eloise Posted October 27, 2009 Posted October 27, 2009 kaliber? :( każdy. są nawet z dożywociem. rzadko mówią za co siedzą, czasem ktoś rzuci paragrafem, ale nawet nie próbuję zapamiętać. Ofkors już trochę odpuścił tą złość. Za to teraz Kapsel z Dżekiem chodzą wokół siebie na palcach... to jakiś wirus czy co? :mad: Quote
eloise Posted November 3, 2009 Posted November 3, 2009 kilka najświeższych zdjęć kto by się nie dał nabrać na to spojrzenie :cool3: Quote
eloise Posted November 3, 2009 Posted November 3, 2009 cierpliwość popłaca :evil_lol: moje banerki z podpisu same się naprawiły :p a oto kolejne fotostory z serii "Ania baldzo kosia kotecka" :lol: Kotu naprawdę nie dzieje się przy tym krzywda, myślę, ze ona to nawet na swój sposób lubi ;) bo nie ucieka Quote
anciaahk Posted November 3, 2009 Posted November 3, 2009 Hahahaha, najbardziej podoba mi się zdanie: "myślę, ze ona to nawet na swój sposób lubi ;-) bo nie ucieka" No uśmiałam się niesamowicie. Eloise masz niesamowitego kotka, że Anusi nie podrapał przy takim obciskiwaniu, to nie uwierzę ;). Quote
eloise Posted November 4, 2009 Posted November 4, 2009 serio :lol: Amelia złości się jedynie jak Ania ją szarpie za futro i wykręca. czasem ją tak złapie, bo wyczucia nie ma, ale Amelia wtedy tylko miauczy i Ania puszcza. drapnęła ja raz i raz ją ugryzła ale tak ostrzegawczo. Kot ma cierpliwość nieziemską, po prostu musi Anię kochać :loveu: ma możliwość uciec zanim Ania ją "dopadnie" a tego nie robi :cool3: Quote
Ulka18 Posted November 4, 2009 Posted November 4, 2009 Swiety ten kot, moje to by sobie tak nie pozwolily, szczegolnie Rysiek :evil_lol: On to wie do czego sluza pazury i lapy ma bardzo silne. Kotka mielecka tez nie bardzo lubi przytulanie, ewentualnie siedzenie na kolanach. Off to za aktora moglby robic i nie dziwie sie, ze Ania mu chrupki daje i dzieli sie z ta 'bida' jak on tak patrzy :lol: Quote
anciaahk Posted November 4, 2009 Posted November 4, 2009 Niesamowity kot, niesamowite dziecko. Poproszę taki dwupak. Quote
eloise Posted November 4, 2009 Posted November 4, 2009 eh... nie wszystko takie cudowne jest ;) Ania to niejadek, wiem nie zagłodzi się, ale je tyle co koliberek. dlatego karmię ją piersią. Ale wczoraj mnie TAK ugryzła, ze postanowiłam, ze koniec. NO i zaczęły się schody... Jest mi ciężko, bo piersi bolą, Ania nie chce spać bez cyca, a awanturować się potrafi i psychicznie siadam... nie mam dylematu czy to za wcześnie, bo jak dla mnie to nawet za późno, jeść będzie musiała w końcu, bo nie będzie miała innego wyjścia, ale usypianie jej wieczorem to katorga... bo ona nie ma czasu na sen. to strata czasu, w ciągu dnia też, nawet na spacerach nie chce spać, dzisiaj mi sie udało ale jak będzie jutro? Mam wsparcie ogromne w mężu, ale ciężko mi ciężko... Kot cudowny to prawda :loveu: pieski też-Ofik wieczorem okazał się cudownym środkiem nasennym :loveu: Ania go widziała i dotykała i się uspokoiła, wyciszyła i zasnęła... a on leżał cierpliwie nawet jak go złapała za sierść i płakała-Fox i Amelia uciekają od jej płaczu (też bym chętnie zwiała ;) ) a on jest kochany i uśpił Anię z moją pomocą maleńką ;) Quote
anciaahk Posted November 5, 2009 Posted November 5, 2009 No proszę, nawet psy cudowne usypiacze ;). Quote
eloise Posted November 6, 2009 Posted November 6, 2009 oto co wczoraj spotkało moją mamę: poszła na spacer ze swoimi dwoma psami. Mama prowadza je na smyczy. szła chodnikiem, kiedy drogę zajechało jej auto, bo kobieta chciała wjechać na posesję, wiec moja mama stanęła i czekała aż pani wjedzie, pieski sobie wąchały i osikiwały, jak to pieski, a ta baba z rykiem: niech pani zabierze te psy z MOJEJ posesji!szkoda,że pani sześc tych psów nie wyprowadza a tylko dwa! (mama była na chodniku) więc jej powiedziała, ze ulica jest dla wszystkich, a baba-ale ja tu sprzątam! mama-ale chyba nie psie siusiu? Bo kupy nie robiły, a baba-ale miały zamiar! jak je tu jeszcze raz zobaczę to im łapy poprzetrącam!!! moja mama zaniemówiła, powiedziała coś mało znaczącego i poszła choć się gotowała :angryy: ja rozumiem, ze ludzi wkurzają psie kupy, mnie też wkurzają, no ale co to miało znaczyć?!?! :angryy: mama chciała jechać na komisariat i to zgłosić, niechby chociaż babę wezwali to może by się zastanowiła następnym razem zanim by coś tak głupiego z jej ust wyszło, ale tata powiedział, ze nie zamierza tracić wieczoru na spisywanie protokołu. a szkoda, bo mógł choć trochę babie życie uprzykrzyć. a paweł ostatnio usłyszał, ze ma nie ciągnąć gałęzi drzewa na ulicy (Ania bardzo sie, śmiała jak spadały listki z gałęzi na ziemię) bo pan z posesji obok te liscie musi sprzatać,i jak Paweł nie bedzie ich ciągnął to dłużej powiszą na drzewie :evil_lol: Paweł buchnął śmiechem, bo mówi, ze wiekszej głupoty to już dawno nie słyszał. ten pan konkuruje u nas ze studentem, który oblał egzamin, bo nie mógł się pogodzić ze śmiercią Michaela Jacksona :fadein: Quote
Murka Posted November 7, 2009 Author Posted November 7, 2009 eloise, podziwiam determinację w odstawianiu od cycusia... ja nie mam odwagi :oops: Nasza Hania na szczęście nie ma skłonności do "koffania" zwierzaków, jest wobec nich bardzo delikatna i ostrożna. Najbardziej lubi kota (bo to takie inne od reszty zwierzyńca :lol:), ale pilnujemy, aby za bardzo się z nim nie bawiła, bo Sherman jest mało delikatny (lubi używać pazurków) i cierpliwy jest do czasu :diabloti: Ale fakt jest taki, że nigdy bym nie przypuszczała, że Sherman będzie tak lubił Hanię, pozwala jej na wiele, tuli się do niej itp. A takie to wredne kocisko było :cool3: Quote
eloise Posted November 7, 2009 Posted November 7, 2009 Amelia jest niesamowita, siedzi i czeka, widzi, ze Ania do niej idzie , i dalej siedzi i pozwala na wszystko, jak ma dość to po porostu ucieka. Wczoraj byłyśmy u mojej siostry, która ma 2 koty i całe towarzystwo było ukontetnowane :p i Ania, bo za kotami chodziła i koty, bo sobie pouciekały, ale w zabawie a nie ze strachu a jeden kot dał się dotykać, a nawet głaskać Ani sam z siebie. Ania nie była do niego tak odważna jak do Amelii :razz: Koty były tym bardziej zadowolone, ze wyżarły wędlinę z Anusinej kanapki ;) Jestem zdeterminowana na odstawienie, bo ileż można ;) wczoraj byłam u lekarza i oczywiście pyta-karmi pani? no karmię a on na to: a co pani? w afryce mieszka, jedzenia brakuje, ze pani karmi? :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: Ja tak długo ciągnę karmienie tylko dlatego, ze Ania jest niejadek, nic nie je. jakbym Wam napisała ile wczoraj czego zjadła.... prawie nic. no ale musi zacząć :razz: karmie ją tylko w nocy, bo nie wiem jak z tego się wyplątać... w ciągu dnia nie mam skrupułów jej odmawiać Quote
anciaahk Posted November 7, 2009 Posted November 7, 2009 Zwierzaki czują, kto im krzywdy nie zrobi i dlatego pewnie pozwalają sobie na więcej. Mieliśmy w gościach siostry psiaka, który bardzo był zestresowany z powodu długiej podróży. W domu jej rodziców pies prawie robił pod siebie. Jak przyszedł do nas, zaczęliśmy do niego przemawiać, uspokajać, to dosłownie w kilkanaście minut zmienił się w innego psiaka, machał ogonkiem, cieszył się. Tak bardzo chciałabym, by nasz Karmelek też miał pogodny stosunek do ewentualnego potomstwa :). Co do kotków - marzę o kocie. Mąż zgodził się, ale wtedy jak zmienię pracę na taką bliżej domu. Ale nie mam do kotów zaufania, są mi nieznane, obawiam się pazurków... Quote
eloise Posted November 8, 2009 Posted November 8, 2009 znalazłam sposób na odchudzenie Ofkorsa :multi: wysterylizuję Foxa i jak oba będą na tej samej karmie, to po prostu chłopak nie będzie miał czego Foxowi wyżerać :evil_lol: Quote
Ulka18 Posted November 8, 2009 Posted November 8, 2009 Dobry pomysl z ta kastracja Foxa, wtedy obaj panowie beda musieli jesc to samo, nie bedzie podbierania. Mysle Eloise, ze powinnas sciagac pokarm i podawac go Ani w butelce. Lepsze to niz gryzienie, a podejrzewam, ze Ania co najmniej 8 zebow juz ma. Zrob mikroskopijna dziurke w smoczku, zeby jej sie malo lało i w ten sposób moze przy butli usnie. Dzieci karmione naturalnie maja duzo energii, bo ich organizm nie musi walczyc z obciazeniem przewodu pokarmowego w postaci sztucznego pokarmu. Pokarm matki jest bardzo dobrze przyswajalny i wykorzystywany przez organizm w calosci. Im dluzej tym lepiej dla dziecka, ale butelka i odciagacz to sa dobre sprawy po 1 roku zycia. Quote
eloise Posted November 8, 2009 Posted November 8, 2009 butelka to największy wróg ;) nie da sobie do dzioba wsadzić, od początku pije z rurki, próbowałam ale nie chce, smoka też nie ma, bo nie było potrzeby jej wprowadzać. jest coraz lepiej, coraz krócej trwa usypianie. Karmię jeszcze w nocy, ale też staram się mniej. Dzisiaj udało mi się nakarmić Anie zupką ze słoiczka :crazyeye: chyba dziecko głodne było :) jestem bardzo nastawiona na zupełne odstawienie, chcę powrotu normalnego cyklu i porządku ;) poza tym... chciałabym jak najszybciej zajść w kolejną ciążę, a karmienie to znacznie utrudnia, przynajmniej mnie ;) Amelia nadal kocha Anię i nie ucieka na jej widok :cool3: Ofkors jest najbiedniejszym pieskiem świata- każą mu wychodzić z łóżka w sypialni i wyganiają... na kanapę!!!! skandal! :lol: Chłopcy uwielbiają wycieranie ręcznikiem po spacerze w deszczu :lol: czasem wycieram ich też na sucho, dla ich przyjemności po prostu, uwielbiają to ;) Quote
anciaahk Posted November 8, 2009 Posted November 8, 2009 Elosie to kibicuję w takim razie zajścia w ciążę. My z mężem dosyć długo się staramy i już mnie to zaczyna przygnębiać. Quote
eloise Posted November 8, 2009 Posted November 8, 2009 nam się udało, jak przestało mi zależeć ;) tzn, nie przestało,ale przestałam się zastanawiać, czy to już? a może tym razem? jakoś sobie wmówiłam, że nie ma co się zastanawiać i martwić,i wtedy się udało, byłam szczerze zaskoczona, teraz też sobie wmawiam :) Quote
Ulka18 Posted November 9, 2009 Posted November 9, 2009 Eloise, a nie boisz sie kolejnego porodu i tej calej otoczki z nim zwiazanej? Dobrze, ze masz tak dobrego meza jak Pawel, bo wiekszosc kobiet jest skazanych na siebie w opiece nad dzieckiem/cmi, o powrocie do pracy nie wspomne, bo to prawie niemozliwe w naszym kraju. Quote
eloise Posted November 9, 2009 Posted November 9, 2009 nie wiem czy pisałam o swoim porodzie :razz: ale był bez znieczulenia (nie do uwierzenia dla moich koleżanek-wszystkie rodzą w znieczuleniu ;) ), trwał 7 godzin, próg bólu mam niski, więc bardzo krzyczałam :) ale parłam jedynie 15 minut :lol: poród wspominam dobrze, mimo wszystko i zupełnie już nie pamiętam jak bolało i jak się bałam i bardzo czekam na kolejne dziecko o powrocie do pracy nie myślę, będę myśleć, jak będę chciała zacząć coś robić, ale nie mam pomysłu co i kiedy :) Paweł daje mi wolną rękę i czuję jego totalne wsparcie. I w tym, że teraz chcę być w domu i w tym, żeby wrócić do pracy i w tym, żeby znaleźć zupełnie nowy pomysł na siebie. I czasem nawet pomaga w domu ;) choć tak dużo pracuje Quote
Murka Posted November 9, 2009 Author Posted November 9, 2009 eloise, ale masz fajne wspomnienia z porodu :lol: ja to do konca zycia nie zapomne bolu jak sie obudzilam z narkozy po cesarce... I ten pobyt w klinice, codzienne badania... :shake: Tylko tyle, ze dobrze sie stalo, bo podczas cesarki okazalo sie, ze Hania byla owinieta pepowina wokol szyjki... wiec strach pomyslec co by bylo podczas naturalnego porodu :shake: Quote
anciaahk Posted November 9, 2009 Posted November 9, 2009 E tam ciotki nie straszcie. Eloise ja próbowałam metody na zapomnienie, naprawdę zapomniałam, że się staram, ale w ciążę i tak nie zaszłam ;). Teraz jestem na leczeniu, więc mam nadzieję, że skutki będą szybkie i owocne. Quote
eloise Posted November 9, 2009 Posted November 9, 2009 anciaahk, żadne tam straszenie, życie ;) leżałam na porodówce z dziewczynami po cesarkach-i nie rozumie, czemu takie popularne są cesarki "na życzenie" ja biegałam kilka godzin po porodzie a one były takie biedne... i żadna nie była zadowolona, ze spotkało je cięcie. niedawno koleżanka rodziła synka, i już zaczął się poród naturalny, ale zamiast dziecka wyszła pępowina :crazyeye: wepchnęli ile się dało i zrobili cięcie pod narkozą. wszystko zakończyło się szczęśliwie. Wojtunio to super chłopak, ale strachu się najedli... przypuszczam, że jak znowu trafię na porodówkę, to będę tak przerażona jak za 1 razem, albo bardziej, bo już znam scenariusz :evil_lol: ale i tak chcę ;) Paweł też, a on biedak był ze mną, był zdrowym rozsądkiem w tym wszystkim, no i trzymał mnie za rękę-prawie połamałam mu palce :evil_lol: ale jak pytałam, czy nie boli, to mówił, ze nie ;) Quote
anciaahk Posted November 10, 2009 Posted November 10, 2009 Męża masz kapitalnego :), gratuluję. Nasłuchałam się różnych opowieści, zwolenników i cesarek, i naturalnych porodów. Sama póki co zdałabym się na los. O ile będę miała szansę ;). Quote
Ulka18 Posted November 10, 2009 Posted November 10, 2009 Nom, Eloise ma wspanialego meza, takiego i z tej epoki i nie z tej. Naprawde super, ze sa jeszcze tacy faceci na swiecie. I ze chcial byc przy Eloise w tym trudnym momencie, wiekszosc facetow nie daje rady. Ja mialam cesarke ze wzgledow medycznych (Ulka byla glowa do gory i byla duzym dzieckiem). Wiadomo, ze brzuch rozciachany, ból nielekki, trzeba brac pyralgine w zastrzykach, zeby nie bolalo, ale sa zalety w postaci swobodnego korzystania z toalety ;) Jak komu pisane tak ma. Anciaahk, moja znajoma zaszla w ciaze po 8 latach malzenstwa, zupelnie niespodziewanie, ot tak sobie, leczyla sie, odpuscila, no i za tydzien ma termin na corke. Bedzie dobrze, zobaczysz :kciuki: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.