Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

magdabroy napisał(a):
Agnieszka, a myślisz, że majonez jest "chudy" :evil_lol: Przecież to sam olej :evil_lol::eviltong:


olej i zółtko :evil_lol: ale ja go na prawde tak mało biore ze prawie go nie widac zeby tylko zwilzyc chleb :evil_lol:

Posted

dOgLoV napisał(a):
aaaaaaaaa jaki słodziaczek :loveu::loveu::loveu::loveu:

piekne ma te uszyska :loveu:

ooo szetlandzik :loveu:


:loveu::loveu::loveu::loveu:


Dziękuję :)

Dziękuję :)

Dziękuję :)

Dziękuję :)

Posted

Dziś miałam po części nieciekawy dzień,a z drugiej strony jestem mile zaskoczona zachowaniem mojego męża :loveu:
Ale od początku ;) Nie poszłam dziś do pracy. O 8 rano zadzwoniłam do szefa, zgłosiłam swoją nieobecność itp. W Holandii jest tak, że w przypadku choroby, pracodawca zgłasza nieobecność pracownika do lekarza pracy. I taki lekarz pracy ma prawo skontrolować pracownika. Zazwyczaj jest to sprawdzenie telefoniczne. No i tyle razy brałam chorobowe odkąd jestem w ciąży, a oni nigdy do mnie nie dzwonili, nigdy mnie nie sprawdzili. Więc o 13 godzinie umówiłam się z kolegą, że odbiorę od niego kołyskę (przywiózł mi ją z PL od brata). Wróciłam do domu po jakiś 30-40 min., patrzę na telefon "nieodebrane połączeni-brak numeru". A lekarz pracy dzwoni z zastrzeżonego :angryy: Więc nawet nie miałam jak oddzwonić :mad: Zadzwoniłam odrazu do szefa, żeby nie mieć problemów, bo mogą mi dać karę za nieobecność. Potem rozmawiałam z koleżanką, która ma termin na sobotę na poród i Ania mi powiedziała, że kiedyś do niej dzwonili nawet o 18 wieczorem :crazyeye: Chore to trochę dla mnie, bo przecież mogę się poczuć lepiej po kilku godzinach i gdzieś wyjść. Ciąża to nie kalectwo i nie jestem przykuta do łóżka :angryy: No ale cóż, stwierdziłam, że w takim razie Tora wyjdzie na spacer dopiero koło 19, żebym była w domu jakby znowu zadzwonili. No i tu niespodzianka, bo mój mąż stwierdził, że w takim razie on bieże rower i psa i jedzie w pola :crazyeye: No szok, że on sam dobrowolnie, bez mojej prośby poszedł z psem i na dodatek jeszcze na rowerze :p Kochany ten mój mężczyzna :loveu:

Posted

Ale fasolek rośnie :loveu:
jaka Tora była fajnym szkrabem małym :D
ja nie mam fotek aż takiej Sonii. Przyjechała do nas większa i z dłuższymi przednimi łapami niż normalny psiak.

Posted

kalyna napisał(a):
Ale fasolek rośnie :loveu:
jaka Tora była fajnym szkrabem małym :D
ja nie mam fotek aż takiej Sonii. Przyjechała do nas większa i z dłuższymi przednimi łapami niż normalny psiak.


Rośnie, rośnie :loveu: Koleżanka ma termin na sobotę, jak nie urodzi, to w niedzielę/poniedziałek będą wywoływać. Już się nie mogę doczekać jak zobaczę jej Mikołaja :loveu:
Szkoda, że nie masz Soni takiej małej, 2 miesięcznej :( Czasem strasznie tęsknię do takiej maleńkiej kruszynki :loveu: Szkoda, że nie idzie czegoś zrobić, żeby pozostały takie malutkie :loveu: Wtedy bym sobie sprawiła drugiego ONka w wersji mini :D

ania90 napisał(a):
faceci czasem potrafia zaskoczyc :lol:


Fakt :) A mój mnie coraz częściej zaskakuje ;)

Posted

Ja mam malutkiego Nerona foteczki :loveu::loveu::loveu::loveu: chociaz nie wspominam mile jego dziecinstwa :roll: jak był mały był wnetrem i każdy uścisk jakiego doznawał rodził w nim straszna agresje , jak był mały ugryzł mnie tak w reke ( przez gruba kurtke i 2 bluzy ) ze reka spuchła mi jak bania , weterynarz chcial mi go wziac na kwarantanne ale sie nie zgodzilam i wiecej do niego nie poszłam :roll: wydaje mi sie ze jego terazniejsza agresja jest juz nawykiem , kiedys zakodowal sobie w glowie agresje i teraz uwaza ja za cos normalnego , naturalnego :roll:

Ooooo kochany ten Twój mąż :loveu:
jak fasolek sie urodzi to na pewno bedzie wiecej takich niespodzianek robił :lol:
to trzymam za kolezanke kciuki za szczesliwy poród ;)

Posted

dOgLoV napisał(a):

Ooooo kochany ten Twój mąż :loveu:
jak fasolek sie urodzi to na pewno bedzie wiecej takich niespodzianek robił :lol:
to trzymam za kolezanke kciuki za szczesliwy poród ;)


No kochany, kochany :loveu:
Dobrze, że on tu nie zagląda jak Twój Sebastian, bo pewnie jeszcze by wpadł w samouwielbienie :evil_lol:
Dziękuję w imieniu Ani :p Dziś z nią przez telefon rozmawiałam. Pojadę ją odwiedzić za jakieś 3-4 tyg., to pewnie też obfocę Mikołaja :loveu:

Posted

Twój TŻ chce być wysportowany zanim dzidziuś się urodzi, żeby potem nie było, że nie ma kondycji :D

W sumie z tym dzwonieniem to dziwne jest.. ja to jak jestem chora i nie idę do szkoły to znaczy, że siedzę głową w toalecie. Zawsze miałam problemy z żołądkiem i do teraz czy grypa jelitowa czy coś zjem i mi zaszkodzi czy na własne życzenie czymś się zatruję to wiadomo jak to się kończy. I jak tu telefon odebrać? no to jest trochę dziwne bo choroby są różne i nie zawsze można odebrać telefon. :lol: śmiesznie rozmowa wyglądałaby....

A jak był Ciap szczeniakiem to fot nie mam ;(

Posted

dOgLoV napisał(a):
Tak tak :multi: chcemy zdjecia Mikołajka :multi:


Będą foty, obiecuję ;)
Może też jakaś moja przy okazji wpadnie ;)

kalyna napisał(a):


W sumie z tym dzwonieniem to dziwne jest.. ja to jak jestem chora i nie idę do szkoły to znaczy, że siedzę głową w toalecie. Zawsze miałam problemy z żołądkiem i do teraz czy grypa jelitowa czy coś zjem i mi zaszkodzi czy na własne życzenie czymś się zatruję to wiadomo jak to się kończy. I jak tu telefon odebrać? no to jest trochę dziwne bo choroby są różne i nie zawsze można odebrać telefon. :lol: śmiesznie rozmowa wyglądałaby....


Mnie też to śmieszy, bo przecież w moim przypadku rano się źle czuję, a za godziną mogę być jak nowonarodzona. A muszę siedzieć i kwitnąć w domu :mad: Rozmawiałam nie dawno jeszcze raz szefem, powiedział, że mam się nie martwić ;) Jeśli to był lekarz pracy (pewności nie mam), to jutro lub pojutrze dostaną od niego jakiegoś email'a, że nie mogli się ze mną skontaktować itp. I, że on to wyjaśni, że dobrze, że odrazu do niego zadzwoniłam :)

Posted

kalyna napisał(a):
Twój TŻ chce być wysportowany zanim dzidziuś się urodzi, żeby potem nie było, że nie ma kondycji :D

W sumie z tym dzwonieniem to dziwne jest.. ja to jak jestem chora i nie idę do szkoły to znaczy, że siedzę głową w toalecie. Zawsze miałam problemy z żołądkiem i do teraz czy grypa jelitowa czy coś zjem i mi zaszkodzi czy na własne życzenie czymś się zatruję to wiadomo jak to się kończy. I jak tu telefon odebrać? no to jest trochę dziwne bo choroby są różne i nie zawsze można odebrać telefon. :lol: śmiesznie rozmowa wyglądałaby....

A jak był Ciap szczeniakiem to fot nie mam ;(

ja bym tam odebrała i kazała jeszcze sluchac spłuczki do kibla i kolejnego rzyga - z pewnością bylby to ostatni telefon w tej sprawie... Gorzej jakby takim spawem oberwał ktos niezorientowany :eviltong:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...