Hotel KADIF Posted April 24, 2010 Author Posted April 24, 2010 Bartek miał wczoraj znowu atak! :placz: Trwało to kilka minut po czym zaczął się wyciszać! Stało się to po tym jak pani Grażyna przyszła. Tak się strasznie ucieszył i pobudził na jej widok. No i się zaczęło... Oby Tereska przyniosła dobre wieści na wątek. Dzisiaj mieli przyjechać Bartusia oglądać pewni ludzie. Ale miałam nosa co do nich dlatego nie pisałam nic na wątku. Już nauczyłam się, że nie należy się cieszyć przed czasem i wzbudzać niepotrzebnych nadziei. Ludzie zadzwonili 2 godziny przed planowaną wizytą i zrezygnowali. Powiedzieli, że wolą zdrowego psiaka. Quote
lika1771 Posted April 24, 2010 Posted April 24, 2010 Bartusiu kochanie trzymam kciuki cały czas Quote
IVV Posted April 24, 2010 Posted April 24, 2010 ...to dobrze, ze tacy ludzie rezygnuja wczesniej ,plewy odpadaja ...znajdzie sie ktos odpowiedzialny! ciekawa jestem czy Tereska juz cos wie? Quote
TERESA BORCZ Posted April 25, 2010 Posted April 25, 2010 Wiem, niestety pan cieszyński idzie na operację bardzo poważną, więc całkiem Jestem przerażona jakiego mamy pecha, nawet kwestia opieki pani nad psem nie wchodzi w rachube bo niestety będzie się opiekowac panem, a i potem róŻnie może być niestety. nie miałabym odwagi dawac psiaka do domku z perspektywą osierocenia jeszcze raz. Dzwonił pan że werdykt chirurga jest na już. Ale jest inny domek zdecydowany w Rybniku i prawdopodobnie ten będzie ok po sprawdzeniu bardzo oględnym przez cioteczke bettę. Pani dosć odpowiedzialnie zadzwoniła jako trzecia i poprosiła o czas na zapytanie siostry. Myślałam że nie oddzwoni, ale jednak tak. Kilkakrotnie. Jeśli okaze się ok to bierzemy psiaka jak najprędzej. Jest nawet okazja transportu w środę . Z warszawy na śląsk do mnie a ja pojade dalej lub ktoś stąd. Było sporo telefonów, ale albo odpadały same albo nie przechodzily weryfikacji. Już nie będę się radować na zapas. Dopiero po udanej adopcji. Znów trzymamy kciuki. Quote
E-S Posted April 25, 2010 Posted April 25, 2010 aldira napisał(a):i co z Bartusiem..... jest juz w domku? Strona wcześniej: 24.IV.2010 r., 21.13 DIF napisał(a): Dzisiaj mieli przyjechać Bartusia oglądać pewni ludzie. Ale miałam nosa co do nich dlatego nie pisałam nic na wątku. Już nauczyłam się, że nie należy się cieszyć przed czasem i wzbudzać niepotrzebnych nadziei. Ludzie zadzwonili 2 godziny przed planowaną wizytą i zrezygnowali. Powiedzieli, że wolą zdrowego psiaka. 25.IV.2010 r., 7.21 TERESA BORCZ napisał(a):Wiem, niestety pan cieszyński idzie na operację bardzo poważną, więc całkiem Jestem przerażona jakiego mamy pecha, nawet kwestia opieki pani nad psem nie wchodzi w rachube bo niestety będzie się opiekowac panem, a i potem róŻnie może być niestety. nie miałabym odwagi dawac psiaka do domku z perspektywą osierocenia jeszcze raz. Dzwonił pan że werdykt chirurga jest na już. Ale jest inny domek zdecydowany w Rybniku i prawdopodobnie ten będzie ok po sprawdzeniu bardzo oględnym przez cioteczke bettę. Pani dosć odpowiedzialnie zadzwoniła jako trzecia i poprosiła o czas na zapytanie siostry. Myślałam że nie oddzwoni, ale jednak tak. Kilkakrotnie. Jeśli okaze się ok to bierzemy psiaka jak najprędzej. Jest nawet okazja transportu w środę . Z warszawy na śląsk do mnie a ja pojade dalej lub ktoś stąd. Było sporo telefonów, ale albo odpadały same albo nie przechodzily weryfikacji. Już nie będę się radować na zapas. Dopiero po udanej adopcji. Znów trzymamy kciuki. Do godziny 10.59 w dniu 25 kwietnia 2010 r. nic się jeszcze nie zmieniło. Quote
Madallena Posted April 25, 2010 Posted April 25, 2010 E-S napisał(a): Do godziny 10.59 w dniu 25 kwietnia 2010 r. nic się jeszcze nie zmieniło. Wcale ze nie bo do 11.00 :p Quote
Betta Posted April 25, 2010 Posted April 25, 2010 info z wizyty w rybniku... Państwo mieli wcześniej juz dwa jamniki... ostatni dożył 14 lat... dużo o rasie wiedzą (Pan od razu zauważył na nowych zdjęciach że ma coś przydługawe nogi ale była to zwykła uwaga....bez rozczarowania)...najważniejsze o co przy wejściu zapytała najbardziej zainteresowana Pani - babcia ;) to czy nie jest agresywny bo ja ostatnio jakis psiak ugryzł i sie boi... mają jeszcze jednego psa który jest przy budzie -niestety na łańcuchu ale jest tak dlatego że często im uciekał...spuszczają go często i pilnują, budę ma ocieplona solidną....tak więc o zwierzaka zadbali pomijajac sprawe łańcucha...niestety ludzie na wsiach mają takie przekonania że łańcuch jest sposobem na problemy... tak czy inaczej widzę że mają serce do psów...kotów też bo mają 2 ...jeden domowy wykastrowany pers przyzwyczajony do psów, drugi podwórkowy-dokładnie kot córki zza płota ale na podwórku na którym miałby hasać Bartus tez sie pojawia,,,,i ponoć nie pozwoli sobie w kasze dmuchac kolejnego psiaka Państwo chcieli miec do domu, do miziania, a piesek który jest na podwórzu to został tam dlatego że wczesniej juz państwo mieli owego jamnika w domu który zmarł Bartus wychodził by na ogrodzony teren... i Państwo liczą na to że zaprzyjaźni sie i z drugim pieskiem i kociakiem wyniuchałam że sprawy takie jak szczepienie, odobaczanie, a nawet kastracja (kota akurat) jest Panstwu "znane " ... duzo pytali też czym był żywiony...poniewaz niemiałam czasu zapoznaćsie z wątkiem wymyslilam sobie że skoro był ze starsza pania to dostawał gotowane, no a Panstwo pytali czy moze tez sucha ... zostali uświadomieni że spokojnie można psa przestawic... chociaz czuje że Pan chętny jest do raczenia psiaków kiełbaskami podsumowujac...Panstwo mysleli że ja juz go dzis przywiozę,...sa strasznie nakręceni... jak dla mnie odpowiedzialni, chociaz o pewnych rzeczach można uświadomić jeszcze... i tu wspomne o czymś o czym pewnie chcielibyście wiedziec córka państwa miała goldena...minęłam sie z nia w drzwiach, pytała czy pracuje w schornisku , ja na to że wolontariuszką a ona "to pewnie poznała Pani mojego Benka" ... pani niedawno dała go uśpić...od jej siostry czyli drugiej córki dowiedziałam sie tyle tylko ż enie był stary, że nagle zachorował i trzeba było... nie wiem na co .. nie chciałam ciagnac za język bo miałam byc ostrozna a pani widziałam nie chciała kontynuowac watku, moze dlatego że sprawa świeża i chyba wszyscy przeżyli strate tego psa... tu sobie myśle że goldden mógł miec cos powaznego a Panstwo mogli trafic na nieodpowiedniego weterynarza (a w rybniku sa tacy) to nie ich wina że zupełnie zaufali jego wiedzy.... Mysle że warto podpowiedziec Państwo gdzie w rybniku jest lepszy a gdzie gorszy wet ! apropo tej sytuacji niepokoi mnie jedno... państwo bardzo kochaja zwierzaki i mysle że siedzi w nich sprawa z tym goldenem, szczególnie w córce - jego włascicielce (nie wiem czy ona mieszka z PAństwem czy osobno)... mysle sobie że trzeba byłby ich dobrzez uświadomic w tym jak ma sie stan zdrowia Bartusia... ja sama o tym niewiele wiedziałam jadac tam dzisiaj ale pani Tereska powiedziała że im jeszcze wszystko wyjaśni.... proponuje zrobic to za wczasu....bo córka Państwa która przeżyła stratę ostatnio myślę że będzie miała poważne obiekcje....a rodzice pod jej wpływem róweniż mogą sie zawhac... generalnie żle sie czuje z tym że im o tym nie powiedziałam... sa bardzo nakręceni ale w obliczu starty którą przeżyli mysle że może byc róznie... i igramy troche z ich uczuciami i losem Bartka.... ja bym im pieska powierzyła, ale chorego na obecny czas raczej nie bardzo..chyba ze z pełna świadomości a go wezmą decyzja należny do was aktualizacja; nie dała mi spokoju sprawa z Goldenem-psem córki Panstwa którzy chcą adoptowac Bartka..oto co znalazłam w sieci... http://www.goldenretriver**********/wychowanie,5/bono-rehabilitacja-zachowan-agresywnych,5120.html http://www.pomocgoldenom**********/do-adopcji,1/bono-bedzie-uspiony,3161.html 100% pewości nie mam ale zgadza sie rasa, imie , miejsce i data ...podejrzewam że to włąśnie Bono był psem który ugryzł pania i dlatego mnie pytała czy jamnik aby napewno nie jest agresywny..adruga córka nie chcac sie "'chwalic" powiedziała że nagle zachorował.... Nie wiem czy nieporadność 40-letniej córki Państwa (nie wiem czy mieszkaja razem...mozliwe) i jej nastawienie do swojego psa, powinno wpłynąc na to czy jej rodzicom można zaufać.... nie wiadomo jak oni odnosili się do jej decyzji i jej męża ale napewno jakos to na nich wpłyneło... i kto wie jak wyglądała by sprawa gdyby pojawiły się kłopoty z nowym psem Quote
TERESA BORCZ Posted April 25, 2010 Posted April 25, 2010 chodziło o sprawdzenie właśnie pod takim kątem jak zrobila to betta, teraż będę im wyjaśniać na czym polega schorzenie Bartusia, i zobaczymy reakcję. temat zdrowia BARTUSIA jest tu decydujący., i oczywiście nie ma mowy o oddaniu bez wyjasnienia sytuacji. jest też domek w PSZCZYNIE gdzie pani w średnim chyba wieku mieszka sama , też miała jamniczka, ma domek z ogródkiem. jutro sprawdzam też ten domek. tu pani jest szczegółowo poinformowana o problemach Bartusia, i akceptuje go takim jaki jest w nadziei że wszystko się unormuje w normalniejszych warunkach. jutro sprawdzamy PSZCZYNĘ i mamy czas na wyważoną decyzję. narazie nie otwierałam wątku goldika , nie mam odwagi, po tej aferze dzisiejszej z Brunem w Lublinie nie mam odwagi na smutne wieści. Własciwie w PSZCZYNIE są dwa domki ale co do drugiego to mam małe watpliwości, czekam na ich następny następny telefon. Quote
Isadora7 Posted April 25, 2010 Posted April 25, 2010 Przepraszam, że wrzucę swoją opinię. Na wątku jestem od początku. Piszę mało bo średnio delikatnie mówiąc lubię pisać "ach i och". Pisze jak mam coś do powiedzenia. Teraz mam. Uważam, że domek sprawdzany przez Betty nie jest domkiem dla Bartusia (dla innego psiaka tak). Dlaczego? Głównie ze względu na fakt zaistnienia tematu pogryzienia, po jednej i drugiej stronie. Cokolwiek mówić Bartuś ma taki incydent za sobą. I doprawdy nie zdziwiłoby mnie jakby się to powtórzyło. Nie wiemy tak naprawdę jaki czynnik to wywołał. Nie znamy i nie poznamy do końca jego historii. Ale trzeba mieć na uwadze że taki precedens był. Fakt który dostrzegła Betty "bo córka Państwa która przeżyła stratę ostatnio myślę że będzie miała poważne obiekcje" też nie rokuje dobrze. Zostało to zauważone, więc zaistniały jakieś sytuacje które takie odczucie wywołały. Bartuś ma padaczkę, takie psiaki mają szczególną wrażliwość i absolutnie bezbłędnie wyczuwają odrobinę fałszu, nienaturalności, niechęci. Proszę w imieniu Bartusia nie ten domek. Quote
IVV Posted April 25, 2010 Posted April 25, 2010 nie wiem jak uwazacie ,ale ten domek ktory Bettka sprawdzila ma za duzo znakow zapytania...Bartus ma problemy i potrzeba mu ludzi ktorzy nie maja zadnych watpliwosci i zahamowan.Przekonac ludzi mozna do wszystkiego,ale jak od poczatku jest cos nie tak to spadaja szanse ze przyszlosc okaze sie rozowa dla psa. Ten domek o ktorym pisze Terenia wyglada jakosc o wiele korzystniej:) Quote
TERESA BORCZ Posted April 25, 2010 Posted April 25, 2010 czekałam ze swoją opinia na wasze. ja tam gdzie pojawia sie link do innego, złego wątku, mam ostrzegawcze światełko. Bystrości BETTY zawdzięczmy skojarzenie. Teraz sobie przypomniałam ten watek, i to ile dostarczył mi bólu. Ponieważ jakoś bardziej jestem zaangażowana w tę adopcje z racji odpowiadania na ogłoszenia, ciąży tez na mnie większa odpowiedzialność za w dobry wybór choć decydować będziemy wszyscy. napisałam dla porównania to co mam jeszcze do sprawdzenia. Ja też wybrałabym inny domek, dla Bartusia. i zaraz załatwiam tę wizytę. mam nadzieję że w końcu trafimy dobrze, tym bardziej ze stale ktoś tam sie jeszcze zgłasza. Rybnik mógłby może dostać jakiegoś pieska ale po dogłębnym sensownym wyjaśnieniu incydentu. chyba że sensownej teorii nie ma wtedy ....czarno to widzę. Quote
IVV Posted April 25, 2010 Posted April 25, 2010 z tym Rybnikiem mam mieszane uczucia,przeciez juz maja psa ktory moze byc do miziania a stoi na lancuchu...jakos nie wiem...dla mnie lancuch zawsze bedzie lancuchem((((( Quote
Betta Posted April 25, 2010 Posted April 25, 2010 ja tak poszłam z buta na te wizyte... i szczerze nie wiedziałam że bartus miał incydent z kłapnięciem.... nie ma co go tam pakowac ze wzgledu na owy incydent, jak i fakt, że jakkolwiek źle ostatnia sytuacja z psina mogła się dla zwierzecia zakończyc źle, tak i pewnie ich psychika została nadszarpnięta nieporadnością z zachowaniem psa i kolejny pies nie bedący spokojnym miziakiem może miec nieciekawy los - biorac pod uwagę że córka Państwa miałaby cokolwiek do gadania , bo Pan-dziadek nie jest typem człowieka który szybko by sie poddał i oddał psa-tak sądzę czytajcie uważnie.... pies jest na dworze od kilku lat , jak sie urodził mieli juz miziaka w domu, a znam mnóstwo ludzi dla któych jeden pies w domu to jest dosć... wiec ten jegomosc wylądował na dworze w bardzo dobrej budzie.... a Pan go spuszcza czesto... tu jedynie nie gra łańcuch ale ludzie na wsi niestetyty takie stereotypowe myślenie maja jeszcze...ale ja bym ich nie skreslała z tego powodu.... i potrafie zrozumiec że sobie myślą że jak pies juz kilka lat siedzi na dworze to bedzie szalał w domu...niestety Quote
ocelot Posted April 25, 2010 Posted April 25, 2010 aja też mam mieszane uczucia... jeden uśpiony bo ugryzł... psy czasami gryzą. drugi na łańcuchu, a skąd wiadomo czy spuszczany? Jaki długi ten łańcuch? Quote
Betta Posted April 25, 2010 Posted April 25, 2010 tamten nie był uśpiony w koncu... bo ta babka zadzwoniła do ludzi od Goldenów i powiedziała im że oddała psa do schroniska i prawdopodobnie ma byc uśpiony jak nikt sie nim nie zjamie... wiec goldeniomaniacy go wyciagneli .....tyle wyczytałam nigdy nie wiadomo wszystkiego napewno... myśle że Pan nie kłamał o spuszczaniu psa.... to typ który z fascynacja opowiada o zwierzetach... wyraził pragnienie aby sie psiaki zaprzyjaźniły... jasne trzeba brac wszystko pod uwage, ale sprubójcie zachowac rozsądek i nie przypisywać Państwu którzy chcą jamnika uczestniczenie w decyzji ich 40letniej córki... bo tego nikt nie wie jak było...nawet nie wiem czy oni razem mieszkają aa...Państwo nie odnieśli sie do sprawy goldena bo nie słyszeli nawet że o tym rozmawiałam z córką która wychodziła z domu... ja też coś czuje że domek dla jamnisia dobry ale niekoniecznie takiego mało-przewidującego..że sie tak wyraże... Quote
IVV Posted April 25, 2010 Posted April 25, 2010 ocelot napisał(a):aja też mam mieszane uczucia... jeden uśpiony bo ugryzł... psy czasami gryzą. drugi na łańcuchu, a skąd wiadomo czy spuszczany? Jaki długi ten łańcuch? masz Ocelot racje spuszczany pies poniewaz pan tak powiedzial(?!) jak taki milosnik zwierzat to pies powinien miec kojec Bartus musi trafic do madrego domu! Quote
Betta Posted April 25, 2010 Posted April 25, 2010 bycie miłośnikiem zwierząt nie wyklucza niewiedzy dot. lęków i wrażliwości psów czy innych zwierząt oczywiście że wiele opiera sie na moich odczuciach ale i w pewnym sensie znajomości tego typu ludzi - żyjących na wsi i traktujących psy stróżujące tak a nie inaczej.... oni w porównaniu z innymi sa na plusie..poza tym pisałam o tym że pies uciekał im często i to mogli uznac za sposób radzenia sobie z problemem aby nie zalała nas fala głupikowych ludzi trzeba uświadamiać, dac szanse stania się "mądrymi" a nie obracać sie na pięcie widząc budę i łańcuch Quote
IVV Posted April 25, 2010 Posted April 25, 2010 Bettka we wszystkim masz racje,tak trzeba pomagac i uswiadamiac. tu tylko chodzi w tym momecie o Bartusia,chlopak ma troche problemow i trzeba mu szukac juz uswiadomionego domu. Quote
gonia66 Posted April 25, 2010 Posted April 25, 2010 [quote name='Isadora7']Przepraszam, że wrzucę swoją opinię. Na wątku jestem od początku. Piszę mało bo średnio delikatnie mówiąc lubię pisać "ach i och". Pisze jak mam coś do powiedzenia. Teraz mam. Uważam, że domek sprawdzany przez Betty nie jest domkiem dla Bartusia (dla innego psiaka tak). Dlaczego? Głównie ze względu na fakt zaistnienia tematu pogryzienia, po jednej i drugiej stronie. Cokolwiek mówić Bartuś ma taki incydent za sobą. I doprawdy nie zdziwiłoby mnie jakby się to powtórzyło. Nie wiemy tak naprawdę jaki czynnik to wywołał. Nie znamy i nie poznamy do końca jego historii. Ale trzeba mieć na uwadze że taki precedens był. Fakt który dostrzegła Betty "bo córka Państwa która przeżyła stratę ostatnio myślę że będzie miała poważne obiekcje" też nie rokuje dobrze. Zostało to zauważone, więc zaistniały jakieś sytuacje które takie odczucie wywołały. Bartuś ma padaczkę, takie psiaki mają szczególną wrażliwość i absolutnie bezbłędnie wyczuwają odrobinę fałszu, nienaturalności, niechęci. Proszę w imieniu Bartusia nie ten domek. [quote name='TERESA BORCZ']czekałam ze swoją opinia na wasze. ja tam gdzie pojawia sie link do innego, złego wątku, mam ostrzegawcze światełko. Bystrości BETTY zawdzięczmy skojarzenie. Teraz sobie przypomniałam ten watek, i to ile dostarczył mi bólu. Ponieważ jakoś bardziej jestem zaangażowana w tę adopcje z racji odpowiadania na ogłoszenia, ciąży tez na mnie większa odpowiedzialność za w dobry wybór choć decydować będziemy wszyscy. napisałam dla porównania to co mam jeszcze do sprawdzenia. Ja też wybrałabym inny domek, dla Bartusia. i zaraz załatwiam tę wizytę. mam nadzieję że w końcu trafimy dobrze, tym bardziej ze stale ktoś tam sie jeszcze zgłasza. Rybnik mógłby może dostać jakiegoś pieska ale po dogłębnym sensownym wyjaśnieniu incydentu. chyba że sensownej teorii nie ma wtedy ....czarno to widzę. Słuszne decyzje...inny psiak, zdrowy byc moze, jak pisze Terenia po wyjasnieniu...Bartuś poczeka...może ten jutro w Pszczynie..???OBy...:) Quote
Hotel KADIF Posted April 26, 2010 Author Posted April 26, 2010 [quote name='Betta']info z wizyty w rybniku... Beta ogromne dzięki za wizytę i za .... czujność! Jak dla mnie dom nie do przyjęcia, jak zresztą dla każdego z Was! Przecież nie chcemy "upchnąć" Bartusia na siłę tylko znaleźć mu DOM w którym będzie szczęśliwy do końca swoich dni! Przy każdym kolejnym domku pamietajmy, to co napisała Isadorka: [quote name='Isadora7'] Bartuś ma padaczkę, takie psiaki mają szczególną wrażliwość i absolutnie bezbłędnie wyczuwają odrobinę fałszu, nienaturalności, niechęci. Bardzo, bardzo dziękuję Wam wszystkim, że jesteście na wątku!!!! Teresko, kochana! Czekamy na kolejne info o kolejnym domku! Ogromne dzięki!!!! Niestety, Bartek miał wczoraj kolejny atak padaczki! Jutro p. Grażyna wybiera się do "tej wetki"....:roll: Quote
zerduszko Posted April 26, 2010 Posted April 26, 2010 Betta napisał(a):tamten nie był uśpiony w koncu... bo ta babka zadzwoniła do ludzi od Goldenów i powiedziała im że oddała psa do schroniska i prawdopodobnie ma byc uśpiony jak nikt sie nim nie zjamie... wiec goldeniomaniacy go wyciagneli .....tyle wyczytałam Nieprawda. Ona go oddała do schroniska po pogryzieniu matki, żeby go uśpili. Gdyby nie 14 dni kwarantanny to byłoby po psie. Ja odniosłam wrażenie (z tego co Ty mi mówiłaś), że ona uważa, że pies nie żyje. Ale to nie jest najważniejsze: Bono bał się również starszego pana, czyli przez niego też był tresowany.... może bity? Podobno to Ci rodzice go rozpuszczali, a pracować z nim nie chcieli, młodzi podjęli się pracy na pocz. O ile młoda Pani to przeżywa, to starsi już kompletnie nie! A przecież mieszkali pod jednym dachem, spacerowali z psem itd. Rodzice mieszkają na dole, córka na górze. Ani słowa o tym psie z ich ust! Matka ich psa przy budzie też umarła jakoś szybko... on się urodził u nich, mogli go do domu przyzwyczaić, to nie jest duży pies, z tym że nie jamnik... A po co te kłamstwa o chorobie? O tym, że to jakiś pies od kogoś ugryzł starszą Panią? No i trzeba być jednak zwolennikiem bicia psa, żeby zgodzić się na taką tresurę. Zainteresowanym wątki na gg, bo gogo cenzura ni przepuszcza. Nie dawać żadnego psa! Wczoraj jeszcze byłam na tak dla innego psa, ale po wymianie wiadomości z osobą, które była tam osobiście i mieli jeszcze pracować z Bono, jestem całkiem na nie :/ Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.