Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='amikat']Emocje nie opadły - bo nigdy ich nie było. Były sztuczne
1. Ani ja, ani moje dziewczyny nigdy nie były, nie są i mam nadzieję nie będą w zmowie z pracownikami schrosniska
2. Suczka ma kwarantanne do 27.03 .
3. NIe mamy do niej dostępu. Opieramy sie na zdaniu kierownika i pani Basi - ze suczka jest cała i zdrowa. My jesteśmy w schronie na cenzurowanym choć staramy sie współpracować najlepiej jak potrafimy.
4. Jeżeli znajdzie sie chętny na adopcję suczki w dniu zakończenia jej kwarantanny ma przyjechać do schroniska i ja adoptować, podpisując oświadczenie że wie w jakim stanie zdrowia jest .
5. Lekarz schrosnikowy uważa ze należy suczkę poddać eutanazji ze względu na bardzo bardzo zaawansowany wiek i stan zdrowia. Po raz pierwszy od początku naszej działalności uważam że ma rację.
6. Moim zdaniem przewożenie suki w tym stanie, wrzucenie jej do nowego domu, do nowych ludzi to ogromny stres. Ja tego na swoje sumienie nie wezmę. Żeby była jasność - mamy stare , stareńkie psy na dożywociu i nie uważam że stare psy należy usypiać.
7. Spiskowa teoria - "jesteście w zmowie ze schronem", "macie tajemnice" itd, zwyczajnie mnie bawi i rozśmiesza (oj - gdyby to nie było takie krzywdzące i tragiczne). To BZDURA !

Na tym dyskusję proponuje zakończyć. Suka czeka na adopcje po zakończeniu kwarantanny jeżeli oczywiscie odpowiedzialny dom sie zgłosi

Czy jest oficjalna informacja na temat jej stanu zdrowia? Jaka?

  • Replies 359
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Też byłam poważnie zaniepokojona sytuacją, bo nie rozumiałam o co chodzi, ale otrzymałam wiadomość, która mnie uspokoiła o tyle, że nikt nie zabrania adopcji suni po zakończeniu kwarantanny, jednak trzeba się zgłosić przed jej końcem najlepiej do 25.03 i mieć świadomość jak bardzo chora i stara jest psinka. Uważam, że faktycznie można by wyciągnąć sunie nawet po to by zapewnić jej spokojne i godne odejście. Mam mieszane uczucia, bo podobno (opieram się na informacjach które otrzymałam od osoby, która widziała na żywo sunie) samo przetransportowanie suni mogłoby się dla niej tragicznie skończyć.
Jest stan wskazuje na to, że trzymanie jej w DT nie przyniosłoby wymarzonych rezultatów poprawy jej stanu. Decyzja lekarza o uśpieniu została podjęta ponieważ uznano że nie powinno się przedłużać jej cierpienia. Jest mi strasznie mi przykro, ale nie chciałabym też żeby na sam koniec była poddawana tysiącom badań i kroplówek skoro to miałoby jej i tak nie pomóc :-(

Posted

Cieżko decydować gdy się nie widzi psa. Wiem, że są przypadki, gdzie można psu skrócić cierpienie i należy to zrobić ale jak okreslić tę granicę ? Sama też decyduje o eutanazji ale zgodnie z moim sumieniem i tylko po decyzji lekarza, któremu ufam .
Dla pokrzepienia serc dodam,że w piątek wieziemy do nowych domów 2 nasze staruszki ( 700 km w jedną stronę ) w tym jedna bardzo leciwa, drugi małowidzący, nawet gdyby miały tam pożyć niewiele to warto. Psie dziadeczki to sama słodycz i ja właśnie takim szukam nowych domów. Na fb. w wydarzeniach jest Czesio, którego zabrałam z lecznicy spod igły i wiem, że to była dobra decyzja.

Posted

Szczerze powiem, że przeczytałam cały wątek i nie zauważyłam teorii spiskowej. Zauważyłam kilka osób, które starają się w jakikolwiek sposób pomóc w ratowaniu życia tej psiej staruszce i nie wiedzą co mają robić, bo nie ma pewnych informacji. Teraz mamy informację, że jest decyzja o eutanazji.

Posted

Wiem, że Syla ma ogromne doświadczenie z psami w podeszłym wieku, ja niestety też miałam już naprawdę biedne,chore stare psy. I całym przekonaniem powiem, bez wykonania badań, a przede wszystkim- bez obserwacji w warunkach domowych nie ma wielkich szans wydać poprawnej i w pełni odpowiedzialnej decyzji o eutanazji psa, chyba, że pies znajduje się w stanie krańcowej agonii.
Część staruszków, lub psów chorych trafiała do mnie w stanie, który weci ze schroniska (z różnych schronisk), lub weci którzy psa spotkali uznali za podstawę do uśmiercenia. Wielu nie była dawana najmniejsza nadzieja na życie. Kilka dosłownie zostało zabranych ze stołu, jedna sunia była już wstępnie poddana sedacji (żyje i ma się dobrze)!

Janek, piesek bardzo podobny do tej suczki, również ślepiutki ratlerek, trafił do mnie ślepy, ledwo żywy z zapaleniem płuc i krwiomoczem, żył jeszcze prawie rok. Rudzia, starowinka - ślepinka z cukrzycą żyje czwarty rok od wyroku. Piku, co prawda młoda- miała bezwzględnie złe rokowania, postępujące porażenie czterokończynowe, zespół wad wrodzonych- ci co jeżdżą na zloty znają mojego strasznego Pikulca ;) Pająk- zagłodzony, chory staruszek na początku nie był w stanie ustać na nogach- żył ponad rok. Kiki była nieprzytomna, w śpiączce z zagłodzenia, wyniki wątrobowe nie dały się zmierzyć- żyje do dziś.

Nasz dziadzio Kaj jest ślepy, przygłuchy, ma chorą wątrobę, słabe nerki, zwyrodniałe stawy i kręgosłup i bardzo chore serduszko i co z tego, skoro jest jednocześnie fantastycznym, wesołym, łasuchowatym i strasznie przytulnym psiakiem....

Oczywiście, nie wszystkim udało się pomóc, jednak wydawanie wyroku, bo pies jest stary i w "ogólnie złej kondycji"- dla mnie to barbarzyństwo.

Małą bym najchetniej sama zabrała, ale teraz nie dam rady- mam 6 psów, 8 kotów, duża część z nich to zwierzaki chore.

Syla jesli weźmiesz ją na DT, to postaram się pomóc chociaż bazarkami (sama mam średnią sytuację w tej chwili)... Rozumiem, że transport byłby potrzebny z Sosnowca do Warszawy?

Aha- i dobrze by może było, żeby jakaś jedna osoba dzwoniła do schronu, bo jak wszyscy będziemy, to mogą być wkurzeni.

Posted

Wiedziałam o eutanazji, dlatego tutaj nie pisałam, ale nie wiedziałam w jakim stanie jest sunia. Wczoraj dowiedzialam się od osoby, która ją widziała.Za to po południu usłyszałam o decyzji wydania suni, do adopcji, po odbytej kwarantannie.Dlatego napisałam.Nie ma żadnego spisku.Nie urwałam się z choinki, nie mam nastu lat, a jednak nie wiem, co dalej.

Posted

ulvhedinn napisał(a):
Wiem, że Syla ma ogromne doświadczenie z psami w podeszłym wieku, ja niestety też miałam już naprawdę biedne,chore stare psy. I całym przekonaniem powiem, bez wykonania badań, a przede wszystkim- bez obserwacji w warunkach domowych nie ma wielkich szans wydać poprawnej i w pełni odpowiedzialnej decyzji o eutanazji psa, chyba, że pies znajduje się w stanie krańcowej agonii.
Część staruszków, lub psów chorych trafiała do mnie w stanie, który weci ze schroniska (z różnych schronisk), lub weci którzy psa spotkali uznali za podstawę do uśmiercenia. Wielu nie była dawana najmniejsza nadzieja na życie. Kilka dosłownie zostało zabranych ze stołu, jedna sunia była już wstępnie poddana sedacji (żyje i ma się dobrze)!

Janek, piesek bardzo podobny do tej suczki, również ślepiutki ratlerek, trafił do mnie ślepy, ledwo żywy z zapaleniem płuc i krwiomoczem, żył jeszcze prawie rok. Rudzia, starowinka - ślepinka z cukrzycą żyje czwarty rok od wyroku. Piku, co prawda młoda- miała bezwzględnie złe rokowania, postępujące porażenie czterokończynowe, zespół wad wrodzonych- ci co jeżdżą na zloty znają mojego strasznego Pikulca ;) Pająk- zagłodzony, chory staruszek na początku nie był w stanie ustać na nogach- żył ponad rok. Kiki była nieprzytomna, w śpiączce z zagłodzenia, wyniki wątrobowe nie dały się zmierzyć- żyje do dziś.

Nasz dziadzio Kaj jest ślepy, przygłuchy, ma chorą wątrobę, słabe nerki, zwyrodniałe stawy i kręgosłup i bardzo chore serduszko i co z tego, skoro jest jednocześnie fantastycznym, wesołym, łasuchowatym i strasznie przytulnym psiakiem....

Oczywiście, nie wszystkim udało się pomóc, jednak wydawanie wyroku, bo pies jest stary i w "ogólnie złej kondycji"- dla mnie to barbarzyństwo.

Małą bym najchetniej sama zabrała, ale teraz nie dam rady- mam 6 psów, 8 kotów, duża część z nich to zwierzaki chore.

Syla jesli weźmiesz ją na DT, to postaram się pomóc chociaż bazarkami (sama mam średnią sytuację w tej chwili)... Rozumiem, że transport byłby potrzebny z Sosnowca do Warszawy?

Aha- i dobrze by może było, żeby jakaś jedna osoba dzwoniła do schronu, bo jak wszyscy będziemy, to mogą być wkurzeni.


Co ty? Mieszkam w Gliwicach.Mam fanty na kilka bazarków, tylko potrzeba mi kogoś, kto pokaże mi, jak je zrobić.Kiedyś wiozłam Kapsliczka z Zabrza, do mnie, taryfą, śmierdział, jak diabli, ale wtedy było mnie stać.Poza tym za sunię też trzeba zapłacić.Mam pewien pomysł, ale najpierw muszę pewną osobę zapytać.

Posted

Syla napisał(a):
Co ty? Mieszkam w Gliwicach.Mam fanty na kilka bazarków, tylko potrzeba mi kogoś, kto pokaże mi, jak je zrobić.


* bazarek - zorganizowana akcja szurniętych dogomaniaczek/miaumaniaczek dla ratowania jakiegoś nieszczęśnika/nieszczęśników z gatunku psów/kotów mających założony wątek na forum dogo lub miau i polega na:
- wystawieniu wszystkiego co może się sprzedać za ceny okazyjne, byle sprzedać;
- wystawiający/darczyńca nie zarabia nic, a nawet są tacy co dokładają np. na opakowaniach;
- końcowa cena zakupionego fantu to: cena wylicytowana + koszt przesyłki z opakowaniem lub bez, ale trzeba to zaznaczyć na początku bazarku;
- jeśli darczyńcy mieszkają w innych miastach, warto zaznaczyć skąd przesyłka będzie szła, żeby nie było nieporozumień co do pomnożonych kosztów przesyłki;
- ja w Wawie przechwytuję osobiście i nie daje zarobić kapitaliście;
- czasem, jeśli masz upatrzonego wystawiającego można fanty z dwóch-trzech bazarków wysłać za jednym zamachem. Będzie taniej, ale trzeba się umówić od razu;
- na początku bazarku zaznacza się jaką firmą i jakim rodzajem przesyłki będzie się dostarczało fanty. Wiąże się to z cennikiem.
- bazarki trwają na ogół od tygodnia do dwóch.
- muszą być podnoszone, żeby znajdowały się konkurencyjnie wysoko na I stronie;
- koniecznie trzeba je ogłaszać, rozsyłać wiadomości, wrzucać kulturalne offy w swoich postach na inny temat, nie powinno się offować tylko bazarkiem, powinien być doklejony do postu merytorycznego (kwestia kultury);
- dobrze jest umieścić zdjęcia i dobry/zachęcający opis przedmiotu wystawionego; na miau zdjęcia mogą być na stronach zewnętrznych, na dogo - nie
- ceny proponowane dzielą się na: wywoławczą + kup teraz - drożej od wywoławczej oraz kup teraz - bez wywoławczej, jeśli odpowiada fant + podana cena, a chętny zgłosi się jako pierwsza osoba jest jednocześnie osobą ostatnią i kupuje od razu bez przebijania.
- w zależności czy bazarek licytowany, czy kup teraz wysyła się powiadomienia o zakończeniu transakcji a) na wątku tzw. post rozliczeniowy, b) na pw podając konto do wpłat i tytuł wpłaty;
- dla wysyłającego zostają tylko pieniądze pokrywające koszty przesyłki;
- konto na ogół udostępnia autor bazarku, chyba, że jest kilku wystawiających, wtedy mogą być podane konta różne. Należy pamiętać, że jeśli podacie konto fundacji nie odzyskacie kosztów przesyłki.
- na wątku wpisuje się informacje o wpływie pieniędzy i wysłaniu dóbr; kupujący ma obowiązek powiadomić o otrzymaniu przesyłki, najlepiej na wątku.
- uzbierane pieniądze przekazuje się do dt lub fundacji, a te mają obowiązek rozliczać się publicznie z wydatów na wątku promującym psa/kota czyli w przypadku naszych dwóch chłopców tutaj;
- często rozliczenie robi "księgowa" na podstawie nadesłanych skanów faktur lub paragonów;
- pewną sztuką jest wklejanie zdjęć np. z fotosika

Posted

no wreszcie jakieś sensowne wypowiedzi. Po pierwsze zastanawiam się gdzie tu logika. Skoro sunia jest w złym stanie i według schroniskowego veta i nadaje się do uśpienia to po kiego czorta "męczyć" psa na tej diabelnej kwarantannie a potem igła. Jeżeli jest to prawda to to jest niehumanitarne i nielogiczne. Po drugie dlaczego schronisko ma się denerwować telefonami. Toż udzielanie informacji o posiadanych zwierzętach to ich obowiązek. Łaski nie robią. Odnoszę wrażenie momentami, że niektórym pomieszały się role jakie mają do odegrania. Nie dotyczy to tylko tego wątku.

Posted

A czemu mi się wkodowało, że Ty, Syla jesteś z Wawy? Kurcze, no....

Suczke trzeba zabrać w takim razie 28.03 tak?
27 by się nie dało? Bo to jest niedziela, łatwiej znaleźć transport (chyba).

Posted

[quote name='Secia']no wreszcie jakieś sensowne wypowiedzi. Po pierwsze zastanawiam się gdzie tu logika. Skoro sunia jest w złym stanie i według schroniskowego veta i nadaje się do uśpienia to po kiego czorta "męczyć" psa na tej diabelnej kwarantannie a potem igła. Jeżeli jest to prawda to to jest niehumanitarne i nielogiczne. Po drugie dlaczego schronisko ma się denerwować telefonami. Toż udzielanie informacji o posiadanych zwierzętach to ich obowiązek. Łaski nie robią. Odnoszę wrażenie momentami, że niektórym pomieszały się role jakie mają do odegrania. Nie dotyczy to tylko tego wątku.

Ja też o to samo zapytałam.Dostałam odpowiedź, że ktoś zaooponował, że może sunia zgubiła się jakieś babci i należy jej się kwarantanna, bo ktoś, może jej szukać.Poza tym była "dobra rada", żeby do schroniska już nie dzwonić.

Posted

ulvhedinn napisał(a):
A czemu mi się wkodowało, że Ty, Syla jesteś z Wawy? Kurcze, no....

Suczke trzeba zabrać w takim razie 28.03 tak?
27 by się nie dało? Bo to jest niedziela, łatwiej znaleźć transport (chyba).


bo w warszawie tez jakis DT sie szykował pewnie dlatego ;)

Posted

[quote name='amica']Mam mieszane uczucia, bo podobno (opieram się na informacjach które otrzymałam od osoby, która widziała na żywo sunie) samo przetransportowanie suni mogłoby się dla niej tragicznie skończyć.
Jest stan wskazuje na to, że trzymanie jej w DT nie przyniosłoby wymarzonych rezultatów poprawy jej stanu. Decyzja lekarza o uśpieniu została podjęta ponieważ uznano że nie powinno się przedłużać jej cierpienia. Jest mi strasznie mi przykro, ale nie chciałabym też żeby na sam koniec była poddawana tysiącom badań i kroplówek skoro to miałoby jej i tak nie pomóc :-(

Nie chciałabym być źle zrozumiana. Napisałam o moich mieszanych uczuciach na skutek napływających wieści o tragicznym stanie zdrowia śleputki. Inna sprawa, że nie widziałam suni na żywo i nie widziałam także pisemnej opinii żadnego weta świadczącego o tym, że sunie należałoby poddać eutanazji, dlatego mimo niewielkich obaw, czy aby słusznie chcemy interweniować, to chce zadeklarować swoją pomoc (mogę wspomóc finansowo, niewielką sumą bo możliwości nie są duże, ale mam też sporo fajnych fantów na bazarek ). NAprawdę bardzo bym chciała, aby okazało się, że wyciągniecie suni odmieni jej los na lepsze!!!

Posted

Mysle ze sunia nie nadaje sie do zycie w takim stanie w schronisku i jezli nie byłoby dt to mysle ze uspienie byłoby najlepsze,ale w tej sytuacji sunia ma szanse i moze jeszcze troche pozyc i godnie odejsc.

Posted

jeżeli ktoś przyjdzie do schroniska i powie, że chce ją zaobaczyć aby zadecydować o jej adopcji czy schronisko pokarze sunię ? czy robi z tego tajemnicę przez co nasuwają się takie a nie inne wnioski !

Posted

A ja jestem zawsze za tym, ze zycie nalezy probowac ratowac. I nie nalezy podejmowac decyzji o eutanazji na podstawie przypuszczen. Nie znam weta sorry, wiec nie moge kierowac sie jego zdaniem. Oczywiscie nie mam wplywu, nie ode mnie zalezy decyzja. I nawet gdyby miala zostac w takim stanie w schronisku, to nie wiem czy umialabym podjac decyzje "dla dobra" (cudzyslow nie ma tu nic do rzeczy).
Poza tym mam zwyczaj walki do konca, az do wyczerpania mozliwosci. Zrobilysmy to?
Nie myslcie ze krytykuje kogokolwiek, wyrazam po prostu swoje zdanie.

Posted

chciałabym wiedzieć do kogo miałaby jechać, jeśli uda się ja wyciągnąć?
Na Paluchu wicedyr Henio stara się wciskać mi staruszki, bo wie, że pożyją choć parę tygodni/miesięcy w cieplutkim domku.
A w Sosnowcu jest tak jakby odwrotnie. Jest zainteresowanie sunią i nie chcą jej wydać?
Toż to nawet taniej ich wyniesie, gdy wydadzą takiego psiuneczka.

Posted

inga.mm napisał(a):
chciałabym wiedzieć do kogo miałaby jechać, jeśli uda się ja wyciągnąć?
Na Paluchu wicedyr Henio stara się wciskać mi staruszki, bo wie, że pożyją choć parę tygodni/miesięcy w cieplutkim domku.
A w Sosnowcu jest tak jakby odwrotnie. Jest zainteresowanie sunią i nie chcą jej wydać?
Toż to nawet taniej ich wyniesie, gdy wydadzą takiego psiuneczka.


z tego co pisza dziewczyny mozna sunie adoptowac ale po kwarantannie

Posted

ok. Wreszcie coś mi rozjaśniło się, bo była też mowa o Warszawie i troche pogubiłam się, a mam następnego pieseczka do przygarnięcia i nie wiedziałam co robić.

Syla, powodzenia w walce o malutką. Nie pozwólcie jej uśpić, jeśli tylko nie cierpi bólu z powodu chorób. No i bez niezależnej obserwacji, bo weci w schronach bywają okrutni.

Będę kibicowała, ale nie będę się wpisywała, jeśli nie będzie to niezbędne, bo nie potrzeba w tematach bezsensownych komentarzy.

Posted

Na temat schroniskowych wetów i działań dla "dobra psa" mogę napisać książkę, Określenie "dla dobra psa" daje wiele mozliwości. W Starachowicach wet, schroniskowy, usypiając nagminnie twierdził, że skraca im cierpienie bo się" toto głodne pałentało ". Są też cudowni weci z sercem , bezinteresowni ale jest ich jak na lekarstwo !

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...