majqa Posted October 29, 2009 Posted October 29, 2009 ...czyli nie jest tak źle. Tu już musi się Hania, pomijając oczywistość w osobie Biafry, rozmówić z samą sobą, czyli mierzyć siły na zamiary. Jeszcze Gutek wyjdzie na psy, ops...na rottki. :lol: Quote
Ksera Posted October 30, 2009 Posted October 30, 2009 [quote name='Asior']ja bym go jednak zostawiła u Ksery.. Ona ma dość duże doświadczenie z rotkami........[/QUOTE] :modla: za uznanie, ale myślę, że jeżeli miałby być w DT, gdzie jest mniej zwierzaków, byłoby dla niego więcej czasu, ja mam 8 psów hotelowych, w sumie każdy z jakimiś problemami + naście swoich, z którymi też czasami muszę popracować, żeby nie zwieśniaczały kompletnie bo mi je potem z ringów wyrzucą :roll:. Gucia można jeszcze wiele nauczyć, jednak pewne nawyki zostaną. Miałam takiego niewychowanego rottka, który rzucał się na wszystko i wszystkich, dopiero po 2 latah doszłam do tego, że odpuścił psy, które przyprowadzałam do domu, tolerował je, nawet chiłał mógł go czasami w łapę ugryźć i ludzi, których ja wpuszczałam, ale obce psy nadal atakował i ludzi, którzy przekroczyli magiczną odległość 1 m. Kochał moją rodzinę bardzo i my go kochaliśmy, dlatego Guciowi trzeba szukać takiego domu, a on sprawia mniej problemów, co drugi dorosły samiec nie toleruje innych i to jest problem do przeskoczenia, a na smyczy to moment się nauczy. Asior, znasz przecież p. Basię ;) Quote
alek5464 Posted October 30, 2009 Posted October 30, 2009 Sluchajcie naprawde bije sie z myslami, bo moja kicia nauczona ze pies to kumpel wiec nie wiem czy bedzie uciekac a do Ledy wchodzila do kojca sprawdzic co ta dostala do jedzenia. Moj Gucio to sam nie zaczyna ale nie pozwoli sobie aby mu podskoczyl jakis inny a tu do tego na jego terenie. Problem w tym ze Gucio jest malenki wiec jak go zlapie duzy Gucio to z malego nic nie zostanie. Mam doswiadczenie z psami ale najczesciej byly u mnie od dziecka (szczeniaka)albo na krotko jako podrzutki, wiec zaczynam sie zastanawiac czy poradze sobie, Ksera ma doswiadczenie wiedze. Jak zglosilam sie to na poczatku pisalam ze mam nadzieje ze nie zechce mi moich psow zjesc. Naprawde nie wiem!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Nie chce was zawiezc a z drugiej strony "mierz zamiary na sily". Co wy o tym sadzicie?????? Quote
irenaka Posted October 30, 2009 Posted October 30, 2009 [quote name='alek5464'] Naprawde nie wiem!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Nie chce was zawiezc a z drugiej strony "mierz zamiary na sily". Co wy o tym sadzicie??????[/QUOTE] Ja napiszę szczerze, to co myślę. Powinnaś to mocno przemyśleć. Nie dalej jak wczoraj byłam na wątku, gdzie z DT wylatuje matka z dwoma szczeniakami. Całe dogo stało na baczność i szukało miejsca dla nich. Decyzja o DT powinna być bardzo przemyślana , tak jak adopcja. My na dogo będziemy wskakiwać na wątek i pytać co słychać a Ty, tam na miejscu będziesz walczyć w realu z problemami dnia codziennego. Przerzucanie później psa znowu do Ksery będzie kosztowało wiele i psa i materialnie ludzi zaangażowanych w pomoc psu na wątku. Jeżeli podejmiesz decyzję na tak, to będą Ci musiały później wyrosnąć tzw. jaja. Gdybyś jechała do Krakowa to podaję mój telefon : 500-18-19-20 Kanapa czeka. Quote
Agnezia Posted October 30, 2009 Posted October 30, 2009 Ja niestety przychylam się do zdania Irenki. Chyba lepiej aby pies został w hotelu, troszkę dłużej i wtedy dokładnie będzie wiadomo co w Guciu siedzi. Chociaż wiadomo, że domek to domek... Quote
majqa Posted October 30, 2009 Posted October 30, 2009 [quote name='irenaka'](...) Powinnaś to mocno przemyśleć. (...) Decyzja o DT powinna być bardzo przemyślana , tak jak adopcja. (...) Jeżeli podejmiesz decyzję na tak, to będą Ci musiały później wyrosnąć tzw. jaja. (...).[/QUOTE] Amen. :cool1: Quote
alek5464 Posted October 30, 2009 Posted October 30, 2009 Mam swiadomosc ze transport w te i nazad dla psa ktory nie jest przyzwyczajony do auta to cholerny stres, po drugie mieszkam na koncu swiata wiec i koszty transportu to tez gora. Wiec bardzo bardzo Was przepraszam za zawracanie glowy ale chyba zrezygnuje. Boje sie ze sobie nie poradze tym bardziej ze nie moge liczyc na niczyja pomoc bo moj maz jest na wozku, mieszka z nami moja mama 82 lata wiec jak by co to na jej pomoc nie moge liczyc wiec jak powiedzialam nawet jak by sie cos dzialo nie bedzie nikogo do pomocy. Cholernie mi glupui bo po pierwsze tyle dni zawracalam glowe moze by sie ktos znalazl a tak zablokowalam. Postaram sie po 10 wyslac przynajmniej troche grosza na hotel. Jeszcze raz SORRY:oops: Quote
sonikowa Posted October 30, 2009 Posted October 30, 2009 Miałam szalony poranek z dziećmi, więc sie nie wpisywałam, bo chciałam porządnie, a nie miałam warunków. Myślę, że nie ma nic gorsze, niż potrzeba zabierania psa z dt czy z hotelu w trybie natychmiastowym. A Zgorzelec daleko, więc w razie kłopotów to byłby lekki koszmar - znów kasa na benzynę, i gdzie go dać? Hania ma rację myśląc o tych komplikacjach. Zawsze przy tym trzeba liczyć sie z tym, że pies w nowym otoczeniu, wsród nowych psów MOŻE zachowywać się agresywnie. Ostatnio wysyłałam dobkę na dt, cudna i miziastą, ktora mojego 1,5 rocznego synka lizała po buzi, a po przyjezdzie okazalo sie, ze pokazuje zęby na ludzi..To się zawsze może zdarzyć, i w sytuacji, gdy DT nie ma mozliwości reakcji na takie sytuacje, to wysyłanie psa jest ryzykowne i trochę lekkomyślne. O Guciu wiemy niewiele, i nie jets to mopsik, ktorego jedną ręką odsuniemy w razie czego. Jeśli Hania uważa, ze sytuacja może być dla niej zbyt trudna, to lepiej zostawić go w hotelu. Alek, nie czuj się winna, trzeba umieć stwierdzić, że można sobie nie poradzić :-) I na pewno nikt by się nie zgłosił przez te dni, bo znalezienie tymczasu graniczy ostatnio z cudem. Nie ma miejsc nawet dla małych, miziastych pieskow, a co dopiero dla rotka ze znakiem zapytania... Dziękujemy za wsparcie finasowe, to bardzo ważne. No dobra i teraz konkrety. Zostawiamy rotka w hotelu, a to kosztuje. Czy darczyńcy zgodzą się na przekazanie ich kasy transportowej na hotel? czy niektórzy choć zgodziliby się na np. pomniejszenie ich deklaracji w przyszłości ale przepisanie jej jako miesięcza? czy wszyscy mozemy pożebrać trochę na dogo i spróbować zebrać choć częśc deklaracji? ja już na tyle psów zbieram, że niedługo ludzie przestaną moje pw w ogóle czytać..:oops: No i zostańmy wszyscy na wątku, żeby Gucio samotny sie nie czuł :-) Gutek glutek, nie martw się, będzie ok :-) Quote
majqa Posted October 30, 2009 Posted October 30, 2009 Haniu, dobrze, że napisałaś to, co napisałaś. Lepiej 100 razy się namyślać byle podjąć właściwą decyzję. Ja np. znałam Twoją domową sytuację (mąż, mama i walka ze wszystkim praktycznie w pojedynkę) ale nie wiedziałam z kolei, że psy, w tym i rottki miałaś głównie od szczenięcia. Nie mam wątpliwości, że dobrze zaopiekowałabyś się każdym zwierzakiem ale zmierzenie się konkretnie z Gutkiem mogłoby Cię przerosnąć. Słuchaj Haniu, odnośnie finansów, zaapeluj, proszę, na wątku Gutka na forum Rottki o pomoc. Może ktoś zechce wspomóc jego przehotelowanie. Quote
majqa Posted October 30, 2009 Posted October 30, 2009 [quote name='alek5464']jasne zaraz to zrobie[/QUOTE] Z tego, co pamiętam na tym wątku były wstawione dane wpłatowe. Skopiuj je proszę na tamto forum. Dziękuję! :lol: Quote
sonikowa Posted October 30, 2009 Posted October 30, 2009 A co tu tak cicho się zrobiło?? Gdzie inne ciotki? Quote
irenaka Posted October 30, 2009 Posted October 30, 2009 [quote name='sonikowa']A co tu tak cicho się zrobiło?? Gdzie inne ciotki?[/QUOTE] Dogorywają przy piątku w pracy:diabloti:. Moją deklarację traktuj luzacko, tam gdzie trzeba tam daj. Quote
fioneczka Posted October 30, 2009 Posted October 30, 2009 tak tu sobie podczytuję i chce powiedzię ... HANIU naprawdę wielkie uznanie że potrafiłaś się przyznać do tego że pomimo że wszystko już ustalone to boisz się że jednak nie dasz rady i zdajesz sobie sprawę ile "szkody" mogła wyrządzić inna decyzja ... ja taką sytuację przerobiłam w ciągu ostatnich dwóch dni ... przez nieodpowiedzialnego człowieka DT o mały włos szczeniak nie wylądował w zimnym boksie w schronisku .... może kiedyś psiak "łagodniejszy" znajdzie u Ciebie azyl Quote
lilk_a Posted October 30, 2009 Posted October 30, 2009 Zapraszam na bazarek dla dwóch smutnych suczek , które nie radzą sobie w schroniskowej rzeczywistości, potrzebna im pomoc w zbiórce pieniędzy na domy tymczasowe ...zapraszamy http://www.dogomania.pl/forum/f99/swiateczny-dla-smutaskow-szurki-miszki-do-15-xi-godz-22-00-a-172332/ Quote
alek5464 Posted October 30, 2009 Posted October 30, 2009 to zabrzmi jak frazes ale kocham psy a wszczegolnosci Rottki. Znam sie na psach i mialam ich w moim zyciu wiele i nie boje sie psow ktore czasem pokazuja zeby, ale boje sie sytuacji gdzie nowo przybyly pies jest agresywny do innych psow. Zaprponowalam moj dom jako DT, cholera nie przewidzialam ze Gutek jest pso-i kotozerny. W Pomorskiej Fundacji Rottka wiedza ze w razie koniecznosci przyjme psa na DT i teraz wiecie Wy. W zasadzie moj DT jest tylko z nazwy DT bo jezeli bedzie zgoda w zwierzyncu a my przypadniemy sobie do gustu to bedzie DS. Quote
majqa Posted October 30, 2009 Posted October 30, 2009 [quote name='alek5464'](...) boje sie sytuacji gdzie nowo przybyly pies jest agresywny do innych psow (...).[/QUOTE] Hanuś, głowa do góry. Wcale się nie dziwię, że się boisz. Mój nowo ekhm...przybyły i na stałe "siemmmzasiedziały" 4ty miesiąc (dzień w dzień) poluje na moją bullkę, z całego stada akurat wziął na tapetę żelazne szczęki. Dobrze, że nie muszę napisać: "Łączę się w bólu." ;) Quote
Ksera Posted October 30, 2009 Posted October 30, 2009 A nie można psów izolować? O kota bym się nie martwiła, nie wejdzie do Gucia, moje koty skaczą moim psom po głowach a od hotelowych trzymają się z daleka. Gucio nadal "przytrzymany", nie chce żeby go głaskać, ucieka z głową, chętnie wychodzi z kojca, ale zaraz pędzi do bramki, bardzo tęskni, nie chce wracać do kojca, oj czuję, że potrwa, zanim się z losem pogodzi, najlepiej byłoby mu zybko dom znaleźć, bo potem znowu będą kłopoty z adaptacją. Z jedzeniem też nie za dobrze, makaron z mięsem feeee, sucha karma feeee, jedynie korpusy są smaczne:roll:. Psy ze schroniska lepiej się tu czują, zamiast walki o żarcie, wlasna buda i miska a jeszcze wypuszczają, można poszaleć i jest git, a Gucio z domu po 4 latach wywalony... Quote
Asior Posted October 30, 2009 Posted October 30, 2009 [quote name='Ksera']. Asior, znasz przecież p. Basię ;)[/QUOTE] no niestety... znam... i pewnie kiedyś wydarzy się nieszczęście bo ona go puszcza luzem... Quote
sonikowa Posted October 30, 2009 Posted October 30, 2009 [quote name='Ksera'] Gucio nadal "przytrzymany", nie chce żeby go głaskać, ucieka z głową, chętnie wychodzi z kojca, ale zaraz pędzi do bramki, bardzo tęskni, nie chce wracać do kojca, oj czuję, że potrwa, zanim się z losem pogodzi, najlepiej byłoby mu zybko dom znaleźć, bo potem znowu będą kłopoty z adaptacją. Z jedzeniem też nie za dobrze, makaron z mięsem feeee, sucha karma feeee, jedynie korpusy są smaczne:roll:. Psy ze schroniska lepiej się tu czują, zamiast walki o żarcie, wlasna buda i miska a jeszcze wypuszczają, można poszaleć i jest git, a Gucio z domu po 4 latach wywalony...[/QUOTE] Boże, tak mi go żal... Takie wlasnei jest psie serce - olewali go, chcieli uśpić, a on tęskni. I pobiegł by za nimi szczęśliwy gdziekolwiek by chcieli.... Z tą dobką o której pisałam było dokładnie tak samo - do dt trafiła jednym transportem ona (po tygodniu u pani, która ją znalazła w lesie i rozpieszczała) i suka ze schronu. ta schroniskowa szczęsliwa, wszystkim się cieszy, a ta moja wariatka nie mogła sie przyzwyczaić tylko tęskniła do pani, która ją uratowala. I też ds potrzebny jak najszybciej bo znów się przyzwyczai i znów kłopot... Biedny Gucio :-( ja tak nie lubię dobków i rotków, a tak mnie los z nimi zderza, że chyba sama bym go wzięła, jakbym swoich psów nie miała.. DS potrzebny - doświadczony, mądry, cierpliwy - są takie jeszcze?:shake: Quote
Inez de Villaro Posted October 30, 2009 Posted October 30, 2009 i bez innych psów.... trudno będzie o taki... ale nie jest to niemozliwe. Quote
sonikowa Posted October 30, 2009 Posted October 30, 2009 [quote name='Inez de Villaro']i bez innych psów....[/QUOTE] Myślę, że to nie jest przesądzone. Mój pies tez rzuca się na inne samce, zwłaszcza jak uważa, że musi "bronić" mnie lub dzieci. A jednocześnie mieszka z drugim samcem pod jednym dachem - żeby sie lubiły to nie :shake:, ale żyją razem juz dwa lata. Quote
majqa Posted October 30, 2009 Posted October 30, 2009 Oj Gutku, jedno jest tu najważniejsze, żyjesz. Quote
Cantadorra Posted October 31, 2009 Posted October 31, 2009 Wazne, ze zyje, nad reszta mozna popracowac. Jestem dobrej mysli.:p Quote
Biafra Posted October 31, 2009 Author Posted October 31, 2009 Jeden dzień mnie nie było...a tu się porobiło :shake: Czyli zmienię sobie tytulik i bannerek też nieaktualny... Dziekuję wszystkim za pomoc dla Gucia, jakoś musimy przetrwać. Haniu, dziękuję Ci bardzo że jako pierwsza zgłosiłaś się do pomocy. Dziękuję też za szczerą wypowiedź i rozsądną decyzję. Gdyby się okazało , że za dwa tygodnie Gutek musiałby wracać to chyba :flaming: To teraz chyba szukamy deklaracji :roll: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.