Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

wieziemy kocyk od Seci, puchy dla kotów oraz kasę za miesiąc czerwiec

od Seci mam 50zł ( dwa i pół miesiąca)

będę robić rozliczenia na wątku, na razie wykładam ze swoich żeby od razu przekazać pieniążki za czerwiec

  • Replies 476
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

pieknie widziec Nikule na kocyku na sloneczku!
na pewno jej to posluzy!!!

a czy ja dobrze kojarze, ze tam gdzie jest Nikusia - jest tez Maksio, u ktorego zdiagnozowano ostatnio nowotwor ??? :(

Posted

Ilonajot napisał(a):
a czy ja dobrze kojarze, ze tam gdzie jest Nikusia - jest tez Maksio, u ktorego zdiagnozowano ostatnio nowotwor ??? :(


tak, to własnie ten Maksio...
Niedawno miał usuwaną wstrętną narośl z dziąsła, no i wynik jest jaki jest :(:(:(



Nika póki co jest bardzo aktywna, wczoraj cały dzień tupała po dworzu, dziś od rana interesuje ją też tylko podwórze,
tropi koty :) ogon przy tym bezustanie rozmachany a jak kota dopaść nie można bo siedzi gdzieś schowany, to jest głośne szczekanie- maleńkie ciałko , ale głosik wielki :)

Co do Maksia , to spodziewałam się miłości , a okazało się ze Maksiu jest zaborczym zazdrosnikiem,
Póki co ma strasznego focha , obraził sie na wszystko, łącznie z jedzeniem, nie pozwala Niki zbliżać sie do siebie,
warczy i nie zamierza dzielić się z nią czymkolwiek.

Olu , kupa jest z krwią- taka miała być, ale czy ona poza tym robiła normalną kupe?, bo od wczoraj ma rozwolnienie, robi często i praktycznie
leci sama "woda" , w nocy zafajdoliła cały pokój tą rzadzizną , jak to z tym było w schrobnisku?

Posted

brazowa1 napisał(a):
Ło matko,jaka to drobina....olenka miała racje-dla niej ważny jest każdy dzień.


wrzuciłam te "najgrubsze zdjęcia" i nie widać na nich jak wygląda naprawdę

Posted

Kasia77 napisał(a):
Olu , kupa jest z krwią- taka miała być, ale czy ona poza tym robiła normalną kupe?, bo od wczoraj ma rozwolnienie, robi często i praktycznie
leci sama "woda" , w nocy zafajdoliła cały pokój tą rzadzizną , jak to z tym było w schrobnisku?


Ja byłem świadkiem klasycznego klocka, który zrobiła w biurze schroniska. Potem faktycznie zupka...
Może to jeszcze stres po transporcie...?

Posted

punk napisał(a):
Ja byłem świadkiem klasycznego klocka, który zrobiła w biurze schroniska. Potem faktycznie zupka...
Może to jeszcze stres po transporcie...?


nie wydaje mi się, chociaż bardzo bym chciała...
A od kiedy ona robiła w schronisku takie "zupki" ? i czy zdarzało jej się nie przetrzymywać nocy- robiła w pomieszczeniu?

Posted

Nie wiem od kiedy robiła zupki. Ja ją tylko przewoziłem.
Czekałem w biurze na załatwienie formalności i wtedy Ola wypuściła tę chudzinę. Pokręciła się... i walnęła batona (nie Ola rzecz jasna) sam się dziwiłem jak taki piesek może stworzyć taką figurkę...
Potem jak się zatrzymywaliśmy na fajkę i pojenie, to cały czas było rzadko.

Posted

ona wytrzymuje, robi tak jak Punk pisze, nigdy nie samą zupką
jest zmiana jedzenia, wody, stres i to chyba na tyle
ja bym jej dała węgiel, rozpuścić tabletkę i do pyszczka
my mamy taki w płynie ale to to samo co w tabletkach i tak nawet ze 3 razy jej dać
Maksiu kochany , chyba mu przejdzie co ?

Posted

olenka_f napisał(a):
ona wytrzymuje, robi tak jak Punk pisze, nigdy nie samą zupką
jest zmiana jedzenia, wody, stres i to chyba na tyle
ja bym jej dała węgiel, rozpuścić tabletkę i do pyszczka
my mamy taki w płynie ale to to samo co w tabletkach i tak nawet ze 3 razy jej dać
Maksiu kochany , chyba mu przejdzie co ?


Póki co , rozwolnienie ma straszne, nawet jeśli coś zje, to wszystko z niej wylatuje,
w ciagu dnia też zrobiła w domu na podłoge.

Co do Maksia, to trzeba mieć nadzieje ze w końcu odpuści i zaakceptuje zmiany

Posted

no tak Nikusia na miejscu, fotki są chudziny okropnej, mam nadzieję, że się jej poprawi choć troszeczkę.
Kasiu to jak, zostaniesz księgową malutkiej, żeby odciążyć Olenkę?

Posted

[quote name='Secia']no tak Nikusia na miejscu, fotki są chudziny okropnej, mam nadzieję, że się jej poprawi choć troszeczkę.
Kasiu to jak, zostaniesz księgową malutkiej, żeby odciążyć Olenkę?

nie poprawi się, juz nic nie będzie lepiej , nie ma na nic czasu....

Rozwolnienie nie ustąpiło, trwa od soboty dzień i noc, dziś też zabrudzony był "kupą" pokój,
nie można było czekać i patrzeć jak pies się odwadnia, dlatego Niki pojechała dziś do weterynarza.
Rozwolnienie, do tego z krwią, musiało być czymś więcej niż skutkiem chorej wątroby, weterynarz zrobił USG.

Nika jest w stanie krytycznym, ale nie tyle serce jest powodem, co rozległy, rozsiany po wnętrznościach nowotwór...
Na śledzionie ma ogromnego guza 7 na 5 cm , na wątrobie przynajmniej 5 wielkich guzów...
najprawdopodobniej są i na żołądku, ale nie było widać dokładnie, ponieważ przeszkadzała treść żołądkowa.
Nika jest "zjedzona" przez raka , ma silny zanik mieśni, rak od dawna pożera jej mięśnie od środka.


Weterynarz mówi,że Nika jest malutka więc przy samym nawet RTG serca które miała robione będąc w schronisku, guzy powinny być widoczne,
są tak wielkie i liczne,że powinny wyjść przy prześwietleniu.


Co do reszty - osłuchowo płuca pracują strasznie, serce również, chociaż malutka na usg leżała na kolanach opiekunki na pleckach, brzuchem do góry - w pozycji w której jak mówi weterynarz ,najpoważniej chore serca
nie wytrzymują, duszą się, wiercą, Nika na szczęście leżała jak anioł.
Nie było stresu, najmniejszego strachu, ani w klinice ani podczas jazdy, całą drogę spała w transporterku otulona w kocyk.
Od razu miała dziś też obcięte pazurki, była złudna nadzieja,że kuleje przez pazurki,
a kuleje na tą przednią łapke dosyć solidnie, ale to nie pazurki są tu winne ....


Nikunia dostała antybiotyk, jest cień nadziei,że rozwolnienie i krew spowodowane są zapaleniem jelit (na jelitach tez coś jest, wygląda na kamień, guzy jeśli są, to
akurat nie były widoczne), przez trzy kolejne dni dostanie antybiotyk, jeśli pomoże-
będziemy się cieszyć, jeśli nie, to trzeba zakupić jakieś pieluszki. W tej chwili pokój w którym śpi,
wyłożony jest gazetami i folią i o ile w dzień można pilnować i panować nad sytuacją , o tyle w nocy nie da rady.

W tej chwili nie ma już czasu, nie ma żadnej szansy
Nika albo dożyje czasu, kiedy przestanie jeść i zacznie sie czyste cierpienie na które nie wolno pozwolić,
albo wcześniej pęknie jej któryś z guzów i wykrwawi sie do środka


Zdjęcia nie oddają rzeczywistości . Nika ma wielką wole życia,
to widać, ale jest za późno, na cokolwiek. Nic tu już nie pomoże żadna dieta ,
Nika potrzebuje jedzenia wysokoenergetycznego i każdego które w ogóle będzie chciała jeść.
Sytuacja jest patowa,w stanie w jakim ona jest, trzeba karmić i Nike i raka, bo do tej pory rak jedynie zżerał psa...




W sprawie finansowej niech wypowie sie Ola. Domek dostał 100zł za 1szy m-c, nie wiem czy będzie jakiś następny

Posted

Betbet napisał(a):
Opadło mi wszystko... włąsnie... cholera... tylko... nie pozwólcie jej cierpieć;(;(;(


nie będe nawet próbowała pisac co czuje i mysle...

Posted

to że Nika ma bardzo mało czasu pisałam i mówiłam, to że dt na ostatnie chwile też mówiłam
to że jest źle wszyscy wiedzieli
ja uważam że póki pies je, cieszy się i chce żyć to tak ma być
niestety rozwolnienie to nowość , nawet przed wyjzdem był twardy klocek
wet w Gdańsku po sprawdzeniu serca wyraźnie powiedział że nie ma sensu szukać cokolwiek innego i ratunku bo go nie ma
a że przeżuty są to widać nawet bez rtg po listwie

Posted

no tak w takiej sytuacji galoty opadają. Moim zdaniem jak już powiedzieliśmy A to i trzeba powiedzieć B. Mam taką nadzieję, że Pani opiekująca się Nikusią zechce ją poprzytulać do końca........
Kasiu wal śmiało na wątku jak coś będzie potrzeba dla Nikusi. Ile za weta? Napiszę do Jamniczej skarpety.
Zaraz napiszę do Kaerjot to prześlę z mojego konta wpłatę co by było na podkłady albo na coś smacznego

Posted

Secia napisał(a):
no tak w takiej sytuacji galoty opadają. Moim zdaniem jak już powiedzieliśmy A to i trzeba powiedzieć B. Mam taką nadzieję, że Pani opiekująca się Nikusią zechce ją poprzytulać do końca........


Seciu, a jak mogłoby być inaczej?
Niki ma dom, na szczęście go ma, i nikomu w nim nie przyszłoby do głowy
nawet w najczarniejszych myślach żeby ją oddać,
przecież to czyste okrucieństwo, już samo słowo przyprawia mnie o przerażenie.
To jest niemożliwe, niewykonalne.Nowotwór niczego tu nie zmienia,
w tej sytuacji pozostaje jedynie żal , że Nika ma dom tak późno i na zbyt krótko.
Chodziło jedynie o informacje.
Tak jak Ola pisze - wszyscy wiedzieli że z Niką jest bardzo źle,
z tym że jej fatalny stan przypisywany był sercu.
Na wątku nie ma żadnych wyników badań i informacji poza tą
że Niki ma bardzo chore serce, wątrobe a operacja nie wchodzi w gre.
Nie było nic o tym że Nika ma tak rozległy nowotwór, że w ogóle ma nowotwór.
Serce , jakby bardzo chore nie było ,pozwala wierzyć ,że jeszcze będzie choć odrobine lepiej, natomiast w faktycznej sytuacji nie ma już nic...To są dwie znacząco różne sytuacje, dlatego,tym bardziej jeśli Nika była diagnozowana,
każdy dom powinien takie rzeczy wiedzieć , powinien i chce ,bo to bardzo ważne.
I niekoniecznie musiało być dla wszystkich jasne że guzy(nawet jeśli są na listwie) , obejmują narządy wewnętrzne i to w takim stopniu.
Na wątku pojawiała sie informacja,że wynik prób wątrobowych nie był najgorszy - to nie przywodzi na myśl wątroby obsianej guzami i nie daje domkowi żadnej informacji prócz nadziei na poprawe stanu psa.

Co do kupy- punk napisał, że w biurze schroniska Niki zrobiła normalną kupe a w drodze robiła już tylko "rzadko" , nie będe rozwodzić się nad
konsystencją kup bo to już teraz bez znaczenia, najważniejsze że antybiotyk zahamował rozwolnienie, w tej kwesti póki co idziemy ku lepszemu ,
mocno prawdopodobne,że Nika miała jednak stan zapalny jelit,
więcej na ten temat będzie można powiedzieć po kolejnych dawkach antybiotyku .

Dziś od rana Nika oddaje się swojemu ulubionemu zajęciu - leży na schodach na kocu i wygląda kotów.
Jakże ona "kocha" te koty... tyle życia w nią wstepuje na widok a nawet sam zapach kota .
Dziś usłyszałam jak Nika głośno krzyczy, biegłam pełna strachu,że coś sie złego dzieje, tymczasem ona
sobie stała w oknie balkonowym a po drugiej stronie szyby jadł śniadanie kot Bartek - Nika była szczęśliwa!.
Jak dobrze że są tu koty, dają jej tyle radości...

Posted

Kasia77 nigdy nie wiemy wszystkiego gdy pies przychodzi ze schroniska. Nawet pewne rzeczy sobie przeczą. Ja tez nie wiedziałam, że Kejti zdemoluje mi wynajmowane lokum, zasika świeżo robiony parkiet i będzie rzucać się na psy.
była aniołem w schronisku.

Ja teraz potrzebuję pomocy i podpowiedx i co mam robić, gdzie ją zamykać? Mam 1 pokój, ona zamknięta poza pokojem wyje. W pokoju - niszczy i sika. Nie wytrzymała dziś 3 godzin, a ma wytrzymywać po 9... nierealne. Klatka? jaka? Skąd ją wziąc? Nie mam pomysłów...

Posted

Kasiu dziękuję za rozmowę w sprawie Nikusi. Wszystko jest teraz jasne. proszę tylko o informację co do kosztów wizyty lekarskiej.
Betbet ja mam klatkę kenelową, dużą. To jest klatka fundacji na Pomoc Bokserom. Zapytam się może wyrażą zgodę na porzyczkę. Mój tymczas boksio też odstawił mi demolkę i siklandię przez 2 tygodnie oraz niekończące się koncerty. Trenowaliśmy z klatką 2 tygodnie podczas mojego urlopu. Potem jak ręką odjął. Spał i czekał 9 godzin. Nagroda i spacer zaraz po przyjściu

Posted

Betbet napisał(a):
Kasia77 nigdy nie wiemy wszystkiego gdy pies przychodzi ze schroniska. Nawet pewne rzeczy sobie przeczą. Ja tez nie wiedziałam, że Kejti zdemoluje mi wynajmowane lokum, zasika świeżo robiony parkiet i będzie rzucać się na psy.
była aniołem w schronisku.

Ja teraz potrzebuję pomocy i podpowiedx i co mam robić, gdzie ją zamykać? Mam 1 pokój, ona zamknięta poza pokojem wyje. W pokoju - niszczy i sika. Nie wytrzymała dziś 3 godzin, a ma wytrzymywać po 9... nierealne. Klatka? jaka? Skąd ją wziąc? Nie mam pomysłów...


Trudna sytuacja, strasznie trudna. Mam to szczęście,ze mieszkam w domu z ogródkiem i jestem z psami praktycznie non stop, więc bez porównania łatwiej nad
wszystkim zapanować, jakby trudno nie było.

Posted

Kasia77 napisał(a):
Trudna sytuacja, strasznie trudna. Mam to szczęście,ze mieszkam w domu z ogródkiem i jestem z psami praktycznie non stop, więc bez porównania łatwiej nad
wszystkim zapanować, jakby trudno nie było.


Betbet, jak mozna Ci pomoc??? napisz prosze konkretnie. Gadalas z Ola?? co ona na to?

rzeczywiscie Kejti w schronie byla zupelnie inna!!!!!!!!!!!!!!!!!!! byla bardzo ale to bardzo spokojnym psem! takiej drastycznej metamorfozy nikt by sie po niej nie spodziewal ...

przepraszam, bo to watek Nikusi ...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...