Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Przecież tym wszystkim upasionym ludziom współczuć trzeba, bo otyłość to nie jest kwestia wyboru (żreć jak świnia albo nie żreć), tylko ciężka choroba :( Współczuć to ja mogę temu jamniorowi, bo nie jego wina, że go właściciele pokochali za bardzo. Albo kilkulatkom, które też niespecjalnie myślą. Ale każdy normalny człowiek powinien swojej (i swojego bliskiego otoczenia) wagi pilnować i nie przeginać zamiast się opychać i płakać nad swoim ciężkim losem :shake:

Posted

Aleks89 napisał(a):
Poza tym w dużej dupie lepiej chlupie:evil_lol:

O kufa, nie mogę :lol:


Vectra napisał(a):
może i nie chce sam z siebie być tłusty , ale nie ma samokontroli i wpierdziela na chama wsio co w lodówce spotka ...
Ja mam taką koleżankę , ciągle marudzi że jest tłusta , ale w życiu jej nie widziałam niejedzącą :evil_lol: zawsze coś szamie i przeżuwa ... jest zdrowa , otyłość w jej wypadku jest z jej wyboru , bo nie potrafi powiedzieć DOŚĆ


O toto :diabloti:
Powiem tak, ja jestem tłusta, ale tylko siebie mogę za to winić i mój brak samokontroli. Ale zapasionym zwierzętom mówię NIE.

Posted

dog193 napisał(a):





O toto :diabloti:
Powiem tak, ja jestem tłusta, ale tylko siebie mogę za to winić i mój brak samokontroli. Ale zapasionym zwierzętom mówię NIE.


sama się opycha, a pieskowi nie da :(

Posted

puchu napisał(a):
A narzekałam, że Aria jest gruba...

Od dawna zaglądam do galerii, więc czas się w końcu przywitać :smile: Miło, że są jeszcze normalni ludzie na dogo ;-)

Hej :)

Normalni to znaczy zepsuci i pozbawieni ideałów - jeżeli tak to się zgadzam :lol:

Z otyłością to myślę, że nakładają się obie sprawy (o ile nie jest to tylko chorobowe) - skłonności do tego, a potem niemoc przeżywania kolejnych porażek i wpadnięcie w błędne koło na zasadzie "a co mi szkodzi i tak już nigdy nie schudnę". Ja nigdy nie miałam problemów z wagą (tj mam ale jestem na drugim końcu ;) ) za to mój brat jest genetycznie predysponowany. Rusza się chyba 5x więcej niż ja, ale nigdy nie był szczupły. Nie ma nadwagi, ale jest przy kości i do tego nie potrafi sobie odmówić cukierków, maca itp. On się już poddał - mówi, że nigdy nie będzie szczupły, więc nie ma zamiaru się katować dietami. Ja się po części nie dziwię - bo niby czemu ja mogę się opychać hamburgerami, a on nie? ;)

Co innego chroniczna otyłość, która zagraża zdrowiu... Ale tak jest ze wszystkim innym. Np. nałogowi palacze, którzy palą mimo zawału - to jest wszystko jeden syndrom ludzkich problemów. Niektórzy potrafią rzucić z dnia na dzień, inni nie. Gadanie "jak można nie umieć rzucić palenia, przecież to głupota, wystarczy chcieć!". Czy tym ludziom się wydaje, że palacze robią sobie na złość i nie chcą rzucić palenia? Że wolą jarać aż umrą? Zapewne niczego bardziej nie pragną ale nie umieją. To samo alkoholicy. Jedzenie jest takim samym nałogiem, psychologicznie podchodzi pod ten sam mechanizm uzależnienia. Na jednych metoda "weź się w garść" działa, a innych nie... Trzeba trochę bardziej pogłówkować ;)

Posted

Fajek nie umiem rzuć za cholerę i nie rzucę pewnie nigdy.Ale pić mogę przestać z dnia na dzień ,wystarczy że zamiast puszki browara będę miał obok coś na dwóch nogach.:diabloti:

Posted

Jakby papierosy tyczyły , to bym w mig rzuciła :evil_lol: ale uzależnienie , schodzi na inne , dlatego ludzie którzy rzucają papierosy , tyją , bo nadrabiają głód nikotynowy żarciem.

Posted

Albo piwo bez papierosa...kawa bez papierosa...bez papierosów moje życie byłoby już całkiem pozbawione ładu i składu:lol: A spacer z psami bez fajek?Pozabijałbym te kundle na dworze gdyby nie fajeczka

Posted

Ale tak samo jest z czymkolwiek innym. Narkoman po detoksie może bardzo łatwo zostać alkoholikiem. I na odwrót. Ja kiedyś nie miałam problemu z fajkami, ale od jakiegoś roku muszę przyznać, że mam. Dalej potrafię spalić 3 papierosy dziennie (jak dziś i wczoraj i przedwczoraj ;) ) ale nie chodzi już tylko o ilość ale o sam fakt, że w ogóle to robię. Było by mi ciężko przestać ;) Najgorsze jest to, że TŻ cały czas rzuca i udaje mu się to lepiej niż mi... Wiem, że muszę rzucić i jak rzuciłam na pół roku to w ogóle mi się nie chciało palić, nie tęskniłam za fajkami, w stresie w ogóle nie myślałam żeby zapalić... Paradoksalnie zaczęłam palić bo czułam się szczęśliwa ;) Ta świadomość powinna mi pomóc w rzuceniu, ale nie pomaga ;) Nałóg idzie ścieżkami zupełnie innymi niż racjonalne myślenie, działa w podświadomości... Można rzecz - kawał skurczysyna :evil_lol:

Posted

Amber , bo lubisz palić i temu palisz :)
Ja mogę nie pić % , nie jeść , nie siedzieć na necie , nie oglądam TV od dawna ;)
ale palić lubię i sama myśl o rzuceniu , psuje mi humor ... czasami nie palę cały dzień , ale wiem że mam fajki i jak zechcę to zapalę , a na myśl że rzucę , palę 4 paczki dziennie :evil_lol:

Posted

ja jak po 3 latach codziennego picia tigera dzień w dzień po 2-3 puszki odstawiłam nagle tego dziada to po 1 dniu bez tego trzęsły mi się ręce i było mi słabo i tak pare dni ...
nie piłam w ogóle żadnych energetyków prawie rok , a teraz znowu piję ale w mniejszej ilości , 1 dziennie max bo to jest silniejsze odemnie , mimo że mam problemy przez to ze zdrowiem .
jedni fajki ,drudzy telewizja trzeci mac donald .

Posted

Vectra napisał(a):
Pizza tak i owszem , z jeden pizzerii jadam :diabloti: ohydne są pizze z sieciówek , bleeeeeee

z sieciówek nie jadam , u nas w mieście jest świetna pizzeria, grube ciasto , pełno sera a nie jakieś gówno włoskie :eviltong: jakby sie papier jadło zamiast ciasta

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...