Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

no czasem bywają takie betony. ja mam podobnie- raz jej się uda, to cała praca idzie się... kochać ;) i od nowa, no bo przecież można. w ogóle ja nie uważam, że pies ma iść cały czas przy nodze, tylko że ma nie ciągnąć. tylko na wąskich chodnikach itp biorę psa do nogi i o dziwo wtedy nie ma problemu ze zrozumieniem, jak ma iść. a jak ma całą długość smyczy, to różnie bywa. ale Ty chyba w sumie tylko przemykasz przez osiedle na pola lub nad Wisłę, nie? a potem on już lata luzem?

Posted

Ja wolę, żeby chodził przy nodze (ale nie sportowo na kontakcie oczywiście) bo nigdy nie wiadomo co wyjdzie z klatki obok, a często wychodzą nasi ulubieńcy - kundelek-szczekacz Megi oraz krwiożerczy pudel Furby i terrierek no name :lol: - przy czym pudelek Furby i Megi bez smyczy ;). Za to babka od terriera jak nas widzi to zawsze prawie dostaje zawału ;) No i my chodzimy na flexi - na osiedlu flexi zablokowana, pies przy nodze, a jak jest luźniej to ją puszczam np. na sralniku jak idziemy na b. krótko - po to ją kupiłam ;). A tak to oczywiście lata bez smyczy.

Moja mama mogłaby się na ten temat lepiej wypowiedzieć bo z nim wychodzi na zwykłej smyczy. I w sumie się nigdy nie skarżyła na ciągnięcie.

Posted

no tak, rozumiem obawy przed pieseczkami :lol: ja teraz będę się użerać z szczekaczami przy bramach :roll:

ciekawe, czy się nie skarżyła, bo ciągnie ale niezbyt strasznie, czy może chodzi na długiej smyczy i wcale wtedy nie ciągnie? a jak go prowadzisz na odblokowanej flexi to jak się zachowuje?

Posted

Z tego co wiem to chodzi przy nodze, bo jednak ma się nad psem lepszą kontrolę, a nad Jarim warto takową mieć w każdej sytuacji :lol: Na flexi chodzi od krzaka do krzaka i jest spokój. A tak to nigdy go nie prowadzę rozciągniętego na 5 m, np. po chodniku bo to nieco nierozsądne ;).

Posted

Jari na kolcach potrafi ciągnąć, na kantarze lata się w przestworza, a na zwykłej obroży w kosmos :evil_lol:

A na serio, to ja mu nie pozwalam ciągnąć, zawsze jest korekta, ale on cały czas próbuje - minimalnie, ale daje do zrozumienia, że nie powiedział ostatniego słowa :lol:

Posted

[quote name='Amber']Z tego co wiem to chodzi przy nodze, bo jednak ma się nad psem lepszą kontrolę, a nad Jarim warto takową mieć w każdej sytuacji :lol: Na flexi chodzi od krzaka do krzaka i jest spokój. A tak to nigdy go nie prowadzę rozciągniętego na 5 m, np. po chodniku bo to nieco nierozsądne ;).[/QUOTE]

no, czyli ma jakiś problem z chodzeniem przy nodze. zupełnie odwrotnie niż Etna ;)
ja na flexi mam wrażenie, że nie mam żadnej fizycznej kontroli i że jakby co, to ona pęknie :roll:

Posted

Flexi to jest jedna z najbardziej porządnych rzeczy z jakim obcuje całe swoje życie, bez kitu ;). Najstarsza ma ponad 10 lat i działa perfekcyjnie. Jestem wielką fanką tych smyczy :loveu: ;)

Posted

[quote name='Amber']
Jari zaczyna się już wydzierać jak wstaję i mam iść z nim na spacer. Bardzo dobrze też rozpoznaje czy wstaję na spacer czy idę tylko do kibla np. :diabloti: Potem się drze i wywija przy zakładaniu obroży i kagańca. Jak już go mam na tej smyczy to karzę mu usiąść, otwieram drzwi, Jari wylatuje przez nie wieszając się na kolcach, potem znowu siad, zamykam drzwi - oczywiście pies bez przerwy drze ryja jakby ktoś go obdzierał ze skóry. Jak już zamknę drzwi to mam podwójne na klatce, od domofonu i zwykłe wejściowe - w każde musi przywalić z rozpędu łbem - szczególnie w te od domofonu, wali w nie bokiem głowy jak zeskakuje ze schodków :p Jak wyjdzie na zewnątrz - cisza jakby mu się coś w mózgu przełączyło i wtedy wchodzi w tryb dzieciaka z wesołego miasteczka czyli ustawicznego zapominania, że na smyczy się nie ciągnie :diabloti:[/QUOTE]

Gdyby mój pies robił coś takiego, to prawdopodobnie bym go zabiła ;)

[quote name='Amber']on cały czas próbuje - minimalnie, ale daje do zrozumienia, że nie powiedział ostatniego słowa :lol:[/QUOTE]

Nie uważasz, że to może być przez flexi?

Posted

Ja też mam go ochotę za to zabić. To jest rzecz do której nie mam pomysłu jak podejść, oprócz wyciszania, ale jak pisałam, on się b. długo wycisza, a często i gęsto nie mam tyle czasu. No i sąsiedzi też chyba kota dostają jak on pół godz. drze ryja.

Nie uważam, gdyż on ma ten sam problem od momentu jak miał 7 miesięcy, tj zawsze postawi na swoim. I tak zrobiliśmy duży postęp, bo kiedyś ciągnął tak, że każdy spacer był prawdziwą męczarnią. Teraz tylko próbuje czy nie zapomniałam. A flexi mam od roku jakoś. No i flexi jak piszę, na osiedlu jest zablokowana, czyli działa jak krótka smycz. Puszczam ją tylko na sralniku. A z mamą chodzi na zwykłej smyczy.

Posted

Takie psy są nudne :eviltong: Ale wiem o czym piszesz. Cortina jak Jari zaczyna te swoje swawole, staje gdzieś z boczku i patrzy się na niego jak na totalnego kretyna - stary po co się tak spinasz? - i jak już skończę z nim to ona powolutku podchodzi, daje sobie zapiąć smycz i jeszcze po ręku poliże. Potem tak samo na klatce staje sobie obok i chyba też ją uszy bolą od tego wrzasku :evil_lol:

Posted

Kano nie darl ryja na klatce ... on tylko w domu :evil_lol: jak tylko powiekę uchyliłam .... zaczynał się koncert ...
Prosiaczki się ekscytują bezgłośnie ;)

Posted

to ja muszę jakieś reklamacje złożyć bo mój staffik nie jest bezproblemowy .
żre śmieci i gówna , pilnuje żarcia i zabawek , nakręca się jak kretyn na wszystko i skacze jak piłeczka obojętnie co mam w ręku z mina "poszarpmy się tym" .
chyba sie pozamieniał na rozumy z inną rasą .

Posted

[quote name='Amber']Jari na kolcach potrafi ciągnąć, na kantarze lata się w przestworza, a na zwykłej obroży w kosmos :evil_lol:

A na serio, to ja mu nie pozwalam ciągnąć, zawsze jest korekta, ale on cały czas próbuje - minimalnie, ale daje do zrozumienia, że nie powiedział ostatniego słowa :lol:[/QUOTE]
Miałam dobka kilka dni i też miałam momentami wrażenie że z pamięcią u niego kiepsko, chociaż bestia bardzo pojętna. Ale po kilku razach zajarzył, że jak tracę równowagę to na kolce przepinam (1,5-roczny dobek + Hexa i ja 48 kilo to jednak niezbyt wyrównane szanse) i nie ma co walczyć bo będzie niemiło. Jak przyjechał drugi raz to już większość spaceru szedł na obroży i reagował na korekty obrożą, nawet na przywołanie się nauczył przychodzić co było dla jego właściciela ogromnym szokiem (pies rozpuszczony i nadpobudliwy). Dzięki niemu wiem że doberman nie jest psem dla mnie, bo jak chcę iść spać w nocy to pies też ma spać i nie ma wiercenia się, kręcenia w kółko, lizania łap/jaj/czy czego tam, do tego nie śpi się na kimś kto waży niewiele więcej, w trakcie jedzenia się stoi nad michą a nie łazi gryząc każdą kulkę karmy w biegu, na podwórku trzeba w siadzie wytrzymać choć chwilę, nie drzeć mordy (no to akurat i Hexa robi) w zabawie non stop, nie wolno niszczyć jak się go zostawi samego na moment (do kibla iść trzeba czasem a on po schodach nie chciał na górę wleźć bo nie, w piwnicy musiałam z nim spać) i jeszcze tam coś miałam ale nie pamiętam. Wizualnie i do spacerowania pies fajny ale nie pasuje mi ta pobudliwość. Tamten był przełagodny, więc tego problemu u rasy nie poznałam ;).

Posted

Rano jak tylko przejawiam pierwsze oznaki świadomości zaczyna się jojczenie, szczekanie, trącanie nosem, latanie po domu. Pierwsze co robię to idę z psem na sralnik - nie ma mowy o żadnym śniadaniu itp. :diabloti: Czasem oczywiście to zrobię ale pies jest wtedy na maxa niespokojny. Przy każdym drgnięciu palcem od razu się zrywa na nogi. Jari ma świetnie ustawiony budzik i zawsze doskonale wie kiedy się zbliża pora spaceru i zwykle pół godz. wcześniej już zdradza wszelkie tego oznaki ;). Akurat nie ma problemu ze spaniem w nocy. Po ostatnim wyjściu dostaje jeść i bez dyskusji idzie na posłanie. Nawet jak nie nie wybiega chwała Bogu jakoś to przyjmuje do wiadomości. Ale wtedy oczywiście należy się spodziewać wcześniejszej pobudki :evil_lol:

Kiedyś Jari w ogóle nie był w stanie się skoncentrować na jedzeniu. Trzeba było stać z miską w dłoniach i błagać żeby zechciał coś zjeść. Teraz jest lepiej całe szczęście i jest to tak naprawdę jedyna chwila, kiedy mogę się poruszać w domu bez psa :diabloti: Bo tak to łazi za mną wszędzie. Całe szczęście już nie kładzie się pod drzwiami łazienki... ;)

Darcie mordy w siadzie to zupełna normalka. Ale skoncentrować się na komendzie zostań umie całkiem dobrze. W ogóle szkoli się go świetnie, jest maksymalnie pojętny, ale co innego suche wykonywanie komend, a upierdliwe zachowywanie na co dzień ;).

Posted

Arni też drze mordę jak ma wyjść na spacer, skacze, wierci się, biega w te i z powrotem, ciągnie jak nienormalny :eviltong: Jak zabieram miski i idę na korytarz karmę nasypać, to też piszczy, szczeka, chociaż ostatnio szedł na legowisko i tam czekał.
Mnie zawsze budzą świnki, wystarczy że poruszę się rano w łóżku, zadzwoni budzik, świnki drą ryja dopóki nie wstanę i ich nie nakarmię :eviltong:

Posted

Nawet nie wiesz jak bardzo :loveu: Lubię jeździć na to pole bo latają tam paralotniarze, a Jari chce ich zawsze dorwać i zjeść, dzięki temu łatwo można go wybiegać :lol:

No i zgubiłam to frisbee z Tesco :roll: Myślałam, że mama mi je gdzieś schowała, jak czyściła samochód, ale potem mi powiedziała, że nawet specjalnie go szukała, bo chciała zobaczyć jak wygląda ;) więc wszystko wskazuje na to, że zostawiliśmy je na polu... No i przepadło na wieki :placz:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...