Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='ilon_n']a jednak prawnie na to patrząc skoro mąż pani Elżbiety zakupił psa i są na to dokumenty, to ona jest współwłaścicielem psa (chyba że mieli rozłączność majątkową) !!
Wówczas przetrzymywanie Go przez osoby trzecie na terenie zamkniętej posesji jest ograniczaniem prawnego dostępu do własności jaki należy się pani Elżbiecie - mówię tu oczyiwście o Miśku, który należy po śmierci męża do pani Elżbiety - Jego akurat sprawa spadkowa po rodzicach nie dotyczy!!!

w tej sytuacji można z policją nakazać im otwarcie posesji i wydanie psa prawowitej właścicielce!![/QUOTE]
Tak ilon_n masz rację:)
Nie sądze by była zawarta przy ślubie ta intercyza (rozdzielność majątkowa obydwu małżonków)- pies jest więc własnością Pani Elżbiety.
Problem jest że taki że Panią Elzbietę bardzo los doświadczył- jest chora, nie zadzwoni do obecnych mieszkańców -
jak to nieraz w rodzinie przy sprawach spadkowych - nie chce pewnie już ich widzieć i mieć z nimi do czynienia.

Mogłaby upoważnić pisemnie kogoś do odbioru psa w jej imieniu - nie wiem czy to nie byłoby najlepsze rozwiązanie.
Aby nie wzbudzać podejrzeń u obecnych mieszkańców i mieć "dobry papier" dla nich -
może takie upoważnienie powinno być spisane u notariusza lub z pieczątką radcy prawnego- będzie dla nich wiarygodne
i będzie pieczęć urzędowa na papierze.
Wtedy może zrozumieją że pies jest własnością Pani Elżbiety i muszą go oddać - bo tak chce właściciel

  • Replies 375
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='wojtuś']Tak ilon_n masz rację:)
Nie sądze by była zawarta przy ślubie ta intercyza (rozdzielność majątkowa obydwu małżonków)- pies jest więc własnością Pani Elżbiety.
Problem jest że taki że Panią Elzbietę bardzo los doświadczył- jest chora, nie zadzwoni do obecnych mieszkańców -
jak to nieraz w rodzinie przy sprawach spadkowych - nie chce pewnie już ich widzieć i mieć z nimi do czynienia.

Mogłaby upoważnić pisemnie kogoś do odbioru psa w jej imieniu - nie wiem czy to nie byłoby najlepsze rozwiązanie.
Aby nie wzbudzać podejrzeń u obecnych mieszkańców i mieć "dobry papier" dla nich -
może takie upoważnienie powinno być spisane u notariusza lub z pieczątką radcy prawnego- będzie dla nich wiarygodne
i będzie pieczęć urzędowa na papierze.
Wtedy może zrozumieją że pies jest własnością Pani Elżbiety i muszą go oddać - bo tak chce właściciel[/QUOTE]

Wojtuś, myślę, że dowód zakupu psa wraz z aktem zgonu męża i oświadczeniem, że pies jest bezprawnie zawłaszczony i przetrzymywany, są już wystarczającymi dokumentami o ile Pani Elżbieta papiery na psa posiada i nie zostawiła ich w rękach tej rodzinki .. sic!!!

Oczywiście można wysłać kogoś upoważnionego do odbioru "własności" bez zbędnego tłumaczenia sytuacji a jak będą robić problem, to postraszyć policją i stosownymi papierami (bez wglądu) a w ostateczności wezwać ją i okazać policji dokumenty. Wtedy dopiero narobią sobie dymu ..

Posted

[quote name='akrim']a to był pies z rodowodem? bo na bazarach i krupówkach nie dają pokwitowań:angryy:[/QUOTE]

no właśnie...pies rodowodu nie ma, pokwitowania też...
jedyny dokument - książeczka zdrowia psa... został w domu, z którego wygnano panią...
są też notki w komputerze u weta - tam był szczepiony... i w książeczce, i w ewidencji weterynaryjnej jako właściciel figuruje mąż pani Elzbiety...

z tymi ludźmi prawnie i wogóle spokojnie - trudno się dogadać (sama się o tym przekonałam) - oni stosują raczej "prawo pięści", jak widać...
krucha i drobna kobieta musiała po prostu uciekać z domu i kilka godzin przesiedziała u sąsiadów, którzy ją z ulicy do siebie zabrali, a przecież ten dom nie jest ich, podobnie i pies...

Posted

Takie wszystko to zawiłe...
Żal mi i Pani i Psa.
Lika ma też racje że oprócz Miśkowi i Pani przydałoby sie jakieś wsparcie,
ale w tej chwili przede wszystkim Misiek.... jak go wyciągnąć...

Posted

- mamy ten dom dla niego? dt lub ds?
- co z tym domem co się zgłosił tu na Dogo?
- ja jestem za opcją 1
- opcja 2 odpada, nie mogą wiedziec że się kręcimy wokół tematu..
- Wojtus nie da się psa odebrać prawnie chyba żeby umierał, Policja wtedy dopiero przyjedzie, normalna procedura jak pies nie ma pić 3 dni i jeść to upomnienie.. jak nie umiera to nie można odebrać
- ale można zabrać... :D Marii jest jak?

Posted

Czytam to wszystko i nie wierzę. Przecież nie wolno nikogo wyrzucić z domu , nawet jeśli nie jest właścicielem , wystarczy , że mieszka ponad pół roku w lokalu. Nawet jeśli jest tylko wynajmującym i nie płaci czynszu. Ta Pani powinna po prostu wezwać policję. Czy osoby, które mają kontakt z tą Panią mogłyby dowiedzieć się jaka jest sytuacja prawna tej nieruchomości i przede wszystkim , czy ta Pani chciałaby jakiejś porady prawnej ? Sądzę , że w ten sposób można by rozwiązać także problem psa.

Posted

No totalne bezprawie ją i Miśka spotkało.
Ale w końcu mamy od tego stosowne organy. Dlaczego ona nie zgłosiła tego na Policję? że została niemal siłą wyrzucona z lokalu, który zajmowała przez tyle lat??
Ze względu choćby na dobro psa należałoby teraz zbadać możliwości prawne tej kobiety odzyskania dostępu do domostwa.

Posted

[quote name='ilon_n']No totalne bezprawie ją i Miśka spotkało.
Ale w końcu mamy od tego stosowne organy. Dlaczego ona nie zgłosiła tego na Policję? że została niemal siłą wyrzucona z lokalu, który zajmowała przez tyle lat??
Ze względu choćby na dobro psa należałoby teraz zbadać możliwości prawne tej kobiety odzyskania dostępu do domostwa.[/QUOTE]
Czasami po takiej tragedii rodzinnej dojście do równowagi zajmuje trochę - może rok, może dwa.
Gdyby Pani Elzbieta doszła na tyle do siebie, żeby pomogła nam wyciagnąć Miska (on należy do niej) byłoby super.
Myśle że na razie nie jest w stanie nic zrobić - musi ochłonąć, uspokoić się, nie jest na pewno kobietą walczącą "o swoje"
Z pozdrowieniami

Posted

[quote name='ilon_n']No totalne bezprawie ją i Miśka spotkało.
(...)
Ze względu choćby na dobro psa należałoby teraz zbadać możliwości prawne tej kobiety odzyskania dostępu do domostwa.[/QUOTE]
W tej chwili, do czasu przeprowadzenia postępowania spadkowego ci nowi "właściciele" mają tyle samo praw do nieruchomości, co ta Pani, bo oni również nie mają żadnych dokumentów potwierdzających ich własność. Obie strony mają takie samo prawo do dziedziczenia części nieruchomości. Żaden ze spadkobierców nie ma prawa do zawłaszczania całości spadku...
Tylko, ze Pani Elżbieta musiałaby mieć siły do walki, a z tego co czytam jest chora i obecnie jest daleko...
Powinna się udać tam z policją i zażądać wydania swoich rzeczy, które tam zostawiła a także psa. Ma akt małżeństwa i jakieś dokumenty, które świadczą, że tam mieszkała- rachunki za prąd, telefon, podatek, cokolwiek... Sąsiedzi także przecież moga poświadczyć, że tam mieszkała itd...
Ale domyślam się, że jej stan psychiczny po tych wszystkich tragediach odbiera Jej wolę walki i działania:(

Posted

Zgadza się, lawina nieszczęść na nią spadła i stan ducha na pewno jest nie do pozazdroszczenia. Ale może jakieś pełnomocnictwo pomogłoby wyciągnąć psa z opresji .. przecież on tam zdziczeje bez kontaktu z ludźmi,a sprawy spadkowe nie dość, że nie odbywają się od ręki, to potrafią się ciągnąć .. nie wróży to Miśkowi szybkiego powrotu do pani Elżbiety a tym bardziej przeprowadzki do nowego domu, który już czeka ..

Posted

[quote name='ilon_n']Zgadza się, lawina nieszczęść na nią spadła i stan ducha na pewno jest nie do pozazdroszczenia. Ale może jakieś pełnomocnictwo pomogłoby wyciągnąć psa z opresji .. przecież on tam zdziczeje bez kontaktu z ludźmi,a sprawy spadkowe nie dość, że nie odbywają się od ręki, to potrafią się ciągnąć .. nie wróży to Miśkowi szybkiego powrotu do pani Elżbiety a tym bardziej przeprowadzki do nowego domu, który już czeka ..


Pani Elżbieta jest teraz w Warszawie - u córki, oprócz psychicznych "ran" ma także i fizyczne dolegliwości, będzie oczywiście na drodze prawnej szukać sprawiedliwości, jednak ta drobnej budowy kobieta nie odważy się stanąć twarzą w twarz z potężnym facetem, który krzyczy, że "po trupach dom odbierze"....
oni weszli nawet do jej pokoju, gdzie zamknęła swoje osobiste rzeczy! dla nich prawo to siła pięści...
jak wyleczy zerwaną torebkę stawową (uwalniała Misia z kojca) - wybiera się tu - po swoje rzeczy, no i wtedy też będzie można zabrać Misia.
Na razie dobry człowiek spróbuje "kupić" Miśka...
z jego zabraniem nie byłoby problemu (sąsiedzi przychylni:)), ale on jest nieufny, szczeka bardzo już z daleka i pewnie nie pójdzie z obcym, boi się ludzi (bardzo podoba mi się pomysł z podkopem!)

Posted

znajoma pani doktor z tej miejscowości zna całą rodzinę - obiecała przekonać ich do oddania psa...
trzymajmy kciuki, żeby Jej się udało!

Posted

[quote name='Ingrid44']Trzeba cos zrobic , tym bardziej ze domek czeka ! ! !

Dokładnie. Popieram. Trzeba jakoś zadziałać, pomimo trudności i niedyspozycji Pani Elżbiety.


EDIT

Cioteczki dorzućcie do skarbonki naszego ślepego podhalana, tanie ciuszki dla maluszki, zapraszamy na bazarek::

http://www.dogomania.pl/threads/185036-Bazarek-ciuszkowy-quot-UBIERZ-MALUSZKA2-quot-do-16.05-na-leczenie-i-hotel-niewidomy-Jurand?p=14624432#post14624432

Posted

Marysiu a nie wiemy dalej jak sprawa z Miskiem?
Czy Pani Dr rozmawiała z nimi,
Chciałem jeszcze się upewnić czy ten domek dla Miśka jest gotowy go już przyjąć,
to gdzieś k.Wrocławia?

Jeśli tak to sprawa Misia byłaby "polubownie" załatwiona - potrzebna jest pomoc Pani Dr aby ich przekonać

Posted

Może mi się coś poplątało, ale wydaje mi się, że zainteresowany domek był spod Wawy ..
ale tyle piesków ostatnio mam w głowie, że mogłam coś pomylić.
Niemniej jednak warto przekonać rodzinę pokojowymi środkami do oddania psa w lepsze ręce ..
czekamy więc na wieści od Mari23 ..

Posted

ilon_n napisał(a):
Może mi się coś poplątało, ale wydaje mi się, że zainteresowany domek był spod Wawy ..
ale tyle piesków ostatnio mam w głowie, że mogłam coś pomylić.
Niemniej jednak warto przekonać rodzinę pokojowymi środkami do oddania psa w lepsze ręce ..
czekamy więc na wieści od Mari23 ..


ten domek spod stolicy chyba się nie skontaktował , ale gdzieś tu bliżej miał być i chyba czeka...
a ja czekam na wieści od pani dr... nie będzie jej latwo sie z nimi skontaktowac, ci ludzie wpadają tam na krótko - godzinkę może, a ona mieszka spory kawałek od tego domu...
smutny Misiek wciąż pilnuje pustego domu, leży przy bramie - czeka na swoją panią, czyli Elżbietę...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...