Jelena Muklanowiczówna Posted February 27, 2011 Posted February 27, 2011 "Chi chi love! Chi chi love! Mój chi chi love! Mali przyjaciele i zabawy wiele!" :D Ciągle to leci na Disney Channel! A u nas Disney Channel ciągle leci w świetlicy. eloise, jak Ci mąż zaniemógł, to kup mu "Permen"! :evil_lol: Ale się mnie ciężki dowcip trzyma. To przez ten katar! Ps. Jesooo... Ania ma takie ładne duże oczy brązowe... Quote
Luna123 Posted February 27, 2011 Posted February 27, 2011 Ha! u nas był ostatni przebój po telefonie od mamy ;) A propos , że mojemu ojcu Permen to niepotrzebne ;) Otóż dzwoni do niej tata i mówi, że musi iść do neurologa. To mama się zdenerwowała, że ma jakiś wylew, coś mu zesztywniało albo co... I pyta się, a co się dzieje, ze do neurologa...:crazyeye: Tata na to, eeee..., to chyba do urologa :roll:, bo mam za wysokie ciśnienie ostatnio. U którego to lekarza ja byłem ze dwa lata temu :hmmmm: W końcu się dogadali, że do internisty :cool3:. Quote
eloise Posted February 27, 2011 Posted February 27, 2011 hahaha, Luna, Twój Tata jest the best :) 6 tygodni po porodzie to okres cielesnej prohibicji ;) przynajmniej takie zalecenie ;) w szpitalu powtórzyli nam to z 10 razy! :) a mąż wypił kilka drinków z kolegą, a że ogólnie niepijący...;) na szczęście pomógł mi przy Ani. Doszliśmy do wniosku, ze Ania zmuliła się żelkami! W nocy był spokój i dzisiaj nic jej nie jest- nawet w miarę normalnie jadła. Quote
MagdaNS Posted February 27, 2011 Posted February 27, 2011 Zacznę od zdjęć - dzieci masz cudne, o Ofiku nie wspomnę :) U mnie tak szyby wyglądają na okrągło dzięki Martusi :) Atrakcji wieczornych nie zazdroszczę :shake: No, czasem małe żołdaki się buntują. Martusia praktycznie wcale nie je słodyczy, czasem lizaka, ma to chyba po mnie. Ja do 7 lat w ogóle nie jadłam słodyczy, co najwyżej bawiłam się nimi w sklep. Piesków "jak im tam" nie mamy (na razie), także nie wiem, co to za "ustrojstwo". Pszczółka Maja jest codziennie o 19.00 na TV PLUS, chyba jest w podstawowym pakiecie każdej telewizji. Martusia nie lubi pszczółki, teraz jest na topie Scoby - Doo (czemu ja jestem przeciwna) oraz Tom i Jerry. Ja miałam "absencję" pełne 3 miesiące po porodzie, co mi nawet było na rękę, bo z przemęczenia przez pierwsze dwa lata to mi się w ogóle nie chciało nic innego, jak spać :diabloti: Buziaki dla Twoich Słoneczek, na pewno się kiedyś spotkamy, może po prostu za rok albo dwa przyjedziemy z Martusią na wycieczkę do stolycy i Was odwiedzimy ;) Luna - Twój Tata to faktycznie jest debeściak :) Quote
eloise Posted February 27, 2011 Posted February 27, 2011 ale mi się przypomniało! :) jak urodziłam Anię to Pawła babcia powiedziała mu- pamiętaj Pawełku! Teraz nie możesz przystępować do Ewy! Pamiętaj- trzy miesiące nie przystępuj do żony :D a swoja drogą medycyna chińska zaleca 100 dni absencji a nawet oddzielnego spania! Babcia jest też debeściara ;) Jak robił prawo jazdy to ostrzegała go- tylko nie kupuj taksówki! Zakręca namiętnie grzejniki- bo nie lubi wdychać dwutlenku węgla. I dopiero rok temu przestała do mnie mówić-panienko Ewuniu :D bo Paweł ją upomniał-po raz tysięczny :) mam jeszcze zdjęcia Amelii-ale wstawię kiedyś! Quote
MagdaNS Posted February 28, 2011 Posted February 28, 2011 Panienko Ewuniu, po prostu nie mogę :evil_lol::evil_lol::evil_lol: Ale przyznaję, że brzmi uroczo :evil_lol::evil_lol::evil_lol: Co do medycyny chińskiej to mam coraz więcej szacunku, bo piszą o rzeczach, o których nasza medycyna nawet nie słyszała (ja cierpię na zespół tzw. zimnych nerek - u nas oczywiście nie maja o tym bladego pojęcia). A trzy miesiące absencji wymusiła sama natura niestety, nie będę pisać ze szczegółami co się działo, jak chcieliśmy wcześniej, no ale może to przez tę cesarkę i powikłania. A tak a propos - wyobraźcie sobie że tu, gdzie mieszkam, to jeszcze w latach 70-tych i 80-tych zdarzało się (ale już tylko po wsiach), że kobieta po porodzie była traktowana jako nieczysta, mężczyzna wręcz nie miał prawa się jej dotknąć, nie wolno jej było iść do ludzi ani do kościoła, ani tym bardziej do sakramentów i dopiero jak przeszła jakiś tam specjalny obrzęd "oczyszczenia" w kościele (nie pamiętam, jak się to nazywało) to mogła wrócić "do społeczeństwa". SZOK. Quote
eloise Posted February 28, 2011 Posted February 28, 2011 Dziś usłyszałam, że Indianie szanowali gejów. A wiele społeczeństw ich w ogóle nie toleruje, gdzie tu o szacunku mówić... Do mnie też coraz bardziej trafiają metody medycyny chińskiej- Pawła siostra ostatnio ziołami wyleczyła anginę u dziecka!!! po 3 dniach śladu nie było! To nawet na mojej mamie zrobiło wrażenie ;) Quote
Ulka18 Posted February 28, 2011 Posted February 28, 2011 Medycyna chinska ma 5000 lat, a nasza tzw. konwencjonalna moze ze 100. I oczywiscie nasi lekarze sa madrzejsi niz chinscy, wrecz sie z nich wysmiewaja. A tam sie czleka leczy holistycznie, a nie osobno serce, osobno watrobe. Badanie lekarskie dlugo trwa, a nie tylko cisnienie i wyniki krwi. Samych rodzajow pulsow jest kilkaset do rozpoznania, język jest wazny, oczy, skóra. Korzystalam z akupunktury kilka lat temu, baniek chinskich tzw.zimnych. Tez mam zimne nerki jak Magda. Trzeba wiekszosc goracych,gotowanych rzeczy jesc, przyprawy rozgrzewajace, zeby pobudzic metabolizm. Quote
Jelena Muklanowiczówna Posted February 28, 2011 Posted February 28, 2011 A co to są właściwie zimne nerki? Quote
Luna123 Posted February 28, 2011 Posted February 28, 2011 A wiecie, że mój tata to okaz zdrowia. No oprócz tego ciśnienia. Raz na poczatku małżeństwa był w szpitalu z wysoką gorączką i podejrzeniem woreczka. Okazało się , że ma zakażonego czyraka na doopie. i miał nogę złamaną, bo go koń kopnął :roll:. Teraz mama pilnuje i robi badania regularnie włącznie z jakimiś dla starszych panów. Wyniki ma miodzio :razz:. Tylko teraz piszczy, że przytył - całe 3 kg :-o, od początku małżeństwa ważył 63-64 kg. Ma teorię, że w zimie mniej się rusza . Ja się go zapytałam, czy mieszkając w mieście w bloku oraz pracując jako taksówkarz, to gdzie on ma więcej ruchu np. w lecie;)? A kultura starszych ludzi jest zupełnie inna. Pamiętam, że tata całował swojego ojca w rękę, jak przyjeżdżaliśmy do dziadka w odwiedziny. Zresztą, on wszystkie kobiety cmoka po łapkach. Mama się denerwuje, że wnet to by kobiety w sklepie całował :evil_lol:. Do tej pory w parafii taty chrzczą dzieci w przedsionku Kościoła, bo mają grzech pierworodny. Bardzo mi się podoba właśnie malutki kościółek w parafii, gdzie się ojciec urodził. Drewniany, pierwsza wzmianka jest z XII wieku. Jeszcze niedawno organy były na miechy, tak ze ktoś musiał dreptać. A że dziadek był stolarzem, to robił ławki, ołtarze, koronki i naprawiał dach, który jest kryty drewnianym gontem:cool3:. Chociaż podobno do dobrodzieja startował , jak mu sie coś nie podobało ;) eloise, to twój TZ się zanietrzeźwił i chciał pracować nad trzecim dzieckiem?;) Quote
MagdaNS Posted February 28, 2011 Posted February 28, 2011 Jelena, tzw. zimne nerki to jest takie coś, że nerki niby pracują dobrze, wszystkie tradycyjne badania wychodzą OK, ale tak naprawdę nieprawidłowo oczyszczają krew. Trzeba jeść, tak jak pisała Ulka, rozgrzewające rzeczy, zwłaszcza mi polecono herbatę z imbirem. Ja mam na nerkach najwrażliwsze miejsce, cały rok chodzę w podkoszulku, mogę boso biegać po śniegu, byle bym plecy na wysokości nerek miała okryte. Jak zaczęłam chodzić do masażysty na masaż polinezyjski mauri, to mi w 2000 roku o tych nerkach powiedział. Pomyślałam wtedy, że facet ma nierówno pod sufitem. Ale po tych jego masażach nie miałam problemu z cerą, z jelitami, ze spaniem, po prostu z niczym, schudłam ot tak, na pstryknięcie palcami... Potem dopiero w ciąży z Martą wyszło, że faktycznie mam problemy z nerkami, jak organizm był mega obciążony, to nerki wysiadły i to strasznie. Quote
Jelena Muklanowiczówna Posted February 28, 2011 Posted February 28, 2011 No to przerąbane! Ja to np. ani gołych nerek nie mogę mieć, ani gołych nóg. Jak mi nogi zmarzną, to koniec - co 5 minut do łazienki i trzy dni z życiorysu wyjęte. Ale to ciekawe, co opowiadacie. Aż dziw bierze, że nikt jeszcze tego nie odkrył, nie nadał jakiejś obcobrzmiącej nazwy, a firma farmaceutyczna nie wymyśliła leku. Medycyna chińska... Jakoś nigdy się w to nie zagłębiałam, nie miałam w sumie potrzeby. Quote
eloise Posted February 28, 2011 Posted February 28, 2011 nie ma mowy o 3 dziecku- tzn jest, o ile to możliwe bez 3 ciąży :D nie piszemy się na 3 TAKIE 9 miesięcy :( A Paweł tylko wypił kilka drinków, nic ode mnie nie chciał ;) temat wynikł z sugestii Jeleny co do zakupu Permenu :) Biegałyśmy dzisiaj z Ofikiem po mieszkaniu- mamy taką mała zabawkę, która wydaje śmieszne dźwięki- Ofik ma fioła na jej punkcie, dyszał i ziajał potem pół godziny, a zasnął w końcu tak, ze nie usłyszał, ze podkarmiam Foxa swoją kolacją! ;) stwierdziłam, że te biegi to kuracja odchudzająca dla nas wszystkich :) Quote
Luna123 Posted February 28, 2011 Posted February 28, 2011 eloise napisał(a): 6 tygodni po porodzie to okres cielesnej prohibicji ;) przynajmniej takie zalecenie ;) w szpitalu powtórzyli nam to z 10 razy! :) a mąż wypił kilka drinków z kolegą, a że ogólnie niepijący...;) na szczęście pomógł mi przy Ani. aaa, to przepraszam :oops: tak siakoś zrozumiałam :oops: Quote
Jelena Muklanowiczówna Posted March 1, 2011 Posted March 1, 2011 eloise, a jak byłaś z Anią w ciąży, to jak było? Też tak strasznie? Quote
MagdaNS Posted March 1, 2011 Posted March 1, 2011 Ha, zależy o co pytasz Jelena :) Generalnie nasza dzielna elosie naprawdę obie ciąże miała bardzo ciężkie z uwagi na ciągłe skurcze i bóle brzucha przez całą ciążę. A co do alkoholu to w ciąży jest całkowity zakaz picia, a tych lekarzy, co doradzają mamom picie czerwonego wina "dla zdrowia i czerwonych krwinek", to bym powiesiła za jaja. Nikt jasno nie potrafi wytłumaczyć, o co chodzi, a sprawa jest prosta. Za rozkład alkoholu w organizmie odpowiada jakiś tam enzym, który w organizmie człowieka zaczyna się wytwarzać po ukończeniu 7 roku życia. Do tego momentu każda najmniejsza ilość alkoholu krąży po organizmie w nieskończoność, niszcząc komórki nerwowe. Jak z każdą substancja i enzymem, wytwarza się w miarę potrzeb, im mniej się pije, tym mniej się go ma, stąd osoby, które rzadko piją alkohol są wyśmiewane za "słabą głowę". Im więcej się pije, tym więcej się ma tego enzymu, więc więcej trzeba "zatankować", żeby się wprowadzić w stan "nieważkości". Także kochane i przyszłe mamy - zero alkoholu w ciąży i w czasie karmienia! Quote
eloise Posted March 1, 2011 Posted March 1, 2011 niestety-obie ciąże ciężkie i zagrożone :( na szczęście spotkałam mądrego lekarza, który nie wmawiał mi, że" ciąża to nie choroba" i jemu też zależało na doprowadzeniu jej do szczęśliwego końca. Z tym alkoholem to jakaś masakra- tak samo z paleniem- znam wiele kobiet, które paliły w ciąży, bo "całkowite i nagłe odstawienie nikotyny to byłby zbyt duży szok dla organizmu i mogłoby zaszkodzić dziecku-konsultowałam z lekarzem..."- SZOK!!!! Quote
Luna123 Posted March 1, 2011 Posted March 1, 2011 z paleniem to kobiety nie zdają, albo nie chcą zdawać sobie sprawy :shake: U nas byłą taka młoda - miała 16 lat. Oczywiście , nie paliła :roll:. Tylko przy porodzie dostała OPR, bo wody i te inne były zielone. Potrzebna była młodej informacja szokowa, bo się wystraszyła ( a baaardzo chciałą zatrzymać dziecko ) i podobno obiecała, że jak karmi, to rzuca palenie. Druga - moja klientka jak pracowałam w czasie studiów u niej, to też paliła w ciąży. I dziecko ciągle chciało cycka i się darło,oj okropnie :shake:. Ona dalej paliła. Lekarz jej powiedział, że jak przestanie karmić, to dopiero będzie Armagedon . Bo młody jest niestety uzależniony :-(. Quote
eloise Posted March 1, 2011 Posted March 1, 2011 straszne historie! jak mogłam zapomnieć o tym napisać!!!!!!!!!!!!!! AMELIA WCZORAJ UPOLOWAŁA MYSZ!!!! prawie 5 tygodni jej to zajęło, ale dała radę! :) Quote
Luna123 Posted March 1, 2011 Posted March 1, 2011 Brawo Amelia :multi: Moja Fryźka w zeszłym roku tez upolowała :roll:. Znalazłam po 3 dniach zwłoki w ogródku, jak były te największe upały. Wzięłam łopatę od śniegu, bo najdłuższa. Myślałam, ze się przekrecę od smrodu :shake:. Fuj. Quote
Jelena Muklanowiczówna Posted March 1, 2011 Posted March 1, 2011 eloise napisał(a):straszne historie! jak mogłam zapomnieć o tym napisać!!!!!!!!!!!!!! AMELIA WCZORAJ UPOLOWAŁA MYSZ!!!! prawie 5 tygodni jej to zajęło, ale dała radę! :) Weź mi ją wypożycz na trochę do świetlicy. My tu mamy mysz już z pół roku i nawet jej trutka nie wykończyła. A z tym piciem w czasie ciąży, to nawet widziałam gdzieś zestaw wad płodu, które biorą się ze spożywania w konkretnych momentach ciąży. Np., że jak się pije w pierwszym miesiącu ciąży, to się nie wykształci odpowiednio mózg i takie tam. Ale cóż, jak moja mama (która wiele lat pracowała w jednym sklepie, więc się napatrzyła) opowiadała historię menelki, która przychodziła do sklepu. Ładowała naftę całą ciążę, pojechała pijana do porodu, urodziła, zostawiła dziecko w szpitalu i wróciła dalej pić. Dziecko było różowiutkie i zdrowiutkie. Za to o takich dzieciakach, które mają wady z powodu picia czy palenia przez matkę, się nie mówi. Tak, jakby każdy za wszelką cenę się pocieszał i usprawiedliwiał, że skoro jednej menelicy nic się nie stało, to mnie tym bardziej nic nie będzie po jednym kieliszku. Ech... Quote
eloise Posted March 3, 2011 Posted March 3, 2011 nie wiem czy mysz była tylko jedna, bo Melcia nadal biega jak poparzona na strych. Jonatan pięknie śpi od wczoraj w ciągu dnia, więc wykorzystałam sytuacje i od wczoraj prasowałam ;) już skończyłam! do następnego prania oczywiście :D Prasowałam dziś obrus, ale musiałam ponownie oddać do prania, bo ten wstrętny Siurczysław znowu osikał suszące się rzeczy!!! I ja się pytam- dlaczego do osikanego rogu dochodzę dopiero pod koniec prasowania a nie na początku????No dlaczego??? Ofik nadal nazywa się Bingo i nadal szaleje za zabawką, i nadal wita Anię niezwykle wylewnie :) Quote
MagdaNS Posted March 4, 2011 Posted March 4, 2011 hahaha, mi nikt nie osikuje prania, ale jak się coś nie dopierze to też dochodzę do tego na koniec prasowania, np. ogromnego obrusa :) Brawa dla Amelii, jednak kotki to są fajnie łowne ;) Buziaki dla Ani i Jonatana :) Quote
eloise Posted March 4, 2011 Posted March 4, 2011 moja siostra ma 2 kotki- zostały "wypożyczone" do mojego brata na upolowanie myszy- jedna się wystraszyła i zaszyła w kącie a druga... obwąchała teren i wyniosła na antresolę... spać :D Lusia to jest mistrzyni nicnierobienia :D i układania się tam, gdzie nie trzeba :) a mysz mój brat upolował z kolegą :) Quote
eloise Posted March 5, 2011 Posted March 5, 2011 niedoczas dopadł mnie totalny :( plus zmęczenie jeszcze większe. Odpalam kompa i po kilku godzinach wyłączam- bo i tak nie mam czasu usiąść :( zdarzył się jeden dzień, kiedy Jonatan rzeczywiście spał i tyle. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.