Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

O mamo - braciszkowie to niemal kloniki naszej Słomci :(
Isadorku, odwołuję alarm z jamnisią - po wieczorze i nocy spędzonej u mnie... wraca dziś tam, skąd przyjechała. Ludzie to czasem mają tak nierówno pod sufitem, że ręce z majtkami opadają :(

Posted

a widziałyście to cudo - wzięłam z wątku paluchowego koszyczka:( wstawiam tlyko fotkę bo nic o nim nie wiem, może ktos odezwie się z dziewczyn:( mnie serce wali mocnieej jak na niego patrzę:( ale tylko moge patrzeć:(

Posted

mamy trzeciego jamnikowatego, suczkę jamnikowatą, dziś robiłam jej zdjęcia Lusia 269/12, 7,5 kg, 30 cm w kłębie

Sunia prawdopodobnie była skrzywdzona, maślany pogryzienia pod okiem (na spojówce) oraz bok (tylna łapa) w bliznach. Bardzo tuli się do człowieka, spragniona kontaktu, dotyku, głaskania. Jest mocno wystraszona, mimo to nie próbowała ani razu chwycić ząbkami przy obcinaniu pazurków. Jest łagodna w stosunku do innych psów, ale woli kontakt z człowiekiem niż z psami. Chyba bardzo brakuje jej warunków domowych, gdy zobaczyła przed wejściem do biura fotele, były problemy jak musiała wrócić do boksu, cały czas wskakiwała z powrotem na fotel, przy próbie ściągnięcia na siłę warkotała. Po wzięciu na ręce nie było już problemów. To była domowa suczka, wyrzucona albo zgubiona może błąkała się długo i stąd te blizny? Na pewno jest bardzo ciepłolubna… Na razie mam marne zdjęcia, jak w sobotę będę miała lepsze wrzucę na SOS dla jamników. Kontakt w sprawie adopcji: [email protected], 503-364-290

Posted

w niedzielę jeszcze ogłoszę wraz ze zdjęciami 5 szczeniaków jamników, powtórka z rozrywki, w zeszłym roku jamniczka miała szczeniaki, wet chciał ją bezpłatnie wysterylizować, bracia się nie zgodzili, w tym roku znowu ma 5 szczeniaków juz do zabrania, rude jamniki, w niedzielę będą miała zdjęcia, bracia bardzo kochają swoje psy, ale nie chcą słyszeć o strylce, psy zadbane i ładne (rude standardy) - chyba teraz mają 8 tygodni, ale szczegółów jeszcze nie znam

Posted

Mika31 napisał(a):
oni kochają a my mamy im domy szukać..........brak słów

No cóz jak gnoje dostają pomoc w pozbywaniu sie kolejnych szczeniaków to po co mają sterylizować? Tyle, że suka długo w ten sposób nie pociągnie ale jak widać "miłość" rózne ma oblicza a i pomoc niestety bywa "niedźwiedzią przysługą"

Posted

To nie do końca tak, jeden z braci pije, leczy się już długo, drugi pracuje i jeździ po Polsce, to dobrzy ludzie, kochają zwierzęta, oba psy są przygarnięte, niestety gdy ten pijący idzie w tango to drugiemu z braci trudno nad tym wszystkim zapanować. Bracia mieszkają obok zaprzyjaźnionej pani wet. to na jej prośbę szukam im domu, niestety jest sporo mężczyzn, którzy kastrację czy sterylizację odbierają tak jakby im coś ucinano...
Poprzednie szczeniaki długo szukały domów, ale wszystkie miały po parę wizyt przedadopcyjnych, na dodatek wszystkie mieszkały w takiej odległości, żeby bracia mogli je odwiedzać, nie znam ich osobiście, ale wet. mówi że bardzo dbają o zwierzęta, zresztą jednego z nich ocalili przed śmiercią. Pamiętam jak długo trwał proces adopcji ostatniego szczeniaka, dom był sprawdzany parę razy...

Posted

soboz4 tylko że ja nadal nie rozumiem jaki jest sens uczestniczenia w tym procederze. Tak , procederze rozmnażania bo trudno to inaczej nazwać .To nawet nie rokuje że za rok ( albo i wczesniej) sytuacja sie nie powtórzy . I tak "zabawa" będzie trwać. Tym bardziej będzie trwać im skuteczniej bedziemy to wspierać biegnąc z pomocą. My mamy walczyc z bezmyslnym rozmnażaniem a nie pomagać rozmnażaczom w rozwiązywaniu problemu jaki sami swiadomie i dobrowolnie sobie zmajstrowali
A Pani wet. na prawdę nie jest w stanie wymyślić argumentów aby "kochajacych" włascicieli przekonać, że dla zdrowia suki sterylka jest konieczna? A jak miot był ślepy to tez nie miała pomysłu co mozna zrobic?
I poza wszystkim te kolejne bez sensu powołane do zycia mioty to odebrane domy kilku bezdomniakom rocznie więc nie mogłam zignorować Twojego wpisu na wątku jamników w potrzebie.

Posted

Też popieram słowa Taks, ma rację. Tak nie może być. Wetka powinna im uzmysłowić , że pomaga ostatni raz przy domkach i nawet skłonić się do malego kłamstewka , że sunia coś tam i trzeba wysterylizować bo to jedyny ratunek. Soboz jak macie z wetką kontakt podsuńcie jej jakiś pomysł . Wszystkie dziady tak mają, jak sterylizowałam Ferkę to się nasłuchałam. Skwitowałam to jednym zdaniem. Wy tacy przystojni, młodzi, oczytani, kulturalni a tacy ciemni w sprawach psich. Mojej suce nic nie ubędzie. Teraz przyznają , że głupio gadali.

Posted

Pani wet chociaż zastrzyki hormonalne by zaproponowała... (albo zrobiła, mówiąc, że to szczepienie). Lepsze to niż kolejna ciąża, poród i "produkcja" szczeniąt...

Posted

na pewno, też jestem przeciwko rozmnażaniu, ale nie da się siłą wejść do mieszkania i zabrać psów siłą, powinniśmy tez pamiętać, że pomagamy psom a nie ludziom i dlatego będę je ogłaszać, one na świat się nie pchały, ale jak już są to trzeba im pomóc, tym bardziej że bracia nie mają nic przeciwko zapsieniu totalnemu a już lepiej żeby maluchy poszły w świat, niż zostały z matką, bo wtedy to dopiero będzie Eldorado....

Wet nie raz próbowała zabrać jamniczkę na sterylkę, na razie bez skutku (gdy starszego brata nie ma młodszy nigdy nie otwiera, a starszy cały tydzień w rozjazdach). W mieszkaniu nie mają dwóch jamników psa i suczkę, mają staruszkę suczkę bokserkowatą, którą przygarnęli gdy koczowała przy śmietniku i sunię jamnika, tez zabrali ją gdy ktoś wymówił jej lokum i miała trafić do schroniska.

Posted

soboz 4 najwyraźniej zupełnie się nie rozumiemy. Toż ja cały czas właśnie o tym że psom mamy pomóc ale sensownie a nie wspierać ludzkie patologie które psom szkodzą. Z tego co opisujesz to własnie patologia- dom do którego w zyciu nie oddałabym nawet kanarka. I nie ma znaczenia jaką "miłość" deklarują ci ludzie skoro na deklaracjach sie kończy a fakty swiadczą o czyms zupełnie innym. Skoro suka jest kolejny raz kryta bez kontroli to dla mnie jest to nie tylko zaniedbanie ale i forma znęcania sie nad tym zwierzęciem.A co jak kolejnym adoratorem bedzie np duży samiec?
Tylko patrzec jak i staruszka bokserka tez cos "powije".
To co chcesz zrobic to podsuwanie wódki pijakowi bo bardzo o nią prosi a tobie żal człowieka bo przecież nałogowiec więc usprawiedliwiony. Nie o takiej pomocy dla psów na dogo marzę ...
Własnie przez takie "dobre uczynki" i odruchy serca nie poparte szerszym i bardziej perspektywicznym mysleniem rozkwitał u nas handel szczeniakami na targowiskach. Ratując jednego malucha tworzyli koniunkturę do produkcji dziesiatków kolejnych ,które juz pewnie takiego szczęscia nie miały.
Popatrz na to inaczej : czy bardziej żal Ci tych kilku szczyli z tego miotu czy tych kilkudziesieciu które pewnie suka jeszcze wyda na swiat skoro zamiast leczyc ten stan będziesz go wspierać?
Do niektórych niestety nie trafiaja racjonalne argumenty i żeby cos dotarło muszą sobie najpierw łapki poparzyć i im bolesniej tym to skuteczniejsze. Jak ci miłosnicy rozmnażania zostaną sami z problemem i troche sie sami wysilą szukając domów szczeniakom to może cos im w główkach zajarzy przy kolejnej cieczce.
Teraz tylko są utwierdzani w przekonaniu że nie ma problemu bo sa ludzie którzy posprzątają po efektach ich osobliwej miłosci do zwierząt.
I nie odbieraj tego co pisze jako jakis personalny atak na Ciebie. Nie taki mam zamiar , tym bardziej że tak jak Ty mysli jeszcze niestety wielu zacnych dogomaniaków. Tyle, że moim zdaniem skoro juz "siedzimy w temacie" bezdomnosci a dogo daje także wiele mozliwości edukacyjnych to powinnismy pracowac nad tym aby nasz wysiłek był nie tylko doraźnym i spontanicznym łataniem dziur ale miał i jakis bardziej perspektywiczny i szerszy plan przeciwdziałania psiemu nieszczęsciu. "Bycie" na dogo moim zdaniem zobowiazuje do troche wiekszej niz przecietna krajowa swiadomości jak skutecznie pomagać , jakimi priorytetami w działaniach sie kierować itd. Dlatego mam tez np bardzo mieszane uczucia gdy widzę akcje ratowania skrajnie zaniedbywanych psów "domnych" i gdy za tą akcją nie idą żadne działania wobec okrucieństwa oprawców.Jakos trudno mi wtedy uwierzyc że na miejsce jednego udreczonego psa nie pojawi sie kolejny i kolejny - bo tam problemem jest nie pies a człowiek ,którego trzeba albo edukować albo ( co niestety częściej jest skuteczne wobec prymitywów) potrząsnąć konsekwencjami.
Pewnie że kałużę trzeba wytrzeć ale jesli kapie z kranu to bieganie ze sciereczką nie wystarczy - trzeba naprawic kran albo zakręcić wodę. Inaczej problem będzie trwał mimo naszego wysiłku.

Posted

Taks bez urazy, ale ta dyskusja jest o niczym, zarówno Ty jak i ja wiemy jak jest z rozmnażaniem, ale oni się nie zgodzili na strylke, w tym wypadku uważasz, że olać sprawę i nie pomóc im ogłaszać psów? Mam inne zdanie, wolę pomóc w szukaniu domów, żeby nie mieli zapsionej chałupy, skoro nie mam wpływu na sterylkę, a im byłoby chyba bez różnicy, nawet gdyby mieli 3-4 psy. Jeszcze raz Ci powtarzam, nie mam z nimi kontaktu, pomagam mojej wet.. która mieszka obok i jest bardzo zaniepokojona, ale nie może sulki zabrać na siłę.

Dlatego uważam, że w tym wypadku wole pomóc niż nie zrobić nic, edukacji telepatycznie przeprowadzić się nie da, ale wiem że nie raz wet. im mówiła...

Bardzo ładnie brzmi na forum edukacja, ale ja naprawdę działam z żywymi psami i ludźmi, przede wszystkim w schronisku w Katowicach i edukuje ile sie da, tak samo dzieci i wolontariuszy, zobacz sobie na naszą stronę, co sobotę jest szkolenie, edukacja bardzo ładnie wychodzi gdy się o niej pisze, ale w realu jest znacznie trudniej. Choć cały czas wszyscy wolontariusze w schronisku to robią, tak samo mamy akcję Zwierzomanii, gdzie przez megafon zawsze mówię (pomiędzy przedstawianiem naszych psów w schronisku) o konieczności sterylki, identyfikatorach itp. wierz mi, że słuchają głównie Ci, którzy są wyedukowani... Niedługo zaczynamy akcje w przedszkolach, wiec proszę nie pisz mi o edukacji...

Posted

soboz4 napisał(a):
T w tym wypadku uważasz, że olać sprawę i nie pomóc im ogłaszać psów?

Tak, dokładnie tak uważam, że powinno się postąpić w tym wypadku. A dlaczego , starałam sie wyjasnic wyżej. I to nie jest "olanie" tylko jeden ze sposobów zapobiegania kolejnym miotom w tym domu.
Oczywiscie zrobisz jak uważasz ale ja wyręczania tych ludzi w ponoszeniu konsekwencji ich działań nie pochwalam. A dyskusję uważam za jednak o "czymś" bo liczę, że nie tylko my to czytamy i może ktoś się zastanowi i wyciągnie wnioski dla siebie. Może poprze Twój sposób myslenia , może mój , nie wiem ale przynajmniej uświadomi sobie, że są co najmniej dwie drogi postępowania w takim wypadku i obie proponowane przez ludzi walczących o dobrostan zwierząt.

Posted

Z tej sytuacji nie ma chyba dobrego wyjścia. Jeśli pieski nie znajdą nowych domów to albo właściciele je zostawią i kiedy okaże się że jest im ciężko pójdą po rozum do głowy i sukę wysterylizują, ale równie dobrze szczeniaki mogą wylądować na ulicy w pewnym momencie i wtedy i tak trzeba będzie szukać im nowego domu, a suka za rok znowu urodzi. W takiej sytuacji chyba każdy powinien kierować się własnym sumieniem i intuicją.

Posted

Nie mówiąc o tym, że za pół roku suczki z tego miotu będą miały dzieci z pieskami-braciszkami... PAT! :( Jedynie wetka mogłaby zadziałać, mówiąc, że jest np. nowotwór i trzeba operować, albo przynajmniej te zastrzyki hormonalne "podstępnie" zastosować.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...