kamilawa Posted October 28, 2009 Posted October 28, 2009 Ode mnie też proszę wyściskać i wycałować. :loveu: [SIZE=1] Ja w przyszłym miesiącu coś powinnam przelać, wtedy zapomniałam, a teraz już nie ma z czego :roll:[/SIZE] Quote
majqa Posted October 28, 2009 Author Posted October 28, 2009 OKI, przypomnę się Kamilko, nic się nie stało. :lol: Wycałuję na pewno, bo Jadzia sama rozdaje buziaki, nie przyjmuje do wiadomości, że ktoś mógłby ich nie chcieć. :evil_lol: Quote
majqa Posted October 28, 2009 Author Posted October 28, 2009 [IMG]http://img39.imageshack.us/img39/1751/dsc00033qy.jpg[/IMG] To to mokre to efekt pracy Jadzi nad kubraczkiem. Niczego sobie nie naruszyła, był doktor, wszystko jest dobrze, wenflon zdjęty, obecnie przeprany kubraczek się suszy, a mąż nadzoruje Jadzię (pewno zakapelindrowaną). [URL]http://www.youtube.com/watch?v=tx4gTNdaqs4[/URL] [URL]http://www.youtube.com/watch?v=mipjPsRaZX8[/URL] Quote
GoniaP Posted October 28, 2009 Posted October 28, 2009 Majguś, Ty się w końcu wypalisz :shake: A ja Cię potrzebuję :placz: Jadzia, zrastaj się szybko, bo zwariujemy przez Ciebie! Quote
majqa Posted October 28, 2009 Author Posted October 28, 2009 Mania się wyzwoliła z kubraczka, mam nadzieję, że Jadzia jej nie przebije. Niunia jest bardzo grzeczna. Nie ma na co narzekać. :shake: Quote
BasiaD Posted October 28, 2009 Posted October 28, 2009 Jadźka szoruj na 1 prosić o domek, ale już! Quote
majqa Posted October 29, 2009 Author Posted October 29, 2009 No i odwiedziny, wycałowanie, wyprzytulanie już za mną... Wracając popłakałam się, bo...ta sunia to Skarb, którego nie wolno zawieść. :shake: Delikatna, łagodna, żadne fiubździu, spokojna, wpatrzona w ludzia, stająca na łepeczku byle nie podpaść, nie zrazić do siebie. W mieszkanku nie ma śladu jej urzędowania, czyściutka, spokojna, zero wszczynania rabanu, skupiona na śledzeniu ruchów człowieka. Szlag mnie trafia, że ktoś nie docenił jej takiej, jaka jest. :-( Do tego baaardzo pogodna i rozcałowana do granic możliwości. Zostałam zalizana na śmierć, choć wylewność Jadzi nie ma nic wspólnego z namolnością, ona zna swoje miejsce (aż się boję myśleć, kto i jakimi metodami tak ją "ustawił") i to bez konieczności przywoływania jej do porządku. Mnie kupiła sobą na całego... :-( :loveu: Kochany, siwiuni pycholek... :loveu: Quote
majqa Posted October 29, 2009 Author Posted October 29, 2009 Kochane oczęta... No wpuść mnie, wpuść już... Quote
Isadora7 Posted October 29, 2009 Posted October 29, 2009 Aż sie łza w oku kręci, ta mądrość, te oczy... http://img246.imageshack.us/img246/4459/p1080207b.jpg znowu ide spiulkać będę ok 20.30 Quote
__Lara Posted October 29, 2009 Posted October 29, 2009 [quote name='Isadora7']Aż sie łza w oku kręci, ta mądrość, te oczy... http://img246.imageshack.us/img246/4459/p1080207b.jpg znowu ide spiulkać będę ok 20.30 Przepiękne zdjęcie :lol: Quote
majqa Posted October 29, 2009 Author Posted October 29, 2009 Reasumując...(zaraz kolejne fotki oczywiście będą)... Wiesz Isadorko o jaki dom mi biega, innej opcji nie ma. Jeśli ktoś z allegro napisze bezpośrednio do Ciebie, a będzie trącił korbą i nie tym, czego dla Jadzi szukam, to odpowiednio podziękuj i nawet mi tego nie przekierowuj. Quote
majqa Posted October 29, 2009 Author Posted October 29, 2009 Lustracja terenu... A to sobie ziewnę... Quote
majqa Posted October 29, 2009 Author Posted October 29, 2009 Z Jadzią też jest taka dziwna historia, że... Mama ją karmi i jest OK za wyjątkiem tego, że nie chce wychodzić z mamą na dwór, jakby (tak to sobie tłumaczę) bała się, że zostanie zaprowadzona do budy. :-( Wraca mąż, czasami z lekkim oporem ale na ogół zupełnie bez, drepczą na spacer. Quote
majqa Posted October 29, 2009 Author Posted October 29, 2009 Ze śmiesznych rzeczy... Dziś miałam trochę rzeczy do pozałatwiania. Wróciłam na tzw. czas. Nie wiem, jak moje zwierza tego dokonały :roll: ale... mało brakowało, że straciłabym zdjęcie bioderek i EKG Jadzi. Taka widać miała być zemsta, że ośmieliłam się wyjść. Uff... umarła, podarta w strzępy koperta, reszta miała iść na tapetę... Ależ fart, że dotarłam do domu. Kołnierz zdjęty, to się powgryzam... To teraz taka figura... Tak właśnie ten Słodziaczek spogląda... :-( Quote
majqa Posted October 29, 2009 Author Posted October 29, 2009 http://www.youtube.com/watch?v=Ymm-v2BUCok http://www.youtube.com/watch?v=TgnNL_uUkXc http://www.youtube.com/watch?v=4-DxhmRf9e4 http://www.youtube.com/watch?v=UHmZF6gzQVw Quote
majqa Posted October 29, 2009 Author Posted October 29, 2009 http://www.youtube.com/watch?v=gLxs6SfKEMU Quote
GoniaP Posted October 30, 2009 Posted October 30, 2009 Jadziunia śliczna i kochana... Pewnie myśli, że już w tym ciepełku zostanie :-( Quote
majqa Posted October 30, 2009 Author Posted October 30, 2009 [quote name='GoniaP']Jadziunia śliczna i kochana... Pewnie myśli, że już w tym ciepełku zostanie :-([/QUOTE] Ja sobie nie wyobrażam jej powrotu do budy... :shake: Quote
GoniaP Posted October 30, 2009 Posted October 30, 2009 [quote name='majqa']Ja sobie nie wyobrażam jej powrotu do budy... :shake:[/QUOTE] A psy Mamy Jadzi nie przyjmą??? Quote
Isadora7 Posted October 30, 2009 Posted October 30, 2009 szczerze? Nie wiem czy Jadzię bym oddała: http://img402.imageshack.us/img402/311/p1080235.jpg Quote
majqa Posted October 30, 2009 Author Posted October 30, 2009 [quote name='GoniaP']A psy Mamy Jadzi nie przyjmą???[/QUOTE] Trudno mi powiedzieć, bo Gutek usiłuje kopulować ze wszystkim, co się rusza, a wolałabym by na słabych Jadziowych biodrach nie jeździł. Ponadto, mama broni się (a tu jej zmusić nie mogę, to musi wyjść od niej samej, nie wolno mi uszczęśliwić jej na siłę, zresztą, nie tylko jej, bo to samo powiedziałabym i o obcym człowieku), bo strasznie przeżyła ostatnie odprowadzenia naszych zwierzaków. Uściślam... Nie chce kolejnego zwierzaka w domu (z takim siłą rzeczy człowiek związuje się mocniej, bo ma go non stop przy sobie). Po odejściu boksia wrobiłam ją praktycznie w Gienię, a Gienia...słabnie ze starości i już się boję, że to, co nieuchronne znowu nadejdzie. Quote
majqa Posted October 30, 2009 Author Posted October 30, 2009 Przewinęłam się, załatwiając dziś różne sprawy, kolejny raz przez Jadzię. W sumie dobrze się stało, bo...nakarmiona nie dała się mamie wyprowadzić na dwór (a czas był najwyższy, by się załatwiła). Ni czorta nie chce wyjść z mamą z mieszkanka. :-( Wiem, że w pierwszych trzech dniach mama ją wynosiła (co nie jest dla mamy prostą sprawą) ale spisywaliśmy to na karb bólu ale... teraz to już nie w kij dmuchał. Mama ją karmi (niestety często z ręki, a to już graniczy z rozbestwieniem ale nie można olać nakarmienia, bo podawany jest antybiotyk), Jadzia się do mamy wdzięczy, wylizuje ją, tuli się ale za próg - mowy nie ma. :roll: Kiedy podjechałam, zdjęłam jej kapelusz i wyszłyśmy bez problemu. Mężowi z wyjściem też czasami staje okoniem ale jakoś ją potrafi urobić. Mama natomiast zachęca Jadzię, kusi, a ona leży niewzruszona na kołdrze i macha ogonem, tyle jest jej wkładu własnego w wyjście. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.