Ellig Posted May 18, 2010 Posted May 18, 2010 mmd napisał(a):oczywiście Poznań ;) Jak Viki tam znajdzie domek, to już trzeba naprawdę tę stolicę przenosić. Jeszcze Uszatka czeka ,to taka madra sunia, nie boi sie duzych psow,jest przyzwyczajona do przebywania z kotami, ciekawa swiata:) Quote
Igiełka Posted May 18, 2010 Posted May 18, 2010 Obydwie Pannice znjadą domki- kochane maluszki dzięki Wam znalazły swoje miejsca na ziemi... niczym błyskawica.:lol::evil_lol::evil_lol: Quote
Ellig Posted May 18, 2010 Posted May 18, 2010 [quote name='mmd']To trzymajcie jeszcze bardziej Miałam maila o Viki.... Quote
Ewa Marta Posted May 18, 2010 Posted May 18, 2010 mmd napisał(a):Domek napisał, że ma koty i że niestety chodzi do pracy. Ale możliwe, że się więcej nie odezwie, bo wysłałam link do sławetnej strony z wzorem umowy :D Najważniejsze, żeby ją kochali i do pracy chodzili na 8 godzin, a nie na 12 i więcej:-) Quote
mmd Posted May 18, 2010 Posted May 18, 2010 Ewa Marta napisał(a):Najważniejsze, żeby ją kochali i do pracy chodzili na 8 godzin, a nie na 12 i więcej:-) No i u mnie cisza... wyglądało sensownie. Nadal siedzimy na poznańskiej ziemi i nie odpuścimy:) Quote
urwisek Posted May 19, 2010 Author Posted May 19, 2010 Witam Cioteczki Telefonicznie stanęło na tym, że bąble pojadą jednak w piątek po pracy. Z tą sobotą to był pomysł żeby zrobić lepiej, żeby po nocy Poznanianek nie ciągać itp. – nie wyszło a zamieszanie się zrobiło :( No ale najważniejsze, że już się wyklarowało. Jesteśmy umówieni, że albo podwiozę szczelki wcześniej – do domu Państwa, którzy będą jechać – albo spotkamy się po ich trasie. To jeszcze do dogrania – bo zależnie od pogody spróbuję zgrać ten dowóz i ze swoją pracą. Jak się nie da to cóż – zgramy pracę z dowozem :) Ellig dzięki za wstawienie zdjęć Uszatki – „podciągnęłaś” je tak, że każdy włosek jej świeci :) Szkoda, że nie mam świeższych „portretówek” ale zwyczajnie nie mogę ich zrobić. W domu – nawet przy włączonych wszystkich możliwych żarówkach wychodzi „bryndza” a na dworze non/stop leje i półmrok. Pocieszają w prognozie, że jutro może będzie trochę lepiej – pierwsza chwila słońca i pstrykam – a jak nie to dam jutro takie jak wyjdą – ocenicie czy się nadadzą. Tak szczerze – to całkiem nie rozumiem czemu Uszatka została na koniec – trudno tu ocenić czy jest najładniejsza czy na którym miejscu – one wszystkie są jakoś tak – każda na swój sposób jedyne :) pyra68 – WITAJ!!! – to znaczy witajcie wszystkie cztery w tym „multinicku”. Cieszę się bardzo, że Nurka trafiła na Was i że „Cioteczki” są z nami na Dogo – bo to jak rozumiem gwarantuje nam wszystkim relację z dalszych losów Nurki. Jak zacząłem na Waszą pannicę kontrolnie wołać „Pyra” to przygląda mi się dość zaciekawiona :) Od paru dni już nie wypuszczam szczylków na wybieg, bo zamienił się w grząskie bajoro – nie mogę też ciągle trzymać ich w tym oddzielnym, niewykończonym pomieszczeniu, bo po pierwsze jest zbyt małe na wariactwa pięciu bachorów po drugie za bardzo się tam nudzą. Przybyła więc w domu następna przegroda (między pokojem a kuchnią) i teraz co jakiś czas onki w kuchni a szczylki w pokoju. Pierwszego dnia tych ulew próbowaliśmy na czas szczylkowych wizyt wyganiać onki na dwór – ale znalazły tam wspaniałą zabawę polegającą na ryciu dołów w największym błocie i zapasach na tak przygotowanym gruncie. Po takim „spacerku” wpuszczenie ich na powrót do domu stało się problematyczne. Co prawda na podłogach jest terakota – ale na ścianach i meblach już nie !!! Tak więc gnojki okupują nasz pokój dzienny – jest go stosunkowo łatwo dopasować do nich pod względem bezpieczeństwa. Nie dają rady wedrzeć się za szafkę z telewizorem (do kabli), na łóżko samodzielnie umie się wgramolić jedynie Uszatka, foteli bronimy a serwetę ze stołu – po tym jak Wyjec uciekł z nią zwalając popielniczkę – usunęliśmy. Mimo, że mają w ten sposób do swoich szaleństw prawie 42 metry kwadratowe – gnojki i tak usiłują sforsować przegrodę i dostać się do onków – bardzo zresztą zaciekawionych tym mrowiącym się stadem. Dzisiaj ta sztuka jednemu szczylowi się powiodła – tak oczywiście – Uszatce. Mimo, że do górnej krawędzi przegrody (stół na boku) ledwo sięga łapkami – jakoś dała radę podciągnąć się i przegramolić na drugą stronę. Tam trochę jej mina zrzedła jak zobaczyła, że wylądowała między takimi dwoma smokami. Ale zaraz dostała ataku „pląsawicy” i .... trzeba było interweniować bo onki również wykazały chęć zabawy. A to przy jej 7-miu kilogramach i szczenięcej kruchości w zestawieniu z ich 40-tkami i onkową niedelikatnością jest jeszcze zbyt niebezpieczne. Uszatka została „odłowiona” i zwrócona rodzeństwu ku jej wielkiemu niezadowoleniu (i onków też). Jednak nie rozpaczała długo i wraz z Nurką wyładowała frustrację w zabawie pod tytułem „tępić dresów”. A cha – nie wiecie. „Dres” to aktualne przezwisko Wyjca – dostał je za całokształt. Za to, że jest największy, zwalisty i gryzie najmocniej. W pojedynkę nikt mu nie podskoczy ale właśnie Nurka z Uszatką do spółki uwielbiają wyjaśniać mu, że samą swoją siłą i masą nic nie zdziała. W tym czasie zazwyczaj Tchórzyka zabiera się za edukację Paprocha – oj biedne te chłopaki w tym babińcu :) I tak w miłej rodzinnej atmosferze – płynie mam życie – a za oknami płynie cały świat. Dziś została nam już tylko jedna droga (do asfaltu), po której dałem radę przejechać „osobówką”. Reszta rozmyta tak, że jedynie traktory lub naprawdę niezłe terenówki dadzą radę przepłynąć – i jak słyszę nadal leje. Ciekawe którędy jutro Opuncja wyjedzie w trasę do W-wy. Dostałem dziś maila (dzięki lilk_a) od Pani z Gdyni chcącej „...zaadoptować ostatniego szczeniaczka...” Jest zainteresowana jak wygląda taka ‘...adopcja na odległość...” Wysłałem wyczerpującą informację + link „do sławetnej strony” :) Zobaczymy. Albo i nie :( Zalegam z uaktualnieniem wydatków szczepień, odrobaczeń itp. Nie chcę tego robić „z komórki”, bo to otwarcie pierwszej (wypasionej) strony, jej edycja, podlinkowanie = zeżarłoby pewnie ponad 10 zł. Ale mam wszystko starannie zapisane i zrobię jak tylko „błyśnie” normalny net albo od znajomych jak będzie się przeciągać. Na dziś tyle – dobranoc Wszystkim i.......... zróbcie coś z tym deszczem bo mam już DOŚĆ !!! Quote
Ra_dunia Posted May 19, 2010 Posted May 19, 2010 tak sobie szybko podglądam dogo i wstąpiłam do szczyli oczywiście ;) Kurcze... co z tym deszczem? Zwariował? Wiecie ile schronisk zalewa :( tragedia... Co do transportu - tak jest ;) ugadany. Jeśli wulkan znowu nie wybuchnie... albo trasy z Warszawy do Poznania nie zaleje. Tfu, tfu. Z domkami skontaktuję się w czwartek jak już dolecę do domu i ustalimy, czy maluchy mam przywozić w nocy czy nad ranem :) Co do pracy - ja też pracuje, mój psiak zostaje w domu sam i szczerze mówiąc nie wygląda na niezadowolonego. Ba, wręcz się dziwi i jest oburzony gdy zostaję w chacie w czasie urlopu i przeszkadzam mu w drzemce czy też jakiś innych jego tajemnych planach :) Uściski i pozdrowienia z ciepłej i słonecznej Szwecji (tak, tak - świat totalnie zwariował jeśli chodzi o pogodę...) Quote
Ellig Posted May 19, 2010 Posted May 19, 2010 Pozdrowienia Raduniu, dziekujemy bardzo!!!!:) Sciskam:) Quote
cencia Posted May 19, 2010 Posted May 19, 2010 Niesamowita historia. Jak dobrze, że są tacy ludzie jak Wy, którzy tym zwierzakom pomagają! Coś wspaniałego! Ja pomagam jak mogę, dziś wysłałam kilka zł (i jeszcze mam zamiar wysłać) na zwierzęta mieszkające w zalanym schronisku. Ludzie, JESTEŚCIE WIELCY!! Quote
Nutusia Posted May 19, 2010 Posted May 19, 2010 Ciocia Radunia, wracaj szybko i bezpiecznie z tej obczyzny, a do walizki dopakuj trochę tej "słonecznej i ciepłej"! :) Pozdrowienia dla Szczylkoklubu! :) Quote
Ellig Posted May 19, 2010 Posted May 19, 2010 Dobrej nocy dla Wszystkich ze szczegolnym wyroznieniem Tych walczacych z powodzia................. Quote
lilk_a Posted May 19, 2010 Posted May 19, 2010 ta powódź to masakra jakaś tragedia nie do opisania .... trafiłam na zdjęcia z Sandomierza ...aż niewyobrażalne jak może rozlać się woda i na jaką wysokość.... w Częstochowie tylko jedna dzielnica podtopiona , do parapetów parteru , kazałam przejechać synowi i sprawdzić jak schronisko , bo też blisko rzeki ale na szczęście na górce lekkiej ...na razie suche Quote
3 x Posted May 20, 2010 Posted May 20, 2010 [quote name='lilk_a']ta powódź to masakra jakaś tragedia nie do opisania .... trafiłam na zdjęcia z Sandomierza ...aż niewyobrażalne jak może rozlać się woda i na jaką wysokość.... w Częstochowie tylko jedna dzielnica podtopiona , do parapetów parteru , kazałam przejechać synowi i sprawdzić jak schronisko , bo też blisko rzeki ale na szczęście na górce lekkiej ...na razie suche dokładnie coś strasznego u Biafry woda i schodzące błoto poniszczyło kojce ona sama z córka musiła się ewakuować cześc zwierzaków została chodzi je dokarmiac musi przeniesc budy w inne miejsce dom ... o dom trzeba się juc chyba tylko modlić, zeby nie zjechał razem z górą linki do wszystkiego są w moim podpisie może bedziecie mogli jakoś pomóc pomylesc ze my sie wkurzamy na zwykłe kałuze albo jak nas jakis samochód ochlapie nie potrafie sobie nawet wyobrazić co przezywają ludzie na tamtych terenach :( Quote
Ellig Posted May 20, 2010 Posted May 20, 2010 Nie odzywalam sie ostatnio tutaj bo skupilam sie na pomocy ludziom i zwierzetom na terenach zalanych miedzy innymi K-K ,wszystko jest potrzebne. Nie zapominajcie o pomocy dla Nich! Quote
mmd Posted May 20, 2010 Posted May 20, 2010 U Biafry? Tej, co tyle pomogła ludziom w potrzebie? Nie sposób się z tym pogodzić... idę na wątek Quote
Ellig Posted May 20, 2010 Posted May 20, 2010 Co bedzie z kotami i wolnozyjacymi psami nad Wisla? piszcie prosze alarmujcie UMSW wydal tylko instrukcje w sprawie ludzi nic na temat zwierzat. [email protected] to jest adres do Pani, która pisze newsy na głównej stronie miasta Warszawy. Quote
Ra_dunia Posted May 20, 2010 Posted May 20, 2010 na szczęście coraz więcej dzienników porusza tę kwestię... tragedii zwierząt w obliczu powodzi. Był materiał w faktach, ponoć TVP też o tym wspomniało. Ludzie nawet nie uwalniali psów z łańcuchów! nic nie usprawiedliwi takiego okrucieństwa... a zamknięty w mieszkaniu pies dwa dni pływający po pokoju poszukujący możliwości wyjścia z pułapki... :( słów brak... Tragedia... straszna tragedia... :( Quote
mmd Posted May 20, 2010 Posted May 20, 2010 Bo to znieczulica i zwykłe s....two jest. A mój TZ jeszcze głupio pyta, czemu bardziej zazwyczaj martwię się o psy niż ludzi. A kto ma się martwić? Buc, który wyprowadzi krowę, bo to kasa, a psa zostawi, bo to tylko pies. Tylko pies... jak jakas deska, czy wręcz śmieć. Dobrze, że nie oglądałam faktów. Nic nie poradzę, a tylko będę przeżywać tygodniami:( Quote
Greven Posted May 20, 2010 Posted May 20, 2010 To straszne, co spotkało Biafrę. Zniszczenia, stres... A ja się jeszcze wczoraj martwiłam, że mi ENEA prąd "ukradła" i że auto nie na chodzie... to nic, to tylko pierdoły, którym można stawić czoło. Czasem warto skonfrontować się z prawdziwym życiem: ewakuacja krakowskiego schroniska, dramat psów w Kędzierzynie, kolejne ewakuowane schroniska i przytuliska na drodze "fali" - gdy już naprawdę nie ma miejsc, nie ma gdzie tych zwierząt umieszczać, jak transportować... ZOO w Warszawie, koty na dachach, świnie na strychach i setki, jeśli nie tysiące potopionych psów, które nie miały żadnych szans, bo nie otwarto im kojca, nie odpięto łańcucha... drób, gołębie, krowy, konie, króliki, kozy, koty zmyte przez falę, pogrzebane w walących się domach... To jest po prostu koszmar. Jeśli ktoś z Was uważa, że nie ma w życiu powodów do radości, to niech się cieszy po prostu tym, że powódź nie dotknęła ani jego, ani jego zwierząt. Quote
mysza 1 Posted May 20, 2010 Posted May 20, 2010 Ściągnęłam Cię myślami:loveu: Moja koleżanka musiała dzisiaj zabrać z hotelu 7 psów, bo ewakuacja, a kolejne 7 mieszka nad Wisłą, dokarmia je, dzisiaj 2 z nich się topiły ale facet je wyciągnął. Tych już nie ma dokąd wziąc, jak wały pójdą to koniec :( A te psy na łańcuchach rozrywają serca:-( Quote
mmd Posted May 21, 2010 Posted May 21, 2010 Greven napisał(a):To straszne, co spotkało Biafrę. Zniszczenia, stres... A ja się jeszcze wczoraj martwiłam, że mi ENEA prąd "ukradła" i że auto nie na chodzie... to nic, to tylko pierdoły, którym można stawić czoło. Czasem warto skonfrontować się z prawdziwym życiem Święte słowa. Czasem wystarczy przeżyć choćby moment zagrożenia kataklizmem, żeby zacząć oceniać rzeczy z właściwego dystansu. My w suchym siedzimy, nasze zwierzaki bezpieczne, a inni... Quote
Wunia Posted May 21, 2010 Posted May 21, 2010 witam Urwiskową rodzinkę ... jeżeli gdzieś się znajdzie jeszcze chętny na szczylka a Urwiskowych zabraknie to tu analogiczna sytuacja ... kolejny wujek ma pod skrzydłami mamę i dzieci ... http://www.dogomania.pl/threads/185518-Ma%C5%82a-suka-i-jej-7-szczeniak%C3%B3w-ju%C5%BC-w-DT-potrzebne-finanse-na-weta-dla-psiak%C3%B3w Quote
Ra_dunia Posted May 21, 2010 Posted May 21, 2010 ha - a ja właśnie skoordynowałam akcje przejęcia. Miejsce spotkania umówione, domki powiadomione - maluchy pewnie nie zawitają u mnie na noc... hlip, hlip, ale za to od razu trafią do domków stałych ;) No chyba, że zjawią się o jakiejś strasznie później godzinie... Z tego co wiem, Urwisek właśnie wiezie dwójeczkę do domku transportowego ;) Jak nie zapomnę to zrobię zdjęcia ;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.