Ingrid44 Posted October 6, 2010 Posted October 6, 2010 mari23 napisał(a):mam nadzieję, że do tego czasu Misio będzie szczęśliwy w nowym domu..... mam nadzieję.... Ja tez mam taka nadzieje i oby to bylo jak najszybciej bo Misio dziczeje z kazdym dniem :( :( :( Quote
lika1771 Posted October 19, 2010 Posted October 19, 2010 Jak tam sie sprawy maja............... Quote
mari23 Posted October 21, 2010 Author Posted October 21, 2010 lika1771 napisał(a):Jak tam sie sprawy maja............... sprawy mają się lepiej.... będą dobre wiadomości, ale nie chcę zapeszyć... (już raz tak miałam) trzymajcie kciuki!!!!!! Quote
lika1771 Posted October 21, 2010 Posted October 21, 2010 Trzymam kciuki bardzo mocnoooooooooooooooooo i czekam na wiadomosci Quote
Ingrid44 Posted October 21, 2010 Posted October 21, 2010 Nie chce zapeszyc wiec sie nie ciesze i trzymam kciuki . Quote
mari23 Posted October 22, 2010 Author Posted October 22, 2010 No niestety, zaplanowana "akcja" nie wypaliła, i nie mogę liczyć na obiecaną wcześniej pomoc w najbliższym czasie (conajmniej miesiąc)...problemy jakieś:-( a u Misia bez zmian- ludzie się sądzą, długo to jednak jeszcze potrwa, a pies samotnie pilnuje tego, o co oni się sądzą... raz dziennie ma gości - radośnie ich wita i smutno żegna, a pani Elżbieta już o niego nawet nie pyta...sądowych spraw pilnuje... od dwóch innych osób, które o pomoc poprosiłam ( i na które bardzo liczyłam) dostałam burę, że mam się zająć psami, które nie mają domu, ogrodu, budy ani miski - a to wszystko ma Misio i czego ja sobie kłopotów szukam.... zostałam sama.....:placz::placz::placz: Quote
lika1771 Posted October 22, 2010 Posted October 22, 2010 Mari jestem z Toba nie przejmuj sie co nas nie zabije to nas wzmocni Quote
mari23 Posted November 3, 2010 Author Posted November 3, 2010 lika1771 napisał(a):Mari jestem z Toba nie przejmuj sie co nas nie zabije to nas wzmocni właśnie dzwoniły sąsiadki - Misiowi udało się wydostać, uciekł i biega po ulicy.... a ja nigdzie pomocy nie mogę uzyskać, żeby po niego jechać....:placz: może to jedyna okazja wyzwolenia go z tej niewoli (jak go jakieś auto nie potrąci:-() Quote
Ingrid44 Posted November 3, 2010 Posted November 3, 2010 Jedyna szansa ! ! ! Zeby ktos podjechal autem zabral go i gdzies schowal to by bylo najlepsze. Quote
mari23 Posted November 3, 2010 Author Posted November 3, 2010 Ingrid44 napisał(a):Jedyna szansa ! ! ! Zeby ktos podjechal autem zabral go i gdzies schowal to by bylo najlepsze. właśnie w tym celu pomocy szukam, sama nie dam rady, on nigdy autem nie jechał, no i boi się ludzi, odwykł od towarzystwa człowieka Quote
Ingrid44 Posted November 3, 2010 Posted November 3, 2010 Szukaj Kochana, Ja moge tylko trzymac kciuki i wysylac pozytywne wibracje bo jestem za daleko zeby pomoc osobiscie :( Quote
mari23 Posted November 4, 2010 Author Posted November 4, 2010 Misio wrócił "do siebie" po spacerku, na ulicy groźnie szczekał na ludzi, bali się go przechodnie, także i sąsiadki, które go dokarmiają ukradkiem - one się go boją... nie zrezygnuję z próby pomocy, mam nadzieje, że znajdę choćby 1 osobę do pomocy... biedny pies - ma dość samotności...:-( Quote
lika1771 Posted November 4, 2010 Posted November 4, 2010 Nie rezygnuj, ja bardzo mocno trzymam kciuki za Misia Quote
ilon_n Posted November 4, 2010 Posted November 4, 2010 mari23, czy miałaś ostatnio kontakt z fundacją BONO na forum podhalana?? Może należy zasygnalizować im nowy problem, jeśli wcześniej nie widziano wystarczającego powodu do działań .. teraz pies, który sam wydostaje się na swobodę może być odbierany jako zagrożenie dla ludzi i nawet poddany odstrzałowi!! czas na jakąś interwencję..działania .. przeniesienie Go w inne miejsce .. Quote
mari23 Posted November 4, 2010 Author Posted November 4, 2010 [quote name='ilon_n']mari23, czy miałaś ostatnio kontakt z fundacją BONO na forum podhalana?? Może należy zasygnalizować im nowy problem, jeśli wcześniej nie widziano wystarczającego powodu do działań .. teraz pies, który sam wydostaje się na swobodę może być odbierany jako zagrożenie dla ludzi i nawet poddany odstrzałowi!! czas na jakąś interwencję..działania .. przeniesienie Go w inne miejsce .. dzisiaj już nie biega, widać zauważyli dziurę w płocie i naprawili... ale on dziczeje- bardzo ostro szczeka na ludzi i inne psy, mnie też nie da podejść blisko, a jak podchodzę - szczekając ucieka, boi się najwyraźniej... najlepiej by było, żeby kupił ktoś dobry ten dom i pokochał Misia - miałby pies nowego pana (panią) w starym domu.... dawno by tak było, gdyby ci ludzie podporządkowali się decyzji sądu (utrzymanej w mocy po ich odwołaniu się)... sprzedaliby to, podzielili się po połowie... ale nie! oni chcą wszystko! nie oddadzą połowy, która się prawnie bratowej należy... a pies? też im się należy!!! tak do mnie powiedzieli kiedy delikatnie próbowałam "wynegocjować" oddanie Misia... napiszę do tej fundacji, może jakoś pomogą... wszędzie napiszę, żeby pomóc Misiowi... Quote
Ingrid44 Posted November 4, 2010 Posted November 4, 2010 Szarotka jest zwiazana z ta Fundacja. Mozesz tez napisac do niej. Ona zna duzo cioteczek na Dogo od Podhalanow. Quote
mari23 Posted November 5, 2010 Author Posted November 5, 2010 [quote name='Ingrid44']Szarotka jest zwiazana z ta Fundacja. Mozesz tez napisac do niej. Ona zna duzo cioteczek na Dogo od Podhalanow.[/QUOTE] Szarotka chyba tu zagląda nawet, ale najgorsze jest to, że prawnie trudno odebrać im psa - ma ogród, kojec, jedzenie.... a że brak mu człowieka, że karmienie dużego psa raz dziennie może i wystarczy, ale woda? przecież wystarczy, że wyleje (lub wypije - upały były) a zima po prostu zamarznie i cierpi pies z pragnienia.... kogo to obchodzi z urzędników? że szczeka i wyje - to juz sąsiadów problem, nie "właścicieli", im pies się "należy" i basta, no i ma pilnować - do tego im potrzebny... jeśli jednak pies biega po miejscowości, a dom jest przy ruchliwej dość ulicy - to już zagrożenie i dla samego psa, i dla samochodów - nagłe hamowanie może skończyć się wypadkiem.... no i boją sie go ludzie - on szczeka na każdego.... w końcu nie miał kiedy nauczyć się, że człowiek może być też dobry... Quote
ilon_n Posted November 6, 2010 Posted November 6, 2010 mc_mother i Akrim są głowami tej fundacji .. może do nich bezpośrednio napisać?? dziewczyny wprawdzie mają pełne ręce podhalanów w potrzebie i nie wiadomo czy Misio zwróci na siebie specjalną uwagę .. wiem też, że camara śledziła losy Misia. Niestety na tamtą chwilę nie został uznany za szczególnie potrzebującego .. ale teraz widać, że problem nabrzmiewa .. Quote
Camara Posted November 6, 2010 Posted November 6, 2010 To może ja coś wyjaśnię. Była proponowana konkretna pomoc. Dom tymczasowy i samochód do przewozu, z osobami które wpakują psa do tego samochodu. Ale jak sobie to wyobrażacie? Że ktoś zupełnie obcy podjedzie pod posesję, wytnie dziurę w ogrodzeniu i ukradnie psa? Na naszą prośbę był na miejscu przedstawiciel TOZ, rozmawiał z właścicielami posesji i nie znalazł przyczyn, dla których psa można by odebrać nakazowo. Wg mnie pozostaje droga nakłonienia Pani Elżbiety, właścicielki psa do udzielenia pomocy w wyprowadzeniu psa poza ogrodzenie. Kto wg was ma to zrobić? dla mnie odpowiedź jest oczywista - ten, kto jest na miejscu i ma kontakt z P.Elżbietą Quote
Szarotka Posted November 6, 2010 Posted November 6, 2010 Ja tez dostalam pw. od Mari ale bedac tak daleko nie bardzo wiedzialam co mam z tym zrobic. Ostatnio byla podobna sytuacja z malym pieskiem na lancuchu. Dogomaniaczka jezdzila tam i go dokarmiala, ale nie mogla patrzec jak on sie na tym lacuchu meczy i to co je tez pozostawialo wiele do zyczenia. W koncu udalo sie jej przekonac wlasicielke, starsza pania do oddania jej psa. Quote
mari23 Posted November 6, 2010 Author Posted November 6, 2010 [quote name='Camara']To może ja coś wyjaśnię. Była proponowana konkretna pomoc. Dom tymczasowy i samochód do przewozu, z osobami które wpakują psa do tego samochodu. Ale jak sobie to wyobrażacie? Że ktoś zupełnie obcy podjedzie pod posesję, wytnie dziurę w ogrodzeniu i ukradnie psa? Na naszą prośbę był na miejscu przedstawiciel TOZ, rozmawiał z właścicielami posesji i nie znalazł przyczyn, dla których psa można by odebrać nakazowo. Wg mnie pozostaje droga nakłonienia Pani Elżbiety, właścicielki psa do udzielenia pomocy w wyprowadzeniu psa poza ogrodzenie. Kto wg was ma to zrobić? dla mnie odpowiedź jest oczywista - ten, kto jest na miejscu i ma kontakt z P.Elżbietą kontaktu z panią Elżbietą nie ma nikt - wyjechała do Warszawy i przyjeżdża tylko na sprawy sądowe, odwiedziła raz nawet "przy okazji" mieszkające naprzeciwko sąsiadki - nie spogladając nawet w stronę Misia.... Moje prośby - wielokrotne telefoniczne, godzinne rozmowy - to dialog polegający na odbijaniu piłeczki przez pania Elzbietę rakietką o nazwie "osteoporoza", którą ma (jest na rencie).... nie przyjedzie, nie pomoże, no i boi się tych ludzi....nawet 1 listopada na grób męża nie przyjechała... a nakłonienie tych pieniaczy do czegokolwiek, co jest sprzeczne ze zdaniem "nam się należy!" jest awykonalne, próbowałam.... kazali mi psom w schronisku pomagać, bo głodują, a tu pies ma jedzenie i opiekę... fakt, jedzenie ma... zaglądam do Misia - jest coraz bardziej "dziki", coraz ostrzej szczeka, a kiedy podchodzi się bliżej ogrodzenia - ucieka za dom.... już nawet wyrwał się z niewoli i biegał po ulicy sam, niestety nie jest to pies, który da się tak po prostu złapać.... liczyłam na dobre zakończenie - kiedy sąd II instancji utrzymał poprzednią decyzję w mocy czyli podział po połowie - liczyłam, iż lada dzień będą dobre wieści - czyli oczekiwana sprzedaż domu (razem z psem oczywiście, bo nie będzie im potrzebny).... wtedy skontaktuję się z nabywcami i zapytam o decyzję - czy chcą zatrzymać Misia, czy też nie - mam nadzieje, że będą to dobrzy ludzie.... ale niestety - "właściciele" nie odpuszczą, bo WSZYSTKO im się należy, nie pół.... no i los Misia nadal nieznany... dlatego nie tyle o pomoc - ile o radę, co robić prosiłam.... zostałam sama ... może ja rzeczywiście przesadzam i powinnam "odpuscić"... na panią Elżbietę liczyć nie mogę - to wiem na pewno! Quote
Szarotka Posted November 6, 2010 Posted November 6, 2010 A nie mozna jeszcze raz TOZ poprosic o pomoc ?? Quote
mari23 Posted November 6, 2010 Author Posted November 6, 2010 Szarotka napisał(a):A nie mozna jeszcze raz TOZ poprosic o pomoc ?? jestem w kontakcie z Demi (inspektor TOZ) ale ona nie ma teraz auta, interwencja w czasie, kiedy pies biega poza posesją wymaga auta i szybkiego dojechania na miejsce.... gdyby pies nie był potrzebny do pilnowania domu - pewnie by go oddali, bo to dla nich kłopot tak codziennie jeździć go karmić (wiedzą, że pies jest "pod opieką", ostrzegłam ich, że będę sprawdzać, czy o niego dbają) na pomoc sąsiadów liczyć nie mogą - ludzie ich raczej nie lubią i boją się ich, omijają....sąsiadki psa dokarmiają po kryjomu, bo podejście do ogrodzenia to ryzyko oskarżenia o chęć kradzieży...jakby tam było coś wartościowego.... poza Misiem, oczywiście! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.