Jump to content
Dogomania

Pół roku trzymali go w piwnicy!!!A teraz śpi na kanapie:) Marlej ma dom! :):)


Recommended Posts

  • Replies 4.7k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Neigh napisał(a):
Ja to tak troszkę humorystycznie napisałam:-). Nie obrażaj się......wiem ze znasz Ewę - opowiadala mi o Tobie. Tak czy siak zapewniam Cię - że nie tylko we mnie tamta postać z podbnym nickiem wywołuje dreszcze:-)

Ja sie nie obrazam, absolutnie, chcialam tylko wyjasnic kim jestem:)

Posted

Ewa Marta napisał(a):
Kochana Elu, tamten nick brzmiał troszeczkę inaczej, ale podobnie do Twojego i kiedy rozmawiałam z Neigh wyraźnie jej literowałam E-L-L-I-G, żeby nie było wątpliwości:-)
Zapewniam Cię jednak, że jesteś całkowitym przeciwieństwem tamtej osoby;-) A Neigh żartuje, bo wie ode mnie, że jesteś wspaniałym człowiekiem i nie obrazisz się za to:-)
Tamten ktoś napsuł nam ponad rok temu dużo krwi, kiedyś Ci o tym opowiem:-)

Ewa wszystko jest w porzadku:)
Sciskam:)

Posted

Olej z ryb morskich dawkuje sie nastepujaco /dotyczy wszytstkich psow rowniez ze schorzeniami typu alergie/:
Psy o masie 5- 20 kg -5 ml dziennie
Psy o masie 20-40 kg - 10 ml dziennie
Psy o masie 40-60 kg - 15 ml dziennie
Olej ma termin przydatnosci do spozycia 12 miesiecy od daty produkcji, natomiast od otwarcia pojemnika - 3 miesiace i powinien stac w zimnym, zacienionym miejscu.

W sprawie chorych psow/ wartoba, trzustka/ podawanie oleju powinno sie skonsultowc z lekarzem wet.

Posted

Ewa Marta napisał(a):
Kochana Elu, tamten nick brzmiał troszeczkę inaczej, ale podobnie do Twojego i kiedy rozmawiałam z Neigh wyraźnie jej literowałam E-L-L-I-G, żeby nie było wątpliwości:-)
Zapewniam Cię jednak, że jesteś całkowitym przeciwieństwem tamtej osoby;-) A Neigh żartuje, bo wie ode mnie, że jesteś wspaniałym człowiekiem i nie obrazisz się za to:-)
Tamten ktoś napsuł nam ponad rok temu dużo krwi, kiedyś Ci o tym opowiem:-)


Potwierdzam, że jeśli jakaś Elig buziła na dogo grozę, to obecna tu i dobrze znana mi osobiście moja przedmówczyni, nasza kochana Ellig - jest jej zupełnym zaprzeczeniem...:lol:

A w nawiązaniu do wątku to rzadko wypowiadam się, ale cały czas podczytuję i nie wiecie, jak się cieszę, że z Marlejem tak szybko sprawy idą do przodu...:lol:

Posted

Ellig napisał(a):


W sprawie chorych psow/ wartoba, trzustka/ podawanie oleju powinno sie skonsultowc z lekarzem wet.


gusia to dopytaj weta, Michał się podzieli z Marlejem
a potem jak bedzie mu smakowało i nie bedzie szkodzic to sie dokupi
bo Biafra bedzie miała tego duuuuuuuuzo

Posted

3 x napisał(a):
gusia to dopytaj weta, Michał się podzieli z Marlejem
a potem jak bedzie mu smakowało i nie bedzie szkodzic to sie dokupi
bo Biafra bedzie miała tego duuuuuuuuzo


Idę się udać w takim razie na konsultację weterynaryjną w cyberprzestrzeni ;)

Posted

Gusiu, popatrzyłam sobie z radością na Marlejka i tak mnie zastanowiło, czy Ty przed każdym spacerem przywiązujesz linkę?....
Bo wydaje mi się, że solidny karabińczyk (za 3zł) ułatwiłby Ci znacznie sprawę. Linka mogłaby być przywiązana do niego na stałe, a zapięcie/wypięcie to dosłownie sekunda :-).

Posted

jola_li napisał(a):
Gusiu, popatrzyłam sobie z radością na Marlejka i tak mnie zastanowiło, czy Ty przed każdym spacerem przywiązujesz linkę?....
Bo wydaje mi się, że solidny karabińczyk (za 3zł) ułatwiłby Ci znacznie sprawę. Linka mogłaby być przywiązana do niego na stałe, a zapięcie/wypięcie to dosłownie sekunda :-).


Tak Jolu :oops:
Bo ja cierpię na ciężką paranoję ucieczkową i się boję, że pęknie karabińczyk...
Najchętniej przesiadłabym się z nim na flexa. Mam nawet w domu, ale chyba nie do Marleja kategorii wagowej a on czasem naprawdę potrafi pociągnąć i boję się, że we flexie poszłaby linka.
Już myślałam, żeby go przepiąć na karabińczyk...ale póki co strach mi nie pozwolił :oops:

Posted

Gusiu, ale są takie karabińczyki nie do zdarcia ;-).
Dowód --- mój mazurski wilczurowaty Przyjaciel (okropnie silna bestia ;-)) zobaczył na spacerze sarenkę. Chciał za nią pobiec - szarpnął, sprowadził mnie do pozycji horyzontalnej, zwichął mi staw ramieniowy - ja do tej pory jestem nieposkładana, a karabińczyk ----- cały ;-)

Posted

jola_li napisał(a):
Gusiu, ale są takie karabińczyki nie do zdarcia ;-).
Dowód --- mój mazurski wilczurowaty Przyjaciel (okropnie silna bestia ;-)) zobaczył na spacerze sarenkę. Chciał za nią pobiec - szarpnął, sprowadził mnie do pozycji horyzontalnej, zwichął mi staw ramieniowy - ja do tej pory jestem nieposkładana, a karabińczyk ----- cały ;-)


Brzmi baardzo zachęcająco :cool3:

Z racji hobby mam w domu chyba zapasowe karabińczyki, poszukam.
Odważę się - szaleć to szaleć;)

Posted

gusia0106 napisał(a):
Brzmi baardzo zachęcająco :cool3:

Z racji hobby mam w domu chyba zapasowe karabińczyki, poszukam.
Odważę się - szaleć to szaleć;)


Na Ursynowie na szczęście sarenek brak ;-).

Wiesz co, może zajrzyj najpierw do sklepu z żelastwem; karabińczyki są najróżniejsze - można wybierać. Żebyś była spokojna musi być naprawdę solidny...
Po co masz się nabawić wrzodów żołądka ;-)...

Posted

rufusowa napisał(a):
...dobra siad jeszcze nie umiemy :lol:

Marlej przeuroczo-kłapciakowato przybiega do Ciebie :loveu:


Tylko przyszła i się nabija, no! ;)

A jak zaczepia do zabawy, co?:)

Posted

Jest bosko Marlej bez linki :O
Szokers !!!!
Ciotka nalezy Ci sie nagroda Nobla normalnie :D:D:D:D

Co do karabinczyka w castoramie sa takie naprawde mocne solidne .... Ja mam zrobiona linke do schronu z karabinczykiem za 15 zl. Mialam sznaucera olbrzyma, ktory jak sie wyrwal, to mnie ciagnal po ziemi za soba ale karainczyk nigdy sie nie zerwal ;)


A jesli wiazesz i nie musi byc obrotowy, to moze sprobuj z takim, jest dodatkowo zakrecany, u nas na takich sie psy do bud przypina i sie nie zrywaja, wiec powinien byc oki ... A przypiecie i zakrecenie trwa chwilke ;)

Posted

jola_li napisał(a):
Na Ursynowie na szczęście sarenek brak ;-).


O kochana, jest ich kilka:-) W październiku albo listopadzie w czasie spaceru na skarpie (10 minut drogi od zabudowań, na samym końcu spaceru) jedna taka piękność przecięłą mi drogę jakieś 3-4 metry ode mnie. To były ułamki sekund, kiedy już wiedziałam, że będą problemy. Moja sunia - beagle ruszyła ze skowytem za nią, a za nimi niestety mój drugi pies. Sama znalazłam po godzinie, szukanie Barsy zajęło nam (bo dojechał do mnie mój TZ) ponad 3 godziny. Mam nadzieję że jednak nie dogoniły sarenki i nic jej nie zrobiły, śladów żadnych nie było na szczęście. Ja ryczałam do telefonu Neigh i Gusi, one organizowały pomoc, ale w końcu gnojek się znalazł, TZ ją zobaczył. Tylko ja zostałam po ciemku na środku skarpy i w tych nerwach nie mogłam wrócić do domu. A tam nie jest fajnie, bo i dziki chodzą... jakoś mnie na szczęście znaleźli i wróciliśmy do domu. Ale sarny, dziki, bażanty, zające sa w liczbie sporej;-)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...