Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Państwo go polubili, z kojca wyskakuje bez problemu. Nero został wzięty do tego domu, aby odstraszał wyglądem i był wypuszczany z kojca na noc. Nie ma wyjścia ... pozostaje nam czekać i się dowiadywać, nie mamy innej alternatywy.

  • Replies 2.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='Lucyna']Dzwoniłam, prawie dobrze, ale niestety Nero tak dwa razy w tygodniu nad ranem wybiera się na wycieczki, Państwo mają nadzieję, że to się zmieni. Ja mam wątpliwości i niestety nie wiem co robić ...[/QUOTE]

Dobrze,ze tylko 2 razy w tygodniu,a nie 2 razy dziennie.
Ja tez mysle,ze Nero sie uspokoi po jakims czasie.Nie ma dla niego idealnego rozwiazania.
A czy na poczatku czesciej uciekal? Chociaz jak dlugo on juz w DS?Chyba dopiero 2 tygodnie.
Trzeba Nero dac troche czasu a mysle,ze jego wycieczki beda coraz rzadsze.

Posted

Niestety nie mam dobrych wieści. Dzwoniła do mnie kobieta z Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami z Dąbrowy, z numeru prywatnego i nie przedstawiła się. Powiedziała, że pies Nero ucieka, a obecnie jest przywiązany do budy na łańcuchu. Ja niestety nie mogę nic zrobić i w desperacji powiedziałam, iż wiem, że pies ucieka, a jest przywiązywany zapewne z tej przyczyny. Jeśli uważają, że jest bardzo źle, to niech zabiorą go do schroniska. Informuję na wątku, żeby nie było, iż coś ukrywam. Niestety nie mam pomysłu na rozwiązanie tej sytuacji, nie wezmę go pod swoje skrzydła. Nie wiem jaki dom byłby dla niego dobry, będzie uciekał przez każde ogrodzenie, a do hotelu - wiadomo - koszty ogromne, patrząc na to, że będzie musiał być tam w zamkniętym kojcu do końca swoich dni.
Proszę Dorę o zajęcie stanowiska, ja niestety nie mogę już dłużej się nim zajmować. Zadzwoń Dora na tel. stacjonarny do Sokołowa i postaraj się dowiedzieć coś więcej. Bardzo mi przykro i spędza mi to sen z powiek, czasami wyczerpują się wszelkie pomysły. Nie wiem co zrobimy, jak Państwo będą chcieli oddać go ...

Posted

[quote name='Lucyna']Niestety nie mam dobrych wieści. Dzwoniła do mnie kobieta z Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami z Dąbrowy, z numeru prywatnego i nie przedstawiła się. Powiedziała, że pies Nero ucieka, a obecnie jest przywiązany do budy na łańcuchu. Ja niestety nie mogę nic zrobić i w desperacji powiedziałam, iż wiem, że pies ucieka, a jest przywiązywany zapewne z tej przyczyny. Jeśli uważają, że jest bardzo źle, to niech zabiorą go do schroniska. Informuję na wątku, żeby nie było, iż coś ukrywam. Niestety nie mam pomysłu na rozwiązanie tej sytuacji, nie wezmę go pod swoje skrzydła. Nie wiem jaki dom byłby dla niego dobry, będzie uciekał przez każde ogrodzenie, a do hotelu - wiadomo - koszty ogromne, patrząc na to, że będzie musiał być tam w zamkniętym kojcu do końca swoich dni.
Proszę Dorę o zajęcie stanowiska, ja niestety nie mogę już dłużej się nim zajmować. Zadzwoń Dora na tel. stacjonarny do Sokołowa i postaraj się dowiedzieć coś więcej. Bardzo mi przykro i spędza mi to sen z powiek, czasami wyczerpują się wszelkie pomysły. Nie wiem co zrobimy, jak Państwo będą chcieli oddać go ...[/QUOTE]
Prosze podaj mi Lucynko numer stacjonarny do Sokolowa,ja mialam gdzies zapisany,ale sporo zapisuje roznych numerow w spr. adopcji i juz mam metlik w glowie.
Nero nie moze trafic do schroniska,to bylby jego koniec

Posted

Pani początkowo zadzwoniła do Jamora, potem do mnie. Rozmawiałam z Jamorem, powiedział, że Nero absolutnie nie powinien przebywać poza terenem, wiecie jaki jest jego stosunek do innych psów.

Posted

Niewesoło.Może lepiej kontaktować się z córką i zięciem właścicieli.
Może zaproponować państwu linkę rozpiętą miedzy drzewami z bardzo długą smyczą, tak że będzie mógł swobodnie biegać , ale nie uciec. A nad kojcem dać siatkę.

Posted

Wszystko byłoby do zaproponowania, ale jak to zrobić jak nie odbierają telefonów lub się rozłączają?
Na mojego maila córka Państwa nie odpowiedziała ...
Osoba, z którą rozmawiałam dzwoniła z tel. prywatnego bez numeru. Coś chyba jest na rzeczy, bo dlaczego się pani rozłączyła? Jak dzwoniłam dwa dni temu, pytałam o jego wycieczki i czy wskakuje przez ogrodzenie do środka. Pan odpowiedział, że nie, ale w tle usłyszałam głos Pani, że dzisiaj tak. Wynika z tego, że nie był wiązany cały czas, ale chyba jak puszczają go wolno to zaraz wycieczkuje. Chyba mają go już dosyć. Podam Dorze tel. do zięcia.

Posted

Wizyta była bardzo solidna, ale to jest ok 60 km do pokonania i nie da się od razu pojechać.
Moze oni nie mają dość Nero tylko ludzi nim zainteresowanych i z tego powodu mogą z niego zrezygnować ,ze ktoś ciągle ich zdaniem chce im mieszać.

Posted

[quote name='Poker']Niewesoło.Może lepiej kontaktować się z córką i zięciem właścicieli.
Może zaproponować państwu linkę rozpiętą miedzy drzewami z bardzo długą smyczą, tak że będzie mógł swobodnie biegać , ale nie uciec. A nad kojcem dać siatkę.[/QUOTE]
Wiesz.ze to bardzo dobry pomysl.

Posted

[quote name='Poker']Wizyta była bardzo solidna, ale to jest ok 60 km do pokonania i nie da się od razu pojechać.
Moze oni nie mają dość Nero tylko ludzi nim zainteresowanych i z tego powodu mogą z niego zrezygnować ,ze ktoś ciągle ich zdaniem chce im mieszać.[/QUOTE]

Ale tu nie chodzi o mieszanie,ale martwimy sie czy nie maja z nim klopotow.Duzych klpotow,bo ,ze takowe sa to wiemy

Posted

Moim zdaniem scenariusz był taki: Nero wychodził poza teren. Pies duży, była jakaś interwencja, został zauważony, właściciele powiadomieni i pouczeni. Skoro wyskakuje to go uwiązali. Z pewnością ktoś zareagował, bo podał do TOZ (ale dlaczego Dąbrowa?). Przypuszczam, że są sprawdzani i mają dość telefonów o niego i zainteresowania nimi jako właścicielami. Na pytanie o Nero zdesperowana właścicielka odkłada telefon. Nie wierzę, że tam zostanie, to tylko kwestia czasu.

Posted

[quote name='DORA1020']Ale tu nie chodzi o mieszanie,ale martwimy sie czy nie maja z nim klopotow.Duzych klpotow,bo ,ze takowe sa to wiemy[/QUOTE]
Dora, oni nie zdają sobie sprawy z tego, są tacy adoptujący, już o tym pisałam. Poker pisze o mieszaniu z ich punktu widzenia.

Posted

[quote name='Poker']
Moze oni nie mają dość Nero tylko ludzi nim zainteresowanych i z tego powodu mogą z niego zrezygnować ,ze ktoś ciągle ich zdaniem chce im mieszać.[/QUOTE]

Może dać ludziom spokój,psa polubili, krzywda mu się nie dzieje; nie potrzebują,żeby się o nich martwić. Gdyby coś się działo,to na pewno sami by zadzwonili. Myślę,że Nero przyzwyczaił się już do nich i do nowego domu i oddanie go byloby dla niego bolesne.

Posted

Dorka, na koncie fundacji jest dla Nero 230 zł, mam też sponsora na troszkę kasy, zaproponować im trzeba dofinansowanie do kojca krytego, żeby tylko chcieli rozmawiać na ten temat.

Posted

[quote name='Lucyna']Dorka, na koncie fundacji jest dla Nero 230 zł, mam też sponsora na troszkę kasy, zaproponować im trzeba dofinansowanie do kojca krytego, żeby tylko chcieli rozmawiać na ten temat.[/QUOTE]
No wlasnie,zeby tylko chcieli rozmawiac.
Jak sie dodzwonie sprobuje porozmawiac o lince miedzy drzewami/bo to dobry pomysl/ lub krytym kojcu.

Posted

Przepraszam, ale jeśli chodzi o sprawdzenie stanu faktycznego na miejscu, w najbliższym czasie nie będzie to możliwe (nawał prac remontowych, które muszą być zakończone przed pierwszymi przymrozkami).
Niestety, tak jak przypuszczałem, okoliczności sprzyjające ucieczkom Nero, to najsłabsze ogniwo DS, o jakim wyraźnie uprzedzałem po WPA.
Nasuwają mi się jednak następujące wątpliwości:
Jeśli ktoś dzwonił z TOZ'u Dąbrowa (czy ktoś wie o jaką miejscowość dokładnie chodzi?), to może należałoby zadzwonić to tegoż i zapytać jaki charakter miała "interwencja". Podobna organizacja powinna mieć przecież jakiś ogólnie dostępny tel. Zgadzam się z przedmówczynią, że mogło chodzić o groźnie wyglądającego psa systematycznie przebywającego luzem poza posesją.
Zakładając, że za jakiś czas (bliżej nie określony póki co) udam się na miejsce, to co miałbym zrobić, gdyby okazało się, że Nero faktycznie jest uczepiony na łańcuchu? Przecież nie odbiorę psa, bo na dziś nie ma alternatywy. Zasygnalizowanie rozwiązania typu linka i długa smycz, równie dobrze może nastąpić via email, sms, czy telefon. Zakładając, że unikają/mają dość kontaktu, całkiem prawdopodobnym jest, że mnie również oleją, lub "zaproponują", abym sobie Nero zabrał, jeśli jest dla nas takim "priorytetem". Co wtedy?
Przecież, jeśli nie chcą rozmawiać przez tel., nie zmienią raptem frontu, kiedy pojadę na miejsce. Powiem więcej - mogą wręcz poczuć się ekstremalnie "zaszczuci" i moja potencjalna wizyta odniesie odwrotny skutek do zamierzonego.
Reasumując:
Najpierw należałoby poznać okoliczności z powodu których doszło do interwencji TOZ'u, bo to może być kluczowy element tej "łamigłówki".

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...