Kryska Posted April 20, 2006 Posted April 20, 2006 Całe szczęście. Nie może odejść, ma dla kogo żyć. Quote
Fantusia_wwa Posted April 20, 2006 Posted April 20, 2006 :multi: :multi: :multi::loveu: !!!!!BRAVO PTYŚ!!!!!:loveu: :multi: :multi: :multi: !!!!!Bravo Lavinia!!!!! Quote
lavinia Posted April 20, 2006 Author Posted April 20, 2006 właśnie wróciliśmy do domu. Ptyś słabiutki, śpi zawinięty w kocyk udało się go z wielkim trudem odratować, ale jedno jest pewne - następnego ataku nie przeżyje. Ten dzisiejszy był tak silny jak nigdy dotąd. rano podreptaliśmy do kuchni, nagle Ptyś przewrócił się na grzbiet, zaczął wydawać odgłos jak zarzynane zwierzątko i dusił się strasznie. Dostał takiego szczękościsku, że poraniłam sobie palce, żeby mu otworzyć pyszczek. W ogóle nie zasysał powietrza, był siny jak śliwka, nawet gałki oczne miał sine. Język wywalony na wierzch, niewidzące, błędne oczy, brak oddechu, torsje - myślałam, że go nie odratuję. Siedziałam z nim w ogrodzie, żeby nałapał się powietrza, dmuchałam w nosek, otwierałam siłą pyszczek, trzymałam główkę do tyłu i nic - zero reakcji popędziliśmy do lecznicy, gdzie kilka razy dostał tlen, kroplówki, glukozę. Dopiero po kilku godzinach zaczął różowieć i wyrównał mu się oddech. Lekarze też nie dawali zbyt wielkich szans na odratowanie. mieliśmy konsultacje chirurgiczną - na dniach będzie wiadomo, czy można operować, czy zwężenie jest zbyt głęboko w klatce piersiowej na operację. Jeśli powiedzą mi, że operować nie można, to nie wiem co zrobię...on tak strasznie się męczy podczas tych ataków, tak cierpi...a z drugiej strony tak bardzo, bardzo chce żyć, biegać, cieszyć się. Nie mam już siły na płacz, liczę na cud, cokolwiek, ten malec tyle już przeszedł, nie wiem kogo, czy co mam prosić i jak, o darowanie mu życia. dziękuję wszystkim za dobre myśli i słowa, napiszę póżniej jak mały się czuje. Quote
shirrrapeira Posted April 20, 2006 Posted April 20, 2006 Biedna psinka, ale oprocz tego, ze Ptys jest biedny, ale biedna jestes takze Ty Lavinio. bardzo mi przykro, ze Twoj psiak tak cierpi. Trzymam kciuki za Ptysiulca Quote
iwonamaj Posted April 20, 2006 Posted April 20, 2006 Lavinio. jesteś bardzo dzielna. Trzymaj się. Quote
mosii Posted April 20, 2006 Posted April 20, 2006 ehhh lavinia nawet nie wiem co napisac. Trzymacie sie tam Wszyscy. Z calego serca trzymam kciuki. Quote
Katcherine Posted April 20, 2006 Posted April 20, 2006 Lavinia. Ucaluj Ptysia- dzielnego malego pieska. Masz pw. Quote
aanitaz Posted April 20, 2006 Posted April 20, 2006 ahhhh ... jak dobrze ze Ptys jest z nami bardzo sie ciesze . Lavinia badz dzielna... zreszta jestes bardzo dzielna gdyby nie ty to by Ptysia nie było z nami już . Jestes wielka Lavinia Quote
Aganiok Posted April 20, 2006 Posted April 20, 2006 biedny zmęczony słodki króliczek....:-( trzeba mieć nadzieję, moze jednak będzie szansa na operację Quote
Febra Posted April 20, 2006 Posted April 20, 2006 :( Ja nie wiem... to wszystko mnie przybija... takie słodkie niewinne maleństwo... czy Bóg istnieje też dla zwierząt...?Chociaż o co mieć pretensje do Boga jak tyle dzieci umiera codziennie... :( Bądź silny maluchu, jeszcze moze być lepiej :) Lavinia nie poddawaj się, dajesz z siebie maxa, ta energia nie ginie, ona zawsze owocuje :) Czekamy na ten owoc w postaci ozdrowienia malucha :) Quote
Fantusia_wwa Posted April 20, 2006 Posted April 20, 2006 Bardzo się cieszę!! Lavinio trzeba wierzyć, że wszystko będzie dobrze i, że przed Ptysiem jeszcze długie lata (oczywiście spędzone wspólnie z Tobą:lol: ).. Całym sercem jesteśmy z Wami.. Quote
_beatka_ Posted April 20, 2006 Posted April 20, 2006 wczoraj nie moglam wejsc na dogo a tu takie straszne wieści:placz: lavinio trzymajcie się! ptysiulek walcz o życie, jestes takim pieknym bulwkiem, trzeba Cię pokazać na zlocie wszystkim buldogomaniakom!:multi: trzymamy z bajtusiem baaardzo mocno kciuki za male sloneczko:loveu: Quote
Guest Msand Posted April 20, 2006 Posted April 20, 2006 Mam nadzieję, że rozwiązanie się znajdzie wkrótce. Grunt to się nie załamywac i pomóc małemu jakoś to przetrwać. Quote
pati Posted April 20, 2006 Posted April 20, 2006 boze tylko nie to :placz: ptyś lavinio trzymajcie sie ja wiem co przezywasz miałąm chorego psiaka ze schronu nic sie nie martw ptysiek to waleczny lew!!!!! nie da sie tak łatwo pokonac pisz co u niego na bieżaco Quote
_beatka_ Posted April 20, 2006 Posted April 20, 2006 lavinio czy masz juz to urzadzenie do zadawania tlenu dla ptysia? Quote
burbono Posted April 20, 2006 Posted April 20, 2006 Może żadna to pociecha ale zawsze....Suczka mojej znajomej tez cierpiała na tą sama przypadłość co Ptysiu Lavinii.Została zoperowana mimo że stan jej był krytyczny .Okres rekonwalestencji był bardzo długi ale na dzień dzisiejszy sunia całkiem dobrze sobie radzi i w zasadzie funkcjonuje normalnie.Niedługo minie rok od operacji.Z tym że zabieg przeprowadzony był w Niemczech bo tam mieszka znajoma.Ale wierzę że Ptysiowi też się uda ,że wszystko dobrze się skończy .Życzę mu tego z całego serca.Lavinio! Wiem co przeżywasz ale trzymaj się i tak jesteś dzielna! Quote
lavinia Posted April 20, 2006 Author Posted April 20, 2006 Ptysiunio wciąż bardzo słaby, zatacza się chodząc, chce cały czas być na rękach i się tulić... tak się martwię, kolejna bezsenna noc nadchodzi.... Ptysiu, wytrzymaj, proszę cie piesku Quote
supergoga Posted April 20, 2006 Posted April 20, 2006 Lavinio - czy możesz napisać dokładnie diagnozę Ptysia - gdzie ma to zwężenie tchawicy, w jakim odcinku - i co szczegóowo powiedział lekarz-diagnosta. Rozmawiałam z naszym wetem (a jest naprawdę dobry) czytał ten wątek, ale miał za mało informacji aby mi cos konkretnego powiedzieć. Jeśli możesz - napisz choć dwa zdania - co dolega Ptysiowi w jakim odcinku. Quote
lavinia Posted April 20, 2006 Author Posted April 20, 2006 Ptyś ma tchawicę zwężoną na odcinku za krtanią do rozwidlenia tchawicy. Sonda, którą wprowadza się do tchawicy podczas bronchoskopii ma 4 mm, ponoć wchodzi do końca yorczkom mniejszym od Ptysia. U Ptysia utknęła w pewnym punkcie i nie można było jej przepchnąć dalej. Tchawica nie jest zapadnięta, tylko zwężona. Rokowania są złe ( lekarze z Wrocławia powiedzieli, że operacja byłaby bardzo ciężka i niebezpieczna ). Zobaczymy co powie chirurg. dzięki Supergoga Quote
lavinia Posted April 21, 2006 Author Posted April 21, 2006 noc minęła w miarę spokojnie. Ptysiowaty spał do 7 :loveu: dziś od rana próbuję go przystopować, bo wróciła mu energia i chce biegać i podskakiwać jak króliczek...wymyślam mu więc bardziej "stacjonarne" zabawy, albo po prostu biorę pod pachę i noszę ze sobą wszędzie. Nawet Roberta razem odwozimy do szkoły... małemu bardzo ropieją oczka, czym mogę to przemywać, może rumiankiem ??? Quote
iwonamaj Posted April 21, 2006 Posted April 21, 2006 Lavinio, Lolce czasem też ropieją oczka- przemywam rumiankiem albo przegotowana wodą. Cały czas myślę o Was i trzymam kciuki za Ptysia. Quote
mosii Posted April 21, 2006 Posted April 21, 2006 Dobre wiesci! Dlugo o Was lavinia myslalam w nocy, domyslam co przezywasz....... Bardzo, bardzo Ci wspolczuje i wysylam wszystkie pozytywne fluidy jednoczesnie:) Quote
asher Posted April 21, 2006 Posted April 21, 2006 Trzymam kciuki :kciuki: Oczka najlepiej przemywać świetlikiem, albo zapuszczac krople ze świetlika. Ja bym pewnie poszła do weta, żeby sprawdził, czy to nie zapalenie spojówek, bo jeśli tak, to samo przemywanie na to na pewno nie pomoże. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.