Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 608
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Po ostatnich zajściach i zaliczeniu kilku "głupich suk" gryzienie legowiska (póki co na szczęście) nie ma miejsca. Bardziej szanuje naszą pościel i koce, kanapę oraz swoje własne kocyki i poduszkę. Nie gwałci, nie gryzie. Szok, na plus.
A wiecie, że pan na dworze zalecił mi jako znawca, że jak pies skacze na ludzi to się kopie go po tylnych nogach i głaszcząc mówi "dobry pies" ?
hmmm:-o :mad:

Ale to co pisałam, że mnisi naciskają tam z tyłu "kolanka" psu aby pomóc mu usiąść to jednak jest delikatne, sprawdziłam tylko po to żeby się przekonać, pomacać. Ale nie stosuję tego bo Michaś już umie siad, więc nie ma takiej potrzeby. Nauczył się bez "pomocy".

Posted

Nutusia napisał(a):
Matko moja - michasiowa kanapa lepsza niż Wasza! (za przeproszeniem) :)


To prawda :) Jak rozpakowałam, popatrzyłam to samo pomyślałam :)

Posted

Piękny zwierz Wam rośnie, choć jeszcze daleka droga żeby był nie tylko piękny ale i mądry. To wcale nie jest łatwe i podziwiam Was za tak poważne podejście do wychowania szczylka. Ja aż wstyd się przyznać ale nigdy się aż tak nie przykładałam. No i są efekty. Dobrze, że nie trafiałam na jakieś zbzikowane czy agresywniejsze egzemplarze, bo przy moich metodach wychowawczych (a właściwie ich braku) mogłabym mieć duże kłopoty.
Patrząc na zdjęcia z okładania się łapami w walce psio-kociej, wspomnienia mi powracają. Macie z tym duetem chyba dużo radości:)
A ponton suuuuuperrrrrrrrrrrrrrr, na pewno się wypełni. Tylko jeśli mogę coś zasugerować, to zmieńcie mu usytuowanie, bo Michu chyba jest gorącokrwisty skoro na kafelkach, na podłodze i przy drzwiach balkonowych sypia, to grzejące kaloryfery nie ozwolą mu spać w tym super meblu a szkoda by było żeby stał nieużywany:)

Posted

no własnie odnosnie spania na podłodze , u nas jest identycznie :) pies ma super nowe legowisko ale przewaznie robi za "uszczelkę" pod balkonem jak to nazwała trafnie Nutusia :)

stare legowisko :




nowe legowisko:

Posted

Ależ on jest piękny! Legowisko de bomba - fajne, bo ma "ściankę" i nie trzeba co chwila myć prawdziwej ściany (oczywiście pod warunkiem, że pies na legowisku śpi :))

Posted

śpi śpi, ładuje się tam zawsze nad ranem, zwija w kuleczkę a pancia rozpływa się w ochach i achach i nieżadko leci po cykawke i cyka zdjęć całą masę :) posłanko naprawdę fenomenalne, własnie ze względu na tę ściankę , no i materiał śliski nie łapie włosa.

Posted

Dzięki, jak się dorobimy... no! :) Póki co, Łosiek śpi na gąbce ("uformowanej" nieco przez Kreśkę :)) Za to swoje wypasione "kołyskowe" posłanko od Cioci Bros szanuje, jak mało co w naszym domu! :)

Posted

Powolutku nadrabiam zaległości na dogo. Znów byliśmy w Legnicy i znów w celach pogrzebowych. Michaś tym razem był pod moją opieką i mojej mamy, kiedy my z Łukaszem i moim tatem byliśmy na pogrzebie. Michaś sprawował się wyjątkowo dobrze. Tzn. wiadomo, jak szczeniak, dokazywał, czasem podgryzał kwiatki,ale bałam się, że będzie gorzej.
Michaś jest bardzo łakomy, czasem to pożera wędlinę niemal z ręką, która mu ją podaje. Oczywiście moją mamę polubił od razu bo mama daje jedzonko :) Tato się go boi, ale tak bardziej udaje, a Michaś uważa to za zabawę i z zaciekawieniem go obszczekiwał :)
Oczywiście nikt nie uniknął przypieczętowania znajomości z Miśkiem po przez ugryzienia w kostkę :)
Kradł pozostawione przez nieuwagę buty i zawadiacko z nimi uciekał. Jednym słowem norma :)
Tylko z trzy razy nalał. Było dobrze.

No i z powodu naszego rodzinnego przyzwyczajenia do suczek - mama zdawała relacje w ten sposób "jak was nie było to ona spała, nie chciała jeść, czekała, ja jej światło zapaliłam, a ona nic, trochę ją wyczesałam, no Mika, Misia, chodź tu...." :)
Tak więc Misiek nie miał wyjścia, został usuczony w pełni :)

W między czasie powróciły moje dolegliwości kręgosłupowe i z powodu bólu nie mogę mu poświecić takiej uwagi i cierpliwości jakiej bym sobie dla niego życzyła. Dziś idę odebrać zdjęcia rtg i Michaś pierwszy raz zostanie sam. No może nie taki sam bo w mieszkaniu ktoś tam będzie, ale sam w pokoju. Mam przygotowaną na tą okoliczność specjalną kość białą cielęcą, którą on wprost uwielbia.
Mam nadzieję, że zastanę pokój w całości. Z tym posłaniem to jest kłopot bo mamy do dyspozycji tylko ten pokój i nie bardzo mam gdzie je przestawić, ale myślę nad tym.

Bros - rozpływam się oglądając zdjęcia Twojego piesia. Michaś i Bros mają niemal identyczne umaszczenie i specyficzne spojrzenie, takie łypanie spod oka. Bardzo lubię to spojrzenie.

No i teraz coś od czego mi ręce opadają bo sobie nie zdawałam sprawy z powszechności tego zjawiska. Otóż te metody Fishera - że na psa trzeba wrzeszczeć, że trzeba mu ręcznie wybić z głowy zapędy dominacyjne, że za sikanie trzeba stłuc, że psy robią na złość itd.
Adoptują Stasię byłam zielona, naczytałam się też tego i też wydawało mi się logiczne (niektóre rzeczy, nie bicie) - a Stasia mi pokazała, że nie. Że kluczem może być łagodność i konsekwencja.

Mało tego, Misiek pokazuje to samo - bądź miła, ja też będę miły. Nie na wszystko mam pomysł - np. jeśli nie mam naprawdę silnego motywatora w postaci zarąbistej szynki czy żółtego sera to on do mnie nie wraca na zawołanie, skacze po ludziach - ale tylko jeśli ci wystawiają do niego łapy. No i wychodzę na taką co niby to wychowuje bezstresowo i niczego nigdy psa nie nauczy. Już mi jeden taki Pan sąsiad o tym wprost powiedział.
Ale to jeszcze nic bo wywiedziałam się, że konkretni trenerzy stosują "fisherowskie" metody lub takie zakamuflowane. Zbieram te informacje bo jak już się zapiszę na konsultacje to chcę mieć świadomość (na ile się to da) co się dzieje i nie pozwolić na pewne rzeczy, ewentualnie zerwać współpracę jeśli wyłapię metody, które nie są moim zdaniem w porządku. Już wolę dłużej do czegoś dochodzić, ale bez przemocy. Z drugiej strony nie chcę niesprawiedliwie kogoś skrzywdzić opinią, a przede wszystkim chciałabym mieć do takiego trenera naprawdę zaufanie - jak do Marysi.
Jedyne pocieszenie mam w tym, że skoro inne psy są poddawane takim paskudnym zabiegom wychowawczym i jakoś dają radę to może jeśli nawet jak popełnię jakieś błędy - a nie umiem ich uniknąć - to i Michaś jakoś się da wyprostować i wychowa na dobrego i fajnego psa.

Generalnie przychodzi się przywitać do łóżka rano i po wieczornym spacerze. Nie gryzie jak wcześniej, tzn. bywa,ale nie tak jak wcześniej.

Bros, jak uczyłaś piesia chodzić przy nodze?

Posted

Ja jak już pisałam mam bardzo niewychowane psy ale żeby szły przy nodze, to bym w kieszeni kiełbasę nosiła:) Tylko by pewnie skakały:)
Ja mam nadzieję, że Michaś nie będzie miał problemu ze swoja oreintacją, skoro Mama mu w głowie namieszała i on teraz nie wie kim jest:)
Ekiana, jesteś spokojna, cierpliwa i dociekliwa, więc myślę, że efekty Twojego wychowania będą bardzo pozytywne:) Tylko musi się chłopak wyszaleć jeszcze:)

Posted

Mi się też tak wydaje, że będzie dobrze bo z "bezczelniaka" Michaś "stasieje" i nawet się taki pieszczoch trochę robi. Sęk w tym, że o ile ja jestem dociekliwa i w miarę możliwości studiuję psy-chologię ;) to Pańcio nie przeczytał ani zdania! Na szczęście ma na tyle równo pod sufitem aby wierzyć w mój autorytet ;) Ale moja czytelnia otwarta całą dobę dla niego, więc może w końcu skorzysta :)

P.S.
Na www.vod.onet.pl Można oglądać produkcje tvn'u za darmo. I tam często oglądamy Super Nanię, a dokładnie Świat według dziecka. I tam jest taki odcinek "za jedzenie dałbym się pokroić".
Bardzo polecam - prawie jak o naszym Michasiu :)

Posted

ha ha kochana z tym chodzeniem przy nodze to różnie bywa :) niestety . Jak bardzo chcę to na smaczek, a jak pies po spacerze wymęczony to drepta równiutko obok nóżki bez problemu :) a normalnie idzie przede mną zaciekwiony, ale na nienapiętej smyczy, luzno, a czasem włącza mu się "lokomotywa" i wtedy pancia ma nerwa ;)

czy ja moge poprosić o link do Stasiowego watku, przeszukałam całe dogo bez efektu.

Posted

No właśnie wczoraj rozmawiałam z jednym panem na spacerku, on był z dwoma psami. Misia - bez smyczy, duża mix wszystkiego, ale słodka, bawiła się z Miśkiem. Drugiego psa dużego (55 kilo) pan miał na smyczy. Pies stał półki mu się chciało stać, ale nagle jakiś fajerwerk sprawił, że psu włączyła się "lokomotywa" . Ale to śmiesznie wygląda :) Wiem, straszna jestem :) Modlę się tylko, żeby Miśka zdążyć okiełznać nim przeora mną trawniki :)

Z pamiętnika przewinień Miśka... - wczoraj dopadł świeżą kocią kupę i wyżarł z kuwety. Dorwałam w locie jego pysk i musiałam to wyciągać feeee. Ale plus, że nie ugryzł mnie, ani nawet nie warknął. Kochany psiak :)

Posted

To straszne :) Stasia taka nie była! Zawsze musiała być czysta, a jak po deszczu niedokładnie ją wytarłam to sama się wylizywała po łapach i wszędzie żeby było jak należy :) Boże jaka odmiana ... Fajnie, że Misiek ma apetyt, ale żeby aż taki...
A przed chwilką kroiłam surową wołowinkę dla nas do gulaszu i mało się nie posikał i niezamiałczał żeby mu coś dać. No i złamałam się, dałam mu, chociaż tłumaczyłam "daj sobie człowieku spokój, nieprzyprawione, takie surowe będziesz jadł?", a on na to "miał i miał", przyszedł kot i też zaczął węszyć. W takim krzyżowym ogniu musiałam ulec. No trudno, najwyżej będzie sraczka. Może to i dobrze bo na spacerze też Misiek coś niedawno wchłonął. Nawet widziałam co, tylko wydało mi się to nie takie ciekawe, a Michaś jednak się zainteresował, a ja już nie zdążyłam. Ale zajrzałam do paszczy i plus taki, że chociaż nie warczał ani nie chciał mnie ogryźć. Jest progres. Dałam mu solidną porcję smaczków w zamian.
Ale może dlatego nie warczał, że już połknął...

P.S.
zapomniałam napisać - w weekend go ważyliśmy - 15,4 waży :)
Czyli w półtora miesiąca przytył prawie 10 kilo. Wow! Ale nie widać tego po nim, tzn. tyle że urósł. Ja natomiast schudłam 3 kilo w tym samym czasie :)

Posted

No...to rośnie Wam zwiwerz:) Chyba wypożyczę od Was Micha jako kurację odchudzającą. A co do pożerania kup. Generalnie są dwa gatunki psów: pożerające i tarzające się. Moje obecne dwa należą do pierwszej grupy, poprzedni lubił się wytytłać. Nie wiem co gorsze...Wiem natomiast, że wśród psiarzy to temat rzeka;)

Posted

Tak to prawda, tylko Stasia była wyjątkowo wolna od tego tematu. Nasza Mika to uwielbiała potarzać się w czymś zdechłym, nie tylko kupie. Było zabawnie dać jej solonego, albo wędzonego śledzia i patrzeć jak się tarza (wiem wiem... dziecięce, ale byłam wtedy dzieckiem :)) Natomiast jak moja siostra wracała z Miką o zapachu rozkładającej się padliny to już jej nie było tak zabawnie :)

P.S.
Co do chodzenia na luźnej smyczy to musi być możliwe bo widzę na ulicy dużo ludzi prowadzi po dwa spore psy i na spokojnie bez ciągania. Chodzi też znajoma dogsiterka z całą watahą sporych rozmiarów psów różnych ras, a dziewczyna jest mniej więcej mojej wagi i wzrostu. To się musi udać. No przecież te psy nie są zaczarowane :)
W artykule Zofii Mierzwińskiej przeczytałam, że aby pies chodził przy nodze musi mieć opanowany "siad" i "wróć". Misiek "siad" zna i robi bez problemu, ale "wróć" to w ogóle nie zna tego słowa :) Ledwo czasem zareaguje na "Misiu Misiu, chodź serek, chodź wędlinka" i trzeba dobrze pod nochal podstawić. Lepiej reaguje na "równaj", ale też musi być ostra przynęta.

Z bajerów bez znaczenia, uczę go powoli preludium do gaszenia światła ;) Tzn. mówię "światło",a on ma noskiem dotknąć mojej złożonej dłoni, ale smaczek daję mu z innej ręki. W kolejnym kroku przykleję do dłoni karteczkę czerwoną, a potem przekleję ją na włącznik od światła ... :) Taki mam plan, czy się uda nie wiem :)
W każdym razie w programie "Ja albo mój pies" wyłapałam, ze to jest jedno z ćwiczeń na więź i wzbudzenie zainteresowania człowiekiem. Tak czy siak jakiś pozytyw z tego wyjdzie, przynajmniej się pies naje, a lubi jeść :)

Posted

No........i jak prowadzi się radosnego i nad wyraz szczęśliwego psa wytytłanego w jakimś lejącym się g......a on cały czas próbuje ci okazać miłość....błeeeeeeee

Posted

Ludwa, jak byś zaczęła swoje dwa szczęścia uczyć chodzić na smyczy przy Twoich nóżkach to byś szybciutko bez diety piękną sylwetkę uzyskała i nawet Misiek nie byłby Ci potrzebny :) A jeszcze jak byś swoje najmniejsze szczęście trzymała na rączkach w tym samym czasie to hoho, strach się bać - szkielecik :)

Posted

Niezła podmianka wagowa :evil_lol: 15,4 - no nieźle! Moja Tosina (z podpisu) waży 31, a wielką ONką jest wyjątkowo. Nie mówiąc już o suni (na moje oko mieszanka Onka z dogiem - jak stanęła na łapach była mojego wzrostu, 164 cm) o wadze... 26 kg. Wiozłam ją z Łodzi do Wwy. Do takiej "linii" doprowadził ją właściciel sk...:angryy:. Tak jej dogadzał, że z głodu własne dzieci zjadła:placz: Na tym samym podwórku była sunia - waga 3 kg - na krowim łańcuchu, który z pewnością ważył więcej od niej. Też przyjechała ze mną po nowe życie...
Tak więc Michał - grzeczny bądź i doceń jakie Cię mega szczęście w osobie Twojej Pańci spotkało!;) A, i wołowinkę Ci polecam - z pewnością o wiele smaczniejsza niż kocie gówienko:razz:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...