zmierzchnica Posted March 25, 2014 Author Posted March 25, 2014 magdabroy napisał(a):Szkoda Maksa :roll: On jest bardzo zadowolony ;) U nas mu się baaardzo, wręcz za bardzo, podoba :diabloti: Baski_Kropka - ech, no wiesz, dzieci się go bały potem... Ich ojciec mi mówił, że najpierw tak szczypnął ostrzegawczo, a "potem już próbował na serio". Zapytałam, jak to, sam z siebie, jak przechodziły? No nie, jak go chciały głaskać. Więc nie rozumiem do końca, skoro już raz ostrzegł, to dlaczego dalej go głaskały? :roll: Ech, w sumie nieważne, z dziećmi niedelikatnymi i na tyle małymi, które nie rozumieją poszanowania granic psa, w końcu i tak by coś się wydarzyło - Maks widocznie ma tendencje do używania zębów, gdy się boi lub czuje dyskomfort albo ból. Może lepiej, że wcześniej to wyszło, przynajmniej pies się do nich nie przywiązał i nie przeżył szoku :shake: Quote
*Magda* Posted March 25, 2014 Posted March 25, 2014 Ok, ma u Was dobrze ;) Ale szkoda, że stracił potencjalny fajny dom :roll: Quote
zmierzchnica Posted March 25, 2014 Author Posted March 25, 2014 magdabroy napisał(a):Ok, ma u Was dobrze ;) Ale szkoda, że stracił potencjalny fajny dom :roll: Oj, szkoda, nie wiem czy drugi tak dobry znajdzie... Teraz mam problem, wet kategorycznie stwierdził, że go nie kastrujemy, bo szybko się postarzeje i zaczną się wszystkie problemy ze zdrowiem. A Luka i Hera są niesterylizowane (i nie będą), za jakiś czas przyjdzie cieczka... Nie wiem, co wtedy, wet mówił o jakimś kocim leku, który powoduje spadek pobudzenia seksualnego u samców. To + kennel i może jakoś przeżyjemy. Ale przyznam, że pojechałam na dwa dni do Wrocka bez psów, oderwałam się trochę i jak wróciłam do domu to stwierdziłam, że tego tałatajstwa jest za dużo ;) 4 psy to naprawdę maksimum, już malutki Maks to stanowczo przesada. Próbuję to wyjaśnić mojej mamie :roll: Quote
*Magda* Posted March 25, 2014 Posted March 25, 2014 To może, skoro jest Maks w domu, to może hormony dla suk? Wiem, że to nie jest zbyt zdrowe, ale będzie jednak pewność, że dzieci z tego nie będzie ;) A co do niesterylizowania suk, to ja swoich też nie ciachałam :shake: Teraz, przy Torce myślałam o tym, ale obejrzałam kiedyś bardzo ciekawy program i ciachać jej nie będę :shake: A podczas cieczki, to ja sobie ją potrafię upilnować ;) Quote
zmierzchnica Posted March 25, 2014 Author Posted March 25, 2014 magdabroy napisał(a):To może, skoro jest Maks w domu, to może hormony dla suk? Wiem, że to nie jest zbyt zdrowe, ale będzie jednak pewność, że dzieci z tego nie będzie ;) A co do niesterylizowania suk, to ja swoich też nie ciachałam :shake: Teraz, przy Torce myślałam o tym, ale obejrzałam kiedyś bardzo ciekawy program i ciachać jej nie będę :shake: A podczas cieczki, to ja sobie ją potrafię upilnować ;) Jaki program? ;) No właśnie, ja mam Chibi wyciachaną i widzę minusy.. Problemy ze stawami, ociężałość, łatwość tycia, trudność ze wstawaniem rano. Tak pół roku po sterylce nagle się postarzała, zrobiła mniej chętna do ruchu, teraz często kuleje :roll: Czytałam kiedyś o zespole pokastracyjnym, czyli różnych objawach, o których się nie mówi, a które są przeciwko sterylce... Samce też mają różne problemy po kastracji, ale chyba więcej jest plusów z kastracji psa niż sterylki suki. Kiedy spotykam niewykastrowane psy to w duchu jestem wdzięczna, że udało się Frotka wykastrować - trudno chyba wytrzymać, widząc, że Twój pies dostaje ślinotoku i trzęsawki na widok suki, ma Cię głęboko gdzieś, bo ma chuć i jest w stanie uciec choćby po siatce, żeby się dostać do obiektu pożądania... Nero od TZa ostatnio usiłował przeskoczyć mur, zrobić podkop, a jak się nie udało, to próbował wejść od strony komórki na podwórko sąsiadujące z podwórkiem "gorącej suki" i wybił okno łapą :crazyeye: Dlatego myślę, że kastracja to mniejsze zło, przynajmniej ten pies jest bardziej sobą, a nie chodzącym pożądaniem :evil_lol: Wiesz, Maks siedzi w klatce większość swojego czasu u nas w domu i wychodzi na spacery tylko, więc nie byłoby problemem z upilnowaniem... Tak myślę, chyba że mama uzna, że "ojeej, przecież nic z tego nie będzie, bo Hera jest wysoka, a on mały" :shake: Martwi mnie to. Maks miał być u nas góra miesiąc, a robi się już niefajnie długo... Quote
*Magda* Posted March 25, 2014 Posted March 25, 2014 To były "Psie adopcje" Kasi Pisarskiej ;) Był odcinek poświęcony właśnie kastracji/sterylizacji. I wyraźnie podkreślili, że cięcie suki, to nie jest zabieg, a bardzo poważna operacja. I trzeba brać to pod uwagę, że cały brzuch jest cięty, itp. ;) I jak wcześniej się wahałam, tak po tym odcinku stwierdziłam, że suka zostaje z macicą i już ;) Quote
Majkowska Posted March 25, 2014 Posted March 25, 2014 Ja sobie zawsze kastrację i sterylkę chwaliłam. Teraz widzę że ogólnie jest coraz więcej przeciwników i nawet czasem jak gdzieś rzucę że z miłą chęcią bym Waldkowi ucięła to i owo to zaczyna się fala "przeciw". Co do tycia - czy nie jest to tak , że pies kastrowany nie spala już tego co spala przeznaczając na aktywność względem suk i potrzebuje zmniejszenia porcji zwyczajnie?? A za otyłością idzie właśnie zdrowie -stawy , ociężałość itd Co myślicie o takiej teorii? Ja tam trochę jej wierzę... Quote
*Magda* Posted March 25, 2014 Posted March 25, 2014 Teoria może mieć trochę racji ;) Szczerze, to ja się w to nie zagłębiam, bo nie martwię się tyciem suki "po". Martwię się samą operacją :roll: Tu na dogo pewnie nie jeden mnie zlinczuje, ale...żadna moja suka, ani żadna znana mi suka, nie zachorowała nigdy na ropomacicze, raka sutków czy inne choroby, na które chorują (niby) suki nie ciachane. Więc dla mnie argumentem te choroby nie są :shake: Quote
zmierzchnica Posted March 26, 2014 Author Posted March 26, 2014 [quote name='Majkowska']Ja sobie zawsze kastrację i sterylkę chwaliłam. Teraz widzę że ogólnie jest coraz więcej przeciwników i nawet czasem jak gdzieś rzucę że z miłą chęcią bym Waldkowi ucięła to i owo to zaczyna się fala "przeciw". Co do tycia - czy nie jest to tak , że pies kastrowany nie spala już tego co spala przeznaczając na aktywność względem suk i potrzebuje zmniejszenia porcji zwyczajnie?? A za otyłością idzie właśnie zdrowie -stawy , ociężałość itd Co myślicie o takiej teorii? Ja tam trochę jej wierzę... Ja się wypowiadam tylko za siebie, z moich obserwacji - Chibi łatwiej tyje, to jest makabra, wystarczą dwa tygodnie ze zmniejszoną dawką ruchu przy tej samej wielkości porcji, żeby przytyła :roll: Kulenie jest niezależne od jej wagi, ostatnio mi ślicznie schudła, bo dużo biega luzem i ją dręczę bieganiem (siebie też, chowam się, uciekam jej, żeby mnie ganiała i się ruszała). Ale mimo to zaczęła kuleć, pewnie właśnie przez to, że dużo biega. Inne psy latają tyle samo, tylko Chibi ma problemy ze stawami. Ma problemy ze wstawaniem, ciężko ją w ogóle z łóżka wyciągnąć. Musi się rozchodzić, powoli dochodzi do siebie rano. Mam porównanie między 9,5 letnią Luką i 6 letnią Chibi... I mogłyby się zamienić metrykami, jeżeli chodzi o zachowanie, energię, chęć do robienia czegoś i do życia w ogóle. Chibi by mogła non stop spać, gdybym jej na to pozwoliła. Za to Frotek, czyli kastrat... Też łatwiej tyje, jest wiecznie głodny i ciężej go odchudzić. Długo, mimo ogromnej dawki ruchu, bo on najwięcej z moich psów biega, był raczej niechudy. Odkąd biegam z psami po 10-15 km 3/4 razy tygodniowo to ładnie schudł i się utrzymuje na poziomie normalnym. Ale nie znam wielu ludzi, którzy by dla linii psa biegali tyle czasu ;) Ja się wkurzam, bo biegam, żeby schudnąć - psy mi pięknie schudły, a ja wcale :evil_lol: Oprócz tego chwalę sobie kastrację psa BARDZO, choćby sam fakt, że pies jest chętny do pracy ze mną zupełnie niezależnie od tego, czy jesteśmy w grupie ponętnych suczek, czy na polance jest ślad cieczki itd. Nie próbuje zwiewać za sukami, a umie płot w sekundę przeskoczyć, więc nie byłoby na niego mocnych. Nie liże sików i nie kłapie pyskiem, co mnie osobiście brzydzi :diabloti: Poza tym jego poziom agresji drastycznie spadł i spadł też poziom agresji obcych psów wobec niego - nawet jak podbiega nabuzowany samiec to nie widzi we Frotku konkurencji i nie ma bójki. Zanim go wykastrowałam, każdy samiec pełnojajeczny podbiegał do moich suk, stwierdzał występowanie samca i była burda. Także ja osobiście kastrowałabym swoje psy (widzę więcej plusów niż minusów) oraz nie sterylizowałabym suk, tylko pilnowała (bo sterylka jest poważniejsza, charakter suki często się mocno zmienia i wcale nie na lepsze). Ale mówię o sobie i nic mi do innych ;) magdabroy - ja znałam suczki chore na ropomacicze albo takie, u których po sterylce stwierdzano, że w macicy była ropa. Problem w tym, że choroby zdarzają się tak czy siak, jak nie ta to inna. Często sterylizacja, szczególnie za wcześnie, powoduje niedoczynność tarczycy. Pogadałam trochę z ludźmi i okazało się, że to stosunkowo częsta choroba u psów. Mi się sterylka jako profilaktyka chorób kojarzy z obcinaniem piersi, żeby tam raka nie było. No jasne, jak sobie wszystko obetniesz, to siłą rzeczy te narządy nie zachorują :roll: Jeśli ktoś obawia się ropomacicza, to może robić częściej badania krwi. Nie neguję sterylki jako profilaktyki, jeśli komuś taka forma odpowiada, to ok... Ale nie lubię, jak się wmusza to w kogoś. Jeśli ktoś pilnuje psa czy suki, jego sprawa, czy go ciachnie czy nie. Dziękuję za podanie nazwy ;) Znałam 3 przypadki, kiedy sunia ni z tego z owego umierała podczas sterylki... I to młode suczki. To operacja i takie rzeczy się zdarzają. Nie ma co wmawiać ludziom, że to standardowy zabieg, takie podejście mnie denerwuje :roll: Quote
zmierzchnica Posted March 26, 2014 Author Posted March 26, 2014 [video=youtube;io_9_kps8Eg]https://www.youtube.com/watch?v=io_9_kps8Eg[/video] Tak staruszek Maksio, który się męczy i nadaje tylko do uśpienia, bawi się z Herą :evil_lol: PS. Ten warkot w tle to Frotek :diabloti: Quote
Majkowska Posted March 26, 2014 Posted March 26, 2014 Wiadomo że też trzeba brac pod uwagę indywudalne predyspozycje psa. W temacie tycia nie mogę się zbytnio wypowiadać, bo u nas Amor jadł za dużo, gdyby miał normalną małą dawkę i ruch to byćmoże byłoby inaczej:roll: Za to naprawdę charakterowo się poprawił, uspokoiło go to. Z decyzji zawsze byłam zadowolona. Przez tyle lat nie pamiętam żebym miała takie hece jak u Waldka z lizaniem sików itd. M. in właśnie dla tej dobrej wpółpracy myślę nad tą chemiczną, choć od początku sobie wmawiałam że mój kolejny pies będzie wyciachany.. Co do suk, to też dosc często słyszę o ropomaciczu, ale i dużo suk ma urojone. Osobiście z dwojga złego jakbym miała mieć perspektywę problemów z suką to bym wolała wysterylizować ;) Kotki mam np wysterylizowane - pamiętam do dziś jak szalała Inka w rui, jaka była agresywna, miauczała, wiła się... szok! Teraz jest fajną koteczką, bardzo zgrabną i miłą (powiedzmy). ZA to Amy która też jest wycięta jest gruba jak balon i ciągle choruje. Najpewniej choruje od otyłości (tu też jest źle żywiona). Choć też nie mogę powiedzieć że nie chorowałaby gdyby nie była wysterylizowana, bo... no zwyczajnie nie wiem co by było ;) A odbiegając - nie ma jakich fot? Ja ich tak lubię oglądać całym stadem :loveu: Quote
zmierzchnica Posted March 26, 2014 Author Posted March 26, 2014 Majkowska napisał(a):Wiadomo że też trzeba brac pod uwagę indywudalne predyspozycje psa. W temacie tycia nie mogę się zbytnio wypowiadać, bo u nas Amor jadł za dużo, gdyby miał normalną małą dawkę i ruch to byćmoże byłoby inaczej:roll: Za to naprawdę charakterowo się poprawił, uspokoiło go to. Z decyzji zawsze byłam zadowolona. Przez tyle lat nie pamiętam żebym miała takie hece jak u Waldka z lizaniem sików itd. M. in właśnie dla tej dobrej wpółpracy myślę nad tą chemiczną, choć od początku sobie wmawiałam że mój kolejny pies będzie wyciachany.. Co do suk, to też dosc często słyszę o ropomaciczu, ale i dużo suk ma urojone. Osobiście z dwojga złego jakbym miała mieć perspektywę problemów z suką to bym wolała wysterylizować ;) Kotki mam np wysterylizowane - pamiętam do dziś jak szalała Inka w rui, jaka była agresywna, miauczała, wiła się... szok! Teraz jest fajną koteczką, bardzo zgrabną i miłą (powiedzmy). ZA to Amy która też jest wycięta jest gruba jak balon i ciągle choruje. Najpewniej choruje od otyłości (tu też jest źle żywiona). Choć też nie mogę powiedzieć że nie chorowałaby gdyby nie była wysterylizowana, bo... no zwyczajnie nie wiem co by było ;) A odbiegając - nie ma jakich fot? Ja ich tak lubię oglądać całym stadem :loveu: Gdybym miała jakiś realny powód, tak jak piszesz - ciąże urojone czy przesłanki zdrowotne - to też bym wysterylizowała suczki ;) Na pewno każdy organizm reaguje inaczej, są suki, które po sterylce w ogóle się nie zmieniają. Ale są też problemy i trzeba to brać pod uwagę, bo nie wiadomo jak nasza konkretna suczka na to zareaguje :) Na kotach się zupełnie nie znam, więc ciężko mi coś powiedzieć o tym, jak na nie wpływa sterylka czy kastracja ;) Znam kilka kotek wysterylizowanych i są miłe i szczupłe :) Na pewno po sterylce u każdego rodzaju zwierzaka trzeba uważać na dawki jedzenia i mieć nad tym jakąś pieczę... Fotki mam, ale dziś tyle miałam nerwów z robieniem ładnych zdjęć Maksa do ogłoszeń (przecież toto nie umie stać sekundy w miejscu, jak tylko kucałam, żeby fotę zrobić, to już leciał do mnie po smakołyczka i mało mu łba nie ukręciłam :diabloti:), że nie mam ochoty nawet na te foty patrzeć... Na razie, na górze, filmik na zachętę :cool3: Quote
Bobryna Posted March 26, 2014 Posted March 26, 2014 Ale fajnie Hera się bawi z Maksiem :loveu: Znowu temat sterylkowy ruszył ;) Ja sobie sterylkę chwalę, ale nie każdej suce zabieg będzie służył i może mieć problemy z nietrzymaniem moczu albo stawami jak Chibi lub też zwiększonym terytorializmem. Quote
*Magda* Posted March 26, 2014 Posted March 26, 2014 Dlatego, dopóki Tora nie będzie mieć urojki (4 lata i żadnej nie było,więc mam nadzieję, że nie będzie) albo czegoś innego, to pozostanie z macicą ;) Co do kotów, to zawsze miałam kocury. Lumpek jest pierwszym kastratem i nie widzę jakoś specjalnie różnicy :) Quote
Pani Profesor Posted March 27, 2014 Posted March 27, 2014 kotka mojego kolegi dostała ŚWIRA po sterylce - każdy, kto zna Puszę wie, że do niej się po prostu nie podchodzi :roll: dziewczyna tego kolegi, która jest z nim z 8 czy 9 lat dotknęła Puszy raz od czasów sterylki :roll:... a mnie kiedyś menda przegoniła po całym mieszkaniu, jak uznałam, że to niemożliwe, że kot jest taki agresywny i podlazłam z titaniem :diabloti: Quote
zmierzchnica Posted March 29, 2014 Author Posted March 29, 2014 Sterylka zawsze będzie kontrowersyjnym tematem, stąd dużo dyskusji ;) Ja uważam w sumie tak jak większość... Jeśli nie trzeba, to nie robię. Jeśli trzeba, bo wiem, że w domu nie dopilnują, bo ciąże urojone czy zdrowie, to bym zrobiła. A z agresywnym kotem to ciekawe, bo znam mnóstwo kotów po kastracji czy sterylce i czegoś takiego nie spotkałam... Trudno mi sobie wyobrazić agresywnego kota :evil_lol: A w ogóle, Luka jest już u mnie 9 lat! Dokładnie 25 marca stuknęła nam dziewiąta rocznica. Oby przed nią było jeszcze tyle ;) To szalona i pełna energii wariatka, więc liczę na to, że jeszcze nieraz mnie zadziwi ;) Ostatnio dręczy Maksia, żeby się z nią bawił, a Maks dręczy znowu Herę, żeby się z nim bawiła, Frotek komentuje to wrzaskiem, bo nikt nie chce z nim się bawić, a Chibi chowa się pod stołem i warczy na durniów :evil_lol: Na niedawnym spacerze znaleźliśmy coś takiego... I zrobiliśmy z tym to: :diabloti: I nasz ulubiony teren na spacery - kamieniołomy. Gdyby nie sarny, kleszcze i wybuchy co jakiś czas.. Kiedyś wlazłam tam akurat jak wysadzali skały, w życiu tak szybko nie biegłam :loveu: Quote
zmierzchnica Posted March 29, 2014 Author Posted March 29, 2014 Dla fanów przyrody - wizyta we wrocławskim zoo w poprzedni weekend :p Lało jak z cebra, ale twardo poszliśmy do zoo, przemokły nam buty i łaziliśmy głównie po pawilonie gadów, płazów i owadów :diabloti: Ktoś rozpoznaje? ;) To szczekuszka była bodajże, słodka jak miód :loveu: Nad tą lamą dłuuugo debatowaliśmy, czy jest prawdziwa czy sztuczna, szczególnie, że lał deszcz i wydawało się, że żadne zwierzę tego nie wytrzyma... W końcu odwróciła głowę :evil_lol: Urocze akwarium... Przyjrzyjcie się dobrze stworzonku po lewej :diabloti: Akurat otworzył paszczę, jak podeszłam.. Wcale nie wzięłam tego do siebie, na pewno nie miał nic na myśli :evil_lol: Quote
zmierzchnica Posted March 29, 2014 Author Posted March 29, 2014 I żeby nie zanudzać fotami z zoo, jaszcze na koniec kilka psich ;) Maksiu :) Fotka była efektem długich starań, żeby się, do cholery!, przestał wiercić :evil_lol: Romantycznie :loveu: Panienki :) I przystojniak z Lusławą ;) Na koniec kokorycz, wyjątkowo urodziwe zielsko :) Pochwalę się Wam tylko, że moja nowa trasa biegowa liczy 14 km z groszami i przebywamy ją bez większych przerw (mniejsze są na obsikanie drzewka albo powąchanie Super Hiper Bardzo Istotnego Krzaczka :roll:) w nieco ponad półtorej godziny :loveu: Quote
Baski_Kropka Posted March 29, 2014 Posted March 29, 2014 Sfora pod szczesliwa koniczynką :D Moj jeszcze nie jest na tyle opanowany zeby mu cos na lepetyne klasc :P Quote
Bobryna Posted March 31, 2014 Posted March 31, 2014 Życzymy jak najwięcej wspólnych latek :-D Sfora jak zwykle pięknie pozuje :loveu: I jak, warto się wybrać do Wrocka do ZOO? Mimo przemoknięcia zadowolona byłaś z wyprawy? Być może latem wybierzemy się na 1 dzień do Wrocławia, to zastanawiam się, czy nie odwiedzić sławnego ZOO ;) http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Spring/P3230072_zps6545c792.jpg czyżby fenek? :) Quote
*Magda* Posted March 31, 2014 Posted March 31, 2014 Mi osobiście się wrocławskie zoo nie podoba :shake: Ale opolskie, odbudowane po powodzi w '97 roku, jest śliczne :loveu: Oczywiście, każdy ma swój gust ;) Quote
zmierzchnica Posted April 2, 2014 Author Posted April 2, 2014 Baski_Kropka napisał(a):Sfora pod szczesliwa koniczynką :D Moj jeszcze nie jest na tyle opanowany zeby mu cos na lepetyne klasc :P U mnie to też zwykle chwilę trwa, zanim towarzystwo się przekona, że to nie jest nic do jedzenia i nie warto próbować tego ściągać :diabloti: Bobryna - ano fenek, fenek, przesłodki :loveu: Jeśli jedziecie do Wrocławia na jeden dzień tylko, to się nie opłaca jechać do zoo moim zdaniem. Jest wielkie, zajmie wam mnóstwo czasu, a w sumie... Zoo jak zoo ;) Jak my tam byliśmy, to oprócz ulewy zaskoczył nas jeden wielki remont, więc trudno mi się wypowiadać. Budują tam ogromny budynek Afrykarium, może jak już go otworzą to będzie warto tam jechać. Jak na razie nie zrobiło na mnie wyjątkowo dobrego wrażenia, ale że ja we Wrocku jestem co chwilę i mieliśmy akurat sporo czasu przed koncertem Wainwrighta to sobie poszliśmy :) Szczególnie, że znajoma, u której się zatrzymaliśmy, mieszka 20 minut od zoo. A we Wrocku lepiej sobie rynek pozwiedzać i okolice, łódką przepłynąć, to i tak Wam mnóstwo czasu zajmie ;) magdabroy - ja też wolę opolskie zoo, ale może to kwestia tego, że je dobrze znam ;) No i też jest na Bolko, w ładnej okolicy, jest niewielkie, więc nie traci się pół dnia, żeby je w ogóle obejść. Poza tym mają wilki grzywiaste i pieski preriowe, dużo sówek, owady :loveu: Także je warto odwiedzić, będąc w Opolu. Bo tak poza tym Opole ma niewiele do zaoferowania dla turystów :cool3: Quote
Talia Posted April 2, 2014 Posted April 2, 2014 Wilki grzywiaste cuchną. :P A tak swoją drogą to u Was chyba niewiele się zmieniło od mojej ostatniej obecności? Quote
zmierzchnica Posted April 2, 2014 Author Posted April 2, 2014 Talia napisał(a):Wilki grzywiaste cuchną. :P A tak swoją drogą to u Was chyba niewiele się zmieniło od mojej ostatniej obecności? A tam, cuchną ;) Psy też cuchną, kiedy są trzymane na dworze :diabloti: Znajomy ma dwa rodowodowe belgi (tervika i gronka), mają wypasiony kojec, czyste budy, duże podwórko... I śmierdzą jak nie powiem co :roll: Niewiele się zmieniło, oprócz tego, że mam pięć psów :evil_lol: Yuki_ - witamy i dziękujemy :p Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.