potem się wyprowadziłam na inne osiedle ... no i przyszła Lalka .... bo z Denisem to się nie bawił , on go tylko wychowywał i uczył nienawiści do bliźnich ;) Quote
Vectra Posted October 23, 2012 Posted October 23, 2012 dopiero wyprowadzka na wiochę , gdzie skończyły się szczelinomierze i życie w stresie (dobrze wiesz jak fajnie się spaceruje z psem który nie lubi innych psów ) naprawiło serce .... i ok 6 roku , weci byli w szoku , że egk jest jak u młodociana :cool3: a serio było z nim mega źle ... tam po drodze przyplątało się zapalenie płuc , co dało o sobie też znać. Problem był jeden w leczeniu , Kano organizm nie tolerował chemii ... więc żył bez leków w zasadzie ;) Uratowało go spokojne życie na wiosce ... gdzie mógł robić co kocha ... czyli biegać , bawić się ze swoimi psami , terroryzować je , kopać mega doły i nie trzeba było mieć oczu dookoła głowy , że coś przylezie i zechce się zabić o zęby. Dlatego właśnie kocham wioskę i ten spokój i nikt mnie nie zmusi , do spacerów z psami w wawie :diabloti: A teraz lecę sama pospacerować po wawie w nocy , bo pora popracować i coś zarobić ... ;) Miłej nocki. Quote
chrupcia Posted October 23, 2012 Posted October 23, 2012 Amber, nie masz wyjście, musisz sobie suczkową kopie Jariego sprawić ;) Quote
Amber Posted October 23, 2012 Author Posted October 23, 2012 O rany, to nawet nie wiedziałam. Wiadomo, że stres na serce nie wpływa dobrze, więc mieszkanie na wsi się dobrze przysłużyło Kano. Mogę się tylko cieszyć, że Jari serducho ma zdrowe. A na spacerach jakoś daje sobie radę i jak tylko mogę uciekam tam gdzie nie ma nikogo, a więc do lasu czy na pole. Ja się boję narkozy tak, że w końcu RTG bioder nie zrobiłam... Jari i tak już miał w swoim życiu jedną, przy kopiowaniu uszu. Finka miała 3 czy 4, Cortina 1 na razie i mam nadzieję, że ostatnią... Jak widać nawet zdrowe serce nie gwarantuje, że narkoza będzie niezauważalna, a nawet można nią sprawny organ zepsuć :roll: No i oboje rodziców ma zdrowych, nigdy nie kulał, suplementowany, jakoś po prostu odkładam to cały czas na później. Może gdyby nie jego problemy z brzuchem to bym sobie domniemaną dysplazję już wcześniej wydumała :lol: ale żołądek zajął mnie na spory okres czasu i nie było czasu wymyślać innych rzeczy ;) Cortina oprócz swoich nikczemnych rozmiarów ma jeszcze tę przywarę, że po prostu nie lubi się bawić z innymi psami. I nie wiem czy to nie domena jamniczego rodu. Kiedyś wyjechałam z koleżanką i jej 2 jamnikami na wakacje (więc były 4 ;) ) i nie zauważyłam ani razu, żeby się ze sobą bawiły. One mają w mózgu węszenie, szukanie dziur, a jak dziur nie ma to ich tworzenie :lol: Jamniki są zabawowe w szczenięctwie, a potem stają się poważne. Tu jest wyraźna różnica między dobermanem, który jest wiecznym szczeniakiem. Zresztą proszę ja was, jamnik biegnący na full speedzie może najwyżej mieć piach w oczach od kłusującego dobka ;) To żaden kompan. Prawdę mówiąc tak się oni dobrali, że gorzej już chyba ciężko by było :evil_lol: Ale i tak bym Cortiny nie wymieniła na innego psa - to jest jamnik, a jamnikowi należy się szacunek już za samo jestestwo :lol: Tak mi się przypomniało, że kiedyś spotkałam na spacerze bardzo fajną kobietę z mopsiczką. Wypatrzyła nas nad Wisłą i podeszła pogadać, bo kiedyś też miała dobermany. Rozmawiałyśmy chyba z godzinę ;) I ta mopsiczka się chciała bawić z Jarim i co lepsze się go nie bała. Ale wiadomo, że mops ma trochę inną budowę niż jamnik. No i Jari miał patyk więc nie nakierował na nią swojej całej, ciężkiej i małorozgarniętej uwagi :lol: [video=youtube;KsbLvEFjwBg]http://www.youtube.com/watch?v=KsbLvEFjwBg&feature=youtu.be[/video] Proszę nie zwracać uwagi na kretyńskie komentarze, głos i śmiech :eviltong: [quote name='chrupcia']Amber, nie masz wyjście, musisz sobie suczkową kopie Jariego sprawić Jak będę miała dom z ogrodem (he he) to z pewnością to uczynię ;) Quote
Vectra Posted October 24, 2012 Posted October 24, 2012 Amber , z narkozą to jest niestety ruletka ... nawet najlepsza , po x badaniach , może być opłakana w skutkach ... Kano był kastrowany na cito , przerost prostaty był prawie 3 krotny ... więc to zejście w czasie zabiegu , było że tak powiem pewno wpisane w cały horror jego przypadłości ... 5 tygodni z życiorysu walki o życie. Zresztą on chorował zawsze z klasą , z moim zawałem i pustoszeniem konta ;) Dwa to wtedy nie miałam zaufanych wetów , leczyłam go w Elwecie .... a to niestety taśmówka ... dopiero po przeprowadzce do Ursusa napotkałam na pierwszego weta z sercem i on mi dużo pomógł w jego prowadzeniu , bo jak pisałam problem był z lekami , nie tolerował 99% leków .... srake po nich miał , tak samo po suplementach , karmach wet .. Ja serio z 10 moimi psami obecnymi , nie mam tyle zamieszania co z jednym dobkiem. A zabawy z innymi psami , no cóż .. Kano miał jak pisałam dwóch psich przyjaciół , których kochał szalenie .... tylko to były psy z jego mózgami i taktyką zabawy .... wielbili się że aż miło , i tylko we trójkę się kochali , reszta świata to wróg :evil_lol: Dlatego pewno polubił tak Lalkę , bo i amstaffowata jak Febra i czarna jak Ajax .... oni bylu w tym samym wieku , mieszkaliśmy na tym samym osiedlu ..... co dzień po 5 godzin sobie pieski biegały :diabloti: Kano przeżył Ajaxa który odszedł na raka kości , a Febre sparaliżowało ... Zawsze też się bałam o Kano serce i tej kardiomiopatii ... tego nie miał , ale w nagrodę miał nowotwór na sercu który go zabił. Ja myślę , że gdyby Jari miał więcej spuszczanej pary każdego dnia , to by i może ciutek mniej sprawiał problemów ;) Już Ci pisałam , dobki dojrzewają po 5 roku życia i wtedy zaczyna się też inny rozdział z takim psem .... jest tak samo kopnięty , ale dojrzalszy myślowo. Ja jestem temu psu mojemu dozgonnie wdzięczna , że dał mi taką chłostę przez prawie 11 lat. Nauczył mnie ogromnie wiele ... nauczył mnie słuchać , patrzeć , obserwować , wyciągać wnioski i się uczyć. Cudne psy , cudna to droga przez życia z kimś takim u boku , droga ciężka , ale warta poświęcenie ..... Teraz to jestem jak na emeryturze psiej :evil_lol: Jamnika to miałam tak powiedzmy w rodzinie .... Figa była typowym jamnikiem , przypominającym tapczan .. który spał , jadł , spał .. uważał że wiatr zabija , deszcz rozpuszcza , bieganie jest przereklamowane ... ale kopanie dołów to droga właściwa ... a i rozmnażanie :evil_lol: to było troszkę lat temu , sterylki że tak powiem nie były "modne" i znane , więc 2 razy w roku , Figa miała swoje zabawkowe dzieci , które kochała i broniła jak lew. Ja chciałam bardzo mieć jamnika , nawet stosownego znalazłam i zamówiłam .... ale niestety mój tata .. miał dwa życzenia w swoim życiu ... psów na metry i świń (bulli) trzymał nie będzie :diabloti: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.