Jump to content
Dogomania
zmierzchnica

Galeria sfory - czyli Luka, Chibi, Frotek i Hera (sic!) w pełnej krasie

Recommended Posts

Jejuuu! A czuje się już panienka chociaż troszkę lepiej? Brzydkie objawy takie wymioty i biegunka :/
A nie ma szans, żeby jej coś stanęło w żołądku? Jakiś skrawek patyka który podrażnił przewód pokarmowy?

U nas wetki zawsze robią badania i bez badań (chyba że objawy są bardzo jednoznaczne) nie podejmują leczenia, bo czasem można więcej zaszkodzić niż pomóc :(

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Baski_Kropka']Jejuuu! A czuje się już panienka chociaż troszkę lepiej? Brzydkie objawy takie wymioty i biegunka :/
A nie ma szans, żeby jej coś stanęło w żołądku? Jakiś skrawek patyka który podrażnił przewód pokarmowy?

U nas wetki zawsze robią badania i bez badań (chyba że objawy są bardzo jednoznaczne) nie podejmują leczenia, bo czasem można więcej zaszkodzić niż pomóc :([/QUOTE]

Już jest ok :) Gnida się rozpuściła, zauważyła, że się rozczulamy nad pieskiem i uznała, że można nie przychodzić na wołanie i olewać komendy :loveu: Wczoraj ją wołam, a ona wsadza nos w dziurę i się gapi na mnie. Wołam drugi raz, robi dwa kroki, druga dziura, wsadza pysk... I się gapi. Po drodze do mnie zaliczyła w ten sposób chyba z 5 dziur :diabloti:

U nas jest problem z wetami. Jeden bawi się w dr. House'a, a drugi.. Szkoda gadać. Wczoraj mieliśmy interwencję - suczka cała w larwach much, ale poza tym całkiem żwawa. Wet chciał ją uśpić! Bo jest brudna i w sumie właścicieli nie stać na leczenie - to jest powód do zabicia psa. Krew mnie zalała, prędzej padnę niż do niego pójdę kiedykolwiek :angryy: Maksia też chciał uśpić, bo stary i właściciele to patologia - poszliśmy do drugiego weta, zoperował łapkę i Maksiu teraz ma się dobrze, a za operację zapłaciliśmy jako TOZ. Ale jak przychodzą ludzie z rasowcami to cud miód i orzeszki: pokazuje zdjęcia, wyświetla zdjęcia z prześwietlenia na ścianie i wszystko tłumaczy, och och... Ale brudnego psa uśpić albo natychmiast zabrać :angryy: O suczce, którą znalazłam - ślepa, głucha i chore serduszko - powiedział, że wszystko jest ok, bo przecież chodzi i mamy ją wywieźć do schroniska, a nie mu głowę zawracać. Cudownie :shake:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Weci, wszędzie trafią się weci patałachy. Tylko wielka szkoda jest, gdy tylko sami tacy są w okolicy, znam ten ból. Mam nadzieję, że już lepiej z suczydłem.

A fotki rewelacja, aż narobiłaś mi smaka na jakąś wyprawę :loveu: Powiem Ci, że sama nie doświadczyłam tego, że nie można wchodzić z psami, tam gdzie wchodzę, to małe psy widuję, ale właśnie - małe. Natomiast moi zaprzyjaźnieni wielko-psiarze wiem, że miewają różne problemy, że gdzieś wchodzą ze swoimi podopiecznymi, to smutne dla mnie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
U nas na osiedlu jak znajoma szukała zaginionego kota i pytała czy może powiesić ogłoszenie to wet się jej spytał czy mało to kotów i czy nie może sobie wziąć innego a nie głowę zawraca. Szczęśliwie kot się znalazł, ale moja noga nigdy nie postanie w gabinecie tego buca.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Ty$ka']Weci, wszędzie trafią się weci patałachy. Tylko wielka szkoda jest, gdy tylko sami tacy są w okolicy, znam ten ból. Mam nadzieję, że już lepiej z suczydłem.

A fotki rewelacja, aż narobiłaś mi smaka na jakąś wyprawę :loveu: Powiem Ci, że sama nie doświadczyłam tego, że nie można wchodzić z psami, tam gdzie wchodzę, to małe psy widuję, ale właśnie - małe. Natomiast moi zaprzyjaźnieni wielko-psiarze wiem, że miewają różne problemy, że gdzieś wchodzą ze swoimi podopiecznymi, to smutne dla mnie.[/QUOTE]

No niestety, to fakt, że z dużymi psami jest trudniej :roll: Ja biorę to pod uwagę, dlatego planując następnego psa nie wychodzę poza średnią wielkość. Wielkość Fro i Hery (ok. 20 kg) to takie maksimum, żeby nie mieć problemów. Już psy koło 30 kg i więcej są dyskryminowane, a jak wyglądają "groźnie" to w ogóle... Bo labom i goldenkom to wszystko wolno :diabloti: Przynajmniej takie mam doświadczenia.
Ja poznałam ostatnio sporo rottweilerów i mi się zamarzył taki pies, są cudowne z charakteru. Ale zamierzam zamieszkać w dużym mieście, w mieszkaniu blokowym, dużo podróżuję pociągami... I na pewno sobie rottka nie sprawię. Ja wiem, ze to nie fair i że tak nie powinno być. Ale z drugiej strony, skoro mam świadomość, że tą rasę postrzega się negatywnie, to branie jej przedstawiciela do takich warunków to jak strzał w kolano :roll: Następny znając życie będzie kundelek, ale jeśli już jakaś rasa to raczej pudel albo PWD.
[B]
evel[/B] - dla mnie to niesamowite, że weci sami sobie taki zły PR robią :cool3: Ale to dobrze, że taki wet to buc! Przynajmniej człowiek wie, że nie warto do niego chodzić. Ten o którym piszę to jest naprawdę milutki wobec ludzi z rasowymi, wychuchanymi psami. Potem znajdujesz jakąś bidę, idziesz do niego, bo myślisz, że on taki miły... No i dostajesz w łeb, bo się brzydzi psa dotknąć :shake: Ten w ogóle jest zabawny, bo on nawet ludzi dyskryminuje, Romów nie obsłuży, biednych ludzi też nie obsłuży i tak dalej :shake: Okropny człowiek, niezależnie czy wet czy nie wet, takie zachowanie jest dla mnie niedopuszczalne.



Z innej beki: Frotek po raz pierwszy w swoim świrniętym życiu zażyczył sobie, żeby go poczesać :diabloti: A czemuż to? Ano dlatego, że czesałam Nera (psa TZa). Wzięłam swoje psy do niego na podwórko i postanowiłam Nera wykąpać. Zaczęłam go najpierw czesać szczotką... I nagle ktoś mnie odpycha. Frotuś :evil_lol: On się będzie czesał! Dawaj pańcia, tylko zostaw tego wielkiego brzydala! I naprawdę dał się poczesać, bylebym zajmowała się nim, a nie Nerem. Jak tylko zaczynałam Nera czesać, to Frotek stawał koło mnie na tylnych łapkach i mnie trącał w łokieć, że on tu jest i życzy sobie czesania :diabloti: Frotek nigdy nie przestaje mnie zadziwiać, talent do kombinowania to on ma ;)
Ostatnio na psim spotkaniu TZ poszedł do auta, a Frociu został ze mną i Herą. Wkręcił sobie, że jakiś idący daleko facet to na pewno Piotrek. Jak prawdziwy TZ już wrócił, to Frotek nie umiał zajarzyć, kto jest kim, płakał do tamtego faceta, cieszył się do Piotrka, zaglądał na tamtego...:evil_lol: Za dużo wrażeń i móżdżek przegrzany :cool3:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mi się też kiedyś po poznaniu kilku rotta chciało, ale szybko zastąpiły go inne rasy bo dzieciak byłam i bym nie dała rady z dużym psem. Ale nadal za rottkami się obejrzę, a już jak mają ogon to w ogóle :loveu:. Mieć rasowca żadnego bym nie chciała, nie ma dla mnie rasy idealnej.

U nas jest dwóch wetów i u każdego inaczej płacę za to samo mimo że to ten sam gabinet. Ale do nich mogę iść z psim uchem, na odrobaczenie czy jakieś kichanie, bo szczepienia i inne dolegliwości wolę załatwiać gdzieś gdzie robią badania a nie szczepią od razu jak usłyszą że my tylko na szczepienie :roll:. Ale jeśli chodzi o pomoc przy znalezionym psie z chipem to nasz okoliczny wet okazał się niezastąpiony, podczas gdy inny wet olał sprawę.

Kombinujące pieski są fajne :cool3:.
Biedny Frotek myślał że się Piotrek rozdzielił i teraz będzie ich dwóch musiał ogarniać :evil_lol:

Jak tam Chibi? Już z uszami lepiej czy nadal szwankują przy przywołaniu? ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Z dużymi psami jest problem to fakt, ale samej mi się marzy w przyszłości jeden leoś przy boku, pewnie i tak nic z tego nie wyjdzie, poprzestanę na swojej rasie albo na kundlach, jednak pomarzyć dobra rzecz. Hamuje mnie tylko ta nagła ludzka problematycznośc, że pies tu czy tam wejść nie może. Rotty są mega fajne, jak byłam młodsza miłością do nich zaraziła mnie kumpela z fundacji, lecz jak poczytałam o nich to zrezygnowałam... jednak szukam mniej podatnych na choroby ras. Może głupie pytanie, ale PWD to skrót od jakiej rasy?

Co ta zazdrość robi z psami. :lol: Mój też czasem myli ludzi, leci do kogoś, myśląc że to ktoś z naszego stada, ale zazwyczaj zajarzy po zapachu, że się pomylił i trochę zszokowany wraca do mnie. Nie było jeszcze tak, że poszedł za obcymi czy się o nich łasił, jednak czego oczekiwać od psa jednego pana ;p

Share this post


Link to post
Share on other sites
Frotek mi okrutnie przypomina Patryka :D identyczny kombinator, choć jeszcze w swoim życiu nie miał fazy "poczesać" bo tego nienawidzi, ale za to kocha suszarkę i jak suszę włosy w łazience to widzę tylko nos w szczelinie w drzwiach, następnie ten oto nos wciska się i rozchyla drzwi, wparowuje z merdającym ogonem i "posusz" :loveu: to jest prześmieszne, wypina dupinę i wącha powietrze, przytula się, ociera - uwielbia, a kiedyś się bał dźwięku!

Frotek kręci łbem jak do niego mówisz? W sensie wsłuchuje się w słowa? bo Pat owszem, to jego kombinatorstwo właśnie, jak gadam np. przez telefon to siada i nasłuchuje (ciekawe czy kiedyś psy ogarną, że to nie do nich :diabloti:) i na każde zdrobnienie kręci łbem w obie strony (bo "piłeczka", "ciasteczko" i tak dalej) i ogólnie padam ze śmiechu :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
[B]*Monia* [/B]- ja mam kilka typów ras, tylko nie wiem, jak mi się życie ułoży ;) Od tego zależy to, co wybiorę: kundelka czy rasowca i jakiego. Na pewno lubię psy "surowe" z wyglądu (dobki, maliny, kelpie, ONy użytkowe), chociaż ciągnie mnie też do pracujących "ozdóbek" (pudle, PWD właśnie).. Bardziej przez charakter niż ich wygląd ;)


U nas co wet, to inny pomysł.. Luka się drapie strasznie ostatnio, od miesiąca, a nic nie ma - krost, łysin, brzydkiej skóry, nic. Wizyta u weta plus coś przeciw grzybicy 50 zł.. Ale ona miała grzybicę już dwa razy, miałam ten sam preparat (i kosztował mnie 3 dychy) i się nie drapała. Znowu leczenie w ślepo na rózne sposoby, a to kosztuje nieraz więcej niż pożądna diagnostyka i jeden konkretny preparat.


Uszki Chibi to temat na oddzielną powieść katastroficzną... Pchała łeb do kota, nie do końca wiem, co jej zrobił: drapnął czy ugryzł, w każdym razie ucho i na zewnątrz i w środku jest pocharatane. Teraz trochę lepiej, ale wcześniej każde dotknięcie psa skutkowało wrzaskiem i ucieczką. Zresztą, sama też się podrapała, ryknęła i uciekła. Normalnie pies-nieszczęście.
No i wiadomo, że w takich okolicznościach piesek musi koniecznie być zwolniony z przywołania i w ogóle posłuszeństwa wszelakiego! :diabloti:




[B]Ty$ka[/B] - też miałam fazę na leonbergery, ale poznałam trochę wielkich psów i mi przeszło... Jednak cenię w psie aktywność, ruch, szybkość reakcji, a taka "misiowatość" mnie nie kręci ;) Miałam też kiedyś fazę na belgi, głównie gronki, ale poznałam osobiście i mi przeszło zupełnie... Podobnie z aussie. Uświadomiłam sobie, że trzeba dużo poznać psów osobiście, żeby wybrać dla siebie jakiegoś ;)


PWD - portugese water dog, portugalski pies wodny :) Podoba mi się ich charakter i miłość do wody, ale wygląd nie bardzo... Nie wiem, co przeważy ;) Jak zawsze, musiałabym poznać jakiegoś na żywo...



[B]PP [/B]- Frotek też nie znosi czesania, to był jeden jedyny wyjątek od reguły ;) Za to z suszarką nawet nie próbuję, schowałby się za kanapą i tydzień bym psa nie miała :diabloti:


Patryk jest niesamowity ;) Frotek kręci łbem czasem, jak mówię konkretnie do niego, albo jak nasłuchuje jakichś gryzoni w liściach czy trawie. Za to ma jedno ciekawe zachowanie: poluje na gryzonie jak lis. Odbija się na tylnych łapach, skacze na przednie, znowu się odbija, jak piłeczka - hop, hop, hop i pac łapami. Żaden inny mój pies tak nie robi, Fro wygląda wtedy bajkowo ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
no to cóż, mamy bliźnięta genetyczne, Patryk skacze tak samo...a jakbyś zobaczyła jak kica w wysokiej trawie w poszukiwaniu piłki, to byś umarła ze śmiechu... :D KIC (szybko rozgląda się w jedną), KIC (w drugą) i wisi taki w powietrzu czterema łapami... można paść trupem :D


a co do chorób skóry, to good luck, mój Pat jest najlepszym przykładem na niemoc w przypadku diagnozowania psów...obecnie jest znośnie, potrafi nie cuchnąć przez 2-3 tygodnie, ale jednak cuchnie, o tyle dobrze, że się nie drapie i zeszły z niego czarne "mumki" na podwoziu, czyli zatkane ujścia gruczołów łojowych.
a co pomogło?

BARF :cool3:, nie żadne sterydy, leki, nic. dieta barf + witaminy i się stopniowo poprawia.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Noo, dokładnie, Frotek tak też w śniegu robi ;) Hop-hop-hop jak zając i [I]łup[/I], wbija się łbem w śnieg, tak że wystaje tylko tyłek :diabloti: Dzisiaj go obserwowałam przy kopcu jakiegoś gryzonia, jak głową kręcił na wszystkie strony nasłuchując szmeru... Pełne skupienie, wyglądał jak drapieżny pluszak :evil_lol:

Hm, czyli wygląda na to, że u Patryka to pokarmowe było? Może miał uczulenie na jakieś zboża czy kukurydzę, bo to zawsze jest w karmach... Ciężko powiedzieć. Luka dzisiaj dostała szczepionkę przeciwko grzybicy (nie wiedziałam, że coś takiego jest) i zobaczymy, czy pomoże. Karmę ma z jagnięciną, czasem dosmaczana indykiem. Nigdy nie wykazywała żadnej alergii :roll: Ostatni raz się tak drapała po Advantixie, ale teraz kroplona nie była.
Ja już pisałam w wątku o mitach, że u mnie BARF nie przejdzie, choć w sumie chciałabym spróbować. Samo przechowywanie mięsa byłoby problemem, bo nasza mała lodówka z zamrażalką nie starcza na 4 osoby i ciągle coś się nie mieści :shake: A co dopiero, gdyby tam wsadzać mięso dla czterech psów. Plus moje nie są nauczone jedzenia surowego, więc pewnie by mi to po całym domu rozwlekały, a ja w domu nie mam drzwi, żeby je gdzieś umiejscowić w jednym pokoju :diabloti: I tak dalej, i tak dalej... Minusów jest mnóstwo w moim przypadku, ale jeśli trzeba będzie, to dietę choć Luce zmienimy, zobaczę ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
wiesz co? ja miałam mnóstwo "ale" przed karmieniem barfem, lodówka to też był problem, bo my mrozimy wszystko co się da, żeby w razie wu nie gotować i nie łazić do sklepu :diabloti: ale wystarczyło ograniczyć ilość chlebów i bułek w zamrażarce :evil_lol: i wszyscy szczęśliwi.

co do syfu, to już gdzieś pisałam - nic poza normalne mycie podłogi, z resztą jak położę psu miskę pod ścianą, to wywlecze mięso/kość akurat na ceratkę i tam skonsumuje.
początkowo niósł na posłanie, zabierałam mu zatem na czas karmienia i ogarnął, że tam się śpi, a nie żre. bez zabierania nie dało rady nauczyć, bo jak mówiłam "NIE!" to puszczał żarcie :diabloti: zamiast odejść od wyra.

przy okazji efektem ubocznym była nauka puszczania jedzenia :evil_lol: co kiedyś było nie do pomyślenia.

a co do alergii - cholera wie, miał dietę eliminacyjną dwukrotnie, nic się nie zmieniło. ja obstawiam, że po prostu szkodzą mu konserwanty i przetworzone żarcie, bo czasem zje coś zbożowego i nie zdycha ani się specjalnie nie drapie, łojotok nie wrócił.
teraz - od miesiąca niekąpany w szamponie, tylko zbiorniki wodne - zaczął capić, ale w trakcie zaliczył parę razy deszcz, błotko, więc ogólnie wg. mnie poprawa jest.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Masakra z tymi wetami.. to ja już nie mam co narzekać na moich, choć do zadowolenia to daaaleko..

A drapanie Ciapka też teraz przerabiam.. i też nic nie ma żadnych strupków, wyłysień, łupieżu, pcheł, gruczoły wyczyszczone, żadna zmiana w diecie, no nic. Pies czysty i przejrzany.. i jak się drapał tak się drapie.. teraz jedziemy na tabletkach alergicznych.. i jak kilka dni dostanie to potem jest spokój i od nowa się zaczyna :roll:
Jak na coś wpadniecie to dajcie znać, bo mi brakuje juz pomysłów :shake:

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Pani Profesor']kalyna, a jakby to była np. nerwica? :cool3: albo jakiś taki jego odruch, on się nakręca przy tym drapaniu? w sensie widać, że coś mu dokucza, czy tak sobie majta łapą od niechcenia? może to taki tik nerwowy... :D[/QUOTE]

ewidentnie widać, że go coś swędzi. Drapie się, ociera o meble, liże się. To na pewno nie jest nerwica. I jak dostaje tabletki to drapanie całkowicie ustępuje, niestety na krótko :-( i nie ma żadnego wpływu na to co robi, czy leży/śpi czy bawi się...

Share this post


Link to post
Share on other sites
a kontaktowa alergia? jakaś zależność między tym, na czym np. leży, albo wzmożone drapanie po umyciu podłogi, czy coś takiego?
współczuję, dojście, dlaczego pies się drapie,to droga przez mękę, mój przestał się drapać, ale skórę dalej ma niezbyt fajną, co rusz jakiś łysy placek znajduję...

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Pani Profesor']no to cóż, mamy bliźnięta genetyczne, Patryk skacze tak samo...a jakbyś zobaczyła jak kica w wysokiej trawie w poszukiwaniu piłki, to byś umarła ze śmiechu... :D KIC (szybko rozgląda się w jedną), KIC (w drugą) i wisi taki w powietrzu czterema łapami... można paść trupem :D


a co do chorób skóry, to good luck, mój Pat jest najlepszym przykładem na niemoc w przypadku diagnozowania psów...obecnie jest znośnie, potrafi nie cuchnąć przez 2-3 tygodnie, ale jednak cuchnie, o tyle dobrze, że się nie drapie i zeszły z niego czarne "mumki" na podwoziu, czyli zatkane ujścia gruczołów łojowych.
a co pomogło?

BARF :cool3:, nie żadne sterydy, leki, nic. dieta barf + witaminy i się stopniowo poprawia.[/QUOTE]

Z teko co pamiętam ty coś kiedyś wspominałaś, że jakaś wetka zdiagnozowała ci sebadenitis. Przy SA zeby sierść odrosła to trzeba psa oliwić co tydzień i codziennie podawać wysokie dawki witaminy E.
Ale ten sebadenitis nie wziął się z powietrza. Mógł to być stres, ale może to być też jakieś choróbsko, które długo się rozwija i da nać o sobie dopiero za jakiś czas.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='xxxjaxxx']Z teko co pamiętam ty coś kiedyś wspominałaś, że jakaś wetka zdiagnozowała ci sebadenitis. Przy SA zeby sierść odrosła to trzeba psa oliwić co tydzień i codziennie podawać wysokie dawki witaminy E.
Ale ten sebadenitis nie wziął się z powietrza. Mógł to być stres, ale może to być też jakieś choróbsko, które długo się rozwija i da nać o sobie dopiero za jakiś czas.[/QUOTE]

wow, co za pamięć;)
Patryk nie miał biopsji skóry, ale olejowanie dziurawcem nic nie dało, wetka mówiła,że jeżeli to to, to olej na pewno da silny efekt, z miejsca.
nie dał, za to dała dieta BARF, a sebadenitis często bierze się z nadmiaru białka, więc to się wzajemnie wyklucza.
jest szansa, że - tak jak piszesz - choroba jest w uśpieniu, a my nadal błądzimy.
pies był badany z każdej strony, miał krew, tarczycę, hormony, nerki, kilka razy zeskrobiny, które wykazywały tylko grzybice (wtórnie zakażone, wydaje mi się, że znowu ma grzybka).

powiedz mi, skąd o tym wiesz? masz psa z tą przypadłością? może przeniesiemy się na mój wątek, żeby nie spamować zmierzchnicy? :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Pani Profesor']wow, co za pamięć;)
Patryk nie miał biopsji skóry, ale olejowanie dziurawcem nic nie dało, wetka mówiła,że jeżeli to to, to olej na pewno da silny efekt, z miejsca.
nie dał, za to dała dieta BARF, a sebadenitis często bierze się z nadmiaru białka, więc to się wzajemnie wyklucza.
jest szansa, że - tak jak piszesz - choroba jest w uśpieniu, a my nadal błądzimy.
pies był badany z każdej strony, miał krew, tarczycę, hormony, nerki, kilka razy zeskrobiny, które wykazywały tylko grzybice (wtórnie zakażone, wydaje mi się, że znowu ma grzybka).

powiedz mi, skąd o tym wiesz? masz psa z tą przypadłością? może przeniesiemy się na mój wątek, żeby nie spamować zmierzchnicy? :)[/QUOTE]

Ok daj linka do swojego wątku, zebym nie szukała. Jak obrobię psy i siebie to się pojawię i sobie podyskutujemy. Wetka ci trochę kitu nawciskała, ale to u nich normalne.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='xxxjaxxx']Ok daj linka do swojego wątku, zebym nie szukała. Jak obrobię psy i siebie to się pojawię i sobie podyskutujemy. Wetka ci trochę kitu nawciskała, ale to u nich normalne.[/QUOTE]

to najlepsza, jaką udało mi się do tej pory spotkać :roll: wcześniej diagnozowano nużycę i inne pierdoły nieadekwatne do objawów.
to jest mój wątek: [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/247137-PatBull[/url]

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie byłam tu prawie prawie 4 lata. Ciekawe, czy ktoś nas w ogóle pamięta?

8 stycznia odeszła Lusia. Rak płuc. Musieliśmy jej pomóc przejść na drugą stronę... Dusiła się.. A taka byłam dumna, że od razu znalazłam malutkie guzy przy sutkach. Nawet wet był w szoku, że tak szybko je zauważyłam. Szybkie usunięcie, histopatologia wyszła dobrze. Więc co poszło nie tak? Czemu przerzuty? Czemu pies w miesiąc z żywej i aktywnej istotki stał się wrakiem? Dwie konsultacje, drugi wet nam wmawiał, że to serce, że jeszcze pożyje. Zaparłam się, zrobiłam dodatkowe badania, bo nikt nie umiał jednoznacznie powiedzieć, co za cholerstwo męczy Lukę. Echo serca wyszło dobrze. Porządne RTG.. nigdy tego nie zapomnę. Lusia nie miała już czym oddychać. Płuca zajęte. Miałam taką cholerną nadzieję na to serce. Nie umiem sobie znaleźć miejsca. Wróciłam tutaj.. Wszystko stało się takie dziwne. Nie umiem uwierzyć, że więcej jej nie zobaczę. Że nie przyjdzie do mnie wytrzeć pyszczek o pościel. Przychodziła po pomoc, bo zawsze ja byłam tą od pomagania, usuwania rzepa, dmuchania na obolałą łapkę. Nie mogłam jej pomóc. Już nie mogłam, choć prosiła. Mam wrażenie, że ją zdradziłam, że zawiodłam. Zostawiłam ją gdzieś tam, w przeszłości, w mroku. Chibi nie umie się odnaleźć. Przeżyła z Luką 10 lat... Wszyscy tęsknimy. Choć jeszcze to do mnie nie dociera, jeszcze wydaje mi się, że ją zobaczę.

Nie wiem, czy ktoś z Was jeszcze jest na dogo i jeszcze to przeczyta. Ale wiecie, wybaczcie swoim psom te wszystkie odpały i głupoty. Doceniajcie każdą chwilę. Lusia miała 13 lat, wydaje się, że dużo, a jednak.. mam wrażenie, że tak mało, wciąż za mało. Zawsze jest za mało.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bardzo mi przykro... w sierpniu pożegnałam swoją kotkę... weci długo nie wiedzili, co jej dolega, na diagnozę ostatecznie sama wpadłam... miała 6lat, u mnie było 1,5roku... odeszła dusząc się. Cholerna białaczka, cholerny płyn w płucach... zanim dojechałam do weterynarza, kotka odeszła niemal sama... w cierpieniu... :( a ja jej nie mogłam pomóc, patrzyłam na jej cierpienie, a w jej oczach taki zawód, taki ból, że ją z tym zostawiam...
Boże, nadal płaczę jak o niej wspominam... to tak boli, że zawiodłam...

Trzymaj się ciepło... :( Strasznie mi smutno się zrobiło, jak dowiedziałam się, że Lusi już tutaj nie ma.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przykro mi, bardzo :( Nie wiem jak ja przeżyją odejście Tory, która jest z nami prawie 8 lat albo Lumpka, który mieszka z nami od lat 13, a sam ma około lat 18, więc każdy dzień może być tym ostatnim :( Najbardziej jednak martwię się jak to przeżyją dzieci, dla których pies/kot w domu to oczywista oczywistość :/

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


Announcements

×
×
  • Create New...