TERESA BORCZ Posted April 15, 2010 Posted April 15, 2010 wszystko przed nami. Narazie z pomocą cioteczki NINKI1, zawsze na posterunku zaklepujemy najbliższe z możliwych ogłoszenie w Dzienniku zachodnim; to mój wkład narazie zamiast deklaracji, jednorazowej. Może przyniesie nam szczęście. Trzymamy kciuki mocno. A ja i tak szukam dalej. Czy pani Grażynka nie ma czasem możliwości zaopiekowania się psikiem, czy ktoś ja o tym może przekonać? Myślę o delikatnie płatnym dt , na karmę i weta, po co szukać hoteliku skoro pani ma serce i może się zgodzi ? Chętnie bym z nią o tym porozmawiała. Kilka takich propozycji już się przyjęło.na wszelki wypadek działam dalej. Quote
gonia66 Posted April 15, 2010 Posted April 15, 2010 DIF napisał(a):przepraszam, że niektóre zdjęcia są nieostre, ale chyba aparat zaczyna mi szwankować. I zwróćcie proszę uwagę, na chusteczkę na szyi Bartusia. Dzisiaj pani Grażynka powiedziała, że kupi mu drugą, bo ta jest nadszarpnięta "zębem czasu".... To naprawdę złota kobieta jest! :loveu: Kto by myślał o chusteczce na szyję dla psa.... Bartunio jest naprawdę bardzo pobudzonym psiakiem. Jak weszłyśmy do "jego" domu cały zaczął się trząść i telepać na nasz widok, taki był podniecony i radosny. Naprawdę bardzo się nakręcił a p. Grażynka głaskała go i cały czas powtarzała "tylko mi nie dostań ataku, tylko nie dostań ataku". Wyszłyśmy szybciutko, bo nie sposób wytrzymać smrodu jaki tam panuje ... :shake::-( Teresko! Bardzo na Ciebie liczymy! Jesteś boska a przede wszystkim skuteczna! :loveu: Jakby co pisz na wątku albo na maila: [email protected]ZDjęcia takie cudne...Bartuś taki kochany..ale jak przeczytałam wieści, to o malo serce mi nie pękło:(Juz sobie wyobraziłam ta radość....:( Boże...ratujmy go...albo faktycznie, może niech terenia porozmawia z ta kochaną Pania Grażynką...dlaczego ona nie moze wziąć Bartunia do siebie do domku..??? I dlaczego w domku panuje smrod DIF..???:(:( Quote
IVV Posted April 15, 2010 Posted April 15, 2010 Goniu -smierdzi poniewaz piesek zalatwia swoje potrzeby kiedy moze ,nikt go nie wyprowadza jak on musi isc tylko jak ludzie maja czas. strasznie sie culam czytajac jak sie biedaczek trzas z radosci jak zobaczyl czlowieka majac nadzieje ,ze juz go ktos wezmie i wiecej nie zamknie-okropne przez co ten pies emocjonalnie przechodzi!!! napisala do mnie dzis Anja Jeśli nie macie jeszcze DT dla Bartusia , to na 99% będę mogła go wziąć na płatny tymczas (300 zł miesięcznie) .Mój TZ dał się przekonać , Bartuś był by w domu , na noc i w czasie mojej nieobecności w domu , siedział by sobie w pomieszczeniu za łazienką ( ogrzewane i widne , w domu) . Jeśli chodzi o jedzenie to możecie coś podrzucić , a jeśli nie macie nic to też nie problem , ja gotuje psiakom makaron z mięsem i warzywami . Jeśli masz jakieś pytania to czekam Pozdrawiam Anka co myslicie o tej propozycji? Ja osobiscie uwazam ze najlepiej by bylo gdyby Pani Grazynka mogla go wziasc na tymczas,on ja zna i akceptuje ,a my jej finansowo pmozemy.Ludzie boja sie tych wydatkow ,a pewnie ta sobotnia wizyta z podawaniem lekow za 150 zl tez nie pomogla.Takie rozwiazanie bylo bynajlepsze dla Bartusia i jegoi stanu emocjonalnego by zostal z czlowiekiem ktorego zna od lat Pania Grazynka. Tereska jak z nia porozmawia to moze ja przekona.Jesli nic z tego to moze Ania niech wezmie na tymczas???. Quote
gonia66 Posted April 15, 2010 Posted April 15, 2010 IVV napisał(a):Goniu -smierdzi poniewaz piesek zalatwia swoje potrzeby kiedy moze ,nikt go nie wyprowadza jak on musi isc tylko jak ludzie maja czas. strasznie sie culam czytajac jak sie biedaczek trzas z radosci jak zobaczyl czlowieka majac nadzieje ,ze juz go ktos wezmie i wiecej nie zamknie-okropne przez co ten pies emocjonalnie przechodzi!!! napisala do mnie dzis Anja Jeśli nie macie jeszcze DT dla Bartusia , to na 99% będę mogła go wziąć na płatny tymczas (300 zł miesięcznie) .Mój TZ dał się przekonać , Bartuś był by w domu , na noc i w czasie mojej nieobecności w domu , siedział by sobie w pomieszczeniu za łazienką ( ogrzewane i widne , w domu) . Jeśli chodzi o jedzenie to możecie coś podrzucić , a jeśli nie macie nic to też nie problem , ja gotuje psiakom makaron z mięsem i warzywami . Jeśli masz jakieś pytania to czekam Pozdrawiam Anka co myslicie o tej propozycji? Ja osobiscie uwazam ze najlepiej by bylo gdyby Pani Grazynka mogla go wziasc na tymczas,on ja zna i akceptuje ,a my jej finansowo pmozemy.Ludzie boja sie tych wydatkow ,a pewnie ta sobotnia wizyta z podawaniem lekow za 150 zl tez nie pomogla.Takie rozwiazanie bylo bynajlepsze dla Bartusia i jegoi stanu emocjonalnego by zostal z czlowiekiem ktorego zna od lat Pania Grazynka. Tereska jak z nia porozmawia to moze ja przekona.Jesli nic z tego to moze Ania niech wezmie na tymczas???. No oczywiscie, nalepiej byloby gdyby Pani Grazynka go wziela do siebie, ale cos mi sie wydaje (nie chce mi się przekopywac wątku), że nie moze go zabrac do siebie...ale moze DIF nam więcej napisze.. gdyby chciala- byloby mega fajnie..ale jesli nie, propozycja ANji jest tez fajna- tylko pytanie- skąd wziać 300zl..??mamy chyba 50 zł deklaracji stalej- i to wszystko...:(ja finansowo nie dam rady juz chocbym pękła:( Quote
IVV Posted April 15, 2010 Posted April 15, 2010 Goniu spokojnie ja pomoge ,ale trzeba najlepsze rozwiazanie znalesc dla Bartusia.I oczywiscie jak najszybciej. Pani Grazynka wie jak postepowac z padaczka i byla przy atakch Bartka ,wiec nie jest to cos nowego dla niej. Musimy ja przekonac ,ze pomoc finansowa jest i nich sie nie obawia. Quote
gonia66 Posted April 15, 2010 Posted April 15, 2010 No Ok- to kto dzwoni..???Nie ma na co czekać..jak pomyslę o Nim i o tym smrodzie.....:(a on taki podobny do mojej Ciapulinki..ma identyczne umaszczenie, tylko troszke mniej w nim jamnisia jak w mojej ukochanej Sunieczki... [*] [*] [*]...pewnie dlatego tak boli mnie serce na sama myśl...:(:( Quote
IVV Posted April 15, 2010 Posted April 15, 2010 pedze do pracy ,kurcze to dogo mnie z torbami pusci, codziennie sie spozniam;) Quote
IVV Posted April 15, 2010 Posted April 15, 2010 ja moge zadzwonic do Pani Grazynki potrzebuje tylko # telefony Quote
gonia66 Posted April 15, 2010 Posted April 15, 2010 IVV napisał(a):ja moge zadzwonic do Pani Grazynki potrzebuje tylko # telefony Czekamy więc na DIF, ona ma namiary:) MAm nadzieje, ze tu dzis wejdzie i poda nam numer do pani Grazynki:) Quote
IVV Posted April 15, 2010 Posted April 15, 2010 Goniu nie czekajmy czy mozesz napisac do niej na pw o ten numer telefonu ,a ja wracam do pracy :) Quote
Hotel KADIF Posted April 15, 2010 Author Posted April 15, 2010 Wlazłam na dogo dosłownie na chwilkę... Numer telefonu do pani Grażyny poszedł na pw do Teresy, goni66 i IVV. Niestety z góry mogę Was uprzedzić, że tymczas u p. Grażyny nie jest kwestią pieniędzy. Ma dwa agresywne, przygarnięte samce, które nie tolerują Bartusia. Inaczej ten psiul juz dawno by grzał u niej swoją chudą doopkę... :-( Quote
IVV Posted April 15, 2010 Posted April 15, 2010 kurcze znwu jestesmy w punkcie wyjscia, no to co mysslicie o propozycji Anji? wlasciwie pospiechu niby nie ma i jest... potrzebny jest dom tymczsowy z duuuuzym doswiadczeniem .sama juz nie wiem co robic???? Quote
E-S Posted April 15, 2010 Posted April 15, 2010 IVV napisał(a):Goniu -smierdzi poniewaz piesek zalatwia swoje potrzeby kiedy moze ,nikt go nie wyprowadza jak on musi isc tylko jak ludzie maja czas. strasznie sie culam czytajac jak sie biedaczek trzas z radosci jak zobaczyl czlowieka majac nadzieje ,ze juz go ktos wezmie i wiecej nie zamknie-okropne przez co ten pies emocjonalnie przechodzi!!! napisala do mnie dzis Anja Jeśli nie macie jeszcze DT dla Bartusia , to na 99% będę mogła go wziąć na płatny tymczas (300 zł miesięcznie) .Mój TZ dał się przekonać , Bartuś był by w domu , na noc i w czasie mojej nieobecności w domu , siedział by sobie w pomieszczeniu za łazienką ( ogrzewane i widne , w domu) . Jeśli chodzi o jedzenie to możecie coś podrzucić , a jeśli nie macie nic to też nie problem , ja gotuje psiakom makaron z mięsem i warzywami . Jeśli masz jakieś pytania to czekam Pozdrawiam Anka co myslicie o tej propozycji? Hm, to jest pies - no cóż, specjalnej troski. Ania ma doświadczenie z takimi psami? Jest zmotoryzowana i dyspozycyjna w razie ataku u Bartka czy pogorszenia jego stanu zdrowia? Cały dzień siedzieć miałby sam w pomieszczeniu za łazienką czy ile godzin ? Ma Ania inne zwierzęta ? Są łagodne i zsocjalizowane ? Nie zrobią krzywdy Bartkowi jak przy nich dostanie ataku ? A jeśli nie będą wobec niego łagodne to co wtedy - dalej Bartek będzie sam - w tym pomieszczeniu za łazienką, z tą różnicą, że za 300 zł? No ja sceptycznie do tego podchodzę. Ewa Quote
IVV Posted April 15, 2010 Posted April 15, 2010 Dziekuje Ewuniu, ze jestes. U Anji parwo wlasnie dostalam wiadomosc. szukamy dalej!!!! Quote
Tymonka Posted April 15, 2010 Posted April 15, 2010 E-S napisał(a):Hm, to jest pies - no cóż, specjalnej troski. Ania ma doświadczenie z takimi psami? Jest zmotoryzowana i dyspozycyjna w razie ataku u Bartka czy pogorszenia jego stanu zdrowia? Cały dzień siedzieć miałby sam w pomieszczeniu za łazienką czy ile godzin ? Ma Ania inne zwierzęta ? Są łagodne i zsocjalizowane ? Nie zrobią krzywdy Bartkowi jak przy nich dostanie ataku ? A jeśli nie będą wobec niego łagodne to co wtedy - dalej Bartek będzie sam - w tym pomieszczeniu za łazienką, z tą różnicą, że za 300 zł? No ja sceptycznie do tego podchodzę. Ewa Doświadczenia z padaczką nie mam , nigdy się nie spotkałam , jeśli chodzi o wet. to mam zaprzyjaźnionego który w środku nocy przyjedzie jeśli będzie taka potrzeba .W pomieszczeniu za łazienką zostawał by wtedy kiedy mnie nie ma w domu , czyli jakieś 10-15 h w tygodniu max. i na noc , pomieszczenie jest przez ścianę z sypialnią . Moje psy każdego tymczasa akceptują , jeszcze się nie zdarzyło , żeby był z tym problem , wiadomo ,że na początku , tylko pod kontrolą . Jest jeszcze opcja , jeśli uda mi się taniej kupić kenel duży ( szukam jak największego ) to na noc był by z nami w sypialni , w kenelu . Tylko nie wiem co z moim szczeniakiem , więc wstrzymajmy się do jutra , jutro będzie miał robione testy na parwo , będę wszystko wiedziała .Ja zaproponowałam ten tymczas bo IVV wcześniej do mnie pisała czy nie dała bym rady go wziąść , niestety nie mogę sobie pozwolić na bezpłatny tymczas , nie pracuje i nie dam rady inaczej.Teraz decyzja należy do was. Quote
E-S Posted April 15, 2010 Posted April 15, 2010 Anja2201 napisał(a):Doświadczenia z padaczką nie mam , nigdy się nie spotkałam , jeśli chodzi o wet. to mam zaprzyjaźnionego który w środku nocy przyjedzie jeśli będzie taka potrzeba .W pomieszczeniu za łazienką zostawał by wtedy kiedy mnie nie ma w domu , czyli jakieś 10-15 h w tygodniu max. i na noc , pomieszczenie jest przez ścianę z sypialnią . Moje psy każdego tymczasa akceptują , jeszcze się nie zdarzyło , żeby był z tym problem , wiadomo ,że na początku , tylko pod kontrolą . Jest jeszcze opcja , jeśli uda mi się taniej kupić kenel duży ( szukam jak największego ) to na noc był by z nami w sypialni , w kenelu . Tylko nie wiem co z moim szczeniakiem , więc wstrzymajmy się do jutra , jutro będzie miał robione testy na parwo , będę wszystko wiedziała .Ja zaproponowałam ten tymczas bo IVV wcześniej do mnie pisała czy nie dała bym rady go wziąść , niestety nie mogę sobie pozwolić na bezpłatny tymczas , nie pracuje i nie dam rady inaczej.Teraz decyzja należy do was. To OK, więc czekamy na info co ze szczeniaczkiem i podejrzeniem parwo. Nie bierz psa do sypialni, nawet w kenelu, skoro Bartuś tak się podnieca człowiekiem, to każde przewrócenie się na drugi bok Wasze będzie u psa wyzwalało, przynajmniej na początku - emocje, on musi się przyzwyczaić, że znowu są obok niego ludzie i że jest to norma, a nie szczęście niepojęte w stopniu wywołującym atak ... Ewa Quote
Tymonka Posted April 15, 2010 Posted April 15, 2010 E-S napisał(a):To OK, więc czekamy na info co ze szczeniaczkiem i podejrzeniem parwo. Nie bierz psa do sypialni, nawet w kenelu, skoro Bartuś tak się podnieca człowiekiem, to każde przewrócenie się na drugi bok Wasze będzie u psa wyzwalało, przynajmniej na początku - emocje, on musi się przyzwyczaić, że znowu są obok niego ludzie i że jest to norma, a nie szczęście niepojęte w stopniu wywołującym atak ... Ewa Ok , ja jutro będę wszystko wiedziała , i tak po cichutku proszę o kciuki , żeby maluch był zdrowy , już się tyle wycierpaił a tu jeszcze wizja parwo. Jeśli chodzi o padaczkę Bratusia , to jutro poproszę mojego weta ,żeby mnie doedukował . Quote
gonia66 Posted April 15, 2010 Posted April 15, 2010 Jestem...czytam....kurcze...mowilam, ze jest jakas przeszkoda w DT Pani Grażynki, tylko nie pamietalam o co chodzi...ale juz wiemy.. Dostalam nr telefonu do P. Grazynki, ale nie ma sensu dzwonic wg mnie bo moze jej byc przykro..na pewno na swoj sposob kocha Bartusia, skoro bezinteresownie się Nim opiekuje.... No to czekamy co z domkiem Anji i jakby coś nie tak- szukamy dalej... Mysle, ze czasu nie mamy....biedaczek moze źle skończyć naparwdę...:(Co będzie jeśli dostanie ciężkiego ataku w nocy...sam..???Jesssssssoooo....nie chcę nawet mysleć:(:(:( Quote
Isadora7 Posted April 15, 2010 Posted April 15, 2010 gonia66 napisał(a):Jestem...czytam....kurcze...mowilam, ze jest jakas przeszkoda w DT Pani Grażynki, tylko nie pamietalam o co chodzi...ale juz wiemy.. Dostalam nr telefonu do P. Grazynki, ale nie ma sensu dzwonic wg mnie bo moze jej byc przykro..na pewno na swoj sposob kocha Bartusia, skoro bezinteresownie się Nim opiekuje.... No to czekamy co z domkiem Anji i jakby coś nie tak- szukamy dalej... Mysle, ze czasu nie mamy....biedaczek moze źle skończyć naparwdę...:(Co będzie jeśli dostanie ciężkiego ataku w nocy...sam..???Jesssssssoooo....nie chcę nawet mysleć:(:(:( Pozytyw jest taki ze u Bartusia najprawdopodobniej padaczka jest na tle emocjonalnym. Z tego co rozmawiałąm z DIF nie było utraty przytomności w czasie ataku, to tez dobrze. Wygląda tez na to że się wycisza (mówię to na podstawie rozmó z DIF). Mam psa mającego od wielu lat padaczkę. Częstosliwość ataków i ich moc daleko większa niż u Bartusia. Ponadto bywały ataki z utratą przytomności, bywały 2-3 nastepujące jeden po drugim, trwające ponad kwadrans. Ostatni atak miał taki de facto konkretny atak miał 1 tycznia 2009. Od tego czasu miewał i miewa aure, a także bywa chwilami dziwny, bywa nieobecny. Wiem, że gdyby nie właściwie ustawione leczenie w tych chwilach byłby atak. To że śmierdzi w domu... na bank Bartuś może nie tyle leje co znaczy. Jest niekastrowanym samcem, znaczenie przez taki psiaki śmierdzi jak cholera. Poza tym... mocz, znaczenie psa mającego tendencje padaczkowe ma że tak powiem "swoisty smrodek". Wybaczcie ale ja rónież po tym odróżniałam/odróżniam u Rambiego konieczność np wzmocnienia dawki luminalu. Wiem i to 100/100 że ma dzień chwile że jest podekscytowany czymś. Wydaje mi się, że Bartusiowi trzeba zrobić badania (rozmawiałam o tym z DIF). Od tego trzeba zacząć patrząc pod katem padaczkowym. Tylko nie u tej pani co bierze jak Cygan za matkę. Niemniej jednak myślę że Bartek nie będzie potrzebował stałego leczenia. Mysle tez że nie grozi mu atak do nieprzytomności. Quote
gonia66 Posted April 15, 2010 Posted April 15, 2010 Isadora7 napisał(a):Pozytyw jest taki ze u Bartusia najprawdopodobniej padaczka jest na tle emocjonalnym. Z tego co rozmawiałąm z DIF nie było utraty przytomności w czasie ataku, to tez dobrze. Wygląda tez na to że się wycisza (mówię to na podstawie rozmó z DIF). Mam psa mającego od wielu lat padaczkę. Częstosliwość ataków i ich moc daleko większa niż u Bartusia. Ponadto bywały ataki z utratą przytomności, bywały 2-3 nastepujące jeden po drugim, trwające ponad kwadrans. Ostatni atak miał taki de facto konkretny atak miał 1 tycznia 2009. Od tego czasu miewał i miewa aure, a także bywa chwilami dziwny, bywa nieobecny. Wiem, że gdyby nie właściwie ustawione leczenie w tych chwilach byłby atak. To że śmierdzi w domu... na bank Bartuś może nie tyle leje co znaczy. Jest niekastrowanym samcem, znaczenie przez taki psiaki śmierdzi jak cholera. Poza tym... mocz, znaczenie psa mającego tendencje padaczkowe ma że tak powiem "swoisty smrodek". Wybaczcie ale ja rónież po tym odróżniałam/odróżniam u Rambiego konieczność np wzmocnienia dawki luminalu. Wiem i to 100/100 że ma dzień chwile że jest podekscytowany czymś. Wydaje mi się, że Bartusiowi trzeba zrobić badania (rozmawiałam o tym z DIF). Od tego trzeba zacząć patrząc pod katem padaczkowym. Tylko nie u tej pani co bierze jak Cygan za matkę. Niemniej jednak myślę że Bartek nie będzie potrzebował stałego leczenia. Mysle tez że nie grozi mu atak do nieprzytomności.Dzięki Dorotko za ten post...trochę mnie mimo wszystko uspokoiłaś...co nie znaczy, że spokojna jestem- pewnie tak, jak i Wy:) Quote
TERESA BORCZ Posted April 16, 2010 Posted April 16, 2010 ogłoszenie w Dzienniku Zachodnim ukaże się we wtorek. Trzymajmy kciuki aby zdjęcie chwyciło za serduszko jakąś fajną ciepłą wielbicielkę jamniczkowego świata. Quote
Hotel KADIF Posted April 16, 2010 Author Posted April 16, 2010 E-S napisał(a):Hm, to jest pies - no cóż, specjalnej troski. Ania ma doświadczenie z takimi psami? Jest zmotoryzowana i dyspozycyjna w razie ataku u Bartka czy pogorszenia jego stanu zdrowia? Cały dzień siedzieć miałby sam w pomieszczeniu za łazienką czy ile godzin ? Ma Ania inne zwierzęta ? Są łagodne i zsocjalizowane ? Nie zrobią krzywdy Bartkowi jak przy nich dostanie ataku ? A jeśli nie będą wobec niego łagodne to co wtedy - dalej Bartek będzie sam - w tym pomieszczeniu za łazienką, z tą różnicą, że za 300 zł? No ja sceptycznie do tego podchodzę. Ewa Ewa, bardzo dziękuję za bardzo konkretne pytania! Na pewno nam pomogą... :p:loveu: Isadora7 napisał(a):Pozytyw jest taki ze u Bartusia najprawdopodobniej padaczka jest na tle emocjonalnym. Z tego co rozmawiałąm z DIF nie było utraty przytomności w czasie ataku, to tez dobrze. Wygląda tez na to że się wycisza (mówię to na podstawie rozmó z DIF). Mam psa mającego od wielu lat padaczkę. Częstosliwość ataków i ich moc daleko większa niż u Bartusia. Ponadto bywały ataki z utratą przytomności, bywały 2-3 nastepujące jeden po drugim, trwające ponad kwadrans. Ostatni atak miał taki de facto konkretny atak miał 1 tycznia 2009. Od tego czasu miewał i miewa aure, a także bywa chwilami dziwny, bywa nieobecny. Wiem, że gdyby nie właściwie ustawione leczenie w tych chwilach byłby atak. To że śmierdzi w domu... na bank Bartuś może nie tyle leje co znaczy. Jest niekastrowanym samcem, znaczenie przez taki psiaki śmierdzi jak cholera. Poza tym... mocz, znaczenie psa mającego tendencje padaczkowe ma że tak powiem "swoisty smrodek". Wybaczcie ale ja rónież po tym odróżniałam/odróżniam u Rambiego konieczność np wzmocnienia dawki luminalu. Wiem i to 100/100 że ma dzień chwile że jest podekscytowany czymś. Wydaje mi się, że Bartusiowi trzeba zrobić badania (rozmawiałam o tym z DIF). Od tego trzeba zacząć patrząc pod katem padaczkowym. Tylko nie u tej pani co bierze jak Cygan za matkę. Niemniej jednak myślę że Bartek nie będzie potrzebował stałego leczenia. Mysle tez że nie grozi mu atak do nieprzytomności. Jest tak jak napisała Isadorka. Nie było utraty przytomności u Bartusia ani w niedziele ani wcześniej. Pies, wg relacji pani Grażyny w "tych" momentach sztywnieje, za chwilę drży, kręci się w kółko .... Oczywiście, dla mnie tryb leczenia Bartusia jest nie do przyjęcia! Pani Grażyna zamierza poprosić wetkę o wpis do książeczki (założoną kilka dni wcześniej :roll:) jakie leki zostały zastosowane. I pani Grażyna prosiła, żebym nie robiła "dymu", chiciaż mam wielką na to ochotę... :angryy:Kwota zapłacona - nie ma tematu! A wetka mieszka dosłownie kilka domów dalej od pani Grażyny i jak zrobimy awanturę a p. Grażyna, która nie ma samochodu i będzie miała problem ze swoimi psami to ta już jej nie pomoże... Ale na pewno nie pozwolę na dalsze nadużycia w tej sprawie, możecie być pewne! :mad: Anju! Wielkie dzięki, że pochyliłaś się nad tym psiakiem! Ponieważ zależy mi na tym, żeby już bardziej nie mieszać mu w głowie i nie przenosić go z miejsca na miejsce, chcę żeby trafił, w kolejnym etapie swojego życia, na osobę, która potrafi zrozumieć jego problemy. Na pw podaję Ci telefon do Abrakadabry (od niej dowiesz się szczegółów pogryzienia jej przez Bartusia) oraz Pani Grażynki. Bardzo Cię proszę zadzwoń do nich! Przybliżą Ci charakter i zachowanie Bartka a Ty sama musisz zadecydować czy dasz radę....:kciuki: Quote
Isadora7 Posted April 16, 2010 Posted April 16, 2010 E-S napisał(a):[...]Ma Ania inne zwierzęta ? Są łagodne i zsocjalizowane ? Nie zrobią krzywdy Bartkowi jak przy nich dostanie ataku ? A jeśli nie będą wobec niego łagodne to co wtedy - [...] Ewa Nie zauważyłam tego posta. Odniosę sie do tej częsci na bazie własnych doświadczeń. 12 grudnia 2008 roku adoptowałam prawie siedmioletnią jamniczkę. Sunia była bardzo nieprzystępna. WQrwiona na cały świat, warćzaca na wszystko co w okolicy się ruszało. Do dzisiaj jest delikatnie mówiąc zachowawcza, nie lubi dzieci dostaje wręcz amoku. Jest zaczepno-agresywna do w zasadzie wszystkich psów. Pierwsze dni to każde zbliżenie do niej Rambiego to warkot, pokazanie szczeki i tapir z sierści (jest długowłosa). Rambo jest bardzo serdeczny, niezwykle przyjazny, kocha wszystko co się rusza. Podchodził do niej z ciekawością, serdecznością, zaciekawieniem, parokrotnie prawie oberwał od Rudej. No ciężko było, bardzo ciężko. Na święta wyjechała razem z jamnikami do jednej z dogomaniaczek. Kolejny stress dla dopiero adotpowanej suki. Nie wspomnę o kilkugodzinnej jeździe rozklekotanym PKSem po polskich drogach. Na miescu dodtakowo kilka jamoli i jamolowatych. No i Rambo cieprliwe pragnący zdobyć jej sympatię. Ruda niezmiernie warcząca, bluzgajaca, rzekłabym nieprzyjemna również do koleżanki u której byłyśmy. I teraz następuje dzień 1 stycznia 2009 - Rambo dostaje potężnego ataku. To było nad ranem więc jeszcze ja w pieleszach. Kołdra zniszczona, rykoszety takie że głowa mała. Atak trwał dobrze ponad 20 minut, był z chwilowymi utratami przytomności. I szok z mojej strony... Ruda cały czas pilnowała Rambiego, doskonale wiedziała w jakiej chwili i z której strony zajść aby go osłonić. Zawsze trafiała na stronę w którą Rambiego rzucił atak. Osłaniała go, ewidentnie go osłaniała. Po ataku z wielką czułością wtuliła się w Rambusia odpoczywającego w fotelu. Ruda na 100% nie miała doczynienia nigdy wcześniej z atakiem padaczki. Stałam i łzy mi leciały ze wzruszenia. Wiadomo że psy wyczuwają taka padaczki, cukrzycy i wiele innych. Wiadomo że wiele z nich doskonale wyczuwa słabe/bolące miejsca u swojej Pani/Pana. One są mądrzejsze od nas. Mądrzejsze o pewne instynkty. Oczywiście nie biorę pod uwagę sytuacji marginalnych, czyli psów z dewiacjami psychicznymi (a stress jak u Rudej to nie dewiacja) czy psów będących w sforze w schronie - tu mogą zaistnieć sytuacje nie do przewidzenia. Ja po tej sytuacji wiedziałam już że będzie dobrze. Myślę też że poniekąd adopcja Rudej w dużej mierze miała wpływ na fakt iż Rambo nie miał od tego czasu ataku sensu stricto (jak wspominałam miewał aurę). Oczywiście bierze leki regularnie (luminal, okresowo bromek, hepatil). Musi brać zbyt wiele lat miał zbyt duże ataki. Teraz nawet zaczełam schodzić z dawki o 10%. A Ruda jeszcze długo była mało sympatyczna dla Rambiego, jest nadal zachowawcza wobec ludzi, nadal agresywna do psów o kotach nie wspomnę bo to już pogrom jest. Quote
Ajula Posted April 16, 2010 Posted April 16, 2010 Isadora niesamowite jest to, co napisałaś aż mam gęsią skórkę na rękach Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.