Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Aleks89 napisał(a):
O to to ja też jak nie mam fajek to mam po prostu stres ,że ich nie mam.A jak mam to mogę się powstrzymać.

czy ktoś by mnie wywalił z domu , o północy , narażając na spotkanie z miśkami w środku lasu ? gdybym miała zapas fajek ? :evil_lol: ale kupiłam dwa pakiety , czuje się spełniona :loveu:

Posted

Ja lubię wszystkie fast foody ;) I jak jest okazja to sobie nie odmówię, ale też nie szukam tych okazji na siłę, tj nie wsiadam do samochodu i nie jadę do maca :evil_lol:

Palę bo lubię? Nie wydaje mi się, że to jest tylko takie proste ;) Jak się nad tym głębiej zastanowisz to wcale nie lubisz, bo nie przynosi ci to żadnych korzyści, a raczej same nieprzyjemności. Fajnie to by było rzucić i nie myśleć o tym, że kawa bez papierosa to nie to. Żeby było tak samo miło jak przedtem. Przecież kiedyś nie wiedzieliśmy, że coś takiego jak palenie istnieje, żyliśmy i niczego nie potrzebowaliśmy. Jesteśmy w nałogu, który chce nam wmawiać, że lubimy palić, kiedy tak naprawdę to jesteśmy do tego palenia zmuszani. Twoja opowieść Vectra to najlepszy przykład i ja też tak mam - mogę nie palić długo, ale wiem, że mam fajki i w końcu sobie je zapalę. Myśl, że ich nie mam napawa mnie przerażeniem. Gdzieś tu już pisałam, że kiedyś się po nie wybrałam do sklepu nocnego. Znając już moje lęki co do łażenia po nocy można się tylko domyślać, jak silny jest nałóg skoro mnie do tego zmusił ;).

Posted

gops napisał(a):

jedni fajki ,drudzy telewizja trzeci mac donald .

Ja nie palę i nigdy nie paliłam, ale za to jestem uzależniona od miętowych gum do żucia :lol:
Wiem, może to śmieszne, ale paczka 25 szt. idzie mi w pół dnia, rzadko mam taką paczkę na jeden dzień i już nie wyrabiam z kupowaniem ich bo zanim się obejrzę nie mam już paczki :lol:

Vectra napisał(a):
nienawidzę żarcia z makdonaldsa , sam zapach tych słodkich bułek z mięsem mnie odrzuca :evil_lol:

Ja w MCD lubię tylko McFlurry i Shake'i :loveu: nic innego tam nie kupuję :evil_lol:

Posted

Z gumami to nie jest śmieszne też kiedyś żułem na okrągło dosłownie i saszetka stykała na lekcje.Non stop mieliłem ryjem ,ale miałem fajne policzki takie umięśnione:loveu:

Posted

Ja tam nie mam uzależnień, ale jest jedna rzecz, na którą zawsze mam ochotę i która jest u mnie codziennością. Ale ja nad wszystkim panuje, wiecie :evil_lol:

Posted

Aleks89 napisał(a):
Z gumami to nie jest śmieszne też kiedyś żułem na okrągło dosłownie i saszetka stykała na lekcje.Non stop mieliłem ryjem ,ale miałem fajne policzki takie umięśnione:loveu:

Ja żuję od kiedy pamiętam i tak mam do dziś, jak mi raz w niedzielę gum zabrakło a sklepy były pozamykane to taka wkurzona chodziłam po domu i szukałam jakiejkolwiek, ale nie było nic i tak samo jak gops bez energetyka trzęsły mi się ręce jak nie miałam gum :evil_lol:

Posted

Aleks89 napisał(a):
W sensie ,że na wibrator?:evil_lol:Żywy:diabloti:Duży/gruby chociaż?poka fote:lol:


:evil_lol:
Wyjdź zboczeńcu zboczony.

Posted

Ja byłam uzależniona od czekolady z orzechami (takiej z okienkiem) jak nie zjadłam tabliczki dziennie to potrafiłam usiąść w salonie i bujać się jak dziecko z chorobą sierocą albo zacząć plakać....a najlepszym dowodem ze to uzależnienie była niemożliwość ograniczenia w końcu rzuciłam całkiem (oj ciężko było) i nie jadłam przez kilka lat. Teraz sobie pozwalam ale na jakąś zwykłą no i zjadam całą nie umiem się opanować choć już nie codziennie no ale przez dobre 3 lata nie jadłam w ogóle czekolady...

Z papierosami etc uważam że to głównie zalerzy od człowieka mój tato rzucił w jeden dzień, któregoś dnia stwierdził że rzuca i rzucił nie pali już kilka lat (i nawet nie zażerał) ale moja mama nie dała rady i pali nadal mimo że zawsze paliła mniej. Moim zdaniem dużo mają predyspozycje.
I niby są predyspozycje w tyciu i są ale jak ktoś jest ostro otyły to moim zdaniem to żadne tłumaczenie. Miałam bardzo nietolerancyjnego znajomego w stosunku do osób otyłych okazało się że on był zapasionym dzieckiem i potem tak dorastał i zawsze powtarzał że to wszystko wina tych ludzi że są grubi jak świnie i to obrzydliwe, to brak samokontroli i problemów z sobą etc. bo z drugiej strony nieliczny odsetek ludzi otyłych jest otyłych z powodu choroby.

Posted

Ja nie palę, alkoholu nie piję "tako" bo tuczy (ergo poprzednia dyskusja :grins:), tylko przy okazji, ze znajomymi itp., nie ćpię :diabloti: jedyne moje "uzależnienie" to komputer z internetem, a i to niekoniecznie, bo spokojnie bym sobie bez tego poradziła, tylko nie widzę potrzeby :evil_lol: i nie siedzę na kompie non stop, nie muszę sprawdzać fejsa co chwila, tylko sobie czas zabijam

Posted

To czy ktoś jest z dobrego domu to też niewiele znaczy jeżeli chodzi o uzależnienia. Niestety wszystko się rozchodzi o charakter i czasem zwykłego pecha ;)

Oczywiście osoby ekstremalnie otyłe tak samo zresztą jak alkoholicy czy narkomani na dnie powinni się nad sobą mocniej zastanowić. Tylko im niżej jesteś tym mniej ci się chce coś zmieniać. Niestety życie jest ciężkie ;)

Posted

Nikt nie chciał mnie napaść :shake: totalna lipa , pan w windzie też jakiś taki bez pomysłu ... nawet w nocnym sklepie na mokotowie totalny brak bandziorów , zboczków itp zero nul .... dodam że byłam bez psa

w lesie minął mnie tylko zdziczały kot :evil_lol:

Posted

Vectra napisał(a):
Nikt nie chciał mnie napaść :shake: totalna lipa , pan w windzie też jakiś taki bez pomysłu ... nawet w nocnym sklepie na mokotowie totalny brak bandziorów , zboczków itp zero nul .... dodam że byłam bez psa

w lesie minął mnie tylko zdziczały kot :evil_lol:

Jesteś straszna :diabloti:



Ja na spacery czasami chodzę o 3-4 w nocy sama z psem i jakoś tak nigdy nie pomyślałam, że coś może mi się stać :evil_lol:
Mam jedną fobie, boję się obcych/ luzem biegających psów :razz:

Posted

jak byłam młodsza to raczej nie bałam się chodzić po ciemku między blokami itp :evil_lol: nawet jeśli tam nie mieszkałam to i tak wszystkich znało się z widzenia, więc wychodziłam z założenia, że nikt mi nic nie zrobi... oj a mogłabym, sie zdziwić jakie to było goopie :shake: jedyne czego się bałam jak wracam w nocy do domu to aby nie było burzy.. panicznie się jej bałam i do dzisiaj mi to zostało... więc dopóki nie grzmiało i nie błyskało się to był pełen luz :evil_lol:

za to teraz jak idę to też nie mam obaw, no jednak to nie jest duże miasto czy coś, ale jestem ostrożniejsza....

ale ciarki mnie przechodzą jak idę czasem z psami ulicą, gdzie jest mega ciemni i nie ma żadnej lampy. I wtedy o tej godzinie nikogo nie powinno tam być, a ktoś się pojawia :shake: no ale wtedy znikąd pojawia sie Sonii warkot i to taki na 100% poważny to i lżej się robi człowiekowi... Ciapek w takich sytuacjach jest cichutki, ale w razie zagrożenia i tak pokazałby, że on też tu jest..... (ewentualnie powiedziałabym mu komendę "szczekaj")

Posted

Dziś Cortina prawie została leśnym zwierzątkiem ;) Byłam w Choszczówce, już wracałam i zaczęło się od tego, że dostałam schizy (o jakie to niespotykane :evil_lol:), że ktoś mi rąbnął Corollkę. Zatoczki w lesie są do siebie bardzo podobne, a ja poszłam jedną ścieżką i wracałam drugą, więc nie pamiętałam dokładnie jak wyglądała ta moja... Wydawało mi się, że przy niej stoję, ale samochodu ni ma. Więc dostałam zimnych potów i z uwagi na swoją kulawą nóżkę nie mogłam pobiec szybko, żeby sprawdzić jak jest dalej, więc schizowałam jeszcze bardziej, a każdy krok był katorgą ;) No i tak sobie idę jak Korzeniowski na finiszu, a Cortina zeszła ze ścieżki i poszła w bok do gęstego lasu. Straciłam czujność. Wołam ją zza ramienia i idę dalej... I nagle słyszę skowyt, że coś goni :mdleje: Myślę sobie, no ładnie... Nie dość, że już jej pewnie nie znajdę to o ile nie jest to zając, jeż lub mysz ;) to już po niej... Bo taki dzik czy łania raczej jamniczka się nie przestraszy. Jari oczywiście za nią... Słyszę jak biega - wołam oba. On wrócił oczywiście. Cortina zamilkła. Jari znowu w chaszcze i znowu wrócił... Złapałam go i co miałam robić? Mówię mu "szukaj Cortiny" i idę za nim po tych gęstwinach... Poszedł w długą, ja stoję i się drę... I w końcu przybiegł do mnie razem z Cortiną :mad: Nie wiem co bym bez niego zrobiła, bo on w przeciwieństwie do niej nie zgubił mózgu w pogoni, tylko on gonił ją, pilnując przy tym mnie.

Oczywiście nieszczęścia chodzą parami, bo ona często schodzi ze ścieżki, ale nigdy za niczym nie pobiegła... Musiała to zrobić jak akurat straciłam głowę :p Potem się jeszcze okazało, że zostawiłam samochód na światłach...Nie wiem jak to zrobiłam, bo pamiętałam wyraźnie, że je gasiłam. Oczywiście wytłumaczyłam to sobie, że ktoś w niej siedział i je zapalił... Haha :evil_lol: W każdym razie - psy myśliwskie są do bani, nigdy więcej. Za to obronne ratują tyłek na wiele sposobów ;)

Posted

:evil_lol:Jak Czar pójdzie w cholerę to też Lucasa wysyłam i tylko słyszę ,że się "żrą" w sensie Luc atakuje Czarka zabawowo ,Czar sie drze i w końcu ma dość i leci do mnie:evil_lol:Tylko ja zwykle sam go popycham i mówie do Lucasa "no gryź go gryź":lol:

Posted

No i właśnie , tu brakuje mi Kano , by przywlekał gnidę Lalkę jak się jej śrubka w mózgu obluzuje ... przynajmniej Lalka ma pamiątkę po nim .... dziurę na dupie :evil_lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...