evel Posted October 10, 2012 Author Posted October 10, 2012 Amber napisał(a): U mnie po prostu jakoś się nie sprawdziła wizja jakieś więzi, układania psa pod własne widzimisię tylko i wyłącznie w oparciu o wiek. Bo od maleńkości miałaś niezależne jamniki, a niemal dorosłego dostałaś dobermana, który jest (popraw mnie, jeśli się mylę) rasą bardzo nastawioną na człowieka.
Amber Posted October 10, 2012 Posted October 10, 2012 Czyli chodzi tylko o to co napisałam w pierwszym akapicie? Z drugiej strony nie umiem sobie wyobrazić w czym Jari miałby być lepszy niż jest teraz jakbym go wzięła w wieku 7 tyg. Pracuje super, charakter ma jaki ma, ale to kwestia genów, poza tym on się niesamowicie zmieniał od kiedy go mam, wiec tego na karb wieku też nie zrzucę... Można powiedzieć, że przełom następował kiedy dojrzewał i wtedy był hardcore, a nie w wieku 7 tyg. - 15 miesięcy, kiedy była sielanka. 7 miesięczny doberman to jest mały szczeniak. Dorosłym można nazwać psa 4 letniego. No i w takim razie wychodzi na to, że niezależne rasy można brać kiedy się chce, bo i tak zrobią co chcą, ale te zależne też, bo... też będą zawsze zależne ;). Różnica jest moim zdaniem taka, że jak weźmiesz psa małego to ktoś ci może napisać "a jakie ty możesz mieć problemy, przecież masz psa od szczeniaka?", a jak będziesz go miała ze schronu to będziesz się mogła całe życie zasłaniać swoim psem po przejściach. Kurczę, mam 7 miesięcznego psa ze wsi, co tylko krowy widział, dlatego jest taki porąbany ;)
Vectra Posted October 10, 2012 Posted October 10, 2012 Amber napisał(a):To może ty podaj jakieś przykłady ;) więź psychiczna , nie siusiu , kupka siad i łapka ;)
Amber Posted October 10, 2012 Posted October 10, 2012 Vectra napisał(a):więź psychiczna , nie siusiu , kupka siad i łapka ;) Serio, serio, serio to mam większą więź psychiczną z Jarim. Potem Cortina. I na końcu Finka. U mnie teoria leży i kwiczy ;).
Vectra Posted October 10, 2012 Posted October 10, 2012 Amber napisał(a):Serio, serio, serio to mam większą więź psychiczną z Jarim. Potem Cortina. I na końcu Finka. U mnie teoria leży i kwiczy ;). u Ciebie ;)
Vectra Posted October 10, 2012 Posted October 10, 2012 Amber napisał(a):Wyjątek co potwierdza regułę? :cool3: nie , Twoja racja ,a mój spokój :) ja miałam doskonałą więź z Kano ... takiej może zazdrościć cała dogomania :) ale gdybym miała go od 8 tygodnia życia , ta wieź jest zupełnie inna ... chociażby temu , że proces wychowawczy szczyla , jego rozwój , daje niesamowite doznania , wrażenia i wspomnienia ....
Amber Posted October 10, 2012 Posted October 10, 2012 Na tej zasadzie można pisać, że siostra miotłowa Jariego, którą właścicielka ma od 8 tyg. życia stworzyła z nią taką więź, że teraz wcale nie sprzedaje jej na Allegro za 3800 ;) I miliony innych osób. Moim zdaniem więź i jej siłę wytwarzamy sobie sami na podstawie tego jak psa lubimy, jak do nas pasuje i co dla nas znaczy. Kilka miesięcy nie znaczy nic. Ja jakoś nie czułam nic specjalnego przy wychowywaniu Cortiny. Ot po prostu była malutka. A robiłam z nią dużo, bo wzięłam ją pod konkretny cel czyli wystawy. Rozumiem przez to, że nie wytworzymy nigdy ze starszym psem takiej więzi jak ze szczeniakiem. W takim razie na darmo ludzie biorą psy ze schronu.
Vectra Posted October 10, 2012 Posted October 10, 2012 Amber niech będzie MASZ RACJE jak zawsze i wszędzie :) Ja i tak wolę 8 tygodniowe szczeniaczki brać pod swój dach ... bo już brałam i takie po przejściach też i mam doskonałą z nimi więź ... Jak ktoś nie potrafi dogadać się z psem , nie dogada z żadnym ... a pisałam , że jest INNA wieź , na podstawie INNYCH doznań ... Ja nie traktuje moich psów , jak przedmiotów do spełniania moich życzeń ... dlatego pewno innymi kategoriami określamy tą więź ... bo jest INNA z psem którego mamy jako niedorajdę i uczestniczymy w jego rozwoju .. a zupełnie inna jak kupujemy gotowy produkt do użytku. Pierwsze siusiu w nowym domu , jest serio słodkie ... no i zapach , szczeniak ma jedyny , niepowtarzalny ZAPACH , który niestety szybko znika .. Pisałam , nie rozumiemy się ... bo ja o uczuciowości Ty o przydatności do użytku.
motyleqq Posted October 10, 2012 Posted October 10, 2012 ale mi się wydaje, że ta więź nie jest gorsza lub lepsza, tylko po prostu inna. Vectra ma hodowle i na pewno inaczej widzi pewne sprawy. trudno mi powiedzieć, czy byłoby inaczej gdybym miała Etnę od 8 tygodnia życia, ale 4,5 miesiąca to też nie jest jakoś dużo. teraz nie mieszka ze mną i czuję się, jakby ktoś mi zabrał część mnie :roll: większość osób, które nas zna, wie jak silna więź nas łączy. to nie jest tylko to, że Etna ma taki charakter jaki ma, po prostu jesteśmy dla siebie na maksa bliskie. Etna kocha wszystkich i każdy, kto spędził z nią chwilę zostaje członkiem stada ;) ale wiem, że mnie traktuje nieco inaczej. czy ta więź byłaby inna, gdybym wzięła Etnę jako kulkę? nie wiem. ale wiem, że nie lubię szczeniaczków :eviltong:
evel Posted October 10, 2012 Author Posted October 10, 2012 Amber napisał(a):Różnica jest moim zdaniem taka, że jak weźmiesz psa małego to ktoś ci może napisać "a jakie ty możesz mieć problemy, przecież masz psa od szczeniaka?", a jak będziesz go miała ze schronu to będziesz się mogła całe życie zasłaniać swoim psem po przejściach. Kurczę, mam 7 miesięcznego psa ze wsi, co tylko krowy widział, dlatego jest taki porąbany ;) Nie uznaję czegoś takiego, jak "mój pies jest po przejściach/był bity/coś tam, dlatego jest rozpuszczony, drze ryj na wszystko, szcza na łóżko i robi, co mu się żywnie podoba". Mój pies świadczy o mnie, niezależnie od jego przeszłości. Zu nie lubi dzieci, ale nie biega po dzielni i nie odgryza rączek wystających z wózków. Nie lubi też innych psów, co nie daje jej prawa do szurania do kogokolwiek. I tak dalej. To, że czyjś pies drze ryja na wszystko albo robi inne rzeczy, których ja w życiu bym nie zaakceptowała u własnych psów to między innymi wina właściciela psa. Prawda jest jednak taka, że w zależności od konkretnych cech konkretnego psa możesz osiągnąć jakiś określony pułap - piszę teraz o wyszkoleniu i wychowaniu. Amber napisał(a):Na tej zasadzie można pisać, że siostra miotłowa Jariego, którą właścicielka ma od 8 tyg. życia stworzyła z nią taką więź, że teraz wcale nie sprzedaje jej na Allegro za 3800 ;) I miliony innych osób. Ja sobie nie wyobrażam sprzedaży psa, przyjaciela. Życie pisze różne scenariusze, ale obecnie sobie tego nie wyobrażam i koniec. Amber napisał(a):Kilka miesięcy nie znaczy nic. Tu się nie zgodzę absolutnie. Wystarczy poczytać trochę pozycji odnośnie psiego rozwoju umysłowego, żeby zrozumieć to i owo. Albo mieć porównanie kilku osobników tej samej rasy w domu, wziętych w różnym wieku, z różnych źródeł. Amber napisał(a):Rozumiem przez to, że nie wytworzymy nigdy ze starszym psem takiej więzi jak ze szczeniakiem. W takim razie na darmo ludzie biorą psy ze schronu. Tego nie powiedziałam - bo nie wiem. I daruj sobie podjazdy ze schronem, bo chyba adres pomyliłaś, albo nieuważnie czytasz choćby moją galerię, gdzie oprócz wszelkich bitew różnych frakcji :evil_lol: opisuję swoje życie z Zu :) Zu jest psem mojego życia, czasem mam wrażenie, że jesteśmy jednym organizmem, mimo pozornego zimnego chowu (i faktu, że czasem mam ochotę ją wysłać na księżyc, nucąc "One way ticket") kocham ją szalenie, ale pewnych rzeczy nie przeskoczę. Nie rozumiem, co jest w tym niejasnego. Uważasz, że jak przyjdzie szczeniak, to suka spadnie na dalszy plan czy coś?
panbazyl Posted October 10, 2012 Posted October 10, 2012 evel napisał(a):Nie przejdzie. Raz, że Zu, dwa, że TŻ, trzy... ostatniego szczeniaka miałam u siebie w domu prawie 20 lat temu, chcę! :evil_lol: Wiem, snobka ze mnie i tak dalej :cool3: Ale ostatnio przewijają się tutaj sami snobi (mający albo planujący rasowe, kiedy tyle piesków potrzebuje domków!) i jeszcze - olaboga - hodowcy, więc pozwoliłam sobie na szczere wyznanie :evil_lol: ło jerzu szumiący!!!! muszę sie pod ziemię chyba schować.... bo patologie mam w domu i oborze. same rodowodowe w domu, tfu - rasowce! Pod kolor chałupy i ubrań na dodatek, hodowlane (oprócz kotów, bo kastraty, ale też rasowce z rodo...) no patologia mi z butów wyłazi wierzchem. snobizm aż iskrzy :eviltong::eviltong::eviltong::eviltong: a szczylki - lubię je bardzo, ale u kogoś! A co do więzi pies-człowiek to z każdym psem można nawiązać super więź trzeba tylko czasem mocno chcieć. Oj mocno. ale na moich własnych szczeniakach z jedynego miotu zrobilam pewne czary-mary które podejrzałam dawno temu u zaklinacza koni - i nie wiem na ile to wychowanie a na ile moja magia - w każdym razie z Panbazylem mam taką więź duchową, że tylko pozazdrościć. On mnie bez słów rozumie, szkoda, ze TZ tak nie ma, bo byłby w domu spokój, bo Panbazyl jak jestem tylko zła od razu pakuje się sam do klatki i siedzi tam aż mi przejdzie. a co do TZ - wczoraj marudził, że mu psy przeszkadzają spać, bo chrapią.... jaki delikatny. :diabloti:
evel Posted October 10, 2012 Author Posted October 10, 2012 Panbazyl...... :roflt: Dzięki za poprawę humoru! :D
Vectra Posted October 10, 2012 Posted October 10, 2012 motyleqq napisał(a):ale mi się wydaje, że ta więź nie jest gorsza lub lepsza, tylko po prostu inna. Vectra ma hodowle i na pewno inaczej widzi pewne sprawy. trudno mi powiedzieć, czy byłoby inaczej gdybym miała Etnę od 8 tygodnia życia, ale 4,5 miesiąca to też nie jest jakoś dużo. teraz nie mieszka ze mną i czuję się, jakby ktoś mi zabrał część mnie :roll: większość osób, które nas zna, wie jak silna więź nas łączy. to nie jest tylko to, że Etna ma taki charakter jaki ma, po prostu jesteśmy dla siebie na maksa bliskie. Etna kocha wszystkich i każdy, kto spędził z nią chwilę zostaje członkiem stada ;) ale wiem, że mnie traktuje nieco inaczej. czy ta więź byłaby inna, gdybym wzięła Etnę jako kulkę? nie wiem. ale wiem, że nie lubię szczeniaczków :eviltong: Przydomek to ja mam od ilu ? 2 lat ? :evil_lol: a psy mam od 34 ;) w różnym wieku ,z różnych źródeł ... ale kręci mnie zawsze psychika psów i temu pewno te drobne szczegóły wyłapuje. między 6-8-10-12-16 tygodniem życia szczeniaka , to są przepaści :) Szczeniaki są obrzydliwe to i fakt , ale dużo uczą , nas samych o nas samych ... Mnie na przykład brakuje tych utraconych miesięcy u Klamki i Emilki .. bo nie wiem jak wymieniały chociażby ząbki i skąd się wzięło dużo ich zachowań ;) U Francy to wiem , co jest moją zasługą ;) :evil_lol:
LadyS Posted October 10, 2012 Posted October 10, 2012 evel napisał(a):Uważasz, że jak przyjdzie szczeniak, to suka spadnie na dalszy plan czy coś? Hihihi, pomijając fakt, że bym zabiła evel własnoręcznie (jak również przez umowę adopcyjną :diabloti:), to jest ostatnią osobą, która odsunęłaby "starego" (w sensie wziętego wcześniej) psa, bo papiś. Nie warto mierzyć wszystkich swoją miarą, a że odsuwanie psów jest modne obecnie - cóż, nie zawsze podąża się za modą.
Vectra Posted October 10, 2012 Posted October 10, 2012 Evel , ale Zu będzie Ci mega potrzebna w procesie wychowywania malca , dlatego że ona jest wychowana ... a psy to trochę tak - małpa widzi , małpa robi ;) Dobrze wychowane starsze psy , odwalają najgorszą robotę w procesie wychowywania maluszka ;) Co nie oznacza że człowiek nie ma nic do roboty ... ale jest łatwiej , bo pies chętniej uczy się od psa ... szczególnie taki infantylny kretynek który mało co wie o życiu jeszcze.
evel Posted October 10, 2012 Author Posted October 10, 2012 Zu zawsze będzie księżniczką. Czasem z ptasim móżdżkiem, ale nic nie poradzę na to, że zajmuje szczególne miejsce w moim domu i przede wszystkim w moim sercu. Żeby nie było patetycznie i głupio to dodam dla rozweselenia, że nasz stosunek do własnego psa jest czasem głównym obiektem uroczych kpin naszych znajomych, bo TŻ zawsze Zuzola niunia, głasia i kolankuje, jak się trochę napije to nawet przy ludziach, bo nie lubi psów, jak powszechnie wiadomo :evil_lol: [quote name='Vectra']Evel , ale Zu będzie Ci mega potrzebna w procesie wychowywania malca , dlatego że ona jest wychowana ... a psy to trochę tak - małpa widzi , małpa robi ;) Dobrze wychowane starsze psy , odwalają najgorszą robotę w procesie wychowywania maluszka ;) Co nie oznacza że człowiek nie ma nic do roboty ... ale jest łatwiej , bo pies chętniej uczy się od psa ... szczególnie taki infantylny kretynek który mało co wie o życiu jeszcze. A pewnie, że tak :) Nawet Dexter się uczy przy Zuzolu czegoś nowego. Co prawda i tak będę potrzebować mnóstwa czasu na ogarnięcie tematu ogólnie, bo pewnie trzeba będzie z towarzystwem wychodzić osobno co któryś tam spacer (urlop macierzyński se wezmę czy cuś), żeby młody obczaił, że Zuz nie jest niezbędny do funkcjonowania. Ciekawa jestem szalenie ich relacji :)
motyleqq Posted October 10, 2012 Posted October 10, 2012 Vectra napisał(a):Przydomek to ja mam od ilu ? 2 lat ? :evil_lol: naprawdę tak krótko? myślałam, że dłużej :lol: a co do małpowania zachowań, to my teraz to obserwujemy przy kotach. najmłodszy w rodzinie robi to, co starszyzna, np nauczył się od swojej mamusi 'gładzenia' łapką szyby, gdy chce wejść, albo leżał i gapił się na jedną kotkę, a jak ta wstała to poszedł na jej miejsce i położył się identycznie jak wcześniej ona :lol:
Vectra Posted October 10, 2012 Posted October 10, 2012 motyleqq napisał(a):naprawdę tak krótko? myślałam, że dłużej :lol: od 6 lat buduje się hodowla , ale u mnie pierwszy miot to dzieci Emilki :) Franio , Marysia i Rekin , rodziły się u mojego przyjaciela z którym dzielę hodowlę :) Ja kupiłam od niego Frania , a współpracę dostałam w pakiecie :evil_lol: dodam , że jak kupowałam Frania , to zarzekałam się iż moja noga na ringu wystawowym nie stanie ... a o hodowaniu , rozmnażaniu , zupełnie nie było mi w głowie .... ale popłynęłam ;) i fajnie jest :)
makot'a Posted October 10, 2012 Posted October 10, 2012 [quote name='Amber'] Dla mnie nieco zawsze na wyrost jest gadanie, że ktoś ma psa "po przejściach" bo ma np. lęk separacyjny czy agresję lękową. Cortina w wieku 7 tyg. też miała lęk separacyjny, Finka nie miała nigdy, Jari ma lekki do dzisiaj. Nad tymi rzeczami po prostu się pracuje. Cortina ma też agresję lękową (mimo, że nikt jej nie tłukł w komórce, ani żadne psy jej nie gryzły), a mam ją od małego... Po prostu nad psem trzeba pracować i nie ma znaczenia, czy się go ma od małego czy nie. Ja mogłabym np. wszystkim wmawiać, gdyby Jari np. bał się samochodów czy rowerów, że on nie miał socjalizacji i dlatego taki jest. Że nie ma to nie wmawiam ;), ale bardziej to się rowerów boi Cortina, którą mam od maleńkości. A miałaś kiedykolwiek tzw. "psa po przejściach"? Pytam, bo nie wiem, wszędzie piszesz tylko o Cortinie, Fince i Jarim - psach, które bądź co bądź miałaś od szczeniaka. Jari już taki mały nie był, owszem, ale wydaje mi się, że mało który hodowca na tyle mało zna się na psach, żeby go np. bić miotłą, zupełnie olać wychowanie, czy na końcu - zostawić go gdzieś na parkingu i podarować w prezencie niemałą rysę na psychice. Ja ze szczeniakiem "na poważnie" dopiero zaczynam, trudno mi się więc wypowiedzieć w kwestii tego, na ile różni się DOBRE wychowanie psa od szczenięcia, a DOBRE odkręcenie psa "po przejściach". ALE miałam w życiu dwa psy od maleńkości - Bastera w typie ON i terrierowatego Fredka. To nie były dobrze wychowane i ułożone psy, nikt nie myślał o ich socjalizacji, kiedy były małe... ale mimo wszystko porównując ich zachowania, do zachowań prezentowanych przez Łatiego i Bastę (czyli psy po przejściach i to z dość poważnymi problemami lękowymi), widzę OGROMNĄ różnicę. Fredek, czy Baster nigdy w życiu nie mieli np. problemu z lękiem przed ludźmi, mimo zaznaczam - braku porządnej socjalizacji. Oni po prostu spędzili dzieciństwo w beztrosce i to wystarczyło jak widać, żeby wyrosły na pewne siebie psy, które nie przejawiały żadnych obaw przed obcymi. Oboje byli wesołymi psami, bez większych problemów emocjonalnych. Natomiast Basta i Łati... tragedia. Jak Lati do mnie trafił w wieku ok. 7 miesięcy, był już nieźle zahukanym psem - przez pierwsze dwa tygodnie widywaliśmy go tylko przez okno, bo samo wyjście na podwórko powodowało paniczną ucieczkę do budy i ukrycie się w jej najdalszym kącie. Po dwóch tygodniach przekonywania go, że nic mu nie zrobię, dostałam przywilej dotknięcia go. Moich rodziców i siostry bał sie przez następne pół roku, a widok obcych ludzi, przyprawiał go o palpitację serca. Teraz (obecnie ma 9 lat) nie boi się już nawet obcych, ale kosztowało mnie to naprawdę ogrom ciężkiej pracy i nie uwierzę, że pozbycie się lęku o jakim piszesz u szczeniaka, niezbyt lękliwej bądź co bądź rasy kosztowało Cię tyle samo pracy. Basta mimo naszych wszelkich starań, nadal boi się obcych i obawiam się, że tego już nie przeskoczę. To jest po prostu skrzywdzony pies, który i tak osiągnął już dużo, biorąc pod uwagę fakt, jak źle było jeszcze rok temu... ale źle przeprowadzonej socjalizacji nie da się w 100% odkręcić. Owszem, da się dużo w tej kwestii zdziałać, oswoić psa z jego lękami, ale są tego pewne granice... może gdyby była mniej wrażliwym psychicznie psem, poszło by łatwiej... ale nie jest. Jest emocjonalnie czuła jak sejsmograf i obawiam się, że jej trudnego szczenięctwa nigdy nie uda mi się do końca wymazać z jej pamięci. Nie twierdzę, że ktoś nie pracowałby z nią lepiej, niż ja to robię (choć staram się jak mogę) i nie osiągnął lepszych efektów, ale na pewno innym nakładem pracy, niż odkręcenie lęku kilkumiesięcznego szczenięcia jamnika... Swoją drogą, jest taki okres w życiu szczeniaka (4-12 tydzień), który w zasadzie determinuje całe jego późniejsze życie. Pies, który w tym okresie nie będzie np. w ogóle widywał człowieka, prawdopodobnie NIGDY człowiekowi nie zaufa (J. Paul Scott robił nawet dość drastyczny eksperyment związany z socjalizacją szczeniąt w tym okresie). Moje psy niestety normalne do końca nie są (a bywają gorsze przypadki) i jest mi wręcz trochę przykro, kiedy ktoś twierdzi, że życie z takim psem to nic takiego, a tłumaczenie problemów jest "gadaniem na wyrost"...
LadyS Posted October 10, 2012 Posted October 10, 2012 Myślę, że jedyną różnicą między psem problematycznym po przejsciach a tym, którego mamy od zawsze w domu jest to, ze w pierwszym przypadku jednak w mniejszym stopniu obecny właściciel na tego psa wpłynął i sprawił, jaki on jest. Jeśli natomiast ktoś miał psa od szczeniaka i pies przejawia naprawdę znaczne problemy, to już wiadomo, że ktoś zwyczajnie spieprzył socjal - a tego nie spieprza się w jeden dzień. Oczywiscie, wiele zależy od predyspozycji danego psa, ale to tylko potwierdza mój pogląd, że nie każdy poradzi sobie z każdym psem. Nie da się porównac jednocześnie wychowywania szczyla od małego i odkręcania psa po przejsciach, bo zwyczajnie są to dwie różne sprawy - w pierwszym przypadku psa się uczy czegoś, jakby nakładając pewien schemat na tabula rasa, a w drugim nie tylko się uczy, ale i oducza, odzwyczaja, zaucza się pewne rzeczy, które już są. I znów wszystko zależy od psa - czasem trudni jest zepsuć szczeniaka, mimo że się nie ma pojęcia, a czasem trudno jest odkręcić psa po przejściach, mimo ze się to pojęcie ma. Najgorzej natomiast, gdy problematycznego psa albo szczeniaka dość "miękkiego" weźmie ktoś, kto jednak mimo pojęcia - nawet wówczas, gdy wydaje mu się, że to pojęcie ma.
Vectra Posted October 10, 2012 Posted October 10, 2012 Lęki separacyjne , to się bardzo łatwo płodzi .... wystarczy być nadopiekuńczym za bardzo ;) Tak gdzie urodził się Kano , u jakich ludzi był ... no właśnie przez miłość mu to wdedukowali. Inna jest też więź u psa który skrzywdzony , powtórnie zaufał człowiekowi ... tak jak w przypadku Lalki ... inna w przypadku Klementyny której takie złe rzeczy nie spotkały ... Z każdym psem mimo wsio , ma się inną więź , inne relacje .. tu już mówię o sferach uczuciowych , zaufania ... nie wykonywania poleceń czy chodzeniu po centrum warszawy. Zupełnie inna w przypadku psa po przejściach , a inna psa bez skazy na życiorysie ... szczególnie z domu gdzie szczeniak od urodzenia był odchowywany w odpowiednim do tego podejściu ... ważny jest tu zdrowy rozsądek ... a nie chore miłosierdzie ;) Myślę że sporo psów po przejściach , w nowych domach , ma problem jeden ... na siłę wynagradzanie mu tych strasznych chwil ;) Psycha psa jest niesamowita , obserwacja rozwoju każdego wyjątkowa ... Jari musiał się nauczyć żyć w warszawie , no widzisz Emila "mówić" chociażby po Polsku :diabloti: bo ni w ząb nie panimała szto sie do niej gawarii ... gdyby przybyła w wieku 8 tygodni , nie musiałabym uczyć się Holenderskiego :evil_lol:
LadyS Posted October 10, 2012 Posted October 10, 2012 Vectra napisał(a): Myślę że sporo psów po przejściach , w nowych domach , ma problem jeden ... na siłę wynagradzanie mu tych strasznych chwil ;) O, to mnie np. osobiście przeraża, a jest uprawiane przez wielu dogomaniaków. Np. tuczenie - aż niezdrowe - psa, który wcześniej niedojadał. Albo przytulanie na siłę i ciumcianie do psa, który jest lękliwy w sytuacji, gdy ten się przestraszy. Zresztą, bardzo często ja, jako wyadoptowująca, mówiłam ludziom o problemach z psem (np. będącym w DT, hotelu), na co słyszałam "na pewno nie będzie tak robił, bo zobaczy, ze go kochamy i będzie nam wdzięczny za dom"...
Amber Posted October 10, 2012 Posted October 10, 2012 Musiałam niestety przerwać rozmowę, bo mój eksterier na kanapę, który od dwóch dni z uwagi na moje gorsze samopoczucie nie dostawał tyle ruchu co trzeba zaczął strajkować 2 godz. wcześniej, że chce wyjść - teraz!!! Kiedyś czytałam, że jamniki potrzebują dużo ruchu, hie, hie :evil_lol: evel, o psach ze schroniska nie pisałam do ciebie tylko o ogólnej tendencji jaką na dogo można zauważyć. O ile są to rzeczy, że np. pies nie lubi facetów bo go lali itp. tak lęk separacyjny, agresję lękową itp. może mieć każdy pies niezależnie od przeżyć, a zauważyłam, że spora część osób się zasłania tym, że ich pies jest ze schronu i w ogóle jaki biedny. Ty akurat taka NIE jesteś, bo z Zu pracujesz i nie składasz tych zachowań tylko na karb złej przeszłości. Odsuwanie starych psów bo złe i niemodne też jest zabawne. Ja nie ukrywam, że Jari jest u mnie na pierwszym miejscu, ale jamnice traktuje po prostu inaczej. Cortinę teraz się staram zabierać na równi z Jarim wszędzie, ale nie napiszę, że traktuję ją tak samo jak Jariego bo tak nie jest. Każdego psa kocham na inny sposób, co nie znaczy, że gorzej. Po prostu Jari bardziej mi odpowiada psychicznie i dlatego wytworzyłam z nim lepszą (inną?) więź niż z jamnicami. Gdybym jamnic nie lubiłam to bym Finkę po wypadku uśpiła, a nie kąpała z odchodów 3 razy dziennie, a Cortinie nie dawała na słodkie oczka wszystkiego co chce zjeść czego nigdy nie robię przy Jarim. I nie brała do łóżka jak mi źle i smutno i nie nazywała Cortinką w myślach i jak nikt nie słyszy :evil_lol: Dlatego takie zapewnienia, szczególnie na dogo, które zrzesza raczej miłośników psów, a nie zwyroli ;) że jak się pojawi nowy pies, to stary nie pójdzie w kąt mnie śmieszą. Jasne, że nie. Ale każdego psa kocha się inaczej. Ja nie traktuje moich psów , jak przedmiotów do spełniania moich życzeń ... A do czego? ;) Tzn. chyba każdy z nam miał marzenie by psa mieć, inaczej by go nie miał. No chyba, że się pojawił na drodze przez przypadek ale u ciebie chyba tak nie było... Była już taka co chciała psem spełniać marzenia i jej się to średnio udało :p Bo marzenia to jedno, ale ważne jest, żeby w tych marzeniach uwzględniona została też miłość. Z Jarim chciałam pracować, wyszło jak wyszło. Trafił mi się nadpobudliwiec z chorym żołądkiem. Cortina miała brylować na wystawach. Ma przebudowany zad. Ledwo zrobiła championat. Marzenia o suce hodowlanej też prysły. A psy mam, kocham, je i cieszę się, że są. Tak po prostu. W kwestii spełniania marzeń tobie poszło chyba dużo lepiej, bo masz hodowlę i wyniki. Gdybyś tych marzeń nie miała, to hodowli chyba też nie. Bo chyba nikt nie zakłada hodowli, bo "tak wyszło". Ta myśl kiełkowała, może nie od razu, ale kiedyś się pojawić musiała. Inaczej dalej byś została przy Franiu. I na podsumowanie, zgadzam się, nie więź nie jest lepsza czy gorsza mając psa od szczeniaka nie mając, jest po prostu inna. Bo moim zdaniem jaka ona będzie to zależy od nas, od naszego charakteru i od charakteru psa. Na tej samej zasadzie, niekoniecznie znając kogoś od dziecka będzie się go lubiło bardziej, od kogoś kogo poznasz jutro.
Recommended Posts