Jump to content
Dogomania

Tosia za tęczowym mostem ,wrodzona wada serca .Tosiu śpij spokojnie [*][*][*]


Recommended Posts

  • Replies 827
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Oczywiście,że powinna zostać w klinice. Pierwsza doba po zabiegu jest bardzo ważna. W razie wystąpienia komplikacji (tfu tfu) otrzyma należytą pomoc. Nikt by nie chciał "podróżować" po operacji, jakby na to nie patrząc poważnej...

Posted

Rozmawiałam z Kago. Nie będzie problemu z zawiezieniem Tosi na zabieg i odebraniem jej, ale Tosia musi zostać w klinice, w razie komplikacji. Telefon do Kago przekazałam Pani Uli. Mam nadzieję, że skontaktuje się, bo czas nagli (moim zdaniem).

Posted

Diora napisał(a):
Oczywiście,że powinna zostać w klinice. Pierwsza doba po zabiegu jest bardzo ważna. W razie wystąpienia komplikacji (tfu tfu) otrzyma należytą pomoc. Nikt by nie chciał "podróżować" po operacji, jakby na to nie patrząc poważnej...


Dobrze, że to zauważyłas. Sterylka to poważny zabieg......

Posted

Dziewczyny, poczekajcie moment z tą sterylką, jeśli zastrzyk nie zatrzymał i była pokryta to niech ustanie ta cieczka. Po co ryzykować cięcie w czasie krwawienia. Tydzień czy dwa.
Transport nie problem, ja też zawsze mogę pomóc chociaż samochód mam nieduży.

Posted

mysza 1 napisał(a):
Dziewczyny, poczekajcie moment z tą sterylką, jeśli zastrzyk nie zatrzymał i była pokryta to niech ustanie ta cieczka. Po co ryzykować cięcie w czasie krwawienia. Tydzień czy dwa.
Transport nie problem, ja też zawsze mogę pomóc chociaż samochód mam nieduży.


Zgadzam się z Myszą - uważam że za szybko chcecie sterylizować Tośkę. Jeśli nadal krwawi to jest ryzyko krwotoku. Zaburzycie jej hormony. A tak za jakieś 2-3 tygodnie spokojnie można by było ją ciachnąć bez żadnych komplikacji.

Posted

anouk92 napisał(a):
Zgadzam się z Myszą - uważam że za szybko chcecie sterylizować Tośkę.


Co to znaczy "chcecie"? Powtórzę raz jeszcze. Właścicielką Tosi jest Pani Ula, i to ona, a nie my podejmujemy decyzję!!

Posted

przed chwilą skończyłam rozmawiac z pania Ulą , właścicielką TOSI która okazała się bardzo sympatyczną i miłą kobietą.
Pani ULA bezpośrednio skontaktowała sie z dr.Spruchem .On jej obiecał że porozmawia jutro z " władzami " schronu aby pieniązki za sterylkę tosi zostały przelane na konto jej dr.u którego chce ten zabieg wykonac . Kwota będzie przlana taka jaką dr.Spruch dostaje od Klembowa.Różnice pokryje już sama p.ULA. Jutro około 20 mam zadzwonić do niej i dowiem sie jak na tę propzycję zapatruje sie sam Klembów.

Posted

[quote name='AGA35']przed chwilą skończyłam rozmawiac z pania Ulą , właścicielką TOSI która okazała się bardzo sympatyczną i miłą kobietą.

Rozumiem, że do tej pory te zalety Uli pozostawały pod znakiem zapytania?...

Pani ULA bezpośrednio skontaktowała sie z dr.Spruchem .On jej obiecał że porozmawia jutro z " władzami " schronu aby pieniązki za sterylkę tosi zostały przelane na konto jej dr.u którego chce ten zabieg wykonac . Kwota będzie przlana taka jaką dr.Spruch dostaje od Klembowa.Różnice pokryje już sama p.ULA. Jutro około 20 mam zadzwonić do niej i dowiem sie jak na tę propzycję zapatruje sie sam Klembów.

I właśnie od tego chciałabym zacząc. Rozmawiając po raz pierwszy z Agą35 zasugerowałam, że może zamiast wozic sunię do Wołomina, narażajac na dodatkowe, niepotrzebne stresy, ponosic koszty transportu i tracic czas, Klembow (czy klinika) moglyby przekazac pieniadze przeznaczone na sterylizacje Tosi Uli albo bezposrednio doktorowi, ktory jest blisko i ktory leczy nasze zwierzeta. Wtedy uzyskalam odpowiedz, ze jest to niemozliwe, bo schronisko ma podpisana umowe z dr Spruchem i koniec. Dlaczego wiec Uli udalo sie dojsc do porozumienia z dr Spruchem w tej sprawie?... - dodam, ze zadzwonila tam z wlasnej inicjatywy, znajdujac tel. w internecie. Nie trzeba bylo wiele - rozmowa byla spokojna i merytoryczna (przy okazji doktor powiedzial, ze 24 godz po zabiegu zostawia suki schroniskowe, bo tam nikt nie ma glowy, zeby ich nalezycie dogladac. Suki "prywatne" oddaje wlascicielom, gdy tylko sie wybudza). Gdybysmy wszystkie mialy taka informacje od razu, nie byloby tego calego zamieszania.
Dziekuje ci Ewo Marto za jedyna, merytoryczna wypowiedz, jaka padla na tym forum od kiedy zepsul mi sie komputer (tj. od ubieglego czwartku). Dementuje sugestie, jakobym nie pisala, bo okropne rzeczy sie dzialy i balam sie linczu (ktory i tak nastapil...). Takie awarie sie zdarzaja i wcale nie musza oznaczac, ze pies zostal w tym czasie obdarty ze skory albo stala mu sie inna krzywda. Tym bardziej, ze kilka osob ma do mnie numer telefonu i zawsze mozna zapytac.
Ula doskonale - prawdopodobnie lepiej niz wiekszosc z Was - zdaje sobie sprawe na czym polega fizjologia zwierzat - ukonczyla studia w tym kierunku (zootechnika plus niedokonczona weterynaria) - to tak dla informacji, zebyscie byly spokojne, ze pies nie trafil do nawiedzonej rozmnazaczki.
Skoro tyle emocji i niepokoju budzi ta adopcja, dlaczego nie przeprowadzono wizyty przedadopcyjnej? Zaufano jedynie mojej skromnej osobie, za co oczywiscie dziekuje. Wizyta poadopcyjna rowniez nie zostala ustalona.
W swoim imieniu moge jedynie powiedziec, ze Tunka nie mogla trafic lepiej - pod KAZDYM wzgledem. Znalazloby sie sporo osob, ktore w zaistnialej sytuacji odstawilyby psa w najlepszym wypadku z powrotem do hotelu, a w najgorszym wystawily za drzwi - zwroty z adopcji zdarzaja sie przeciez z powodu nasikania na dywan! Piszesz Mala_Czarna, ze nie tego chcialas dla Tosi. Zycze Ci, zeby wszystkie psy trafialy do takich domow - slowo! Bylabys wtedy naprawde szczesliwa osoba.
Zrobilyscie taki dym, ze tylko patrzec jak przyjedziecie szturmem odbierac psa, bo mu sie straszna krzywda dzieje. Proponuje najpierw sie nieco "doksztalcic" w tematach zoologicznych i fizjologicznych, a potem wydawac sady, bo jak na razie Wasze sa bardzo krzywdzace i bezpodstawne.
I jeszcze dla uspokojenia - dyskusja kiedy sterylka ma zostac przeprowadzona jest co najmniej smieszna. Nikt - ani Wy, ani nawet Ula, ktora przeciez jest wlascicielka suni - nie bedzie decydowac o terminie sterylki - postanowia o tym jedynie lekarze, bo to oni posiedli najglebsza wiedze w tym temacie i oni biora za to odpowiedzialnosc.
Co do krzywdy, ktora Nemo mogl wyrzadzic Tunce - moglybysmy sie martwic gdyby dog pokryl jamniczke - wtedy zrobilby jej krzywde na 100% - ale Tunka i Nemo sa podobnej wielkosci i budowy i nic zlego sie nie stalo - oprocz tego, ze Nemo okulal, bo mial niedawno operowany lokiec, a staw biodrowy dotkniety dysplazja. Roznicy w sterylizacji zwyklej a sterylizacji aborcyjnej nie ma zadnej.
Jeszcze dla tych, ktorzy uwazaja, ze sunia - jakakolwiek - powinna pozostawac w klinice dlugo po sterylizacji... Suka wybudza sie z narkozy ok. godziny po zabiegu. Jest lekko oszolomiona, ale rozpoznaje ludzi i miejsca. Jak sie czuje wtedy zamknieta w klatce, wsrod obcych ludzi i zwierzat, mozna sie jedynie domyslac. Ale to juz temat na inna dyskusje. Osobiscie mialam do czynienia z piecioma sterylizacjami wlasnych suk (w tym dwiema aborcyjnymi i dwiema w bardzo zaawansowanym ropomaciczu). We wszystkich przypadkach, zabieralam suki godzine po zabiegu, a po dwoch chodzily przytomnie po domu pod moja troskliwa opieka.
Teraz slowo w sprawie opieki po zabiegu. Ula tez ma juz za soba doswiadczenia ze sterylizacja suki (przy obecnosci psa) oraz 5 kotek. Zapewniam - wszyscy przezyli i mieli sie dobrze. Odseparowanie od psa suki po operacji a odseparowanie go od suki w cieczce to naprawde dwie baaaardzo rozne rzeczy - zeby to rozumiec, przydaje sie wiedza praktyczna, a nie tylko blizej nieokreslona teoria wymieszana z emocjami.
No, to skoro juz powiedzialysmy z Ula wszystko, co mialysmy do powiedzenia, zapewniamy Was o naszej sympatii i ogromnym uznaniu dla Waszego zaangazowania w prace dla dobra skrzywdzonych zwierzat. I z calego serca zyczymy powodzenia.
Zakonczmy wiec spory, opanujmy emocje, a wszystkim - z Tunka na czele - wyjdzie to na dobre.
Jesli chodzi o zdjecia, niestety w moim aparacie padla karta, Ula nie potrafi przegrac z komorki na komputer (bo my starej daty i nie jestesmy z technika "na ty", a dzieci wyslalysmy do szkol w swiat), ale zapraszamy Ciotki fotoreporterki na majowke do Puszczy Kampinoskiej.;)

ps. Informuje, ze nadal mam zepsuty komputer, wiec nie wiem kiedy uda mi sie napisac (bo jednak obowiazki pewne mam i nie zawsze moge do tej godziny przesiadywac u Sasiadki:razz:). Tak wiec uprasza sie o nie spekulowanie i cierpliwe czekanie na rozwoj wypadkow, ktore zostana szczegolowo opisane w najblizszym mozliwym terminie.:eviltong:

Posted

"Skoro tyle emocji i niepokoju budzi ta adopcja, dlaczego nie przeprowadzono wizyty przedadopcyjnej? Zaufano jedynie mojej skromnej osobie, za co oczywiscie dziekuje. Wizyta poadopcyjna rowniez nie zostala ustalona"

Czy ktoś moze to wytłumaczyć?

Posted

Spokojnie Nutusia. Z mojej strony to będzie już ostatni wpis. Tak żeby nie denerwować już ani Ciebie, ani Pani Uli. Poproszę tylko o umowę adopcyjną, bo nadal jej nie dostałam. Nie chcę już robić dymu. Powiem tylko tyle. Na wątku Tosi już się nie pojawię. Zresztą jak tylko uda mi się wyadoptować Kosteczkę zamierzam zniknąć z Dogomanii.
Na koniec powiem jeszcze: ufam Gusi w 100% i tylko z tego powodu nie było wizyty przedadopcyjnej. Nutusia, Ja wiem, że cieszysz się na Dogo swacunkiem, i uwierz mi, tylko z tego powodu nie napiszę o pewnych dobrych radach, które udzielił Wam zaufany wet, a o których mi mówiłaś. No trudno. Było miło, ale już nie jest. Bywa i tak.

Posted

AGA35 napisał(a):
Skoro tyle emocji i niepokoju budzi ta adopcja, dlaczego nie przeprowadzono wizyty przedadopcyjnej? Zaufano jedynie mojej skromnej osobie, za co oczywiscie dziekuje. Wizyta poadopcyjna rowniez nie zostala ustalona.

Czy ktoś moze to wytłumaczyć????????????????

A o co Ci chodzi? Nutusia pisze na Dogomanii od dawna, Tosię adoptowała jej przyjaciółka. Czegoś Aga nie wiesz? :)

Posted

Bardzo przykre jest jeszcze to, co piszesz o dokształcaniu się. Jeśli chodzi o sterylkę to rozmawiałam z dwoma lekarzami. Przecież Ci o tym mówiłam, prawda? I jeden i drugi twierdzi, że jest ZA WCZEŚNIE, no ale skoro to niedokształceni lekarze to nic nie poradzę.

Posted

mala_czarna napisał(a):
A o co Ci chodzi? Nutusia pisze na Dogomanii od dawna, Tosię adoptowała jej przyjaciółka. Czegoś Aga nie wiesz? :)


wiem wiem :lol:

Posted

zaufałyśmy natusi !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!i nawet p.Ula nie ma do nas PRETENSJI natomias ona coś cierpi . Bardzo dobrze sie stało że p.Ula sama skontaktowała sie z wetem i to on się zobowiązał na podjęcie rozmowy na taki temat ze schronem na temat przekazania pieniędzy. Macki wolontariuszy aż tak daleko nie sięgaja, z naszej strony zrobiłsmy ABSOLUTNIE WSZYSTKO żeby wyjść z tego z twarzą . Także natusia nie obrzucaj nas błotem bo nie masz racji . To wlasnie te niedouczone ciotki nie zostały obojętne na los tosi i zaangażowały sie , zbierały kase i doprowadziły do tego że Tosia została zabrana ze schronu i przewieziona do dobrego hoteliku .

Posted

Przepraszam, ale nie potrafię zacytować kilku wypowiedzi na raz, więc swoje myśli wytłuściłam, a cytaty pozostawiłam normalną czcionką...

Na koniec powiem jeszcze: ufam Gusi w 100% i tylko z tego powodu nie było wizyty przedadopcyjnej. Nutusia, Ja wiem, że cieszysz się na Dogo swacunkiem, i uwierz mi, tylko z tego powodu nie napiszę o pewnych dobrych radach, które udzielił Wam zaufany wet, a o których mi mówiłaś. No trudno. Było miło, ale już nie jest. Bywa i tak.

Ja też ufam Gusi w 100% - dlatego zadzwoniłam dziś do niej wieczorem, żeby mi pomogła zrozumieć co się właściwie stało... Dlatego, że ufam Gusi w 100% Ula ma Tosię.
Było miło, owszem i nie pojmuję dlaczego już nie jest. Dlatego, że od czwartku mam zepsuty komputer?...

A o co Ci chodzi? Nutusia pisze na Dogomanii od dawna, Tosię adoptowała jej przyjaciółka. Czegoś Aga nie wiesz?

Ja nie wiem i byłabym wdzięczna za wyjaśnienia.

Bardzo przykre jest jeszcze to, co piszesz o dokształcaniu się. Jeśli chodzi o sterylkę to rozmawiałam z dwoma lekarzami. Przecież Ci o tym mówiłam, prawda? I jeden i drugi twierdzi, że jest ZA WCZEŚNIE, no ale skoro to niedokształceni lekarze to nic nie poradzę.
Telefon do Kago przekazałam Pani Uli. Mam nadzieję, że skontaktuje się, bo czas nagli (moim zdaniem).

Kama, a jak byś odebrała te wszystkie posty od czwartku?... Najpierw panika, że nie ma wiadomości... Potem jedna pisze, że za wcześnie, druga umawia transport na 27-go, trzecia rzuca kolejne dobre rady – czy to jest spójne?... Najwyraźniej ktoś nie ma racji, prawda?... Weci, z którymi się kontaktowałaś mówili, że za wcześnie na sterylkę, to na jakiej podstawie umówiłyście transport na 27-go? Dr Spruch (a nie nasz wet niedouczony i niezaufany) wspomniał dziś Uli (po informacji o kryciu) o terminie sterylki w okolicach 20 maja!!!! Nasz niedouczony i nie zaufany (zanim doszło do krycia) obliczał, że od zastrzyku do zatrzymania cieczki minie 4-6 dni, potem trzeba odczekać co najmniej 2 tygodnie (to już razem trzy) i można sterylizować, żeby nie ryzykować ropomacicza. To się wydaje spójne z tym, co twierdzili Twoi weci. Każdy ma lekarza, któremu ufa. Gdyby nie nasz, moja Tośka już co najmniej pięć razy poszłaby na tamten świat, Uli Nemo by nie chodził... Coś on się jednak trochę na tych psach zna...

zaufałyśmy natusi !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!i nawet p.Ula nie ma do nas PRETENSJI natomias ona coś cierpi .

Ja niczego nie cierpię i nieskromnie dodam, że owszem – jestem osobą godną zaufania – nikt się jeszcze na mnie nie zawiódł. Post pisałyśmy we dwie, z kompa Uli, bo mój zepsuty. Dodam jeszcze, że nie wiedziałabym o tym co się wydarzyło na wątku, gdyby nie Ula, która zadzwoniła do mnie o 21.30 i wręcz zażądała, żebym przyszła do niej i odpisała, bo ona nie jest zalogowana, a szlag ją trafił.

Bo jak ma się nie wściec osoba, której jedyną winą jest to, że pokochała psa od pierwszego wejrzenia, jego los bardzo leży jej na sercu, a której się zarzuca: Tutaj nie mozna patrzeć na czyjeś "widzimisię", tylko na dobro Toski. Nie wiem czy p.Ula zdaje sobie sprawę z tego, że jesli Nemko zrobi przypadkiem krzywdę Tośce to konsekwencje tego mogą byc bardzo poważne. Tym bardziej, że p.Ula pracuje i nie jest w stanie zapanowac nad Nemko

Jak ma się nie poczuć jak kretynka, która pierwszy raz na oczy widzi sukę, ruję i weterynarza?...

Bardzo dobrze sie stało że p.Ula sama skontaktowała sie z wetem i to on się zobowiązał na podjęcie rozmowy na taki temat ze schronem na temat przekazania pieniędzy. Macki wolontariuszy aż tak daleko nie sięgaja,

Szkoda, że od razu nie ustaliłyśmy, żeby Ula sama się skontaktowała z dr. Spruchem...

z naszej strony zrobiłsmy ABSOLUTNIE WSZYSTKO żeby wyjść z tego z twarzą.

Tyle tylko, że to nie Wy miałyście wychodzić z twarzą! Z twarzą miał wyjść ten, kto dopuścił się błędu i, jak się okazuje, wyszedł (chwała mu za to!).

Także natusia nie obrzucaj nas błotem bo nie masz racji . To wlasnie te niedouczone ciotki nie zostały obojętne na los tosi i zaangażowały sie , zbierały kase i doprowadziły do tego że Tosia została zabrana ze schronu i przewieziona do dobrego hoteliku .

Jakim błotem?! Zrobiłyście dla Tosi najwięcej, ile było można i nikt Wam nie odbiera zasług! W pełni zrozumiałe jest, że troszczycie się o dalszy los Waszej podopiecznej. Nikt nie umniejsza Waszych zasług przecież! Ale to nie powód, żeby wpadać w panikę, rzucać w emocjach oskarżenia czy formułować niesprawdzone podejrzenia.

Dziewczyny, do jasnej cholery! Przecież gramy do tej samej bramki! Też mam napisać, że to mój ostatni wpis na wątku Tosi?... Komu zrobię na złość, komu dopiekę, co mi to da?... Siedzę tu jak niespełna rozumu o 2-giej nad ranem i piszę, zamiast iść spać, bo jutro do pracy muszę wstać... Po co?... Żeby się kłócić, czy żebyśmy mogły dojść do porozumienia i na słonecznym tarasie, przy kawie i domowym cieście mogły się cieszyć, patrząc na wspólne dzieło - kolejnego psa, który dzięki determinacji i ofiarności Ludzi znalazł DOM!

Dobranoc, i niech nowy dzień przyniesie jasne, dobre myśli...
Magda

Posted

Dziekuję Ci Nutusia za ostatnie słowa Twojej wypowiedzi. Gramy do tej samej bramki. czasami naprawdę jest cieżko powstrzymać się od pewnych komentarzy, bo my wszystkie tego, czy każdego innego psa którego wyciagamy -- traktujemy jak własnego.

Kawę mam nadzieje wypić z Paniamim choc preferuję herbate ;) i bardzo chętnie odwiedzę Ciebie i p.Ulę, jak również porobię zdjęcia Tośce. Jednak nie wiem czy to będzie weekend majowy. Ale to jeszcze się dopytam Ciebie Nutusiu.

Posted

O, pisałam ale mi post wywaliło.

Chodziło mi tak w skrócie o to, żebyśmy sobie dali wszyscy na wstrzymanie.

Wszyscy chcemy dobra Tunki tak?
Wszystkim zależy żeby cała ta historia się dobrze skończyła tak?

To, proszę, zanim każda z nas napisze cokolwiek, niech się dobrze trzy razy zastanowi. Bo później padają słowa, których nie da się zapomnieć.
O słowo za dużo i robi się nieprzyjemnie - mało to mamy nieprzyjemnych wątków na dogo? ;)

Nikt nikomu nie zarzuca braku kompetencji czy zaangażowania. I niech tak zostanie.

Wiadomo, że pojawiają się emocje, że wszyscy się martwimy i zastanawiamy co by było gdyby.
Ale emocje póki co w kieszeń i wyciągniemy jak się będzie można cieszyć, że wszystko poszło gładko.

Jednym słowem - spokój mi tu ! ;)

Posted

Dzien dobry, przepraszam , chcialam tylko zapytac o jedno, gdzie jest Antocha?mialam jakis tam swoj niewielki udzial w zadbaniu o zdrowie Toski i nie za bardzo rozumiem o co tu chodzi?, Po otrzymaniu odpowiedzi kasuje subskrybcje.
A "opluwania" nie mam ochoty czytac.
Pozdrawiam.

Posted

Ellig napisał(a):
Dzien dobry, przepraszam , chcialam tylko zapytac o jedno, gdzie jest Antocha?mialam jakis tam swoj niewielki udzial w zadbaniu o zdrowie Toski i nie za bardzo rozumiem o co tu chodzi?, Po otrzymaniu odpowiedzi kasuje subskrybcje.
A "opluwania" nie mam ochoty czytac.
Pozdrawiam.



Tunka, wcześniej Tosia, jest już w domu stałym.

Posted

[FONT=Times New Roman]Własnie przeczytałam co tu się działo i muszę się ustosunkowac bo zrobiło mi się bardzo przykro. Rozumiem , ze p.Ula może czuć się rozczarowana, ze suka nie wysterylizowana jest ale to nei nasza wina, chciałysmy to nieporozumienie wyjaśnić i pomóc a zrobiło się bardzo nie fajnie. Nie dziwie się że część z dziewczyn przeraziła się pokryciem suki bo może tj mała_czarna nie ma takiego doświadczenia, ze to tragedia nie jest żadna i powinna najpierw dowiedzieć się coś w tym temacie a nie podchodzić emocjonalnie ale jej zachowanie też rozumiem… Natusiu jeżeli uważasz że osobą decyzyjną w sprawie przelania pieniędzy jest dr. Spruch to obyś się nie rozczarowała…. Czy ty myślisz że nikt o to nie pytał? Dr. Spruch sam powiedział, że przetrzyma Tosię bo nie wyda jej bezpośrednio więc nie nasza wina że mu się odmieniło. I powiem tak, jeżeli faktyczne dr.Spruch załatwi przekazanie pieniędzy to super i widać ma większą moc sprawczą jak my, ale ja osobiście nie zdziwiłabym się jakby to było jego „wydaje mi się” i dziwi mnie fakt że mówi takie rzeczy bez rozmowy z p.Celiną. Nikt z nas nie zaczyna rozmowy z wetem jako osobą decyzyjną w przelewaniu pieniędzy tylko z osobami odpowiedzialnymi za to pracującymi w schronisku.[/FONT]
[FONT=Times New Roman]Co do wizyty to jeżeli dgmaniak mówi, że dom godny polecenia i dałby tam psa to żadna z nas nie jedzie już szukać dziury w całym bo trudno żebyśmy po całej Polsce jeździły osobiście i od tego są inny dogomaniacy mieszkający w pobliżu by nam pomagać.[/FONT]
[FONT=Times New Roman]Myślę, że mamy prawo panikować skoro najpierw jest mówione o sterylne jak najwcześniej po czym cisza na wątku i to też powinnaś zrozumieć.To tyle co chciałam napisać i czekam na wieści co doktor ustalił z Klembowem. I żeby była jasność wszyscy się cieszymy że Tosia jest w DS i ma dobrze, tego nikt nie podważa.[/FONT]

Posted

Po pierwsze: wszystko, co tu piszę jest konsultowane z Ulą, czasami nawet wręcz przez nią dyktowane - to tak do wiadomości niektórych, którzy odsądzają mnie od czci i wiary, choć ponoć mi zaufali...
Ustosunkowując się do postu Ilka21:

[FONT=Times New Roman]Rozumiem , ze p.Ula może czuć się rozczarowana, ze suka nie wysterylizowana[/FONT]

[FONT=Times New Roman]Ula nie jest rozczarowana, że suka nie jest wysterylizowana. Z tego powodu pies nie jest mniej wartościowy![/FONT]

[FONT=Times New Roman]jest ale to nei nasza wina,[/FONT]

[FONT=Times New Roman]Proszę nam wskazać choć jeden post, czy przytoczyć choć jedną wypowiedź, gdzie pojawił się taki zarzut pod adresem którejkolwiek wolontariuszki, ba... choćby nuta pretensji! [/FONT]

[FONT=Times New Roman]chciałysmy to nieporozumienie wyjaśnić i pomóc a zrobiło się bardzo nie fajnie. Nie dziwie się że część z dziewczyn przeraziła się pokryciem suki bo może tj mała_czarna nie ma takiego doświadczenia, ze to tragedia nie jest żadna i powinna najpierw dowiedzieć się coś w tym temacie a nie podchodzić emocjonalnie ale jej zachowanie też rozumiem…[/FONT]

[FONT=Times New Roman]Rozumiemy z Ulą zdenerwowanie, ale reakcji już nie. Zanim się kogoś osądzi, a tym bardziej wystosuje zarzuty i oczerni na szerokim forum, należałoby zasięgnąć informacji - przede wszystkim u źródła, następnie ewentualnie zasięgnąc opinii kogoś z większym doświadczeniem i dopiero wtedy wyrazić swoje zdanie. Za to, że mała_czarna nie ma doświadczenia zapłaciła przede wszystkim Ula, która się poczuła jak nieodpowiedzialna rozmnażaczka (szczgólnie zabolała ją wypowiedź małej_czarnej: nie tego chciałam dla Tosi). Zapłaciłam również ja, jako osoba obrzucająca błotem ludzi, którzy przecież chcieli dobrze (nikt nie wziął tu pod uwagę, że ja również chciałam dobrze). [/FONT]

[FONT=Times New Roman]Natusiu jeżeli uważasz że osobą decyzyjną w sprawie przelania pieniędzy jest dr. Spruch to obyś się nie rozczarowała….[/FONT]

[FONT=Times New Roman]Gdzie zostało napisane lub powiedziane, że dr Spruch jest osobą decyzyjną w sprawie przelania pieniędzy? Proszę o konkretną odpowiedź, bo jest to kolejna bzdura rozpowszechniana bezpodstawnie.[/FONT]

[FONT=Times New Roman]Czy ty myślisz że nikt o to nie pytał?[/FONT]

[FONT=Times New Roman]Nie tylko myślę, ale WIEM NA PEWNO. Pierwszą i JEDYNĄ osobą, która rozmawiała z dr Spruchem o tym, żeby Tunka została wysterylizowana u innego niż on lekarza i na temat płatności za ten zabieg była ULA.[/FONT]

[FONT=Times New Roman]Dr. Spruch sam powiedział, że przetrzyma Tosię bo nie wyda jej bezpośrednio więc nie nasza wina że mu się odmieniło. I powiem tak, jeżeli faktyczne dr.Spruch załatwi przekazanie pieniędzy to super i widać ma większą moc sprawczą jak my, ale ja osobiście nie zdziwiłabym się jakby to było jego „wydaje mi się” i dziwi mnie fakt że mówi takie rzeczy bez rozmowy z p.Celiną. [/FONT]

[FONT=Times New Roman]Skąd wiesz, że nie rozmawiał z p. Celiną? Skąd wiesz, że powiedział "wydaje mi się"? Byłaś przy rozmowie dr Sprucha z Ulą?[/FONT]

[FONT=Times New Roman]Nikt z nas nie zaczyna rozmowy z wetem jako osobą decyzyjną w przelewaniu pieniędzy tylko z osobami odpowiedzialnymi za to pracującymi w schronisku.[/FONT]

[FONT=Times New Roman]W takim razie ciśnie się na usta pytanie czy którakolwiek z Was taką rozmowę z osobami odpowiedzialnymi pracującymi w schronisku przeprowadziła, bo z naszej wiedzy wynika, że nie. Schronisko ma ustaloną stawkę za sterylizację suki w gabinecie, z którym ma podpisaną umowę. Jeśli gabinet ten fakturę wystawi, dostanie pieniądze, tak? I wtedy może z tymi pieniędzmi zrobić co chce, tak? I przekazać je komu chce, tak? Szczególnie, jeśli dostanie te pieniądze za coś, czego nie zrobił i przekaże je komuś, kto zrobił, tak?[/FONT]

[FONT=Times New Roman]Co do wizyty to jeżeli dgmaniak mówi, że dom godny polecenia i dałby tam psa to żadna z nas nie jedzie już szukać dziury w całym bo trudno żebyśmy po całej Polsce jeździły osobiście i od tego są inny dogomaniacy mieszkający w pobliżu by nam pomagać.[/FONT]

[FONT=Times New Roman]To jest zrozumiałe. Niezrozumiałe jest natomiast szukanie dziury w całym, wypisując na wątku bzdury i oszczerstwa. Tunka mieszka 30 km od Warszawy, można się było pofatygować i szukać dziury w całym do upojenia. Natomiast co do Polski - czy gdyby Tunka została wyadoptowana dajmy na to do Poznania czy Krakowa, padłaby propozycja zawożenia jej na sterylizację do Wołomina?... Pies nie jest PRZEDMIOTEM, który można zapakować do samochodu i zawieźć w nieznane, a potem trzymać kilka dni w klatce po cieżkim zabiegu. Szczególnie pies, który niedawno znalazł się w nowym miejscu, zaczął ufać człowiekowi, który się nim opiekuje, karmi, przytula... Pies po przejściach, który parę razy w swoim krótkim życiu stracił grunt pod łapami. Ci, którzy myślą czy piszą o "widzimisię" Uli niech się choć przez chwilę zastanowią nad swoim "widzimisię" traktowania psa jak bezdusznego przedmiotu.[/FONT]

[FONT=Times New Roman]Myślę, że mamy prawo panikować skoro najpierw jest mówione o sterylne jak najwcześniej po czym cisza na wątku i to też powinnaś zrozumieć.[/FONT]

[FONT=Times New Roman]Przykro mi, ale tego nie zrozumiem. Panika jest emocją wyzwalaną w stanach ogromnego zagrożenia. Czy takim zagrożeniem jest awaria komputera, naturalne w świecie zwierząt fizjologiczne zachowanie psa? KTO mówił czy pisał o sterylce jak najwcześniej - czy właścicielka psa (bądź ja, która służę jej swoim zalogowaniem na doga) - któr jako JEDYNE mamy PEŁNĄ INFOMACJĘ na temat tego co się aktualnie dzieje z psem? Nie! Dyskusja o terminach sterylki, ba, wręcz ustalanie terminu (!) toczyło się poza nami.[/FONT]

[FONT=Times New Roman]To tyle co chciałam napisać i czekam na wieści co doktor ustalił z Klembowem. I żeby była jasność wszyscy się cieszymy że Tosia jest w DS i ma dobrze, tego nikt nie podważa.[/FONT]

No to ja i Ula chyba nie potrafimy czytać ze zrozumieniem! Proponuję na chłodno, bez emocji prześledzić wszystkie wpisy na tym wątku od kiedy Tunka zamieszkała w DS i odpowiedzieć sobie szczerze i uczciwie czy rzeczywiście wszyscy się cieszą, nikt nie podważa i nie ma wątpliwości, że Tosia ma dobrze.
Na koniec dodam tylko, że Ula ma niezwykłą umiejętność rozmawiania z ludźmi, w cudowny wręcz sposób sprawia, że podczas rozmowy "zmieniają front", o czym przekonała się nie dalej jak wczoraj pewna osoba, od którj - nie ukrywam - liczę na kontakt w sprawie obrzucania błotem.

I to by było na tyle. Komp nadal nie działa, napisanie tego postu zajęło mi 1,5 godziny.


Pozdrawiam,

Magda


Posted

Wiesz co Nutusia, Tobie również radze poczytać nasze posty na spokojnie i ze zrozumieniem.
Natomiast nigdy nie traktowałam psa jak przedmiot i nie mam zamiaru Ci sie tutaj tłumaczyć czy przedstawiać swoje jakiekolwiek zasługi, bo nie o to chodzi. Propozycja transportu do Wolomina Tośki byla spowodowana TYLKO I WYŁACZNIE przez Twoje posty o braku środków pienięznych przez p.Ule. Czy to tez jest niezrozumiałe?? Czy Ty naprawde uważasz, że dziewczyny za wszelką cene chciały odebrać p.Uli Toske i zawozic Ją do Wolomina, aby zrobić przykrość p.Uli czy aby Toska nie czuła się bezpiecznie??

A ja tylko dobrze radzę Tobie i p.Uli, aby wszystko zostało skonsultowane z p.Celiną (chyba, że już dawno to zostało zrobione). Niestety w Klembowie ostatnio był lekki bałagan, weterynarz też zawalił w sprawie sterylki Tośki (Jego pieczątka w książeczce), a tylko p.Celina jest osoba kompetentną w tej kwestii, jak i we wszystkich innych kwestiach dotyczących Stowarzyszenia.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...