Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

TERESA BORCZ napisał(a):
pies siusiał w domu bo nie miał gdzie, takie przypadkowe niesystematyczne wyprowadzanie psuje nawyki, to się w normalnych warunkach usystematyzuje, każdego psa w nowym miejscu trzeba nauczyć wszystkiego od nowa, zasmakuje mu wychodzenie to i będzie wiedział po co, pomogą mu w tym spacerkowe zapachy. nie martwię się tym jakoś specjalnie.

ja to wiem i rozumiem ,ale ludzie ktorzy adoptuja nowe psiaki nie zawsze zdaja sobie z tego sprawe i pozniej po paru dniach pies laduje w schronie poniewaz nasiusial kilka razy w domu...

  • Replies 558
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

IVV napisał(a):
ja to wiem i rozumiem ,ale ludzie ktorzy adoptuja nowe psiaki nie zawsze zdaja sobie z tego sprawe i pozniej po paru dniach pies laduje w schronie poniewaz nasiusial kilka razy w domu...

Ale przyznasz, że tekst do wygłoszenia ludziom kandydującym do szczytnego miana "domku stałego dla Bartusia" - doskonały i bardzo mądry i jeszcze bardziej wzbudza miłość i litość dla pieska oraz chęć niesienia pomocy :)

Posted

widac ciotenki kochane, co ma wisiec nie utonie. dobrze trzymałysmy kciuki, i te wszystkie telefony to nie były te dla BARTUSIA.

M A M Y!!! Dostałam teraz , po momentach zwątpienia telefon od niesłychanie miłego, ciepłego pana z Cieszyna. Raczej oferta nie pod wpływem emocji ale konkretnej potrzeby serca. Bardzo zdecydowany na przyjęcie naszej sierotki. Oboje w dojrzalszym wieku z żoną, mieli już jamniczki, i zdecydowanie wolą mixy bo pan twierdzi że są zdrowsze, nie zapadają tak szybko na jamnicze choroby. Mieli jamnika przez kilkanaście lat. Mieszkają w domku z ogrodem, pan jeżdzi taksówką. Jamniczek zajmie miejsce w domku w sercu ale i na poduchach z panem MATEUSZEM tak jak poprzedni. Nie ma małych dzieci , córka na studiach psiolubna jak rodzice. Rozmowa z panem była przyjemnością

W związku z tym miałam czas wytłumaczyć wszelkie chwilowe słabości BARTUSIA spowodowanw huśtawką emocjonalną, przerażeniem i samotnością. wytłumaczyłam że nie jest to choroba
spowodowana urazem neurologicznym, i nie ma powodów do obaw a jest nadzieja że w atmosferze miłosci i bezpieczeństwa wszystko minie. jeszcze wytłumaczę że nawet leki lek może byc przez lekarza zaserwowany gdyby trwało to dłużej. Pan zakceptował też ewentualne wysiłki z przystosowaniem małego do unikania zalatwiania potrzeb w domu, i wytłumaczyłam skąd sie to wzięło. Pan wykazuje zrozumienie i chęć pomocy sierotce. bardzo mam wielką nadzieję że to jest to. ale dla pewności piszę natychmiast do cieszyńskich cioteczek z prośbą o natychmiastowe przeprowadzenie wizyty przedadopcyjnej. Mam nadzieję mieć wynik jutro, pokaże mu się większe zdjęcie Bartusia z wątku może sobie cioteczki poradzą.

Jeśli z pomoca opatrzności wizyta potwierdzi to co usłyszałam z radością przez telefon, to w piątek lub sobotę Figu wiezie do mnie Misia do Knurowa, może zabierze i jamniorka????
byłoby superowo. Jakoś by się go dostarczyło stąd do Cieszyna. Jak nie to nic na siłę, pan jest zdeterminowany i poczeka, ale byłoby za długo bo następna okazja dopiero chyba za 2 tyg. popytamy.

Teraz trzymamy za powodzenie wizyty przedadopcyjnej, może nawet sama go potem zawiozę, mam też formularz umowy adopcyjnej do podpisania.

Posted

cioteczki trzymamy kciuki coraz mocniej. cioteczka zofija jutro dokonuje wizyty przedadopcyjej w Cieszynie u potencjalnej rodziny Bartusia. jesli wszystko ok transport prawdopodobnie na Śląsk mamy, reszta to nie problem.

Posted

ze słów pana Mateusza wynika że pani równie fajna, nie powiedział jej że ściąga już psiaka bo by nie miał spokoju z niecierpliwości żony, (niedawno odszedł ich jamnik )do czasu przęjecia psika. Wczesniej Pan mi powiedziałże jest w żąlobie, ja myślałam że po żonie, i zmartwiłam się z kim pies będzie w czasie jego nieobecności. Więc delikatnie zapytałam z kim mieszka w tym domku. I tu sie okazało że to po jamniolku żaloba. Oby tak bylo pan jeszcze do tego jest miłośnikiem przyrody i wędkarzem amatorem .Czekam z ogromną niecierpliwością na wieści od zofiji. przez te kciuki stanę się leniuchem. dobrze by było zapytać Figu telefonicznie czy poradziła by sobie z transportem i Misia i Bartusia, do mnie w piątek lub sobotę bo Misio jedzie na 100% no i gdzie by nasze dziewczyny Bartka ewentualnie przekazały. na to też trzeba nieco czasu by dograć a jest go niewiele. jeśli wizyta by potwierdziła słowa Pana to wszystko byłoby dopięte.

Posted

DIF napisał(a):
Matko!!!! Wchodzę na dogo a tu takie wieści!!!! Niech się kręcę!! Suuuper!!!!

Ale to co? Na 100 %??!!!

DIF, dla mnie póki co wygląda na 150 % :) Extra :)

Posted

Ło mateńko..........co tu sie dzieje..??JAk ja moglam tego nie zauważyć..???Takie wieści??Juz oczyma wyobraźni zobaczylam Bartusia w domku z ogródkiem, a kiedys z poańciem na rybkach:):) Jessssssssooo...az mi sie ręce trzesa i ciagle musze poprawiac, co napisalam...czekam z Wami na wieści.....oj...bardzo czekam.....

Posted

zaniedbałam wpis wczoraj po sporej akcji ratunkowej psiaków zagrozonyych, i wizycie u weta z tymczaskami. potem padłam. narazie dalej czekamy mam odpowiedz od cioteczki
'inspektorki" z Cieszyna że z panem jest umówiona na sobotę. narazie idzie dobrze oby tak dalej. Ja to nawet boję sie cieszyć, tymi etapami. Nie chcę zapeszyć. Będę się cieszyć jak psika zawiozę i oddam w dobre ręce.ale trzymamy dalej. są jeszcze inne 2 zgłoszenia. idzie o ile zweryfikowane jeszcze conajmniej jeden albo dwa inne psiaki.

Posted

Teresko, to SUPER!!! Czekamy na wyniki wizyty przed adopcyjnej! :p

Tylko pamiętajmy proszę o pogryzieniu przez Bartusia Abry!
Jeśli będzie jechał trzeba pomyśleć o jakimś środku ogłupiającym (np. sedalinie).
Ale taki środek, z uwagi na przypadłości padaczkowe Bartusia, musi być podany pod kontrolą weterynarza. Musimy mieć chwilkę, żeby to zorganizować!

A prospos...
Od czasu podania "magicznego środka" za 150 zł i niewielkim napadem padaczkowym dzień później, Bartuś najprawdopodobniej nie miał żadnego ataku. :multi:

Posted

DIF napisał(a):
Teresko, to SUPER!!! Czekamy na wyniki wizyty przed adopcyjnej! :p

Tylko pamiętajmy proszę o pogryzieniu przez Bartusia Abry!
Jeśli będzie jechał trzeba pomyśleć o jakimś środku ogłupiającym (np. sedalinie).
Ale taki środek, z uwagi na przypadłości padaczkowe Bartusia, musi być podany pod kontrolą weterynarza. Musimy mieć chwilkę, żeby to zorganizować!

A prospos...
Od czasu podania "magicznego środka" za 150 zł i niewielkim napadem padaczkowym dzień później, Bartuś najprawdopodobniej nie miał żadnego ataku. :multi:

To 2 powody do radości :)

Posted

POGRYZIONKO U ZDEZORIENTOWANEGO, ZANIEPKOJONEGO PSA JEST WYRAZEM OBAW I STRACHU. to normalne, ja nie ryzykowałabym podawania jakichkolwiek środów, bo może to żle podziałac na psa, nawe w zburzeniu jakiejś wzglednej harmonii juz osiagniętej podanym lekiem. Kontrola wet przy aplikowaniu tego środka jest korzyścią wzgledną , bo trzeba mieć konkretne badania psika, pod kątem tych padaczkowych ataków, a na chwile obecną może to być przeprowadzone tylko u dobrego weta. trzeba mu dać jaikeś kocyki na droge, z zapachem domu, jaki by nie był, jakieś dlugodystansowe gryzadło, i nakarmić, mimo podróży aby spał. nie dawałabym sedalinu, u nas tego środka nie stosujemy. Zanim go odwioże do Cieszyna postaram siee na tym etapowym przystanku u mnie go przebadać u zaufanego, doświadczonego weta. zadbajcie o jakaś książeczke i szczpionka. wszystko będzie dobrze oby domek się potwierdził.

Posted

A tej melisy dla psów nie można mu dać ? Tych tabletek niemieckich z melisą (straszna, długaśna niemiecka nazwa), daje się 1 tabl. małym pieskom na 1,5 h przed podróżą.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...