Kasia77 Posted August 21, 2011 Posted August 21, 2011 olenka_f napisał(a):Kasiu co z Nikusią, zjadła choć troszkę Nika nie je, wczoraj wcisnęli w nią cudem kawałek kotleta, dziś byłam świadkiem jak stała rano nad miską, niby głodna, niby by chciała jesc, ale wszystko co się podetknie jedynie powącha i odwraca głowę. Tylko piła wode, ale już i pić teraz nie chce :sad::-( Ból wymalowany ma na mordce... Maleńka główka, maleńkie łapeczki ,ogromny brzuch w którym juz nie miesci sie guz i te smutne oczy:sad::-( Boże... za co te psy tak cierpią? nie ma sprawiedliwosci na tym świecie... Dziś tylko już leży, nie ma siły chodzić. Nie mozna podać jej przecibólowych tabletek, bo nie je, więc nie ma jak. Nie dałam rady zabrać jej wczoraj do weterynarza, ale zabiore jutro, chce zeby ja poprostu zobaczył i ocenił... Może to i głupie, bo przeciez Ja nie wierze w takie tam różne..., ale śniła mi sie trzy dni temu moja Zorka, biegła do mnie ścieżką biegła taka radosna, w podskokach ,taka bardzo roześmiana i wesoła , taka jakiej nigdy nie widziałam (myśle że własnie tak wyglądała jako kilkuletni, zdrowy pies) . I tak patrze na nią i po chwili pomyślałam że to nie moze być Zora z okresu kiedy u mnie mieszkała bo przeciez ja jej takiej nie znałam i nigdy takiej nie widziałam, - takiej zupełnie zdrowej i szczesliwej . Skąd przyszła i co mi chciała powiedzieć - to każdy moze sobie zinterpretować po swojemu..., Tej nocy ,przyśniła mi sie też Niki, Niki chora, z wielkim brzuchem. Strasznie ciężko mi to pisać, strasznie ciężko... patrzeć na cierpienie i zadawać w kółko to samo pytanie bez odpowiedzi - Dlaczego?!:-(:-( Chciałabym żeby Nisia poprostu zasnęła i nie otworzyła już oczek, żeby los sam zdecydował i nie trzeba było podejmować tych strasznych decyzji, ale jeśli tak się nie stanie , to myślę , że Nisi trzeba pomóc odejść, tak będzie dla niej lepiej , powinna dołączyć do Zorki i być jak ona, z powrotem zdrowa, radosna i szczęśliwa ,uwolniona od tego piekła na ziemi... Quote
Mika31 Posted August 21, 2011 Posted August 21, 2011 świat jest taki podły dla nie dosyć że na ich drodze postawił ludzi którzy zgotowali im ten los to jeszcze cierpią na sam koniec maleńka zaśnij spokojnie nie bój się tam nie ma już bólu jest tylko słoneczko które tak kochasz a jak spotkasz Ize Tine i Kacperka to powiedz że je kocham i zabrały kawałek mojego serca ze sobą.Nie wiem co ci napisać Kasiu najgorsza jest bezradność jak się patrzy na ich cierpienie Quote
Secia Posted August 21, 2011 Posted August 21, 2011 Kasiu napewno podejmiesz słuszną i własciwą decyzje Quote
Kasia77 Posted August 22, 2011 Posted August 22, 2011 Secia napisał(a):Kasiu napewno podejmiesz słuszną i własciwą decyzje Wróciliśmy od weterynarza. Już na oko weter. powiedział ze Nisia ma wodobrzusze , zrobili USG - jest masakra jak weter.sama powiedziała... od klatki piersiowej do pęchęrza nie widać nic prócz guzów ( tam gdzie powinien być pęcherz moczowy jest guz, pecherz jest zepchniety kawał niżej), ich kolor sugeruje ze jest w nich krew, nie widać narzadów wewnętrznych prócz kawałeczków pecherza otoczonego wodą, cały obraz USG gdziekolwiek by nie patrzeć, to guz. Weterynarz była bardzo zdiwiona, że taki mały organizm w ogóle radzi sobie jeszcze... ze nie ma krwawień i zaden guz nie pękł do tej pory. Wiem, ze i bez USG wiadomo, ze stan jest krytyczny, ale mysle że było ono potrzebne domkowi, Pani Nisi, mi i wszystkim którzy sie tu nia opiekują, zeby miec niezachwianą pewnosć, ze decyzja jest własciwa i to juz TEN czas... Niunia dostała zastrzyk przeciwbólowy, żeby ten ostatni dzień nie bolało.. Poprosiłam o założenie wenflonu, zeby następna wizyta była jak najmniej stresowa, nie chciałam zakładania wenflonu kiedy pojechałaby po ostatni zastrzyk, bo jest ryzyko ze przy jej stanie i biorąc pod uwage ze jamniki maja "pokręcone" żyłki , nie zawsze idealnie udaje się tak od razu wenflon załozyć, więc zeby wyeliminować niepotrzebe, nieprzewidziane sytuacje, wenflon juz Nisia ma, dalej wszystko będzie szybciutko i na 100% bezbolesnie . Nie podjełam decyzji "od ręki" bo nie chciałam podejmować ich sama. Być moze Olu, chciałabyś porozmawiać z vweterynarzem, podaje telefon do kliniki 59 7220172 - jakby co, poproś doktor Karolinę- to ona robiła USG i najdokładniej bedzie w stanie odpowiedziec na wszystkie pytania. Albo dzis wieczorem albo jutro trzeba pozegnać Nikusię , pomóżcie w decyzji Quote
Ilonajot Posted August 22, 2011 Posted August 22, 2011 Kasiuniu, tak pieknie opiekowaliscie sie Nikusia! decyzja moze byc chyba tylko jedna ... pisze to ja - absolutna przeciwniczka usypiania! ale trzeba skrocic meke, byloby nieludzkie ja przedluzac ... tylko badzcie przy niej w tym ostatnim momencie! Quote
Mika31 Posted August 22, 2011 Posted August 22, 2011 Kasiu to dobra decyzja ona cierpi i nic już nie pomoże przytul ją od nas wszystkich teraz tylko to mozemy jej dać Quote
brazowa1 Posted August 22, 2011 Posted August 22, 2011 Tak napisałas o tej Zorce,że łzy pociekły.Pewnie przyszła podziękowac i prosić,żebyś juz nie płakała po niej. Najwazniejsze,że chociaz miała komu sie przysnić. Trzy dni temu odszedł Gołębiewo,13 lat w schronisku,gdy przyszedł miał pół roku. Trzymajcie się. Quote
Secia Posted August 22, 2011 Posted August 22, 2011 Tak jak Ilonka jestem wielkim przeciwnikiem usypiania ale dobrze, że mamy wybór i w takich ciężkich chwilach pożemy pomóc psu odejść z godnością i bez bólu. Sama musiałam podejmować 3 razy taką decyzję i wiem jak to boli ale dobrze też wiem, że nie wolno przedłużać. Bardzo, bardzo się cieszę, że Nikulek miała piękne chwile na podwórku przy kotach i świnkach. To były piekne dni. Kłaniam się domkowi i dziękuję za te chwile. Niki wie, że to już czas......... Quote
Kasia77 Posted August 23, 2011 Posted August 23, 2011 Wczoraj rano zanim pojechalismy do weterynarza, Nisia sama wyszła z legowiska i poszła dwór zrobic siusiu , więc miałam nadzieję, że jak przeciwbólowy zastrzyk zadziała, to i choć zje troszkę, ale odkąd pisałam ten wczorajszy post, ona juz tylko leżała, nie wstawała, nie jadła,wodziła tylko oczami za każdym kto przy niej był Pod wieczór stan gwałtownie się pogorszył, z chwili na chwilę zupełnie uchodziło z niej życie... Do weterynarza pojechała ze swoją ulubioną Panią z którą jeździła za kazdym wcześniejszym razem(miała taką osobę w rodzinie którą szczególnie sobie upodobała) i która do samego końca przy niej była. W ogrodzie na którym tak uwielbiała polować na świnki ma swoje miejsce, na zawsze... Quote
Mika31 Posted August 23, 2011 Posted August 23, 2011 :-(:-(:-(:-(:-(:-(biegaj spokojnie maleńka Quote
JamniczaRodzina. Posted August 23, 2011 Posted August 23, 2011 Żegnaj kruszynko:-( bądz szczęśliwa za TM (*) Quote
Ilonajot Posted August 23, 2011 Posted August 23, 2011 ja jestem buddystka;) wg mnie Nikulinka odrodzi sie w nowym zdrowym cialku, a poniewaz ponoc nawyki przechodza na nastepne zycia - i w nastepnym wcieleniu bedzie ganiac swinki i koty z taka sama pasja! powodzenia Nikusiu, odradzaj sie szybciutko i - przede wszystkim - DOBRZE!!! u takiej kochanej Pani, jaka mialas w ostatnich chwilach tego zycia ... Quote
Secia Posted August 23, 2011 Posted August 23, 2011 Kasiu dziękuję. Proszę podziękuj pięknie domkowi za radość, jaką dał Nikusi w tych ostatnich miesiącach Quote
ŚWIAT Posted August 23, 2011 Posted August 23, 2011 Nikusia..wiem że teraz już nie boli. Do zobaczenia... Quote
danka1234 Posted August 23, 2011 Posted August 23, 2011 Żegnaj kruszynko (*) dobrze ze ten ostatni czas spędziła szczęśliwie w domku. Quote
Isadora7 Posted October 7, 2012 Posted October 7, 2012 [video=youtube;1L3Y19kbS6g]http://www.youtube.com/watch?v=1L3Y19kbS6g[/video] Quote
olenka_f Posted October 8, 2012 Author Posted October 8, 2012 nigdy jej nie zapomnę, kochana malutka Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.