Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 375
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Basia1244 napisał(a):
Ah! To jest ten pies, o którym mi opowiadałaś!


to jest ten pies, Basiu..... :(
nie potrafię mu pomóc, sama nie dam ready...

zadzwoniłam dzisiaj do weta z tej miejscowości - bardzo sympatyczny lekarz - zna tego psa, znał jego zmarłego właściciela - żal mu bardzo Misia....
pies nie był szczepiony, ostatni raz szczepił go jego zmarły pan...

Posted

marmosia napisał(a):
To już prawie rok od pierwszego wpisu o Misiu. Czy cos się zmieniło w jego sytuacji?


poza tym, że jego pani go opuściła i ma gdzieś jego los.... to niewiele...

mam pewien pomysł - mam nadzieję, że uda się go zrealizować, a wygląda tak:

prawnie pies jako własność "ruchoma" po śmierci męża staje się własnością żony....
postaram się o taka opinie prawną (ustna już mam), zdobędę jakoś adres tej pani.....
oskarżę ją o porzucenie psa! swoje yorki zabrała, a tego biedaka..... wiem, nie mogła zabrać.... ale mogla mu pomóc - dziesiatki razy do niej dzwoniłam prosząc o przyslanie zrzeczenia sie prawa do niego..... obiecała.... i tyle...
albo niech się nim zajmie, albo, niech zrzeknie się na rzecz stowarzyszenia.... ONA za niego jest odpowiedzialna...

zal mi jej było, ale teraz - po opowiadaniu, jak to nawet do niego nie podeszła, kiedy przyjechała ostatnio do sadu - to mi przeszło

Posted

mari23 napisał(a):
poza tym, że jego pani go opuściła i ma gdzieś jego los.... to niewiele...

mam pewien pomysł - mam nadzieję, że uda się go zrealizować, a wygląda tak:

prawnie pies jako własność "ruchoma" po śmierci męża staje się własnością żony....
postaram się o taka opinie prawną (ustna już mam), zdobędę jakoś adres tej pani.....
oskarżę ją o porzucenie psa! swoje yorki zabrała, a tego biedaka..... wiem, nie mogła zabrać.... ale mogla mu pomóc - dziesiatki razy do niej dzwoniłam prosząc o przyslanie zrzeczenia sie prawa do niego..... obiecała.... i tyle...
albo niech się nim zajmie, albo, niech zrzeknie się na rzecz stowarzyszenia.... ONA za niego jest odpowiedzialna...

zal mi jej było, ale teraz - po opowiadaniu, jak to nawet do niego nie podeszła, kiedy przyjechała ostatnio do sadu - to mi przeszło


To jest naprawde bardzo dobry pomysl. Moze tym razem uda sie cos zrobic dla Misia .

  • 2 weeks later...
Posted

[quote name='Ingrid44']Misiu dalej siedzi sam :([/QUOTE]

udało się ustalić datę i godzinę kolejnej rozprawy "spadkowej"...
31 marca spróbuję porozmawiać z panią Elżbietą...

Posted

[quote name='marmosia']oby wreszcie coś drgnęło...[/QUOTE]


muszę zdobyć opinie prawna, że to pani Elżbieta jest odpowiedzialna za Misia i razem z tą opinia dostarczyć jej (do rąk własnych - pod sadem!) pismo ostrzegające przed karą za jego porzucenie.... może to coś da, choć będą też tam ci :angryy:"właściciele wszystkiego", co kazali mi się psami w schronisku zajmować, bo głodują, a Misiowi jest dobrze przecież....
ech, ludzie.....:-(

Posted

[quote name='mari23']muszę zdobyć opinie prawna, że to pani Elżbieta jest odpowiedzialna za Misia i razem z tą opinia dostarczyć jej (do rąk własnych - pod sadem!) pismo ostrzegające przed karą za jego porzucenie.... może to coś da, choć będą też tam ci :angryy:"właściciele wszystkiego", co kazali mi się psami w schronisku zajmować, bo głodują, a Misiowi jest dobrze przecież....
ech, ludzie.....:-([/QUOTE]

byłam dzisiaj u Misia, a raczej przy jego posesji.... Misia nie widziałam - albo leżał za domem w kojcu, albo gdzieś pobiegł...
za to ogrodzenie zastawione teraz jakimiś płytami wygląda okropnie, jak zasieki :(

Posted

[quote name='lika1771']Cieszko mi to wszystko pojac,czemu te sprawy sadowe tak długo trwaja to bezsensu rok czasu.[/QUOTE]
sąd lubi takie sprawy i trwają długo, bo za każdą sprawę dostają i obaj adwokaci, i sędziowie kasę niemałą.... to się może wlec latami....

dlatego muszę znaleźć sposób, aby nie cierpiał na tym niewinny więzięń pazerności ludzkiej :(
Ingrid ma rację - w schronisku miałby towarzystwo innego psa i spacery z wolontariuszami, no i szansę na adopcję... a na co on tu czeka?????
przecież i tak dom sprzedadzą, nikt z nich mieszkać tam nie chce - walczą tylko, komu ile kasy przypadnie....
a nowy własciciel, jak dom kupi - może wcale nie chcieć zdziczałego psa...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...