Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Florentynka napisał(a):
Nie ruszają płyt Adama - dobrze wiedzą, że tego by nie przeżyły! Dziś się skompromitowały straszliwie. Akurat na górze były wszystkie, (tylko Gjalpo stróżował przed domem) jak przyjechała Pani Matka. Przywitała się z Gjalpem, wlazła do domu i wieszając kurtkę na wieszaku pod schodami powiedziała "Cześć!". Na to wszystkie suki pognały na dół, minęły matkę nie dostrzegając i popędziły drzeć mordy pod bramą. Dopiero jak usłyszały, że się z nich śmiejemy to zawróciły i wreszcie zobaczyły kto przyjechał i rzuciły się witać. Tumany jedne.


Tylko nie tumany :-D Mądre, kochane psinki.

  • Replies 2.3k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Stadko mi się integruje prześlicznie.
Dziś Balbina szczekała do łazienki, z której rozlegał się koci syk. Okazało się, że Pawian poszedł do kuwety i zapomniał wrócić, więc siedział w łazience. Zdenerwował się , kiedy do łazienki wpadł Gjalpo, napić się muszlowianki, i zaczął na Gjalpa syczeć. I na to włączyła się Balbinka i opierniczyła kocisko ( Gjalpo nie mógł, bo po pierwsze miał głowę w muszli, a po drugie on się nie zniża do reagowania).

Posted

Florentynka, widziałam wczoraj w gazecie, której nazwę przemilczę czerwonego mastifa tybetańskiego - wyglądał jak umazany w farbie, podobno mega rzadkość.
Za pokrycie suni dostaje 45tys. dolarów - może zakupisz większą ilość farby dla Gjalpo i na bazarek ? :D :D :D

Posted

Andzike napisał(a):
Florentynka, widziałam wczoraj w gazecie, której nazwę przemilczę czerwonego mastifa tybetańskiego - wyglądał jak umazany w farbie, podobno mega rzadkość.
Za pokrycie suni dostaje 45tys. dolarów - może zakupisz większą ilość farby dla Gjalpo i na bazarek ? :D :D :D

Ech, krąży to monstrum czerwone po internecie, jako najdroższy pies świata. Tyle to ma z tybetanem wspólnego, że niewątpliwie na bazie tybetana zrobione, ale z duuuużą na moje oko domieszką chow - chowa i innych, a to futerko to jakby z charta afgańskiego, zupełnie nie tybetańskie. Chińczycy niestety intensywnie majstrują przy tej rasie, ze straszliwymi skutkami.
Że takie umaszczenie to mega rzadkość to nie wątpię, bo tybetany nie bywają tak umaszczone. Są czarne, szare i złote, wszystkie w wersji z podpalaniem lub bez.
Żołądek mi się skręca i szlag mnie trafia jak widzę takie eksperymenty :angryy:

Posted

[quote name='Becia66']sama muszę spróbować tej muszlowianki jak piszesz że taka dobra.:diabloti:

[quote name='majuska']Ja to bym jednak bardziej spróbowała tej słynnej zaprawy:diabloti:

Czy wyście powariowały ?! Naprawdę chcecie próbować wszystkiego w czym gustują moje psy? To należy dorzucić do menu: kocią kupę w panierce żwirkowej, zgniłą pietruszkę no i to co zjadają za moim przyzwoleniem czyli surowe mięso i kości. Smacznego.

Posted

[quote name='Florentynka']Czy wyście powariowały ?! Naprawdę chcecie próbować wszystkiego w czym gustują moje psy? To należy dorzucić do menu: kocią kupę w panierce żwirkowej, zgniłą pietruszkę no i to co zjadają za moim przyzwoleniem czyli surowe mięso i kości. Smacznego.

Moje psy lubią także kupy gołębie...rano zawsze są poszukiwania świezych kup gołębich pod oknami...bo pod okapem dachu siedzą gołębie czyszczą piórka i....

Posted

Ratunku!!! UMilki, ratunku!!! Masz kawałek miejsca na pieska u siebie? Pucek, mój niegdysiejszy podopieczny wraca z adopcji z domu w Warszawie, bo pani się obawia, że jej zniszczy telewizor. Muszę go gdzieś upchnąć!!!

Edit 26.03. godz. 16 coś: Uff, już nieaktualne, na szczęście upchnięty!

Posted

Parówy są nieprawdopodobne!
Balbina siedzi w kuchni pod stołem. Z obiadu ostał jej się taki mały kawalątek kości. Mamla go sobie, upuszcza na podłogę, zbiera, mamla i tak dalej. Pojawia się Gjalpo. Staje nad Balbiną i próbuje po swojemu wywrzeć presję. Na czym to dokładnie polega nie wiem, ale działa - na ogół. Wystarczy że trochę posterczy ze wzrokiem utkwionym w interlokutora i już posłusznie składają mu u stóp kości, zabawki i wszystko, czego Gjalpo aktualnie pożąda. Działa też na mnie - w ten sam sposób pies mnie informuje, że chce żebym mu drzwi otworzyła albo przypilnowała mu miski. Stoi i patrzy. podejrzewam, że jest w tym coś z telepatii, w każdym razie jest to diabelnie skuteczne wobec wszystkich, oprócz Balbiny.
Balbina ostentacyjnie upuszcza kostkę na podłogę i zaczyna brzydko marszczyć nos na Gjalpa. Mówię "Balbina, nie!" - nos się prostuje. Odwracam się, żeby zamieszać w garnku - nos się marszczy. Mówię "Balbina, nie!" - nos się prostuje. Przez chwilę na parówim pysku maluje się głęboki namysł. A potem Balbina, słodko łypiąc na mnie oczyskami, w których widać tylko ucieleśnioną niewinność, chowa ryj za nogę od stołu...i paskudnie marszczy nos!

Posted

Florentynka napisał(a):
Parówy są nieprawdopodobne!
Balbina siedzi w kuchni pod stołem. Z obiadu ostał jej się taki mały kawalątek kości. Mamla go sobie, upuszcza na podłogę, zbiera, mamla i tak dalej. Pojawia się Gjalpo. Staje nad Balbiną i próbuje po swojemu wywrzeć presję. Na czym to dokładnie polega nie wiem, ale działa - na ogół. Wystarczy że trochę posterczy ze wzrokiem utkwionym w interlokutora i już posłusznie składają mu u stóp kości, zabawki i wszystko, czego Gjalpo aktualnie pożąda. Działa też na mnie - w ten sam sposób pies mnie informuje, że chce żebym mu drzwi otworzyła albo przypilnowała mu miski. Stoi i patrzy. podejrzewam, że jest w tym coś z telepatii, w każdym razie jest to diabelnie skuteczne wobec wszystkich, oprócz Balbiny.
Balbina ostentacyjnie upuszcza kostkę na podłogę i zaczyna brzydko marszczyć nos na Gjalpa. Mówię "Balbina, nie!" - nos się prostuje. Odwracam się, żeby zamieszać w garnku - nos się marszczy. Mówię "Balbina, nie!" - nos się prostuje. Przez chwilę na parówim pysku maluje się głęboki namysł. A potem Balbina, słodko łypiąc na mnie oczyskami, w których widać tylko ucieleśnioną niewinność, chowa ryj za nogę od stołu...i paskudnie marszczy nos!

Wiem jak to wygląda...Balbina jest boska!

Posted

Zebrałam się wreszcie w sobie, żeby tą przepuklinę Balbiny pokazać weterynarzom. Cała wyprawa była, bo jechał Kangur i dwie parówy ( Kangur w sprawie rehabilitacji kręgosłupa, Łucja bo pokasływała, a Balbina z przepukliną). Weterynarz Balbinę na wznak odwrócił, po brzuchu obmacał i powiedział, że to nie przepuklina. Zmartwiałam, pełna najgorszych przeczuć, ale ufff, okazało się, że to tłuszcz! Prawdopodobnie Balbina miała jakiś mechaniczny uraz brzuszka, bo weterynarz stwierdził, że mięsień jest rozerwany. I przez rozdarcie w mięśniu wylazł kawałek tłuszczu. Kazał mi pomacać, gdzie rozerwane, gdzie tłuszcz. Odwrócił Balbinę do pozycji stojącej. Powiedział " to nic strasznego, nic się nie dzieje, ja bym tak to zostawił...no, można spróbować jej to wepchnąć..." Pogmerał jeszcze troszkę po brzuszku i mówi " no, już"!
I rzeczywiście - nie ma już kulki na brzuszku! A Balbina nawet nie zauważyła tego wpychania !

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...