ania z poznania Posted October 20, 2009 Author Posted October 20, 2009 A dlaczego miałaś go zabrać??? Co się tam stało? Quote
PaulinaT Posted October 20, 2009 Posted October 20, 2009 Jestem w szoku. Normalnie lepiej niech mi na drodze nie staną... :angryy: Quote
snuszak Posted October 20, 2009 Posted October 20, 2009 cholera jasna niech tych ludzi, szybko szukamy jakiegoś nowego miejsca dla Giganta! Quote
PaulinaT Posted October 21, 2009 Posted October 21, 2009 Nie lubię poganiać ale... co z nim??????? :nerwy: Quote
Lilmo Posted October 21, 2009 Posted October 21, 2009 Ja już też dzisiaj jestem na tym wątku trzeci raz z nadzieją na jakieś wiadomości. Boję się tej ciszy. Quote
snuszak Posted October 21, 2009 Posted October 21, 2009 z tego co ja wiem gigant ma zostać tam do soboty, pozniej wrocic do buku Quote
tygrys1983 Posted October 21, 2009 Posted October 21, 2009 Witam ja ta osobe znam co adoptowala Giganta,i wcale nie chciala dla niego zle nie chciala go oddac to nie jest jej wina nie znacie tej osoby a piszecie o niej tak to bardzo dobra osoba Kocha zwierzaki dla Giganta chciala stworzyc dom,chciala sie nim opiekowac ale to nie jest jej wina ze musiala go oddac nie osadzajcie jej. Quote
PaulinaT Posted October 21, 2009 Posted October 21, 2009 snuszkak napisał(a):z tego co ja wiem gigant ma zostać tam do soboty, pozniej wrocic do buku szlag może trafić na miejscu dobrze, ze chociaż tyle Quote
magda28 Posted October 21, 2009 Posted October 21, 2009 Ludzie nie znacie ani mnie,ani tego jaka jestem,a się wypowiadacie:angryy:nie znacie nawet sytuacji w jakiej się znalazłam...bardzo chciałam mieć Gigancika w domu,niestety rodzice mi na to nie pozwolili,gdybym miała własne mieszkanie to w życiu nie oddałabym go z powrotem...nic nie rozumiecie i nie macie zielonego pojęcia jak się teraz czuję:-( to naprawdę super piesek:loveu:acha i jeśli chodzi o wypowiedź w tle to tylko z nerwów było wypowiedziane,a nikt u mnie w domu psu by krzywdy nie zrobił,wszyscy się nim zajmowaliśmy i mama mu dawała jeść,tyle,że nie chce mieć drugiego psa w domu...wiem,że Giganta szybko ktoś adoptuje,bo to miły piesek,przyzwyczajony do ludzi i nie brudzi w domu,ani razu nie nasikał,wesoły piesek.Życzę mu jak najlepiej.Przestańcie robić ze mnie jakiegoś potwora... Quote
snuszak Posted October 21, 2009 Posted October 21, 2009 Adopcja psa powinna być świadomą decyzją, wszyscy domownicy powinni być zgodni co do adopcji, cholernie nieodpowiedzialną rzeczą było podejmować decyzję samemu skoro sami nie mieszkamy. Oceniamy i oceniać będziemy bo co teraz poczuje Gigant wywalony z domu w którym już poczuł się bezpiecznie do klatki.[SIZE="5"] Pies nie jest rzeczą!!! a ja nawet w największych nerwach nie byłabym wstanie powiedzieć takich rzeczy, przykro mi że zawiodłaś psa, oraz wszystkich nas. To będzie nauczka dla nas by robić dokładne wizyty przed adopcją mimo spotkania osoby adoptującej na żywo. Co do szybkiego znalezienia domu przez Giganta to nic teraz nie jest pewne, chyba nie zdajesz sobie sprawy ile jest pięknych i ułożonych bezdomnych psów. Quote
Lilmo Posted October 21, 2009 Posted October 21, 2009 snuszkak napisał(a):Adopcja psa powinna być świadomą decyzją, wszyscy domownicy powinni być zgodni co do adopcji, cholernie nieodpowiedzialną rzeczą było podejmować decyzję samemu skoro sami nie mieszkamy. Oceniamy i oceniać będziemy bo co teraz poczuje Gigant wywalony z domu w którym już poczuł się bezpiecznie do klatki. Pies nie jest rzeczą!!! AMEN. Ja zupełnie nie jestem w stanie zrozumieć, jak mogłaś podjąć taką decyzję, nie licząc się z tym, że pozostali domownicy nie wyrażają zgody na psa. Ja również jestem osobą dorosłą, która z różnych przyczyn nadal mieszka z rodziną i mimo, że patrząc na te wszystkie biedy na dogo, najchętniej conajmniej z 5 zabrałabym do siebie, ale do momentu, aż wiem, że w miejscu, w którym mieszkam jest osoba, która nie zgadza się na kolejne zwierzę, nie zrobię tego. Dlaczego? Bo są to zwierzęta, które już doświadczyły w życiu rozczarowania na człowieku. Zwierzęta, które potrzebują miłości i odbudowania zaufania do człowieka. Wybacz, ale moim zdaniem zachowałaś się egoistycznie... mimo tego, że wierzę, że chciałaś jak najlepiej dla tego psa. Kierowałaś się tylko myślą, że chcesz mieć Giganta, ale nie pomyślałaś już o tym jakie będą konsekwencje tego czynu. Konsekwencje, których nie poniesiesz Ty, ale ten niczego winny pies. Dałaś mu dom, ciepłe miejsce do spania, pełną miskę jedzenia, a za chwilę mu to zabierzesz skazując go na zimę w schroniskowej budzie. Zapewne Gigant prędzej czy później znajdzie dom, ale nikt nie gwarantuje, że to nastąpi szybko. Być może spędzi całą zimę w schroniskowym boksie trzęsąc się z zimna. Nie lubię źle życzyć ludziom, ale życzę Ci, aby ten obraz na zawsze pozostał w Twojej głowie, żebyś miała nauczkę na przyszłość. Quote
supergoga Posted October 21, 2009 Posted October 21, 2009 Przychylam sie do życzeń. Cisną mi się jeszcze inne. I będę osądzać, bo to mnie Pani Magda oszukała najbardziej, zapewniając o domu pełnym miłości dla zwierząt, 5 osobach czekających i chętncyh do opieki i spacerów. A słyszę o 22.00 niemiłe słowa, łącznie z pogróżkami. Najważniejsze jest, że Gigant jest bezpieczny, bo nie miałam tego spokoju niestety. Od dzisiaj jest u Kocyk na tymczasie. Pilnie szukam mu domu, żeby w niedzielę nie musiał wracać do schronu. On nie zrozumie dlaczego. To krótkowłosy maluch i to po zabiegu. Potrzebuje domu, który został mu dany i zabrany. Quote
chucas Posted October 22, 2009 Posted October 22, 2009 Zgadzam sie z przedmówczyniami...Dała Pani nadzieję Gigantowi, psiej sierotce, który nie jest niczemu winny, a najbarzdiej go ta cała sytuacja pokarała. Nic bardziej nie boli jak nie spełniona nadzieja...Zapewniała Pani o wielkiej miłosci do psów, o tym, że wszyscy domownicy już czekają za Gigantem i że lepiej trafić nie moze. Jeżeli ktos kocha psy to tak nie czyni, nieodpowiedzialnie. Ciekawe czy pani chcialaby sie znależć w takiej sytuacji? W dodatku nie tylko Supergoga dała się nabrac, ale i ja... Kurcze pluję sobie teraz w twarz, że tak łatwo dałam się Pani zmylić. Wyglądała Pani na 100% uczciwą osobę i wciąż zachwycałam się Pani uczynnoscią. Spowodowala Pani, że znowu przestałam wierzyć w ludzkie slowa i w ludzi...Tylko ja jestem w stanie to przeżyć, ale nie Giguś, bo jak można wytłumaczyć pieskowi, że ktoś zachował się zupełnie nieodpowiedzialnie??? Quote
tygrys1983 Posted October 22, 2009 Posted October 22, 2009 Ludzie ale zrozumcie to,ze Magda nie wiedziala ze rodzice sie nie zgodza naprawde ciezko jej bylo oddac gigusia,chciala mu stworzyc dom ale nie mogla wiem to napewno ze jakby mieszkala sama to napewno gigus byl by z nia ona by go nie oddala ale musiala bo nie wiedziala ze rodzice sie nie zgodza na drugiego psa,gigus jest kochanym pieskiem :loveu:pelen milosci. Osadzacie Magde jakby byla potworem a ona nie jest taka naprawde ciezko jej bylo oddac gigusia :placz:. Quote
kocyk Posted October 22, 2009 Posted October 22, 2009 magda28 napisał(a):La nikt u mnie w domu psu by krzywdy nie zrobił sorrki ale ja w to średnio wierze, szczególnie, że dokładniej obejrzałam smycz, którą niby przegryzł, jest przecięta i to na takiej wyokości, że Gigant nawet ząbkami by nie chwycił, gdy był na niej prowadzony. i naprawde nitki tak grubej smyczy są równiutko przecięte, psy troche inaczej się do tego zabieraja i troche im to zajmuje. dobrze, że nic mu się nie stało, bo to kochany piesek. sorki ale ja nie uwierze w ani jedno twoje słowo. nie rozumiem jak można było potraktować tak kochanego psa... możesz słodzić, możesz się tlumaczyć, możesz oskarżać ale nic do mnie nie trafi, ponieważ widzę jaki on jest kochany i tylko człowiek bez serca wyrzuciłby takiego psa:angryy: ............................... relacja z pobytu Giganta u nas:) wesoły, takie małe ADHD:) jak zabrałam go do pokoju to szalał, wszystko wąchał, wskakiwał na kolana. biedna Suz nie wiedziała co się dzieje, no ale dogadują się. Suz szybciej zaakceptowała Giganta niż wcześniej Lady. Grzeczny jest, nie reaguje w ogóle na szczurki. w domu się nie załatwił, jedynie oznaczył sobie terwen w kuchni i przedpokoju. niestety za nic nie chce spac na psim posłaniu tylko do wyra się gramoli. do Suzy bardzo lgnie. ogólnie rozkochał już w sobie Mata, który mówi na niego Benny Kuleczka:) Gigancik jest strasznie kochany, wczoraj akurat złapał mnie pms i ryczałam sobie wieczorem i przyszedł do mnie, żeby mnie pocieszyc. buziaki rozdawał, wdzięczył sie. kochany :loveu: Quote
supergoga Posted October 22, 2009 Posted October 22, 2009 Bardzo pilnie szukamy mu domku stałego lub choćby tymczasu, bo chyba u Kocyk może być do niedzieli - dobrze piszę? Jak ja mam go teraz w te zimne noce odwieźć do budy. To typowo domowy pies. Jak spojrzę mu w oczy - dałam poznać ciepło domu - a teraz won na dwór. Co robić. Giguś nie może wrócić do schroniska. Quote
chucas Posted October 22, 2009 Posted October 22, 2009 Dokładnie Gigus von Gigant potrzebuje stalego domku Quote
Lilmo Posted October 22, 2009 Posted October 22, 2009 Kocyk, kobieto, brak mi słów, żeby wyrazić mój podziw dla Ciebie. Po raz kolejny uratowałaś psiego biedaka w fatalnej sytuacji. Wielkie ukłony dla Ciebie i Twojego TŻ. Zabieram się za odświeżenie ogłoszeń Gigusia, choć nie daje głowy, że to pomoże, ale warto spróbować. Nie chcę nawet myśleć o jego powrocie do schronu. Załamać się można. Quote
chucas Posted October 22, 2009 Posted October 22, 2009 No własnie ogromne podziekowania dla Kocyk i jej TŻ, dziekujemy ;) Quote
Lilmo Posted October 22, 2009 Posted October 22, 2009 Chucas znalazłam na początku wątku taki bannerek zrobiony przez agaga21, podlinkowałam go tylko na nowo, bo na dogo od kilku dni jest problem z odnośnikami: Będzie trzeba wszystki bannerki z podpisów na nowo podlinkować, bo te przestały działać :angryy: Quote
kocyk Posted October 22, 2009 Posted October 22, 2009 psiaki zostały dziś same na kilka godzin. jak przyszłam to grzecznie spały. z Matem doszliśy do wniosku, ze Gigant może być u nas dłużej niż do niedzieli. nie oddamy go do klatki. a psiak przesmieszny. jak wrocilam i zabrałam je na spacer to Gigant cała drogę do areny skakał na wysokość mojego pasa. no kurde bubek jeden nie powinien chyba jeszcze tak sie forsowac po tym ciachnieciu ale za chiny nie wiem jak go uspokoic, on ma tyle w sobie energii i radosci. najwazniejsze, ze z Suzka zyja grzecznie. choc mnie zastanwia jedna rzecz, czy aby napewno mu te jajka ciachnieto? wczoraj na spacerze prawie caly czas gwalcil posokowca kolezanki:diabloti: Quote
supergoga Posted October 22, 2009 Posted October 22, 2009 Dzięki Kocyk, super wieści. Dzisiaj przywioze karmę dla niego i smycz, skoro tamtą "przegryzł" A ciachnięty jest, tylko zanim chyba hormony się wyszaleją - potrwa troszkę. On jest taki pełen zycia. Chyba cieszy się że wyszedł ze schroniska. Quote
kocyk Posted October 22, 2009 Posted October 22, 2009 o to napewno. a własnie kiedyś mówilaś, że masz takie chustki "szukam domu"-wziełabyś ja również? moze podczas spaceru ktoś go wypatrzy:) Quote
magda28 Posted October 22, 2009 Posted October 22, 2009 Co do smyczy to pewnie weterynarz ją naciął,bo była już nadgryziona,a jakbyś nie zauważyła to gigant bierze smycz do pyszczka podczas spacerów i tak właśnie zrobił jak szedł ze mną:angryy:nie znasz mnie to nie pieprz,bo akurat na ludzi to jestem cięta,nie podskakuj jak o niczym nie masz pojęcia!!!!!!!a pies u mnie w domu miał dobrze,tylko szkoda,że nie mógł zostać.Piszcze sobie co chcecie,oceniać mnie to może tylko ktoś kto mnie zna,a nie wy!!!!!ciekawe tylko,że takie wielkie opiekunki,a pozwalacie na to,żeby w puszczykowie były psy bite,żenada!!!!dlaczego tej sprawy nie potraficie załatwić???????? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.