Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

AlKil napisał(a):

Robiłem najstraszniejszą minę jaką potrafię, by Jenny się do mnie nie zbliżała...




:evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: To baaardzo straszna mina :megagrin: :megagrin: :megagrin:

  • Replies 4.8k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

AlKil napisał(a):



przyznaj sie :loveu: robiliście psu baleyage :mad: :loveu: :loveu: śliczności wszystkie fotki,oglądam was,podczytuje ale nie zawsze jest czas pisać...zazdraszczam jak koleżanki takiej bajecznej podróży :multi: szerokiej drogi i nizapomnianych wrażeń!!!!Fioleci przed odlotem :drinking: :drink1: :cunao:

Posted

czesc Ewus :multi:
historyjka jak zawsze swietna uśmialam sie tak, ze mnie brzuch tera boli :lol: :lol: :lol:



a mówia, ze Yorki to takie kanapowe pieseczki-laleczki, a tu prosze przyklad yorka terriera, ktory tez czasem potrafi pokazac kim jest i kto tu rzadzi :evil_lol: rewelacyjna mina Killerku :evil_lol:

Posted

Ewa baw się dobrze!!!! życzę Ci niezapomnianych wrażeń, tysięcy fotek (tego to nam życzę :evil_lol: ), bezpiecznego nurkowania i ahhh pięknej pogody, gorących plaż, cudownych koralowców pod wodą, błękitnego nieba i wszystkiego co sprawia że takie wyjazdy są niezapomniane :multi: :loveu:

Posted

Dzięki Dziewczyny!
Niby się cieszę ale jednocześnie mi smutno... i straszno... Przez dwa tygodnie ograniczony do minimum kontakt z domkiem...(13 zł za minutę rozmowy....:angryy:), zaczęłam się martwić jak sobie poradzą dzieci i psy.... Junior ma w niedzielę zawody, a ja nie będę mogła mu kibicować...pierwszy raz... Wiem, że mam dosyć samodzielne dzieciaki, bo często wyjeżdżamy na 2-3 dni i dają sobie radę, ale jak ja sobie dam radę??????????? Już mi się chce płakać, a jutro będzie wielka rynna jak będziemy się żegnać, gdy będą szli do szkółki...

Posted

wszystko będzie dobrze,masz wypocząć a nie beczeć,że kinderki sobie nie poradzą-wiem,że to trudne,sama mam córkę-ale uwierz w swoje dzieci :loveu: :loveu: bawcie sie fajnie ,tylko jakiejś rybki nie łyknij :lol: do zobaczenia !!!

Posted

AlKil napisał(a):
Dzięki Dziewczyny!
Niby się cieszę ale jednocześnie mi smutno... i straszno... Przez dwa tygodnie ograniczony do minimum kontakt z domkiem...(13 zł za minutę rozmowy....:angryy:), zaczęłam się martwić jak sobie poradzą dzieci i psy.... Junior ma w niedzielę zawody, a ja nie będę mogła mu kibicować...pierwszy raz... Wiem, że mam dosyć samodzielne dzieciaki, bo często wyjeżdżamy na 2-3 dni i dają sobie radę, ale jak ja sobie dam radę??????????? Już mi się chce płakać, a jutro będzie wielka rynna jak będziemy się żegnać, gdy będą szli do szkółki...

Ty sie martwisz.. a ja bym dużo dała, żeby nie iść do szkoły... ehh to liceum...

Posted

Ewuś,

również Ci życzymy miłęgo wczasowania się, niezapomnianych wrażeń i tysiąca momentów uwiecznionych na fotkach, które bardzo chętnie obejrzymy :loveu:
Dzieciaczkami sie nie martw, chodziac rozumiem, ze sie nie da, bo taka rola rodzica, ale jak sama napisalas, wiesz, ze sa samodzielne to i tym razem sobie poradzą :)
Killerka mozecie do mnie podrzucic :loveu:

Bawcie sie dobrze Kochani i wracajcie do Nas zadowoleni i usmiechnieci :multi:

Posted

Hej Dziewczyny!
Dziękuję Wam bardzo za słowa pocieszenia. Przydały się bardzo, tym bardziej, że ten dzień nie należał do najłatwiejszych...Znowu zmienili nam godzinę wylotu...teraz z nowu na 21.45... W Sharmie mamy być po czwartej rano.
Prześladował mnie pech... Najpierw rano się zagapiłam i z mokrą głową wypadłam z domu zawieźć moją koleżankę do sklepu ( ma mnie zastępować). wybiegając z chaty, wdepnęłam w g.... i już wiedziałam, że będzie kiepsko... Musiałam czyścić adidasa. W drodze okazało się, że rozkopali główną ulicę w Sopocie i był katastroficzny korek. Oczywiście się spóźniłyśmy. :angryy: Wróciłam do domu i chciałam zrobić przelewy, ale okazało się , że kasa jeszcze nie wpłynęła ...Z resztką pieniędzy i synkiem pojechałam na zakupy. Kupiłam 15 kilo żarcia dla Albiego i kg dla Killera. Musiałam kupić czajnik, bo się w ostatniej chwili zepsuł i chciałąm zadbać o dzieci i ciocię Alicję, żeby mogli gotować sobie herbatę. Ponieważ uznałam, że kiepsko będzie mi kupować potrzebne leki chodząc z kartonem po sklepach, poprosiłam swoją latorośl, żeby zaniosła do Suzi czajnik. potem dorobiliśmy klucze do mieszkania, bo latorośl swoje gdzieś zgubiła.:cool1:
gdy szczęśliwi wróciliśmy na parking, okazało się, że kochana latorośl zgubiła klucze od Suzuki...:placz::placz::placz: Stałam tam i płakałam jak bóbr. Zakupy uwięzione w samochodzie. Zadzwoniłam po koło ratunkowe. Koło ratunkowe powiedziało, że nie mamy zapasowych.:placz::placz::placz: Potem przyjechały dwa koła ratunkowe, włamały się do Suzi i uwolniły zakupy. Wyjący alarm koła ratunkowe zakneblowały ręcznikiem. :placz: Tudzież koła ratunkowe poinformowały mnie, że Suzi na razie nie da się uratować. Została na parkingu w centrum handlowym.:placz: Oczywiście kilkukrotne oblecenia całego centrum nie przyniosły efektu, kluczyki wcięło na amen.:placz: Może ktoś je sobie wziął. teraz pójdzie sobie przez parking wesoło pstrykając alarmem i popatrzy które autko się do niego odezwie...:placz: Wsiądzie sobie, wyłaczy immobilajzer i se pomknie moją Suzi....:placz:
A ja se pomknę do Egiptu.... Jedno koło ratunkowe zwane moim bratem załatwiło jakiegoś pana cudotwórcę, który ma uwolnić moją Suzi, oczywiście jeśli ona jeszcze będzie sobie grzecznie w tym centrum stała...
I kto mi powie, że ja nie mam pecha???????????

P.S. Dziecię, jeszcze żyje, nie zostało zamordowne na parkingu przez oszalałą matkę tylko dlatego, że pomknęło szukać kluczyków. Matce w tym czasie przeszedł szał i pogrążyła się w otchłani rozpaczy...i wylewała morze łez...

Posted

Dzieki Waszka.
Zapomniałam dodać, że jak wróciłam do domku, to leciał w tv Majewski i Makłowicz z Mandaryną gadali o tym , że kiepsko jest siedzieć w kiblu jak samolot spada... Dalej nie słuchałam, a dzieci zawołały " mamo nie chodź w samolocie do kibla"
Tak... mam nadzieję, że to wszystko świadczy o tym, że będę miała wspaniały urlop...:cool1:

Posted

AlKil napisał(a):
Hej Dziewczyny!
Dziękuję Wam bardzo za słowa pocieszenia. Przydały się bardzo, tym bardziej, że ten dzień nie należał do najłatwiejszych...Znowu zmienili nam godzinę wylotu...teraz z nowu na 21.45... W Sharmie mamy być po czwartej rano.
Prześladował mnie pech... Najpierw rano się zagapiłam i z mokrą głową wypadłam z domu zawieźć moją koleżankę do sklepu ( ma mnie zastępować). wybiegając z chaty, wdepnęłam w g.... i już wiedziałam, że będzie kiepsko... Musiałam czyścić adidasa. W drodze okazało się, że rozkopali główną ulicę w Sopocie i był katastroficzny korek. Oczywiście się spóźniłyśmy. :angryy: Wróciłam do domu i chciałam zrobić przelewy, ale okazało się , że kasa jeszcze nie wpłynęła ...Z resztką pieniędzy i synkiem pojechałam na zakupy. Kupiłam 15 kilo żarcia dla Albiego i kg dla Killera. Musiałam kupić czajnik, bo się w ostatniej chwili zepsuł i chciałąm zadbać o dzieci i ciocię Alicję, żeby mogli gotować sobie herbatę. Ponieważ uznałam, że kiepsko będzie mi kupować potrzebne leki chodząc z kartonem po sklepach, poprosiłam swoją latorośl, żeby zaniosła do Suzi czajnik. potem dorobiliśmy klucze do mieszkania, bo latorośl swoje gdzieś zgubiła.:cool1:
gdy szczęśliwi wróciliśmy na parking, okazało się, że kochana latorośl zgubiła klucze od Suzuki...:placz::placz::placz: Stałam tam i płakałam jak bóbr. Zakupy uwięzione w samochodzie. Zadzwoniłam po koło ratunkowe. Koło ratunkowe powiedziało, że nie mamy zapasowych.:placz::placz::placz: Potem przyjechały dwa koła ratunkowe, włamały się do Suzi i uwolniły zakupy. Wyjący alarm koła ratunkowe zakneblowały ręcznikiem. :placz: Tudzież koła ratunkowe poinformowały mnie, że Suzi na razie nie da się uratować. Została na parkingu w centrum handlowym.:placz: Oczywiście kilkukrotne oblecenia całego centrum nie przyniosły efektu, kluczyki wcięło na amen.:placz: Może ktoś je sobie wziął. teraz pójdzie sobie przez parking wesoło pstrykając alarmem i popatrzy które autko się do niego odezwie...:placz: Wsiądzie sobie, wyłaczy immobilajzer i se pomknie moją Suzi....:placz:
A ja se pomknę do Egiptu.... Jedno koło ratunkowe zwane moim bratem załatwiło jakiegoś pana cudotwórcę, który ma uwolnić moją Suzi, oczywiście jeśli ona jeszcze będzie sobie grzecznie w tym centrum stała...
I kto mi powie, że ja nie mam pecha???????????

P.S. Dziecię, jeszcze żyje, nie zostało zamordowne na parkingu przez oszalałą matkę tylko dlatego, że pomknęło szukać kluczyków. Matce w tym czasie przeszedł szał i pogrążyła się w otchłani rozpaczy...i wylewała morze łez...

Ale historia. Kurcze, współczuję:calus:

Posted

jejciu, jak przeczytałam te twoje perypetje!! to to aż mi ulżyło i te wszystkie moje problemy to przecież błachostki w porównaniu z twoimi :roll:


Ewcia pewnie nurkuje ,wypoczywa i piramidy ogląda :multi: a ja już nie mogę się doczekać kiedy wróci i nam napisze jak było!!! żeby nam troszku cieplej się zrobiło :loveu:





A ta fotka jest bombowa!!!!!



Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...