AlKil Posted November 9, 2006 Author Posted November 9, 2006 Hej Korenia!!! Ja leciałam Air Memphis... samolot DC-9-83. Stare próchno... No i mieliśmy podczas lądowania okropny wiatr i stąd te little problems...A włosy stały dęba...:-o Życzę wszystkim samolotom tyle samo lądowań, co i startów...Nam też!:cool3: Quote
Korenia Posted November 9, 2006 Posted November 9, 2006 AlKil napisał(a):Hej Korenia!!! Ja leciałam Air Memphis... samolot DC-9-83. Stare próchno... No i mieliśmy podczas lądowania okropny wiatr i stąd te little problems...A włosy stały dęba...:-o Życzę wszystkim samolotom tyle samo lądowań, co i startów...Nam też!:cool3: Ona na początku miała lecieć tymi praskimi liniami - ale tata stwierdził, że liepiej lufthanzza bo przeciez to najlepsza linia... no i zaplacili tysiąc zł wiecej niz za praskie... Na lotnisku kazali jej buty sciagac ;/ w obie strony.. leciała wrocław-monachium-frankfurt-new york.. samolot z monachium wyleciał z godzinnym opoznieniem... a miedzy nim a tym do frankfurtu miala 1h 20 min przerwy.. a zanim odprawa itd to akurat czas... jak wyladowala to musiala biec na odprawe i ledwie co zdazyla - ostatnia wsiadala.. do nwe yorku aleciala okey mimo ze samolot byl z lepszej lini a gorszy technicznie - brak monitorkow w siedzenieach itd.. poprzednim razem leciała SASem - polecam super wszystko.. i techniczennie lepszy samolot... Jak wracala.. makabra.. samolot z NY wylecial z 4 godzinnym opoznieniem (mowili im ze burza jest - chociaz jej nie bylo;/) na samolot z frankfurtu do monachium nie zdazyla - wszystkim, ktorzy z nia lecieli przyznali inne samoloty itd.. tylko ona zostala ;/ wszyscy udawali ze jej nie rozumieja ;/ chociaz mowi prefekt po angl,niem i franc. po jakims czasie znalazl sie kumaty czlek, ktory dal jej 15 € na jakieś jedznie.. i przydzieli samolot z nie do monachium tylko do wawy... jak doleciala do wawy to na jeden samolot nie zdazyla - ten z frakfurtu wylecial z opoznieniem... na kolejny jej nie wpisali ;/ i czekala jakies 3 godziny na kolejny - poowedzieli jej ze jak bedzie miejsce to poleci.. bylo.. w koncu doleciala do wrocławia... ale...... bagaze nie doleciały ;/ nawet nie bylo wiadomo gdzie sa.. ;/ po kilku godzinach znalezli je w frakfurcie.. po kilku dniach dopiero dolecialy do 'domu'... Makabra ;/ Quote
malawaszka Posted November 9, 2006 Posted November 9, 2006 Korenia napisał(a):.. samolot z NY wylecial z 4 godzinnym opoznieniem (mowili im ze burza jest - chociaz jej nie bylo;/) ale samolotów nie obchodzą burze które my odczuwamy na ziemi tylko deczko wyżej i może to być burza kawał drogi dalej na trasie której nie widać z lotniska:razz: Ewaa a masz fotki podwodne???? :modla: Quote
Pysia Posted November 9, 2006 Posted November 9, 2006 Witaj Ewciu :multi::multi::multi::multi::multi::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu: Kurcze odzyskaj te fotki.... Brat Twojego misia jest do adopcji.... Quote
Alicja Posted November 9, 2006 Posted November 9, 2006 no to miałaś przygody:cool3: Kurcze szkoda królcia:-(....mój Maxio też odszedł nagle Quote
AlKil Posted November 9, 2006 Author Posted November 9, 2006 Jestem znowu.... Panowie walczą dalej z fotkami, na razie jeszcze nic nie wiadomo...:placz: Jasne, że mam fotki podwodne!!! Nawet na kilku jestem osobiście. Przyjdzie na nie kolej. Przypominam, że wzięłam dwa aparaty ( na wszelki wypadek) i trzy karty...Teraz muszę jakoś to wszystko uporządkować...:cool1: Przydałby mi się na to tydzień urlopu...:evil_lol: Pysiu, to strasznie smutna wiadomość....:-( A w ogóle babki, to moja setna strona!!!!!:cunao::drink1::cunao::laola: Quote
Alicja Posted November 9, 2006 Posted November 9, 2006 :evil_lol::evil_lol::evil_lol:a u mnie 50;) ale można i za 50;):drink1::drink1::drink1::drink1::drink1: Quote
malawaszka Posted November 9, 2006 Posted November 9, 2006 u mnie 25 hihihi :drinking: jesuuu czekam na te podwodne :multi: :loveu: Quote
AlKil Posted November 9, 2006 Author Posted November 9, 2006 To z tej okazji wrzucę Wam parę zdjęć tej brudnej wody.... Tutaj pan Arab próbował złowić coś na obiad, ale nie założył nic na haczyk... A tutaj stateczek, który nadział się na rafę w 1995 roku... Zaparkowaliśmy po przeciwnej stronie. pod wodą widać rafę na dnie, czyli 10 m pod wodą... Coś przypłynęło... i zawołało kumpli... no a potem trzeba było się ubrać i wskoczyć do tej paskudnej wody... Quote
malawaszka Posted November 9, 2006 Posted November 9, 2006 paskudna strasznie paskudnaaaa ta woda :evil_lol: Quote
beria Posted November 9, 2006 Posted November 9, 2006 AlKil napisał(a): Codziennie rano witał mnie taki widok Chciałabym, żeby mnie też witał taaaaki widok :cool1: Codziennie :cool3: Quote
Gosiek Posted November 10, 2006 Posted November 10, 2006 oj Ewa.. ja bym chętnie wskoczyła do takiej paskudnej wody :loveu: cudne foteczki.... i gratuluję 50 stronki :multi::multi::multi: Quote
anushka Posted November 11, 2006 Posted November 11, 2006 beria napisał(a)::cool1: Codziennie :cool3: i to po kilkanaście razy dziennie :placz: :placz: Witaj Ewcia,fotki boooskie,a ta woda to masakrycznie ochydna ci powiem...:mad: :mad: :placz: :placz: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: Quote
Patikujek Posted November 13, 2006 Posted November 13, 2006 Mam pytanko dotyczace tej paskudnej wody gdzie to taka jest(bo nie chce mi się po stronkach wszystkich szukać)??? Quote
AlKil Posted November 14, 2006 Author Posted November 14, 2006 w Egipcie... Witam. Ostatnio ze względu na deszcze i wiatry coś internet odmawiał posłuszeństwa... Jeszcze parę zdjęć z łodzi... na każdej łodzi była ekipa nurków lub snorkelingowców, czyli tych w kapoczkach maskach, płetwach i rurkach... Przy pierwszym wypłynięciu spod wody przyszło mi do głowy porozmawiać z moim Tz-em. Natychmiast zostałam ukarana...:mad: Łyknęłam troszkę tej uroczej wody z fali, która mnie zaatakowała... Oświadczam wszem i wobec - Bałtyk jest słodki!!!! Cała sól z wszystkich mórz popłynęła do Morza Czerwonego!!! Natychmiast poczułam skręt żołądka i mój TZ był zmuszony holować do łodzi rzygające cielsko swojej żonki...:oops: Podobno to normalka...:evil_lol: Na następnym nurkowaniach nie wyciągałam automatu z dzioba, dopóki nie znalazłam się w bezpiecznym miejscu :lol: Na łodzi po pierwszym nurkowaniu był lunch i odpoczynek. Brak poduszek nie przeszkadzał... A nasi przewodnicy dbali, byśmy się nie nudzili i prezentowali nam latające pomidory... W pokojach, pan sprzątający wykazywał się inwencją twórczą w ścieleniu łóżek. Oto niektóre przykłady. Niestety moje dzieci nie chcą iść za tym przykładem...:stupid: Wyruszyliśmy też kiedyś piechtą do najbliższego sklepu... Mają tam wysokie krawężniki... i fajne znaki drogowe Mieliśmy też podgląd na przelatujące samoloty... A hotel był boski. W tej jaskini było jacuzi. Quote
AlKil Posted November 14, 2006 Author Posted November 14, 2006 Na basenie można było poćwiczyć aerobic. Panie w czerni z tego nie korzystały...:evil_lol: Panowie grywali w piłkę... Walka bywała zażarta... i wesoła... Julcia uczestniczyła w zajęciach dla dzieci i sama upiekła pizzę. Tz opalał się... albo kształcił.... Wieczorami wyruszaliśmy na zakupy np do Naama Bay Panowie dzielnie czekali... Julcia miała dosyć i chciała coś zjeść... Arabska obsługa znana jest z szybkości... TZ czekał i czekał... Ja się doczekałam Humor nam dopisywał i było smacznie Targ w starej Sharmie... cdn... Quote
anushka Posted November 14, 2006 Posted November 14, 2006 jesooooooooo...Ewa....mogę już umrzeć....:loveu: :loveu: :loveu: :loveu: jakie booomba Jackuzi :lol: :lol: przecież tam jest jak w bajce i te łózeczko scielone...ahhh się rozmarzyłam...chyba dam się skremować wtedy mnie przelot taniej wyniesie :mad: :multi: boooskie miałaś ten wczasy!!!!! a Julka jaka opalona kobietka ,śliczności :loveu: :loveu: Quote
malawaszka Posted November 14, 2006 Posted November 14, 2006 ooo Ewuś dziękuję że nie wstawiałaś fotek jak mnie nie było - dzięki temu nie mam dużo nadrabiania uffff :loveu: pięknie tam mieliście - strasznie boskie to jaccuzi w jaskini :loveu: :mdleje: Quote
agabass Posted November 15, 2006 Posted November 15, 2006 ale szaleliście w EGIPCIE - SUPER SUPERAŚNIE Quote
AlKil Posted November 15, 2006 Author Posted November 15, 2006 Dzień dobry! Tak, jacuzi było boskie... Niestety zdjęcia z Kairu przepadły.... Teraz parę ujęć z wycieczki na Górę Mojżesza... Gdyby ktoś mi zaproponował wejście tam jeszcze raz - uciekłabym z wielkim krzykiem... Góra jest piękna, Synaj jest piękny..., jest tylko jedno małe ale... Na wycieczkę wyrusza się w nocy... Bo należy tam obejrzeć wschód słońca. Zaznaczam, że moje zdjęcia wschodu szlag trafił i wiem nawet dlaczego... Bo wyzywałam...nawet Mojżesza, że wybrał sobie najwyższą górę w okolicy, no i pokarało mnie natychmiast. Szlag trafił kartę, włożyłam drugą i mam tylko zejście z góry... na górę wspina się około 3 godzin..egipskie ciemności - góry nie widać, drogi nie widać...dają latarkę jedną na dwie osoby... zdycha w polowie drogi. Może to i dobrze - nie widać gdzie ewentualnie można spaść... Można wynająć cameltaxi - ten dolars. haha! My jesteśmy twardzi i odważni Polacy, cameltaxi precz!!! po 15 minutach doskonały humor nam mija i słychać tylko sapanie. Wyprzedzamy Kińdziuków(Japan wycieczka). Język ciągnie mi się w okolicy kolan, serce wali jak młot... błagam TZ-a - odpocznijmy!!! Ok. tylko niech nas Kińdziuki nie wyprzedzą...i tak nas wyprzedzają, wymiękkają po kolei i biorą camele... Po trzech godzinach kończy się droga dla wielbłądów i mamy do wejścia na szczyt 700 schodów. Tym co nie wiedzą, uświadamiam, że tam są dwie drogi. - droga wielbładów + 700 schodów, oraz 3000 schodów. Gdybym dorwała w swoje ręce tego, co nazwał to coś schodami i na dokładkę policzył, że jest ich tam 3 000, to....pytam się, które kamienie z tej lawiny policzył???? Zresztą zobaczycie same. Te 700 schodów mnie zabija.. Idę na czworakach... myślę, że ducha wyzionę... Wyzywam. Wokół słychać arabskie jala, jala!(szybko, szybko), bo zaczyna robić się jasno... TZ dostaje ciśnienia, że nie zdążymy na wschód słońca. Zostaje zbluzgany, dostaje mój aparat w łapę i gna do góry. Ja się czołgam, odpoczywam, czołgam. Uff, dolazłam. Tz zajął jedną skałkę dla naszej grupy. I co !!! I co!!! Czekamy na wschód słońca 40 minut!!! A teraz zdjęcia. Droga w dół, tymi schodami... piękne te schody... góry są piękne... cudny pies tubylca... ledwo żyję... TZ w swoim żywiole... ja wręcz odwrotnie... roślinność Synaju I schodzimy prawie trzy godziny po tych upiornych "schodach" W końcu po dwóch godzinach z hakiem osiągamy dół. i te prace... Klasztor św. Katarzyny koty są wszędzie... 6 -cio osobowy cmentarzyk dla zakonników, tzw przechowalnia. potem ich kości trafiają tutaj... studnia Mojżesza i Gorejący Krzew A tu umęczon wielce kolega skrył się przed wzrokiem przewodniczki... i tubylczyni cdn... Quote
PIKA Posted November 15, 2006 Posted November 15, 2006 Ewcia ale super wakacje :multi: Ale przygody z samolotem nie zazdraszczam,:shake: ja przezylam lot bez jednego silnika, bo przy stracie w Chorwacji zaliczyliśmy jakiegos wielgachnego ptasiora. :roll: I królisia szkoda :-( Korenia – zdejmowanie butow nie ma nic wspólnego z linią lotniczą, takie swego czasu były wymogi na lotniskach i to dotyczylo wszystkich pasazerów szczególnie tych na lotach do/z USA i UK. Lufthansa to bardzo dobra linia, przede wszystkim przy tego typu liniach lotniczych mamy pewność, ze samoloty sa dobrze serwisowane i maja robione okresowe przeglądy, bardzo dba się o bezpieczeństwo lotu I chyba to jest najważniejsze a nie monitorek lub jego brak w siedzeniu. Ale wypadek może zdażyć się zawsze w każdej linii lotniczej A burze? Samolot leci na kilkunastu, kilkudziesięciu tysiącach metrów nad ziemią i to, ze na ziemi nie walą pioruny nie znaczy, ze nie walą gdzieś w przestworzach. Ci co mają anteny satelitarne pewnie nie raz mieli zakłócenia w odbiorze TV bo chociaż na ziemi świecilo piekne slońce, to jakiś pierun pierdutnął w satelite Poza tym, czy samolot moze wystartowac, nie decyduje linia lotnicza, czy sami piloci, ale naziemna kontrola lotow na danym lotnisku Quote
anushka Posted November 15, 2006 Posted November 15, 2006 [quote name='PIKA'] to jakiś pierun pierdutnął w satelite sikam :roflt: :roflt: fotki bajkowe..mogę to powtarzać kilkaset tysięcy razy i mi się nie znudzi...:loveu: :lol: Quote
JPo Posted November 15, 2006 Posted November 15, 2006 Killerku z okazji ukończenia jutro 1 roku życia składamy Ci najserdeczniejsze życzenia, duuużo zdrówka, najsmakowitszych kęsków i .... wszystkiego naj, naj, naj... Quote
anushka Posted November 15, 2006 Posted November 15, 2006 :crazyeye: Killer to ty teraz będziesz facet pełną gębą :loveu: :thumbs: :beerchug: :laola: :drink1: zdrowie zanim nie dałam się jeszcze skremować :drink1: Quote
Alicja Posted November 15, 2006 Posted November 15, 2006 :loveu:foty świetne ....ale za skarby nie poszłabym na tę górkę :cool3: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.