Dzika_Figa Posted April 15, 2011 Posted April 15, 2011 Kochamy wałeczka! To Ty nic nie piszesz! Quote
majuska Posted April 16, 2011 Posted April 16, 2011 Ale mała awanturka na wątku od czasu do czasu nikomu jeszcze nie zaszkodziła:eviltong: Pozdrawiamy parówkę:hand: Quote
mamanabank Posted April 16, 2011 Author Posted April 16, 2011 Wszyscy polecieli na bazar grzebać w biustonoszach, wrócą :-) Quote
Becia66 Posted April 16, 2011 Posted April 16, 2011 uwielbiam ten wątek jak i inne florentynkowe & team :lol:. Siadłam chwilkę, poczytałam i już humor lepszy, a nawet mycie okien mi nie straszne :diabloti: Quote
Florentynka Posted April 16, 2011 Posted April 16, 2011 Becia66 napisał(a):nawet mycie okien mi nie straszne :diabloti: Mi też nie straszne mycie okien. Mam gdzieś. Moja biedna matka ostatnio umyła okna u nas, bo już nic przez nie nie było widać. Pracowicie zdemontowała taką ozdobną kratkę z okna, co to niby dzieli je na dużo małych kwaterek, no i umyła. Już dwa dni później w każdej kwaterce pojawił się odcisk nosa na szybie. Teraz jak zwykle - wszystko co osiągalne dla psów z poziomu gruntu lub z parapetu - równo zamazane nosami. Jest to zresztą jedyny w swoim rodzaju widok - pięć psów z nosami przyklejonymi do szyby ;) Quote
mamanabank Posted April 18, 2011 Author Posted April 18, 2011 No to może i ja okna umyję... albo i nie... Quote
Romka Posted April 18, 2011 Posted April 18, 2011 A ja nie myję okien...po świętach będę malować sypialnię,wtedy umyję... Quote
Florentynka Posted April 18, 2011 Posted April 18, 2011 Co za okropny dzień! Rano Gjalpo znalazł jeża w ogrodzie. Zaniepokoiło nas, że jeż siedzi w biały dzień na środku trawnika - i słusznie. Jeż okazał się być pokiereszowany przez jakieś zwierzę, miał dwie spore rany. Zanim pojechaliśmy z jeżem do weterynarza Adam zadzwonił do pogotowia jeżowego. Pan z pogotowia powiesił wszystkie możliwe psy na wszystkich weterynarzach i nakazał stanowczo zawiezienie jeża do kliniki weterynaryjnej Arka, ewentualnie podrzucenie jeża do jakiegoś pośrednika w centrum miasta, a ten już go zabierze do tej Arki. Z lekka się wkurzyłam, bo moim zdaniem Arka nie taka świetna, a wieźć ranne zwierzę 40 kilometrów to tez lekki bezsens. No ale pan od jeży jest niesłychanie autorytarny i praktycznie nie dało się z nim dyskutować. Więc Adam wsiadł w samochód i pojechał z jeżem do pośrednika. Wieczorem zbiorę się w sobie i zadzwonię do tego najeżonego pana, może się dowiem, jak jeż się czuje. A potem...zawsze uważałam, że parówy to jest klan, odrębny gatunek, rodzaj kosmitów, którzy knują. Parówy świetnie ze sobą współpracują, dziś niestety w brzydkiej i niesłusznej sprawie. Otóż po tym, jak już zjadły swój obiad poszły i we dwie zaatakowały Florence!!! Łucja ją biła, a Balbina ukradła jej mięso! Usłyszałam wrzask, przybiegłam, z drugiej strony nadciągnęła matka ze ścierką ( właśnie myła podłogę w kuchni po barfowaniu), dzięki uzbrojeniu w grube gumowe rękawice wyszarpała mięso z paszczy Balbiny i obie niecne parówy zostały wyrzucone za drzwi. Natychmiast zresztą zasiadły na progu i przez szybę zaglądały do środka,przewracając tymi wrednymi oczkami. Po wpuszczeniu na powrót do domu Łucja usiadła obok Flo z miną " w gruncie rzeczy to my jesteśmy przyjaciółki", a Balbina, obrażona z powodu zabrania mięsa, zakopała się w torbie z jakimiś majtkami i swetrami Adama. Quote
Dzika_Figa Posted April 18, 2011 Posted April 18, 2011 Moja biedna, malutka, delikatna Flo! Biją ją wstretne parówy, zabierają jedzonko, magnesy z jej portretem zamaiwa się na końcu... Quote
Florentynka Posted April 18, 2011 Posted April 18, 2011 Ciąg dalszy atrakcji. Dokładnie za 3 minuty 19 zauważyłam, że Florence jednak krwawi i ma dziurę w udzie. Flo jest strasznie neurotyczna, trudno ją obejrzeć, ale udało mi się dostrzec głęboką ranę. Nasi weterynarze przyjmują do 19...Złapałam telefon, zadzwoniłam i powiedziałam "wiem, że państwo są do 19, ale te kretynki się pogryzły". Kazali przyjechać. Flo została ogolona do połowy na tyłku, pani weterynarz uparcie szukała drugiej dziury, ale nie znalazła. Flo dostała antybiotyk i środki przeciwbólowe, a my zalecenia przemywania rany Rywanolem. Wróciwszy do domu poszłam sprawdzić czy mam Rywanol - wyciągnęłam buteleczkę z szafki i w tym momencie wypadła mi z ręki i oczywiście stłukła się na podłodze, obryzgując całą mnie i pół łazienki. Quote
Andzike Posted April 18, 2011 Posted April 18, 2011 Co za parówy wstrętne !!! Tak poturbować biedną Flo!!! Quote
Dzika_Figa Posted April 18, 2011 Posted April 18, 2011 Mówiłam, że biedna? Za dużo sobie pozwalają te tłuste wałki! Quote
Florentynka Posted April 18, 2011 Posted April 18, 2011 Ja też biedna, moje ukochane worowate gacie robocze zalane Rywanolem, fugi na połowie łazienkowej podłogi zafarbowane na żółto. Flo naćpana środkami przeciwbólowymi i Hydroksyzyną na uspokojenie poszła urągać przez siatkę bernardynowi sąsiadów, a następnie zażądała kolacji, którą ostentacyjnie przyszła jeść w pracowni... Quote
mamanabank Posted April 18, 2011 Author Posted April 18, 2011 Mówiłam! Przerzucić Towarzystwo na Puffi, będą grzecznie jadły. Quote
Dzika_Figa Posted April 18, 2011 Posted April 18, 2011 Florentynka napisał(a): fugi na połowie łazienkowej podłogi zafarbowane na żółto. A jedyna osoba, która miałaby dość determinacji, żeby te fugi szorować, jest baaardzo daleko. Chyba jakoś tak zapomniałaś napisać. Quote
Florentynka Posted April 18, 2011 Posted April 18, 2011 mamanabank napisał(a):Mówiłam! Przerzucić Towarzystwo na Puffi, będą grzecznie jadły. I wszyscy razem przeprowadzimy się do weterynarza już na stałe. Jeż jest w klinice, leczenie w toku i podobno za wcześnie, żeby o czymkolwiek wyrokować. Trzymajcie kciuki za biednego jeża. Quote
Dzika_Figa Posted April 18, 2011 Posted April 18, 2011 Oczywiście, że trzymamy kciuki za jeża! Miło, że macie o nim jakieś wiadomości. W końcu to trochę jakby Wasz jeż. Czy po leczeniu wróci do Was? Quote
Florentynka Posted April 18, 2011 Posted April 18, 2011 Wątpię...Jeśli leczenie zakończy się pomyślnie, to pewnie nam go nie oddadzą, bo mamy psy... Quote
Dzika_Figa Posted April 18, 2011 Posted April 18, 2011 Florentynka napisał(a):Wątpię...Jeśli leczenie zakończy się pomyślnie, to pewnie nam go nie oddadzą, bo mamy psy... Czyżbyście się nieostrożnie przyznali że to psy go znalazły, a Pan Najeżony wyciągnał z tego pochopny wniosek jakoby to te psy go uszkodziły? Dowiedziałby się, że u Was w domu jeże się z troską układa na kanapie, to by zmienił zdanie. No ale póki co najważniejsze, żeby jeż w ogóle doszedł do siebie. Quote
Andzike Posted April 18, 2011 Posted April 18, 2011 Mocno trzymamy kciuki za jeża :) I za biedną, poturbowanę przez parówki Florence !!! Quote
Dzika_Figa Posted April 18, 2011 Posted April 18, 2011 poturbowaną przez parówki.... jak to idiotycznie brzmi! ;) Quote
Florentynka Posted April 18, 2011 Posted April 18, 2011 Nie, do psów się nie przyznałam. Przeczytawszy pobieżnie parę pierwszych zdań instrukcji kontaktu z jeżowym pogotowiem wiedziałam, że łatwo nie będzie i postanowiłam nie przyznawać się do niczego. Ja wiem, że to nie moje psy uszkodziły jeża, zresztą trzeba było widzieć Gjalpa jak go znalazł - odniósł się do jeża z troską i warował przy nim ( acz w przyzwoitej odległości) póki nie zjawił się Adam. Ale kiedyś czytałam o adopcjach jeży i powiem Wam, że procedury i wymogi adopcyjne przy psach to jest bułka z masłem, w porównaniu z tym co się dzieje, jak ktoś chce adoptować jeża. Możemy oczywiście próbować dochodzić swoich praw do jeża na drodze cywilno- prawnej. Pomyślę nad tym. Quote
Dzika_Figa Posted April 18, 2011 Posted April 18, 2011 Florentynka napisał(a): Możemy oczywiście próbować dochodzić swoich praw do jeża na drodze cywilno- prawnej. Pomyślę nad tym. Już to widzę oczyma wyobraźni, jak Ci E-S pomaga pozew w sprawie jeża pisać... Quote
Andzike Posted April 18, 2011 Posted April 18, 2011 Dzika_Figa napisał(a):Już to widzę oczyma wyobraźni, jak Ci E-S pomaga pozew w sprawie jeża pisać... Myślę, że jeśli tylko znajdzie minutę wolnego czasu, to spokojnie się tego podejmie ;) Zrehabilituje się za te wszystkie jeże, które zapewne Bogusław spotkal na spacerach...:cool3: Quote
Andzike Posted April 18, 2011 Posted April 18, 2011 Florentynka, ja bardzo przepraszam, że ja tak ze spamem i w ogóle... ale wspominałaś coś o dużych tymczasach - może spodoba Ci się sunia, która aikowo przytargała spod sklepu i ją aktualnie tymczasuje ... http://www.dogomania.pl/threads/206342-Pi%C4%99kna-pr%C4%99gowana-kr%C3%B3lowa-Saba Zapraszamy na wątek, bo nowy dość ;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.