Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 375
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

przepraszam ale napisze prosto z mostu cyt; ona musi opuścić dom i nie może do małego mieszkania zabrać ogromnego podhalana- dla mnie totalna bzdura pies przed wszystkim przywiązuje się do człowieka a nie domu i to , ze go zostawia, bo idzie mieszkać do 15- 20m dla jego dobra to dla mnie głupota, albo wykręt tej kobiety, a co na spacery z nim nie może chodzić? Takie pitolenie trochę

Posted

[quote name='GoskaGoska']przepraszam ale napisze prosto z mostu cyt; ona musi opuścić dom i nie może do małego mieszkania zabrać ogromnego podhalana- dla mnie totalna bzdura pies przed wszystkim przywiązuje się do człowieka a nie domu i to , ze go zostawia, bo idzie mieszkać do 15- 20m dla jego dobra to dla mnie głupota, albo wykręt tej kobiety, a co na spacery z nim nie może chodzić? Takie pitolenie trochę

kobietę rodzina zmarłego męża wyrzuciła z domu, bo uważają, że im się wszystko należy, psa też nie chcą oddać, bo ich "własność" i im się należy, ich domu ma pilnować....
z nimi dyskutować się nie da - wiem, bo próbowałam...:angryy:
ona zamieszkała u córki - małe mieszkanie i małe dziecko....

jednak to i tak nie usprawiedliwia faktu, że nie skontaktowała się ze mną, żeby Misia stamtąd w bezpieczne, lepsze miejsce zabrać...:shake:
nie wiem, co robić, jak mu pomóc - SAMA, bez niej, to już teraz wiem....:-(

Posted

dobrze, że zajęte przez takiego biedaka - szkoda, żeby się miejsce "marnowało",
u Misia jest nie najlepiej, ale nie tragicznie - raz dziennie jest odwiedzany i karmiony przez "właścicieli", biega luzem po ogrodzie, a i sąsiadki podkarmiają nocą....
szkoda mi go, bo samotny bardzo, może kiedy się te majątkowe sprawy rozwiążą to ktoś z nim zamieszka...
jesli nie - spróbuję dotrzeć do tych ludzi jeszcze raz przez znajomą lekarkę (była tam kilka razy - nikogo nie zastała, oprócz psa oczywiście)

jak tylko coś się ruszy - oczywiście dam znać, DZIĘKUJĘ !!!

Posted

[quote name='mari23']dobrze, że zajęte przez takiego biedaka - szkoda, żeby się miejsce "marnowało",
u Misia jest nie najlepiej, ale nie tragicznie - raz dziennie jest odwiedzany i karmiony przez "właścicieli", biega luzem po ogrodzie, a i sąsiadki podkarmiają nocą....
szkoda mi go, bo samotny bardzo, może kiedy się te majątkowe sprawy rozwiążą to ktoś z nim zamieszka...
jesli nie - spróbuję dotrzeć do tych ludzi jeszcze raz przez znajomą lekarkę (była tam kilka razy - nikogo nie zastała, oprócz psa oczywiście)

jak tylko coś się ruszy - oczywiście dam znać, DZIĘKUJĘ !!![/QUOTE]
Szukam psa pasterskiego dla znajomej wiec jak sprawa miśka by sie wyjaśniła do mam dla niego dobry dom.

  • 3 weeks later...
Posted

sprawa Misia wyglada coraz gorzej, a ja jestem bezsilna...

pani Misia była, ale ani do mnie nie zadzwoniła, ani na psa nawet nie spojrzała będąc po drugiej stronie ulicy u sąsiadek....
one go dotąd dokarmiały nocą, ale się boją tych ludzi, żeby ich o kradzież nie posądzili, bo tacy oni są....

Misiek wygląda gorzej, szczeka bardziej, dziczeje pewnie z samotności - raz dziennie około pół godziny ma gości, którzy sprawdzają, czy pilnuje "majątku", jak odjadą - pies wyje, a potem leży przy bramie (już się i do nich przywiązał - nikogo przecież nie ma)...
policja ma ich dość - ciągle zgłaszają jakieś kradzieże, jak tam nikt nie wchodzi, bo i nie ma czego ukraść (Misia wyłączając)


nie mam możliwości sprawdzić, ile on ma wody i jedzenia, choć zamknięcie nędzne, to jednak jest, a sforsowanie go to przestępstwo przecież

w poniedziałek będę zgłaszać to w gminie i prosić o interwencję z policją - nie będzie łatwo to załatwić - pani ma mnie już pewnie dość w dwóch innych sprawach :shake: ( w jednej z nich zaraz jadę)


a co do sądu - zdecydował, że pół dla żony, pół dla siostry zmarłego.... siostrze mało, chce całość sprzedać, więc złożyła jakieś odwołanie czy nową sprawę - nie wiem, ale to się będzie ciągnęło pewnie długo - bo najlepiej, żeby to sprzedali jakimś dobrym ludziom - z Misiem razem oczywiście, bo on tam najwięcej wart w tym ich "majątku"

Posted

a żona to niby kto? bo pani Elżbieta o ile dobrze pamiętam jest chyba konkubiną ..
a Misio byłby też dzielony na pół? komu sąd go wstępnie przyznał?

Posted

ilon_n napisał(a):
a żona to niby kto? bo pani Elżbieta o ile dobrze pamiętam jest chyba konkubiną ..
a Misio byłby też dzielony na pół? komu sąd go wstępnie przyznał?


żona to właśnie pani Elżbieta, tak więc sąd dał pół jej, a pół siostrze zmarłego, jednak siostra chce żonę całkowicie "wydziedziczyć"
o psie pewnie mowy nie było, bo i cóż to dla nich za wartość - ot, stróż całodobowy.... i tylko tyle....
pani Elżbiecie już na nim nie zależy - nawet do niego nie podeszła ani o niego nie pytała....
ja to czułam - póki tu była, dzwoniła do mnie, a jak wyjechała - to już ja wydzwaniałam a ona rozmawiała ze mną szukając kolejnych wykrętów, jak nie pomóc Misiowi

siostra chce to wszystko sprzedać - nie chcą tam zamieszkać - podobno się boją, może podświadomie czują się winni śmierci brata - całkiem słusznie, bo od śmierci matki próbowali go stamtąd wyrzucić i odebrać dom, aż człowiekowi serce nie wytrzymało.... a jak się kreują na dobrych i miłych.....ale wyłazi z nich jad straszliwy - miałam raz tylko okazję do rozmowy z nimi - zawziętość na twarzy siostry i agresja szwagra.... przerażające:-(

najlepiej dla Misia byłoby, gdyby kupił to jakiś dobry człowiek i zamieszkał tam - miałby pies swojego kochającego ludzia....
niestety, w perspektywie jest długi proces sądowy, bo żadna ze stron nie odpuści - dom i duża działka - to niemałe pieniądze, a co tam pies....:-(

Posted

lika1771 napisał(a):
Nie wiem co powiedziec,myslałam ze Pani zalezy na psiuni.Przeciez wystarczyło wejsc i zabrac Misia to tylko chwilka, przykre co robic................



ależ ja ją tylko o to właśnie prosiłam - wydzwaniałam, ona się wykręcała, obiecała, że zadzwoni, jak będzie jechać.....
nie wiem, co teraz będzie z Misiem..... biedak został zupełnie sam - ma człowieka pół godziny na dobę, wygląda brzydko, schudł chyba...:-(

Posted

mari23 napisał(a):

w poniedziałek będę zgłaszać to w gminie i prosić o interwencję z policją - nie będzie łatwo to załatwić - pani ma mnie już pewnie dość w dwóch innych sprawach :shake: ( w jednej z nich zaraz jadę)




moze to i dobry pomysł, zeby do gminy zgłosić...

Przepraszam Mari, ze nie odpisałam Ci, ale nie mam jeszcze wypłaty, i kasy na koncie... Ale jutro sobie już doładuje.
JA Ci na razie nie pomoge, moje auto jest takie, ze za Wro nim jechać nie moge. Niedługo mi znajoma pożyczy, to może wtedy. Bo mam kilka tras do zrobienia ws psów a przede wszystkim kotów z żarowa...

Posted

Jedyne wyjscie to wykrasc psa. Przeciac siatke i zabrac. Policja nie bedzie sie tym interesowac bo maja wazniejsze sprawy na glowie. Zawiezc odrazu do kogos z dala i po wszystkim.Pies jest rasowy to moze byc ukradziony. Malo to takich przypadkow?

Szkoda ze jestem tak daleko . Nie cierpie takich glupich i pazernych ludzi.

Posted

Ingrid44 napisał(a):
Jedyne wyjscie to wykrasc psa. Przeciac siatke i zabrac. Policja nie bedzie sie tym interesowac bo maja wazniejsze sprawy na glowie. Zawiezc odrazu do kogos z dala i po wszystkim.Pies jest rasowy to moze byc ukradziony. Malo to takich przypadkow?

Szkoda ze jestem tak daleko . Nie cierpie takich glupich i pazernych ludzi.


Mysle ze innego wyjscie nie ma,buła nadzieja w Pani ale sie zmyła co nam pozostaje...............Gdybym tylko była blizej

Posted

Ingrid44 napisał(a):
Jedyne wyjscie to wykrasc psa. Przeciac siatke i zabrac. Policja nie bedzie sie tym interesowac bo maja wazniejsze sprawy na glowie. Zawiezc odrazu do kogos z dala i po wszystkim.Pies jest rasowy to moze byc ukradziony. Malo to takich przypadkow?

Szkoda ze jestem tak daleko . Nie cierpie takich glupich i pazernych ludzi.


post 181 - Misio miałby dom....

ale jak to zrobić?
gdyby tylko pani Elżbieta chciała - bierze psa, jej jest przecież - po mężu - i przekazuje go do adopcji....
ale ona była tu już 2 razy i ani razu nie zadzwoniła do mnie, że jedzie, choć obiecała....
od sąsiadek wiem, że była, ale nie przywitała się nawet z psem....

Posted

Widocznie Pani nie byla przywiazana do Psiaka jak sie nam wydawalo. :(

Nie mozna go tam zostawic ,tym bardziej ze moze miec fajny domek. Zupelnie zdziczeje siedzac sam .

Jak zdecydujecie sie na wykradzenie Misia to pousowam wszystkie swoje posty zeby nie bylo podejrzen.

Posted

Ingrid44 napisał(a):
Widocznie Pani nie byla przywiazana do Psiaka jak sie nam wydawalo. :(

Nie mozna go tam zostawic ,tym bardziej ze moze miec fajny domek. Zupelnie zdziczeje siedzac sam .

Jak zdecydujecie sie na wykradzenie Misia to pousowam wszystkie swoje posty zeby nie bylo podejrzen.



naiwna -myślałam, że pani placze nad psem, a ona tylko na sobą, bo majątku chcą ją pozbawić....

niestety nie odważę się na porwanie Misia, ale bardzo sie o niego martwię, sąsiadka mówiła, że po nocach tam wciąż kręcą się jacyś obcy mlodzi ludzie - pewnie oglądają opuszczony dom - łatwy łup - choć nic tam wartościowego nie ma przecież - tacy czasem potrafią otruć szczekającego stróża - tego się boję !

Nie tak dawno pani z sąsiedniej ulicy wróciwszy z pracy zastała na progu domu martwych przyjaciół - psa i kota..... co się stało - nikt do dziś nie wie

  • 3 weeks later...
Posted

Ingrid44 napisał(a):
Szkoda takiego pieknego psiaka :( :( :(


prosiłam kilka osób o pomoc w "pomocy" Misiowi....

niestety, usłyszałam tylko, że pies ma budę, ogród, miskę pełną - więc czego ja chcę.... psy na ulicach, w lasach, przy drogach - a on ma dom przecież....
po prostu dostałam burę zamiast pomocy w "przestępstwie"...
a może ja naprawdę przesadzam ?:roll:

byłam u niego - już nie jest taki śliczny, jak na zdjęciach, szczeka przy płocie, ale jak podeszłam - uciekł za dom...:-(

Posted

mari23 napisał(a):
prosiłam kilka osób o pomoc w "pomocy" Misiowi....

niestety, usłyszałam tylko, że pies ma budę, ogród, miskę pełną - więc czego ja chcę.... psy na ulicach, w lasach, przy drogach - a on ma dom przecież....
po prostu dostałam burę zamiast pomocy w "przestępstwie"...
a może ja naprawdę przesadzam ?:roll:

byłam u niego - już nie jest taki śliczny, jak na zdjęciach, szczeka przy płocie, ale jak podeszłam - uciekł za dom...:-(


Nie przesadzasz. Poprostu znieczulica .Pies MUSI byc z czlowiekiem, ma to w genach i dziczeje powoli jak nie ma swojego Pana /Pani. To wlasnie dzieje sie z Misiem:(

Nie zniechecaj sie , szukaj innych ludzi do "pomocy " Misiowi. Czas leci a pies dziczeje i robi sie dziwny:( :( :(

Posted

Ingrid44 napisał(a):
Nie przesadzasz. Poprostu znieczulica .Pies MUSI byc z czlowiekiem, ma to w genach i dziczeje powoli jak nie ma swojego Pana /Pani. To wlasnie dzieje sie z Misiem:(

Nie zniechecaj sie , szukaj innych ludzi do "pomocy " Misiowi. Czas leci a pies dziczeje i robi sie dziwny:( :( :(


Dokładnie Mari szukaj moze ktos sie znajdzie,bardzo mi Go szkoda ........

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...