Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 2.9k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

zreszta piszcie sobie,co chcecie-internet wszystko przyjmuje-tylko zastanowcie sie,czy kogos tym nie krzywdzicie.ujawnijcie koniecznie nasze dane,zeby ktos bron Boze nie oddal nam w przyszlosci psa.dziekuje i jeszcze raz przepraszam

Posted

W końcu znalazłam wątek psiaków z Bielska. Rewelacje o Soni słyszałam już wczoraj przez tel od Moniki. Niestety każda z nas przekonała się już, że mając jakiekolwiek wątpliwości co do domu nie powinno się psa oddawać. Zwłaszcza jak w domu są dzieci, bo każdy pretekst jest dobry, żeby psa się pozbyć.
Malwina czy Ty nie wiedziałaś wcześniej, że żaden pies nie jest niemową? Pies może szczekać, piszczeć niekoniecznie z tęknoty i w d..e ma to, że dziecko śpi. To chyba oczywiste. Skoro miałaś psy powinnaś to wiedzieć. Podobnie jak to, że pies się przywiązuje do opiekuna i może odczuwać tęsknotę.
Co do szczepień to chyba wiedziałaś, że pies ich nie ma skoro nie otrzymałaś książeczki zdrowia? Nie wiesz, że to jedyny dowód szczepień psa? Twoje psy nigdy nie były wcześniej szczepione? zresztą szczepienia leżą w gestii nowego właściciela, podobnie jak sterylizacja. Dlaczego ktoś ma za Ciebie ponosić te koszty?
Kaszanka ja myślę, że krzyczenie na psa, czy szturchanie go za to, że wydaje z siebie głos, to dobra droga, żeby psa do siebie co najwyżej zniechęcić. Zwłaszcza polecanie takiego postepowania nowemu domowi... I nie wydaje mi się, żeby zachowanie Soni miało cos wspólnego z chęcią dominacji. Była po prostu zagubiona, przestraszona i zdezorientowana w nowym miejscu i nowym środowisku. Zresztą 4 letnie dziecko, a 1,5 roczne to jest różnica. Nie wiadomo, czy dziecko nie zrobiło psu krzywdy, albo go nie przestraszyło. Zapewne stąd warczenie.
Szkoda suni, tylko namącili jej w głowie :(

Posted

malwina napisał(a):
dla mnie moze i miesiac wyc,dla mojego dziecka nie


Dobrze ze Pani oddala Sonie w ciagu 24 h a nie w ciagu tygodnia. Ale skoro zdecydowaliscie sie na pieska i to 8 miesiecznego trzeba bylo sie liczyc ze piesek moze piszczec, moze wyc, moze sikac na dywan na poczatku, moze skakac po oknach i tesknic za poprzednia wlascicielka. Przeciez jestescie dorosli. Pies ma uczucia i sie przywiazuje do ludzi i otoczenia, to nie jest zabawka, nie mozna tak poprstu jednego dnia wziac pieska a drugiego oddac. Prosze nie dziwic sie takich opini bo tu chodzi o dobro Soni. Biedna przezyla tylko dodatkowy i niepotrzebny stres. Mialam nadzieje, ze juz przyzwyczaja do sie do ,,swojej nowej rodziny". Tak nie mozna postepowac.

Posted

joanna 83 nie poinformowano nas,że pies nie jest zaszczepiony,także miałam wątpliwości co do braku książeczki zdrowia.wiem,że psy tęsknią,piszczą.widzisz ja nigdy nie miałam wcześniej dziecka i dla mnie problematyczny pies nie był do tej pory problemem-bo mamy psa,który jako dziecko też strasznie piszczał.dla mnie to była całkiem nowa sytuacja-małe dziecko i tęskniący pies.człowiek popełnia czasem głupie błędy,ale uwierzcie jest to dla mnie wielka nauczka,że myślałam tylko o sobie,a nie o innych domownikach.nigdy też nie brałam psa z TOZ,nikt nas nie informował,jakie mamy prawa i obowiązki,bo jest to całkiem inne podejście niż jak bierze się psa prosto z ulicy.w ogłoszeniu Soni było napisane,że przed oddaniem zostanie wysterylizowana-także myśleliśmy,że to leży w gestii DT.ale sterylka nie byłaby dla nas problemem żadnym.a odnosnie dziecka-oczywiście,że zaczepiało Sonię,tak jak zaczepia drugą sunię,a Sonia niestety niezsocjalizowana i dlatego warczała.nie będę polemizować juz na ten temat.bardzo mi szkoda Soni,ale jak juz pisalam dla mnie na pierwszym miejscu jest czlowiek a nie zwierzę.

Posted

[quote name='joanna83']

Kaszanka ja myślę, że krzyczenie na psa, czy szturchanie go za to, że wydaje z siebie głos, to dobra droga, żeby psa do siebie co najwyżej zniechęcić. Zwłaszcza polecanie takiego postepowania nowemu domowi... I nie wydaje mi się, żeby zachowanie Soni miało cos wspólnego z chęcią dominacji. Była po prostu zagubiona, przestraszona i zdezorientowana w nowym miejscu i nowym środowisku. Zresztą 4 letnie dziecko, a 1,5 roczne to jest różnica. Nie wiadomo, czy dziecko nie zrobiło psu krzywdy, albo go nie przestraszyło. Zapewne stąd warczenie.
Szkoda suni, tylko namącili jej w głowie :(

Pisząc krzyczenie miałam na myśli krótka komendę a nie wiązankę niezrozumiałych dla psa potoku słów. A szturchnięcie - to krótki szybki ruch w łopatkę psa.

Powiem Ci że szturchnięcie psa ( nie mylić z biciem) to najlepsza metoda, aby pie nauczył się, że w danym momencie coś źle zrobił. Pozwalanie psu na wycie w swojej obecności to pogrążanie go w tym stanie frustracji w którym przebywał.Jakby go za każdym razem szturchnąć gdy zaczynał wyć to w mig pojął by że nie życzymy sobie takiego zachowani inie bedziemy go tolerować. W takich momentach pies uczy sie dwóch rzeczy na raz : nie robić czegoś niedobrego i posłuszeństwa respektu względem nas - czyli my go przyjęliśmy do swojego stada, a nie odwrotnie. Równowaga psychiczna psa jest tak samo ważna jak jego zdrowie fizyczne (w sumie człowieka również:))

Posted

no nie wytrzymam!jak mozna szturchac przestraszonego psa i uczyc go respektu w pierwszym dniu po przyjsciu do nowego domu?gratuluje podejscia.ja myslalam,ze najpierw trzeba dac mu czas na przyzwyczajenie sie do nowej sytuacji,a potem rozpoczac nauke dyscypliny.wstyd mi,ze z Sonia stalo sie jak sie stalo,ale Ty tez nie jestes lepsza Kaszanko.

Posted

i jeszcze cos jak Ty za kims tesknisz to Ciebie tez ktos szturcha,czy raczej przezywasz to w spokoju i samotnosci?a jak dziecko placze to tez mam je szturchac,zeby mialo do mnie respekt?

Posted

kaszanka napisał(a):
Pisząc krzyczenie miałam na myśli krótka komendę a nie wiązankę niezrozumiałych dla psa potoku słów. A szturchnięcie - to krótki szybki ruch w łopatkę psa.

Powiem Ci że szturchnięcie psa ( nie mylić z biciem) to najlepsza metoda, aby pie nauczył się, że w danym momencie coś źle zrobił. Pozwalanie psu na wycie w swojej obecności to pogrążanie go w tym stanie frustracji w którym przebywał.Jakby go za każdym razem szturchnąć gdy zaczynał wyć to w mig pojął by że nie życzymy sobie takiego zachowani inie bedziemy go tolerować. W takich momentach pies uczy sie dwóch rzeczy na raz : nie robić czegoś niedobrego i posłuszeństwa respektu względem nas - czyli my go przyjęliśmy do swojego stada, a nie odwrotnie. Równowaga psychiczna psa jest tak samo ważna jak jego zdrowie fizyczne (w sumie człowieka również:))


Moim zdaniem jedyną nauką jaka płynie dla psa z takiego szturchania jest to, że ręka człowieka=coś nieprzyjemnego. To dobra droga,żeby pies zaczął chwytać zębami wyciągniętą rękę.

Posted

Jesteście w wielkim błędzie - nie będę się z wami sprzeczać, ale przypomnę, że Sonia w mig załapała wszystko o co mi chodziło, i żeby tę szturchjącą rękę brała za coś nieprzyjemnego to nie wyła by z tęsknoty za starym domem, ona miała przewdonika stada, który jasno wskazywał jej cele i wiedziała, że może mu ufać. Jakbym słodziła do niej w półprzysiadzie słówkami i głaskała pyszczek robiąc smutną minę - do dnia dzisiejszego musiałabym ją znosić po schodach i razem z nią uciekać od mijających as psów i ludzi.
Malwina popatrz na siebie i twoją metodę - TY NIE MIAŁAŚ ŻADNEJ METODY - kogo miała słuchać u was w domu skoro nikt niczego jej nie pokazywał, niczego nie uczył??
Poza tym ludzie - dziko żyjące psy nie szczekają do siebie jak chcą coś zakomunikować - tam się toczy mowa ciała i gesty, które więcej mówią niż głupie nic nieznaczące ludzkie słowa. Jeżeli za naszymi słowami nie idzie komunikat zrozumiały dla psa (dotyk, gest, nasze nastawienie, determiancja i upór) to nic z tego nie wyjdzie.
Przed wyjazdem Soni uczyłam ją dawać łapkę bo nie zna żadnych komend, wychodziło jak wychodziło (klepałam ja lekko pod nóżkę, żeby uniosła łacznie z hasłem "daj łapę") wczoraj wieczorem usiadłam przed nią i tylko powiedziałam "dasz łapę" a ono bez klepania uniosła łapkę i postawiła mi na kolanie. Dopiero wtedy możemy powiedzieć - pies mnie rozumie . ALE NAJPIERW GEST DOTYK łącznie ze słowem, a później wystarczy same słowo, na tym polega inteligencja psa i uczącego go człowieka.

Posted

olga7 napisał(a):
Postaram się dzis-jutro ten artykul ci wyslac,ale nie mam polskiego tlumaczenia,czy streszczenia nawet.

moze byc po angielsku

Posted

kaszanka napisał(a):
Ifka , ale jak dobrze się orientuję on jest po niemiecku ;)

oj nieeee, po niemiecku to tylko wiem jak się nazywam i że nic nie rozumiem :)

Posted

kaszanka jak czytam twoje opisy zachowania Soni, nie mogę się oprzeć wrażeniu, że z zawodu jesteś psychologiem ( może i behawioryst(k)ą :) ?

Posted

[quote name='ifka']kaszanka jak czytam twoje opisy zachowania Soni, nie mogę się oprzeć wrażeniu, że z zawodu jesteś psychologiem ( może i behawioryst(k)ą :) ?

A tu cie zaskoczę - JESTEM BUDOWLAŃCEM :)
ale kocham, rozumiem i szanuję zwierzęta wszystkie jakie są na świecie od dzieciństwa, a jak człowiekowi miłość towarzyszy to wszystko zrozumie i nie musi mieć ku temu wykształcenia

Posted

kaszanka napisał(a):
A tu cie zaskoczę - JESTEM BUDOWLAŃCEM :)
ale kocham, rozumiem i szanuję zwierzęta wszystkie jakie są na świecie od dzieciństwa, a jak człowiekowi miłość towarzyszy to wszystko zrozumie i nie musi mieć ku temu wykształcenia

no zaskoczyłaś...ale czekaj, czekaj, tzn że budujesz domy?brzmi naiwnie, ale nie wyobrażam sobie kobiet na budowie z łopatą i przy betoniarce...ale to kwestia braku wyobrazni:)

Posted

kaszanka napisał(a):
Jesteście w wielkim błędzie - nie będę się z wami sprzeczać, ale przypomnę, że Sonia w mig załapała wszystko o co mi chodziło, i żeby tę szturchjącą rękę brała za coś nieprzyjemnego to nie wyła by z tęsknoty za starym domem, ona miała przewdonika stada, który jasno wskazywał jej cele i wiedziała, że może mu ufać. Jakbym słodziła do niej w półprzysiadzie słówkami i głaskała pyszczek robiąc smutną minę - do dnia dzisiejszego musiałabym ją znosić po schodach i razem z nią uciekać od mijających as psów i ludzi.
Malwina popatrz na siebie i twoją metodę - TY NIE MIAŁAŚ ŻADNEJ METODY - kogo miała słuchać u was w domu skoro nikt niczego jej nie pokazywał, niczego nie uczył??
Poza tym ludzie - dziko żyjące psy nie szczekają do siebie jak chcą coś zakomunikować - tam się toczy mowa ciała i gesty, które więcej mówią niż głupie nic nieznaczące ludzkie słowa. Jeżeli za naszymi słowami nie idzie komunikat zrozumiały dla psa (dotyk, gest, nasze nastawienie, determiancja i upór) to nic z tego nie wyjdzie.
Przed wyjazdem Soni uczyłam ją dawać łapkę bo nie zna żadnych komend, wychodziło jak wychodziło (klepałam ja lekko pod nóżkę, żeby uniosła łacznie z hasłem "daj łapę") wczoraj wieczorem usiadłam przed nią i tylko powiedziałam "dasz łapę" a ono bez klepania uniosła łapkę i postawiła mi na kolanie. Dopiero wtedy możemy powiedzieć - pies mnie rozumie . ALE NAJPIERW GEST DOTYK łącznie ze słowem, a później wystarczy same słowo, na tym polega inteligencja psa i uczącego go człowieka.


Po raz kolejny się z Toba nie zgodzę. Pies przywiązuje się do człowieka, nawet gdy ten źle go traktuje. Jest na to wiele przykładów np. rzadko zdarza się, żeby pies uciekł od pana, który go bije i katuje. Będzie przy nim trwał bez względu na wszystko. Oczywiście nie mówię, że Ty Sonie źle traktujesz, żeby nie było ;)
I druga sprawa, to pies i ludzie nie tworzą stada. Podobnie jak słonie i żyrafy. Pies jest na tyle inteligenty, że doskonale wie iż człowiek nie jest psem ;)
Dlatego zanim nauczy się psa znaczenia jakiegoś słowa należy psu pokazać o co nam chodzi, to jest oczywiste. Kiedy czegoś od psa chcemy i on to wykona-dostaje nagrodę. Przykładem jest komenda "siad"Jednak idei kary nie rozumie. I powiem jeszcze raz, że RĘKA CZŁOWIEKA NIE POWINNA KOJARZYĆ SIĘ PSU Z CZYMŚ NIEPRZYJEMNYM, BĄDŹ SPRAWIAJĄCYM BÓL. Konsekwencją będzie strach przed panem, albo/i agresja. Ale to nie temat na ten wątek.

Jak tam Sonia?

A tak w ogóle to mam dom dla suki małej lub średniej, ale na podwórku (ma spać w jakiejś kotłowni). Jeśli coś takiego macie, to dajcie znać.

Posted

[quote name='joanna83']

A tak w ogóle to mam dom dla suki małej lub średniej, ale na podwórku (ma spać w jakiejś kotłowni). Jeśli coś takiego macie, to dajcie znać.

Asia, sprawdzony ten dom? Może by się nadał dla jednej (z dwóch) suni z Bielska co śpi na podwórku

Posted

ifka napisał(a):
moze byc po angielsku

Nie mam teraz pod ręką kopii tego artyk.-w oryginalnej wersji prasowej, ale prosilam dziś o tlumaczenie tego artyk. na j.polski i lada dzien może otrzymam.Wyslę wtedy wam. Jednak proszę podac mi adres na maila. Mam tekst jakis drugi tego artykulu,ale też tylko po niem.-czekam na tlumaczenie i zeskanowany ten artykul z gazety.

Posted

joanna83 napisał(a):
Po raz kolejny się z Toba nie zgodzę. Pies przywiązuje się do człowieka, nawet gdy ten źle go traktuje. Jest na to wiele przykładów np. rzadko zdarza się, żeby pies uciekł od pana, który go bije i katuje. Będzie przy nim trwał bez względu na wszystko. Oczywiście nie mówię, że Ty Sonie źle traktujesz, żeby nie było ;)
I druga sprawa, to pies i ludzie nie tworzą stada. Podobnie jak słonie i żyrafy. Pies jest na tyle inteligenty, że doskonale wie iż człowiek nie jest psem ;)
Dlatego zanim nauczy się psa znaczenia jakiegoś słowa należy psu pokazać o co nam chodzi, to jest oczywiste. Kiedy czegoś od psa chcemy i on to wykona-dostaje nagrodę. Przykładem jest komenda "siad"Jednak idei kary nie rozumie. I powiem jeszcze raz, że RĘKA CZŁOWIEKA NIE POWINNA KOJARZYĆ SIĘ PSU Z CZYMŚ NIEPRZYJEMNYM, BĄDŹ SPRAWIAJĄCYM BÓL. Konsekwencją będzie strach przed panem, albo/i agresja. Ale to nie temat na ten wątek.


Ręka człowieka powinna psu sie kojarzyć z dyscypliną :
- karmi, kiedy człowiek zadecyduje
- wskazuje, że pies ma zostać, zejść z łóźka, podejść

oraz z przyjemnością:
- głaskanie kiedy człowiek chce oraz kiedy pies tego chce a my sie na to zgodzimy
- pielęgnacja

Jeżeli ręka daje tylko przyjemność - to pies nie wie co to dyscyplina, i jest zachwiana równowaga, a szturchanie dla psa nie kojarzy się z bólem i strachem a właśnie z dyscypliną bo inaczej szturchniemy doga a inaczej yorka, to chyba zrozumiałe. A co do tworzenia stada z róźnyxh gatunków zwierząt(bo my przecież też nimi jesteśmy ) to chyba znasz przypadki zastępczych matek dla kotów, wiewiórek, nawet świni która odchowała psie szczeniaki..... to tworzyły czy nie tworzyły stada?


A odnośnie Sońki to ma sie widac wspaniale, bo uradowana po pachy była, a teraz krok w krok za mną człapie i też będę musiała nad tym troche popracować żeby do normalności wróciła, bo na dłuższa metę tak sie nie da. I zastanawiam sie co z tym wyciem. Czy jak wyła w tamtym domu to może jak byłam dzisiaj w pracy też to robiła hmmm. Narazie skarg od sąsiadów nie było, ale nie chciałabym takiego zachowania u niej.

Posted

ifka napisał(a):
no zaskoczyłaś...ale czekaj, czekaj, tzn że budujesz domy?brzmi naiwnie, ale nie wyobrażam sobie kobiet na budowie z łopatą i przy betoniarce...ale to kwestia braku wyobrazni:)


Ifka - mam wykształcenie budowlane i uprawnienia do kierowania robotami budowlanymi i między innymi sprawuję funkcję kierownika budowy, a z budownictwem związałam sie od razu po podstawówce i tak do tej pory ciągnę. Moją specjalizacją na której punkcie mam fioła to budownictwo energooszczedne i termomodernizacja budynków istniejących. A tak na marginesie - jakby mnie do łopaty postawili to też bym machała :D. Swego czasu na praktykach musialam kopać rowy pod fundamenty, malować ściany i wozić taczkami po równi pochyłej pustaki.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...